Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 756 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Tego co nie dopowie słowo, pokaże obraz. Tego co nie pokaże obraz, dopowie słowo.

środa, 25 stycznia 2017 1:47

        www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.szczecin 
 
   ---------------------------------------------------------------------------------- 
 Polecam elektroniczne wydanie czasopisma - "Barwy Szkła" 
       
                www.barwyszkla.pl  
 
 Warto tam zajrzeć !
 

baner barwy szkla.jpg...

 www.barwyszkla.pl 

 

...

 

Jestem świadoma tego, że jest we mnie  pewien symptom  ignorancji opartej na fałszywej wiedzy innych i własnego niedouczenia, a jednocześnie robię wszystko, by temu zaradzić, dlatego nazywam  siebie wieczną uczennicą . .  . Szperam, wyszukuję, poznaję , uczę się ... Nie jest to dla mnie kłopotliwe, bo lubię tę czynność , powszechnie nazywaną zdobywaniem wiedzy. Prawdziwa nauka nie domaga się tytułu ani uznania czy błyszczenia, ona jest wartością samą w sobie i poprzez zgromadzony zasób wiadomości  służy temu, który jej potrzebuje. Kształcenie  się wspomaga i rozwija myślenie, podpowiada odpowiedzi na trudne pytania       i wprowadza w niedostępne rejony. Z radością poznaję nowe dzieła sztuki     i biografie ich autorów. Czasami nic nie wiem o twórcy, ale zachwycam się jego dziełem jak, np. tą rzeźbą Chrystusa - (źródło - moje zdjęcia)

 

Kapsztad, D..jpg...

 

Artysta maluje i rzeźbi emocjami i spostrzeżeniami.
Pędzel, ołówek i dłuto pomagają mu w wyrażaniu tematu.
Toteż w każdym rękodziele jest cząstka duszy artysty.

Lubię portrety i sceny rodzajowe.

-------------------------------------


Portet na drewnie z Antinopolis, tzw. L'Européenne, ok. 117–138 roku, Luwr. Jeden z obrazów, z około 700. , z cmentarzysk z Fajum                 i rzymskiego Antinopolis, które były wkładane do grobów                     z  zabalsamowanymi zwłokami.

Zastanawiam się, czy etyczne i słuszne jest wyjmowanie pamiątek, czy jakichkolwiek przedmiotów, ofiarowanych zmarłym, z sarkofagów i trumien ?

 

...

 

 

Portret Matki z 1514 r. Albrechta Dürera.

 

Znalezione obrazy dla zapytania portret matki albrecht durer...

 

Portret damy w futrzanej etoli, El Greco,
z 1579 r.

 

Grafika bez ustawionego tekstu alternatywnego: Portret damy w futrzanej etoli...

 

W polskim malarstwie ...

Bardzo mi się podobają portrety Teodora Axentowicza.
Dziewczyna i róże - Teodor Axentowicz

 

Znalezione obrazy dla zapytania dziewczyna i róże - teodor axentowicz...

 

Teodor Axentowicz - Cudna...

 

....

 

Moim ulubionym jest ten...

 

Znalezione obrazy dla zapytania dziewczyna i róże - teodor axentowicz...

 

 

Portety lubię , bo przedstawiają określone osoby w fizycznej i wewnętrznej odsłonie, natomiast sceny rodzajowe  (fr. peinture de genre)  do mnie przemawiają , bo zdradzają sekrety życia codziennego w różnych miejscach i epokach.

--------------------------

 

Jan Vermeer van Delft, Lekcja muzyki, 1662

 

Znalezione obrazy dla zapytania Jan Vermeer van Delft, Lekcja muzyki, 1662...

 

 

Jan Vermeer - Sztuka malarska , około r. 1655

 

 

 

Mistrzem humorystycznych  scen rodzajowych jest V. Gubarev, którego jestem entuzjastką ...

Doskonały z niego obserwator i psycholog. 

 

...Znalezione obrazy dla zapytania valentin gubarev wikipedia...

 

Znalezione obrazy dla zapytania valentin gubarev wikipedia

 

 

Podobny obraz

 

 

Znalezione obrazy dla zapytania valentin gubarev wikipedia..,

 

Znalezione obrazy dla zapytania valentin gubarev wikipedia...

 

 

 ...

 

Znalezione obrazy dla zapytania valentin gubarev wikipedia...

 

Znalezione obrazy dla zapytania valentin gubarev wikipedia..,

 

Znalezione obrazy dla zapytania valentin gubarev wikipedia...

 

Jak Wam podobają się te obrazy, bo mi bardzo...?

-----------------------------------------------

Bez potrzeby tworzenia nie byłoby prawdziwej sztuki.

Jaki duch artysty taka jego sztuka.

Tego co nie dopowie słowo, pokaże obraz.

Tego co nie pokaże obraz, dopowie słowo.

-----------------------------------------------

 

Teodor Axentowicz - Autoportret

 

...

PS. Fotki obrazów z Internetu. 


Podziel się

komentarze (7) | dodaj komentarz

Al Jarreau w Filharmonii im. M. Karłowicza w Szczecinie

poniedziałek, 04 lipca 2016 0:17

        www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.szczecin
 
 
 
 

 

Al-Jarreau.jpg

 

 

jazz-day jazz u obamy.jpg

 

635666938631502995.jpg

 

Można powiedzieć , że amerykański wokalista Al Jarreau prosto z Białego Domu ze spotkania z prezydentem Obamą i jego Małżonką trafił do Filharmonii im. Mieczysława Karłowicza w Szczecinie. Spotkanie z prezydentem Obamą odbyło się w kwietniu. Prezydent zaprosił ulubionego muzyka , by występował na jego "podwórku"... W imprezie brało udział 550. gości.

Okrzyknięty " gwiazdą jazzu", Al Jareau w 2010 r. walczył o życie. Przewieziono go helikopterem do szpitala w Gap w południowo - wschodniej Francji. Zasłabł na scenie w Barcelonette przed występem na "Festiwalu Dzieci Jazzu". Stan Jego był krytyczny, przebywał na reanimacji. Na szczęście wyzdrowiał i mogliśmy z Nim spotkać się ... 


Kim jest Al Jarreau? Pewnie nie wszyscy wiedzą , więc postaram się przybliżyć tę wartą uwagi osobę. Opieram się na osobistych wrażeniach jak i na materiałach z internetu . Zaczęło się od informacji o jego występie w naszej filharmonii. Nazwisko nie było mi obce dzięki zasobom You Tube. Od zawsze towarzyszy mi różnorodna muzyka za pośrednictwem radiowych muzycznych audycji, wszelkiego rodzaju nagrań płytowych jak i tych z internetowych kanałów oraz z kontaktów bezpośrednich, a jazz szczególnie mnie inspiruje ... Interesuję się też tym , co dzieje się u państwa Obamów. To z ich relacji dowiedziałam się , że gościli u siebie Ala Jarreau, niezwykłego muzyka, który jednocześnie ma talent estradowy, od razu sprawia, że publiczność uczestniczy razem z Nim w Jego muzycznym przekazie. Ma wspaniały głos. W swoim ponad półtoragodzinnym występie w naszej filharmonii, bez przerwy, wspaniale improwizował, śpiewał, recytował i żartował , sprawiając, że koncert był nie tylko zajmujący ze względu na efekty wokalne ale także imponujący pod względem kunsztu artystycznego i estradowego, przez co był ze wszech miar niepowtarzalny. Kilka dni temu otrzymałam maila o tej treści - "Przesyłam Ci Mamuś linki do utworów Ala - to jest niesamowite, że ten czowiek - LEGENDA JAZZU jest u nas i od wczoraj skromnie sobie ćwiczy w sali kameralnej. Człowiek starszy, ale taki, który sprawia,że gdy się do Niego podchodzi - czujesz się dobrze. Widać, że jest schorowany. Porusza się tylko na wózku. Na stoliczku, który ma przy swoim krześle (bo próba to próba - i nie śpiewa siedząc na wózku, a próbę wczoraj miał od 14 do 18...) postawił swoje leki..." Ten "stoliczek" razem z napojami znajdował się na scenie podczas występu tego słynnego wokalisty.
Z maila ... "To, co kocham w Nim - to to, że jest starszy, ale w niczym mu to nie przeszkadza. Ma problemy z pamięcią, bo nie pamiętał, że tydzień temu telefonicznine udzielał wywiadu do naszego radia:

https://www.youtube.com/watch?v=ofU8Erw4waM&feature=youtu.be


Ale jak się do Niego podchodzi - nie czuje sie skrępowania i widać, że jest chodzącą MUZYKA,  jak tylko może to mówi "DZIĘKUJĘ CI BOŻE ZA TO" podnosząc głowę i ręce ku górze. Nie wstydzi się niczego. Po amerykańsku - na luzie. Każdy jest człowiekiem. Nie ma się czego wstydzić. I nadal KONCERTUJE przemierzając kilometry samolotami!" ----------


Artysta ma problemy z chodzeniem. Wprawia Go w zakłopotanie ta niesprawność i nie ma co, się dziwić. Doskonale rozumiem , co czuje człowiek kiedyś bardzo sprawny ruchowo, gdy zostaje tego pozbawiony... Doświadczyłam tego. Ludzie jak to ludzie różnie takie niepełnosprawności odbierają , zarówno pokrzywdzeni jak i obserwatorzy.

 

800px-Al_Jarreau_im_ICC_Berlin_1986.jpg

 

Al-Jarreau-01.jpg

 

Powtórzę się - można śmiało powiedzieć , że prosto z salonów prezydenckich Stanów Zjednoczonych Al Jarreau trafił do filharmonii szczecińskiej, w której od pewnego czasu wiele dobrego się dzieje za sprawą obecnej pani Dyrektor i Jej oddanego pracy twórczej zespołu. Czy to nie wyróżnienie dla miasta, że tego typu twórcy się zjawiają ? Nic tylko dopominać się o dofinansowanie na takie wizyty znanych artystów i twórców. Kultura ma ogromny wpływ na morale narodu, warto o tym pamiętać , by nie zaniechać tego co istotne... Wydatki na kulturę i oświatę powinny znajdować się w czołówce wydatków państwowych. 
Alwyn Lopez Jarreau urodził się 12 marca w 1940 roku w Milwaukee jako piąte z sześciorga dziecko pastora i matki pianistki, która akompaniowała w świątyni. Był bardzo religijny, zamierzał zostać pastorem jak ojciec. Jednak losy życiowe okazały się  inne niż zamiary. Widziano w Nim sportowca. Studiował psychologię . Już w czasie studiów koncertował. "Indigos" to Jego pierwsze trio. W 1966 r. otrzymał dyplom magistra psychologii. Pracował w opiece społecznej w San Francisco. Do muzycznych występów zachęcił Ala jego brat. Dwa lata póżniej zaczął zarabiać jako muzyk. Stawał się coraz bardziej znany jako wokalista jazzowy. Pięciokrotnie został laureatem Grammy - 
1977 – Look to the Rainbow – najlepszy wokalista jazzowy
1978 – All Fly Home – najlepszy wokalista jazzowy
1981 – Blue Rondo a la Turk – najlepszy wokalista jazzowy
1981 – Breakin' Away – najlepszy wokalista pop
1992 – Heaven and Earth – najlepszy wokalista R&B
Jest jedynym wykonawcą, który został uznany najlepszym wokalistą jazzowym, pop i R&B.
Jego twórczość ma podłoże chrześcijańskie. Al jest mistrzem w improwizowaniu głosów instrumentów i różnych melodii.

 

Al-Jarreau1.jpg


Sławny a skromny. Radosny mimo cierpienia fizycznego. Bardzo komunikatywny. Życzliwy. Sympatyczny. Ujmujący. Serdeczny. Bezpośredni. Spostrzegawczy... Miły. Uduchowiony. Oby zdrowie Mu sprzyjało, by mógł nadal dzielić się swoim talentem z publicznością ! Al Jarreau to Człowiek z charyzmą, obok którego nie można przejść obojętnie. Zapamiętam Go szczególnie ciepło za miłe słowa, którymi mnie obdarzył... Dziękuję Legendzie Jazzu za spontaniczność i wyjątkowe wrażenia artystyczne. Warto było uczestniczyć w tym koncercie. Niech żałuje ten , którego ta przyjemna okoliczność ominęła... Życie przemija, wielcy artyści zostają na zawsze. 

 

 


Podziel się

komentarze (1) | dodaj komentarz

Z cyklu sylwetki malarzy - Jerzy Tchórzewski

wtorek, 01 marca 2016 21:43

 

       www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.szczecin

 

 

 

tchorzewski340.jpeg

Foto z internetu

 

Z Werandy.pl :
""Jerzy Tchórzewski zakochał się raz, a dobrze. Dzięki temu zachowywał humor i malował po swojemu, nawet gdy portfel świecił pustkami, a publiczność domagała się „Bierutów” i „Stalinów”.
Po raz pierwszy zobaczył ją na wieczorku zapoznawczym WSP. Miał dwadzieścia lat, był młody, zdolny, zadziorny i zawsze mówił to, co myślał. Koledzy zazdrościli mu „śmiałości do kobiet”, której często dowodził na potańcówkach i prywatkach – kiedy uśmiechnięty prosił do tańca, żadna nie potrafiła odmówić. Ale gdy stanął przed Teresą, „śliczną czarnowłosą (…) o jasnej cerze i pięknych oczach”, jego pewność siebie nagle prysła jak mydlana bańka. Zamiast zabawiać rozmową – bąkał coś pod nosem ciężko zmieszany, zamiast imponować zwinnością ruchów – mylił kroki, deptał po palcach. Czemu, pytacie Państwo, rozmawiamy o uczuciach, a nie o malarstwie? Odpowiem cytatem z samego Tchórzewskiego: „(…) jestem głęboko przeświadczony, wiem, wiem z całą pewnością, że w życiu ludzkim nie ma nic ważniejszego niż miłość."... Dalszy ciąg w artykule -"Surrealista wierny w miłości" - Weranda.pl (polecam)

 

Tchórzewski_Swiadectwo_m.jpg

 

Słowo i obraz wzajemnie się uzupełniają. Dlatego często obserwjemy związki typu - poeta - artysta malarz i to nie w sensie erotycznego zauroczenia czy partnerstwa lecz na intelektualnej niwie. Niedawno dowiedziałam się o znajomości Zbigniewa Herberta z malarzem Jerzym Tchórzewskim, którego nazwisko nie było mi obce, ale niewiele o nim wiedziałam. Dopiero po przeczytniu  tego oto tekstu Herberta do Tchórzewskiego , "...Będziesz miał pokój i spokój, dobrze zrobi Tobie oderwanie. Zobaczysz. Karmię zdrowo i koszernie. ...",  dopiero te słowa spowodowały moje szersze zainteresowanie twórczością tego artysty. Herbert usiłował przekonać Tchórzewskiego, że przemijalność jest nieunikniona, lecz należy od niej się odcinać poprzez powrót do życia, gdyż sztuka wymaga odchodzenia od tego, co przemija i  dlatego namawiał do podróży i wizyty. Ta ciekawostka skłoniła  mnie do kupna wydania albumowego  - "słowa i obrazy - Words and Works" w koncepcji naukowej  Doroty Fołgi - Januszewskiej z współpracą  Krzysztofa  Tchórzewskiego, a jednocześnie, w oparciu o tę wiedzę, skłoniła do przybliżenia sylwetki tego malarza na forum internetowym.   

 

tchorzewski copy.jpg

 

 

Jerzy Tchórzewski to nie tylko artysta malarz, grafik ale także poeta i pisarz, osobowość dość skomplikowana. Był też pedagogiem i działaczem artystycznym.

 

d7d08b31c15468cec5ec0546bb75b376.jpg

 

Artysta przyjaźnił się z Tadeuszem Różewiczem, który interesował się malarstwem ( studiował historię sztuki), z kolei on sam był miłośnikiem poezji, więc łączyły ich takie same zainteresowania.
Opinia Różewicza o Tchórzewskim była taka - "... jest jak krzemień, uderzysz w niego , posypią się iskry...". Ta wypowiedź to jednocześnie synteza twórczości tego artysty, wewnętrznej inspiracji malarstwa, wynikającej z istoty jego postrzegania sztuki. Tchórzewski był ilustratorem książek poety.

 

Utwory satyryczne z ilustracjami J. Tchórzewskiego. 

 

Jerzy Tchórzewski urodził się 24 kwietnia1928 r. w Siedlcach, zmarł w Warszawie 25 grudnia 1999 r. Podczas II wojny światowej walczył jako żołnierz Armii Krajowej , początkowo był gońcem, rozwoził prasę i meldunki, później przeszedł do Kedywu i brał udział w różnych akcjach. Kiedyś z narażeniem życia na drodze z Sokołowa do Węgrowa, gdzie wycofywali się Niemcy, razem ze swoim kolegą, porwał furę z bańkami mleka, by w ten sposób pozbawić wroga życiodajnego napoju. Takie zdarzenia kształtowały świadomość etyczną i artystyczną Tchórzewskiego i jego późniejszych surrealistycznych dzieł. Po wojnie w Krakowie studiował malarstwo W Akademii Sztuk Pięknych. Jego debiut malarski to prezentacja prac na I Wystawie Sztuki Nowoczesnej - 1948-1949 r. W 1954 został pracownikiem naukowym na wydziale Grafiki w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Nominację na profesora otrzymał w 1987 r. , jedenaście lat później przeszedł na emeryturę. O Nim samym dowiedzieć się można z jego wspomnień opisanych słowami . Polecam lekturę książek Tchórzewskiego, warto zatrzymać się nad jego wspomnieniami, tymbardziej że mają historyczną wymowę i odnoszą się do zdarzeń z życia artysty na tle polskiego krajobrazu.

 

wieczór 1973.jpg

 

Jego obrazy to najczęściej odbicie wyobraźni surrealistycznej - wymyślone pejzaże z przedpotopowymi stworami, erupcje wulkaniczne, kosmiczne kataklizmy, pełne fantazji sylwetki ludzkie wkomponowane w mroczność w atmosferze zdziwienia i niepokoju... 

 

j tchórzewski.jpg

 

W jego twórczości odnajdujemy mity o powstaniu świata, o tytanach, o Prometeuszu -  "Pierwsze kroki",  "Ocalony".

 

Jerzy Tchórzewski, "Kompozycja III", 1957 olej, płótno, 95 x 135 cm, fot. Arkadiusz Podstawka .Kompozycja iII - 1957 r. olej

 

 

Uwagę przyciąga faktura jego obrazów , będąca skutkiem nierównego schnięcia warst farby lub wynikiem zmiętego papieru. Artysta tworzył monotypie i linoryty na ręcznie malowanych papierach. Po koniec lat 70. zajmował się tematyką religijną - "Golgota" na wystawie "Znak Krzyża" w kościele przy ul. Żytniej w Warszawie (1983) . Szczyt jego zainteresowań tematyką sakralną przypada na lata osiemdziesiąte.

 

80_tchorzhewski - Adoracja.jpg

Adoracja

 

sacrum wizja piekła - Tchórzewski.jpg

Wizja piekła

 

Jerzy Tchórzewski był wielokrotnie nagradzany za swoją twórczość, otrzymał  m.in.: Nagrodę Krytyki Artystycznej im. Cypriana Kamila Norwida, Nagrodę Kulturalną Solidarności oraz Nagrodę im. Jana Cybisa. 

 

16x.jpg.

 

Jerzy Tchórzewski był wielokrotnie nagradzany za swoją twórczość, otrzymał  m.in.: Nagrodę Krytyki Artystycznej im. Cypriana Kamila Norwida, Nagrodę Kulturalną Solidarności oraz Nagrodę im. Jana Cybisa. 

 

095_tchorzewski ruch pionowy.jpg.

Ruch pionowy

 

bez_tytulu.jpg.

..litania_do_gwiazd flamaster na papierze.jpg.

Litania do gwiazd

 

 


Podziel się

komentarze (2) | dodaj komentarz

Wojciech Fangor

środa, 28 października 2015 0:48

 

       www.polskiemuzy.pl                                                          www.pielgrzymki.szczecin
 
 
 
 
 
 

 

fangor_postaci_msl_6402672.jpg

W. Fangor - "Postaci"

 

fangon wojciech nogi  1955_6565258.jpg

W. Fangor - "Nogi"

 

_obrazy_telewizyjne_fangor sztuka krytyczna.jpg 

Obrazy telewizyjne, sztuka krytyczna

 

fangor wojciech przestrzen jako gra 6_6572131.jpg

W. Fangor - Studium przestrzeni... 

 

fangor w. minimal art. i op - art.jpg

W. Fangor - "Przestrzeń i ja"

 

fangor wojciech pejazaż.jpg

W. Fangor - Pejzaż

 

fangor wojciech powrót do młodości.jpg

W. Fangor - ""Powrót do młodości"

 

fangor wojciech M14.jpg

W. Fangor - "M - 14"

 

fangor wojciech przestrzen jako iluzja.jpg

 

W. Fangor - Studium przestrzeni 

 

fangor wojciech Blue Vertiginous.jpg

W. Fangor  - Blue vertigionus

 

Wojciech Fangor
25 października zmarł Wojciech Fangor, współczesny polski artysta malarz, grafik , plakacista, prekursor studium przestrzeni i obrazów telewizyjnych. Był twórcą poszukującym, początkowo pod wpływem Legera, Matisse'a i Picassa, czego potwierdzeniem był jego z najsłynniejszych obrazów - "Postaci" ( lata 50.) . Za granicami kraju miał opinię artysty rozwibrowanej abstrakcji w optycznych obrazach z drgającymi kolorami kół. Jego obrazy są dość kosztowne - 200 tysięcy zł za sztukę . Najwięcej sprzedano ich w USA, to one stanowiły bazę pobytu artysty z żoną w Paryżu, gdzie lubił mieszkać . Jego obrazy to wyjątkowe studium światła i rozbudowanej przestrzeni. Droga malarska Fangora rozkłada się na poszczególne etapy, a zaczęło się od zainteresowania sztuką po matce i wujku, który , jak mawiał, malował w niedzielę . Już w wieku sześciu lat wiedział, że będzie malarzem. Pociągał go zapach farb i terpentyny. Najpierw zainteresowany był kubizmem. Potem tworzył w zgodzie z doktryną socrealizmu. Jego najsłynniejsza praca z tego okresu to - "Postaci", gdzie na obrazie obok przedstawicieli klasy robotniczej stoi elegantka, tak niemiłosiernie obśmiewana w tamtym okresie. Później urzekła go awangarda, po której uległ fascynacji studium przestrzeni, tzw. environmentu, związanego z fizycznym wejściem widza w mikroświat przestrzeni. Wiele podróżował - Niemcy, Anglia, USA, Francja. Iluzjonistyczne obrazy Fangora , jako manifest opt-artu, awangardowego kierunku w sztuce opartej na złudzeniach optycznych i świetlnych efektach, wystawiono w Museum of Modern Art w Nowym Jorku (1965). Pięć lat później jego dzieła, jako jedynego polskiego artysty w historii, pokazano w Muzeum Salomona Guggenheima w Nowym Jorku na wystawie monograficznej. W 70. latach artysta zajął się przedstawieniami figuratywnymi, malując serię obrazów telewizyjnych. Powracając do twórczości Picassa, tworzył też "portrety mebli", które zestawiane były z naturalnymi meblami. Zasłynął też jako portrecista wodzów indiańskich i jako twórca totemicznych, ekspresyjnych malowideł. Z emigracji powrócił do kraju w 1999 roku. Zamieszkał we wsi Błędów koło Warszawy. Muzeum Narodowe w Krakowie w 2012 r. zorganizowało retrospektywną wystawę -"Przestrzeń, która gra, gdzie udostępniono ponad 200 obrazów artysty. W 2014 r. za całokształt pracy artystycznej nagrodzony został Nagrodą im. Jana Cybisa. Wielki świat nazywał Go artystą "rozwibrowanej atrakcji". najbardziej zachwycali się Nim kolekcjonerzy amerykańscy i jak mówił, w Paryżu nikt nie kupował Jego kolorowych kół. Wojciech Fangor całe swe życie przeżył w kręgu sztuki. Odszedł kolejny wielki Polak. Jesteśmy coraz bliżej czasu zadumy. Właściwie już jest ta pora... Nic innego nie pozostaje, jak pochylić głowy w nostalgicznym zapomnieniu...

Jeszcze zdjęcie artysty z okresu młodości.  Pewnie wolałby takie upublicznić niż to ostatnie (przynajmniej ja bym tak, chciała... Amen!)

 

fangor_pracownia_ag.jpg

 

Wieczne odpoczywanie racz dać Mu, Panie ...


Podziel się

komentarze (20) | dodaj komentarz

Primabalerina assoluta - Matylda Krzesińska, tancerka polskiego pochodzenia

sobota, 05 lipca 2014 21:35

 

 

www.polskiemuzy.pl       www.pielgrzymki.szczecin

 

Pałac carski w Petersburgu

 

 Tu bywała Matylda Krzesińska...

 

http://literyjakkwiaty.files.wordpress.com/2012/11/matylda-krzesic584ska.jpg

 

 Autorka wspomnień...

 

"Moje wspomnienia napisałam parę lat temu, ale pewne smutne okoliczności uniemożliwiły mi ich wcześniejsze opublikowanie. Swoje wspomnienia pisałam w ścisłej współpracy z moim mężem Wielkim Księciem Andrzejem. Bez niego nie zdołałbym chyba wykonać tej pracy."

Tak podsumowała swoją autobiograficzną , pełną dramatyzmu książkę, księżna M. Romanowska – Krasińska, w Paryżu, w r.1959. Ukazała w niej Rosję, jakiej od dawna nie ma. Rosję z jej, żyjącą w przepychu, arystokracją i wszechwładnym carem. W autobiografii autorka opisuje swoje bogate w wydarzenia i malownicze przeżycia.

 

http://1.bp.blogspot.com/-JTgTW7p3s5k/UJjurBt5zOI/AAAAAAAAB7U/rY3yRSNDCRU/s1600/1339628100_30738201067ks.jpg

 

 

Wyprawa po Pitrogradce, czyli spacer po stronie Piotrogrodzkiej,  to poznawanie petersburskiego modernizmu. Znajdują się tam wielkie kamienice o asymetrycznej formie, perełki architektury secesyjnej. Wśród nich rzuca się w oczy kamienica z ośmiokątną wieżyczką. To willa zbudowana dla Matyldy Krzesińskiej, którą tak wspomina – „ Po moim powrocie z zagranicy wiosną 1906 roku, odbyło się położenie kamienia węgielnego pod mój nowy dom. … Projekt zamówiłam u znanego w Petersburgu architekta Aleksandra von Gaugina i jemu te zleciłam budowę. Przed opracowaniem projektu wspólnie omówiliśmy  rozkład pokoi, który powinien odpowiadać moim życzeniom i memu trybowi życia. Wewnętrzny wystrój niektórych pokoi zaprojektowałam sama. Duży salon miał być w stylu rosyjskiego empire, mały narożny salonik w stylu – Ludwika XVI, w urządzeniu pozostałych zdałam się na gust architekta, wybierając z jego propozycji to, co mi najbardziej odpowiadało… ".     Była w willi reprezentacyjna Sala Biała i przeszklona oranżeria.

 

http://img.webme.com/pic/p/petersburg-turystyka/dvkrzes.jpg

Willa Krzesińskiej...

 

http://1.bp.blogspot.com/-w9WSSZbG3lw/UJjrD4UyjzI/AAAAAAAAB4Q/cg-liHEwfic/s1600/02.jpg

 

http://3.bp.blogspot.com/-AS-s2lmIw0g/UJjrIkyPWvI/AAAAAAAAB4s/p6JZDXs_TcI/s1600/800_c7bbce22fc21dffbf86751cfe9fb4878.jpg

 

Podczas zamieszek w 1917 r. Krzesińska w popłochu opuściła swój dom. Wytworną willę tancerki przejęli bolszewicy. W pałacyku urządzono kwaterę Komitetu centralnego i SDPRR oraz Wojskową Organizację Bolszewików. Willę Krzesińskiej polubił Lenin, który tam przebywał i pracował od kwietnia do lipca 1917 roku. Przez pewien czas willę zajmowały wojska Rządu Tymczasowego.  W późniejszych latach  willę zajmowały  różne organy władzy.  W latach 1938 – 1956  mieściło się w niej Muzeum Kirowa.  W 1957 r.,  po połączeniu z sąsiadującą z nią willą barona Wasilija Brandta, utworzono  tam Muzeum Rewolucji. Wskutek „pierestrojki” ekspozycje dostosowano do obowiązujących realiów. Po zmianach znalazło się też miejsce na  wątek biograficzny tancerki – „Willa M. F. Krzesińskiej: czasy i ludzie”. W 2009 r.,  z  okazji 70. Rocznicy wybuchu II wojny światowej , w muzeum  zaprezentowano wystawę – „Wrzesień 1939. Rozbiór Polski.” Obecnie muzeum zajmuje się działalnością edukacyjną. Tyle o historii pałacyku słynnej tancerki…

 

http://2.bp.blogspot.com/-ngWx-7K7Qtg/UJjrTlrPA3I/AAAAAAAAB5U/rhf7JbLn6RA/s1600/kcecunskayi.jpg

 

W swoich wspomnieniach Krzesińska, z ogromnym zaangażowaniem i rozrzewnieniem, rozpamiętuje występy baletowe w petersburskim teatrze, który w XIX wieku osiągnął najlepszą formę.  Z tego okresu pochodzą – „Jezioro łabędzie „ i „Dziadek do orzechów”. Nie zaakceptowała żadnych późniejszych zmian w widowiskach baletowych. Była zwolenniczka baletu tradycyjnego.  Krzesińska z entuzjazmem wspomina występy baletowe, w których brało udział liczne grono  tancerzy bo aż stuosobowe. Przy tym, jak twierdzi, scenografia była niezwykła.

 

 

http://4.bp.blogspot.com/-Mprsm5UVH08/UJjrbA4tMdI/AAAAAAAAB6E/sp36WPDUwgk/s1600/mathildekschessinskayac.jpg

 

 

 Primabalerina assoluta baletu petersburskiego nawet w wieku 63 lat tryumfowała na scenie Covent Garden w Londynie, wcześniej odnosząc sukcesy  w Warszawie,  w Monte Carlo, w Paryżu i oczywiście w Petersburgu,  gdzie tańczyła w Teatrze Maryjskim. Matylda Krzesińska (1872 -1971), rosyjska tancerka,  miała polskie pochodzenie.  Była córką polskiego tancerza – Feliksa Adama Krzesińskiego, który  karierę zaczął w Warszawie, a  w Petersburgu osiadł na stałe. Jego dwie córki i syn, dziedzicząc talent po ojcu,  również występowali na deskach Maryjskiego  Teatru.   Jako druga w historii baletu, Matylda Krzesińska,  otrzymała tytuł  - Primabalerina Assoluta (najlepsza) Teatru Maryjskiego w Petersburgu. Miała 17 lat, kiedy, podobno wskutek dworskich intryg, miała ośmielić nieśmiałego młodzieńca, a według samej Matyldy,  w wyniku gorącej miłości,  zawiązała bliski związek z późniejszym carem Rosji, Mikołajem II. Ich romans trwał do ślubu Mikołaja II z niemiecką księżniczką Alicją Heską. Na tym nie kończą się miłosne perturbacje Matyldy. Została kochanką Wielkich Książąt – Sergiusza Michajłowicza i Andrzeja Władimiricza.  Urodziła dwóch synów, tożsamości jednego z nich nigdy nie podała, natomiast drugi, Wowo,  miał być synem Andrzeja Władimiricza. 

 

http://1.bp.blogspot.com/-ObGQm5bZWO8/UJjrYxekDRI/AAAAAAAAB50/wk5gbxZxfAA/s1600/kshesinskaya3_insidearticle.jpg

 

Z synem Wowo

 

http://1.bp.blogspot.com/-_duzO_fVR1s/UJjrQasa_JI/AAAAAAAAB48/BnSJfMdlNHY/s1600/2680814d82ef+%25281%2529.png

 

Wowo, Matylda i książę Romanow

 

Wowo nigdy się nie ożenił, był jej ukochanym synem. Zmarł trzy lata po jej śmierci.  Po wybuchu rewolucji październikowej zamieszkała w Paryżu. W 1921 roku poślubiła księcia Andrzeja w cerkwi w Cannes. Otrzymała wówczas tytuł – Jaśnie Oświeconej Księżnej Romanowskiej – Krasińskiej. Rodzina Romanowów nie darzyła jej sympatią.

 

http://3.bp.blogspot.com/-3zrJHLTSJSM/UJjrJsLWVuI/AAAAAAAAB4w/hbrFOEs5K7w/s1600/1498724aff0ct.jpg

 

W 1929 r. w Paryżu założyła studio baletowe. Występowała regularnie do 1936 roku. Znała Sarę Bernhard i przyjaźniła się ze słynną tancerką Isadorą Duncan. Tańczyła z Niżyńskim i bywała częstym gościem u Szalapina. Piękna kobieta, utalentowana tancerka, niezwykły człowiek, o który warto wiedzieć coś więcej… .

 

Plik:Mathilde Kschessinska.jpg

 

 

http://youtu.be/YNloIDnTuYw 

.


Podziel się

komentarze (5) | dodaj komentarz

Wstępne uwagi do tekstu o Matyldzie Krzesińskiej, baletnicy z Petersburga.

piątek, 04 lipca 2014 1:56

 

 

www.polskiemuzy.pl       www.pielgrzymki.szczecin

 

 

Zwykle zaczyna się w dzieciństwie... Małe dziewczynki lubią tańczyć i udawać baletnice. Rozkloszowana sukienka, baletki i wstążka , to wystarczy, by przez chwilę czuć się tancerką...  

 

 

 Gdy podrosną, tylko niektóre z nich zostają tancerkami. Tymi z pierwszego planu zostają te najlepsze, te do których uśmiechnęło się szczęście.

 

Jest taki dowcip...

 Mąż mówi do żony:
- Wieczorem idziemy na "Jezioro Łabędzie".
Przed wyjściem spostrzega, że żona zgarnia resztki
chleba do torebki.
- Po co Ci te okruszki..? - pyta.
- No... dla łabędzi.
- Głupia, przecież "Jezioro Łabędzie" to balet!
- Taaak? A jak szliśmy na "Wesele" Wyspiańskiego, to kto wziął pół litra?!

Powszechnie uważa się, że baletnice tańczą w operze, kojarzy się je z muzyką poważną. Natomiast o tancerkach mówi się , że tańczą w operetce i w klubach rozrywkowych. Różnica taka jak między śpiewakiem a piosenkarzem.

Losy baletnic są różne. Te najlepsze zostają primabalerinami. Mozolne ćwiczenia i szczęście uśmiechnęło się do nich.

 Wdzięk, ruch, wyczucie muzyki oraz interpretacja aktorska utworu, stanowią o pięknie artystycznego wyrazu tancerzy.

 

 

W kolejnym wpisie przedstawię Matyldę Krzesińską, tancerkę polskiego pochodzenia, mieszkającą kiedyś  w Petersburgu.

PS. Gify z baletnicami z Google, udostępnione przez innych użytkowników.

 

http://youtu.be/1-xtcG4GbV0

 


Podziel się

komentarze (14) | dodaj komentarz

Czym skandal w sztuce ?

sobota, 15 czerwca 2013 16:19

 

 

Czym skandal w sztuce ?

Obracamy się wokół skandali w bliższym i dalszym otoczeniu, w polityce, w gospodarce, w kulturze, słowem , gdzie się da. Pewnie dlatego też nie robią już skandale  na nas większego wrażenia, co najwyżej  ewentualnie w dalszym ciągu budzą niesmak. Tak,  jak są zachowania skandaliczne poszczególnych ludzi czy grup społecznych , tak,  są i dzieła,  stworzone przez człowieka,  skandalizujące poprzez frapujące wizjonerstwo i zamierzone przez twórcę szokowanie . Każda epoka ma swego skandalizującego mistrza, niekoniecznie godnego podziwu i uznania. Moje dzisiejsze rozważania dotyczyły będą skandali w sztuce, a  zostały wywołane lekturą – „Skandal?  Sztuka!” –  Ute Szuler , Rita E. Tauber w przekładzie z j. niemieckiego Barbary Ostrowskiej. Kiedy artysta posługuje się  nieograniczoną swobodą przekazu, wywołuje sprzeczne odczucia, zgorszenie i niechęć.  Skrzywiona indywidualizacja danego obrazu, nieskrępowanie w ukazywaniu detali, powoduje darcie zasad przyzwoitości oraz dobrego smaku, często jednak jest zwróceniem uwagi na zjawisko albo wołaniem o naprawę rzeczywistości. Rodzą się tacy, co lubią szokować. Zauważalne jest to w dzieciństwie u takiego przyszłego,  domniemanego życiowego czy artystycznego skandalisty, który nieraz z takich skłonności wyrasta lub nie. Przypomniało mi się, jak jeden z kolegów,  w pierwszej klasie liceum,  w obecności wszystkich koleżanek wymachiwał prezerwatywą i wygłaszał  „świńskie rzeczy”, jak to  wtedy określiłyśmy .  Przyznaję, że wówczas nie wiedziałam,  czym jest to, co pokazywał tak demonstracyjnie,   poza tym , że to musi być coś trefnego, nieczystego, na co wskazywały jego gesty i słowa, dlatego czułam się niepewnie i byłam zaskoczona . Niektóre koleżanki były bardziej uświadomione i nazwały go - "świnią"...  Takie były to czasy... Teraz dziewczyny nie są takie głupie…  Typowy, młodociany skandalista, z zamiłowania gorszyciel...  Jedno jest pewne, każdy  taki bezwstydnik chce zwrócić na siebie uwagę jak czyni to ekshibicjonista.  Nie wszystko jednak co w danej chwili wydaje się skandalem, tym skandalem jest.  Kiedy obraz czy rzeźbę można uważać za skandal w sztuce? Temat jest rozległy, odpowiedź skomplikowana, dlatego zostawmy ją na potem. Dzisiejsze rozważania zakończę listą artystów  skandalistów, są nimi :

( nawet...)  - Michał Anioł i jego – „Sąd Ostateczny”,

( O tym wielkim twórcy  wydano taka opinię – „… przystoi to bardziej do łaźni lub do gospody niż do kaplicy papieskiej…” Całe szczęście, że papież właściwie docenił dzieło.)

 

Paolo Veronese  – „Uczta w domu Lewiego”,

Artysta  tak odniósł się do twórczości – „My malarze, pozwalamy sobie na taką samą swobodę , jak poeci i jak błaznowie.”

 

Plik:Paolo Veronese 007.jpg

 

Caravaggio – „Madonna z wężem" albo Madonna dei palafrenieri,

odrzucona przez komisję kardynalską jako wyraz bezbożnego braku smaku.

 

 

Nicolas Poussin tak scharakteryzował tego artystę -

"Przyszedł na świat, by unicestwić malarstwo".

 

Caspar David Friedrich – Krzyż w górach” .

 

Plik:Caspar David Friedrich 040.jpg

 

 

Pozwolę sobie na dygresję…

 Obraz, który wywołuje u mnie głębokie wzruszenia,  był przedmiotem zgorszenia.  F. W.  von Ramdohr podsumował to dzieło  tak – „ W rzeczy samej to czysta arogancja, kiedy malarstwo pejzażowe chce się wśliznąć do kościołów i wpełznąć na ołtarze.” TU, MOJA UWAGA TAKA – NIE WSZYSTKO, co uważane jest za skandal, JEST SKANDALEM.

Nie każdy odbiorca sztuki rozumie sztukę właściwie,  dopatruje się skandalu, gdzie go nie ma.

D.c.n.

Zachęcam, koniecznie posłuchaj, o sztuce śpiewa Marek Grechuta...

 

http://youtu.be/pDnj9SwKE58

 


Podziel się

komentarze (20) | dodaj komentarz

Polskie skarby w Ermitażu

niedziela, 03 marca 2013 2:47

 

 

  

Obiecałam Ermitaż  więc  o nim… i o naszych zrabowanych skarbach, które w większości są ukryte. Kto tam był, wie, o czym mówię. Nie można nie zachwycić się tym miejscem, gdzie piękno zniewala, wywołuje łzy i uśmiech. Kto nie dotknął piękna na ziemi, ten nie dotknie go i w niebie… Piękno jest jedno. Jest. Albo go nie ma, w zależności od tego, jak patrzymy na świat. Jedni dostrzegają a drudzy nie...  Kto nie potrafi patrzeć, nie zauważy piękna i zmarnuje życie. A piękno czai się wszędzie i czeka na odkrycie… Szkoda wielka, że są tacy, którzy okradają nas z piękna i przywłaszaczają cenne przedmioty. Sprzyjają temu wojny. Straciliśmy przez nie wiele skarbów. Na listę straconych rzeczy wpisały się bezcenne narodowe pamiątki. O to niektóre z nich -

 

 

 

 

 

 

 

Nawet udało mi się poszukać odpowiedni utwór muzyczny - nic nie dane jest na zawsze...

http://youtu.be/EmcZCiJj-9Y

 

 


Podziel się

komentarze (20) | dodaj komentarz

Zrabowane dzieła...Ermitaż

poniedziałek, 25 lutego 2013 11:14

 

 
 
 
 
 
  

Palili, topili wywozili, pozbawiając nas dzieł rodzimej kultury. Sprzyjały temu czasy zaborów, a później ZSRR. Rzekomemu  wyzwalaniu Polski towarzyszyła pospolita grabież wszystkiego, począwszy od od zegarków, butów, odzieży, przedmiotów codziennego użytku po dzieła sztuki. Rosjanie stali się nowymi właścicielami zagrabionych książek ,były tego miliony i podobne były ilości skradzionych dzieł sztuki.  Zaborcy rosyjscy nie tylko zabrali ziemię, ale również rozszabrowali cenne pamiątki i wartościowe przedmioty. Biblioteka Załuskich stała się podstawą Cesarskiej Biblioteki Publicznej, Ermitażu i Arsenału  w Petersburgu, gdzie znalazły się zasoby Łazienek i Wilanowa, Zamku Królewskiego w Warszawie, także Wawelu, Puław, Sieniawy,  Mitawy,  Nieświeża i Podhorców. To na mocy ustawy carycy Katarzyny II (1795 r.) przeniesiono do Petersburga z Warszawy 300 tysięcy dzieł, zbiory rycin i dziesięć tysięcy rękopisów. Wiele z tego uległo zniszczeniu podczas niewłaściwego transportu.

Ogołocono też zbiory  Biblioteki Krasińskich. W ten sposób Polacy pozbyli się arrasów Zygmunta Starego, numizmatycznych okazów, sztandarów i symboli narodowych powstań. Przeniesieniu poddano nawet pomnik  księcia Józefa Poniatowskiego. Z liceum w Krzemieńcu zabrano, do rosyjskiego Uniwersytetu św. Włodzimierza, wielotysięczny księgozbiór, mieszczący w sobie słynną „Bibliothaeca Regia”, tj. ponad szesnaście tysięcy pięknie oprawionych tomów oraz ponad sto inkunabułów z królewskimi ekslibrisami. Jakby tego było mało Rosjanie przywłaszczyli sobie pół miliona rubli w złocie oraz kilka tysięcy czerwonych złotych przeznaczonych na utrzymanie liceum.

Zbiory Stanisława Augusta Poniatowskiego znajdują się obecnie  w podziemiach ukraińskiego uniwersytetu w Kijowie i uważane są za narodową spuściznę  kultury.  Skonfiskowane zesłańcom dobra również wzbogaciły majętność zaborców. Wśród przywłaszczonych obrazów znajdują się płótna Jacka Malczewskiego. Zwrócono niewielką ilość. Do kraju powróciły insygnia koronacyjne Stanisława Augusta,  miecz, zwany Szczerbcem, 92 arrasy Zygmunta Augusta, obraz Jana Matejki – „Bitwa pod Grunwaldem”, płaszcz, miecz i kapelusz
Orderu Świętego Ducha oraz 24 głowy ze sklepienia Sali Poselskiej na Wawelu .


Podziel się

komentarze (14) | dodaj komentarz

Ermitaż...

sobota, 09 lutego 2013 2:49

 

 

 
 
W czasopiśmie - "Barwy Szkła" na str.20.  mój artykuł - "Witraż w domu".
W tym roku czasopismo ukazywać się będzie w wersji elektronicznej.
 
 
 
 
 
 
 
 

Jak długo istnieć będzie życie, tak długo trwać będzie piękno… Zapraszam do jednego z najwspanialszych muzeów świata. Jego nazwa wywodzi się od francuskiego słowa – pustelnia, ustronie, samotnia. Ermitaż. Z początku w miejscu  obecnego muzeum rzeczywiście było pusto. Stał tam jedynie pawilon,  w osiemnastym stuleciu zbudowany obok Pałacu Zimowego, który służył do realizacji wyrafinowanych rozrywek Katarzyny II i jednocześnie był miejscem odosobnienia, i wytchnienia. Współcześnie muzeum znajduje się  głównie w Pałacu Zimowym. Zbiory muzealne umieszczone są w siedmiu gmachach. Pięć z tych gmachów to niezwykły obiekt architektoniczny, doskonale widoczny od strony Twierdzy Pietropawłowskiej.

Katarzyna II była miłośniczką sztuki i z wielkim uporem kolekcjonowała kolejne artystyczne dzieła. Na jej życzenie powstał Mały Ermitaż, który zapoczątkował przyszłe muzeum. Projektantami wczesnoklasycystycznej budowli byli architekci –  Vallin Dela Mothe i Georg Velten. Podczas rozbudowy budowla ta została połączona arkadą nad Kanałem Zimowym z  Teatrem Ermitażowym. W owym czasie bardzo popularne były spektakle grane  w półkolistej, wzorowanej na antyczną, sali. Od strony ulicy Milionnej pięćdziesiąt lat później, według projektu niemieckiego architekta – Leo von Klenzego, powstał Nowy Ermitaż.  Wtedy to wejście przyozdobiono portykiem z kolosalnymi granitowymi posągami atlantów.

Cdn.

 

 

Atlanci...

 


Podziel się

komentarze (12) | dodaj komentarz

Jeszcze o obrazie z ptakiem...

poniedziałek, 24 września 2012 21:54
 
 
Na dobry  początek przyjemna piosenka...
 
 
Odpowiadam Danusi na Jej zapytanie z poprzednich komentarzy. 
 
 
Danusia, na obrazie z głową dziewczyny Grzegorza
Lewackiego, nie może dopatrzyć się ptaka, może dlatego że nie podałam pełnego
tytułu, który brzmi - Głowa dziewczyny z ptakiem.
Zabrakło podpowiedzi podanej w tytule… Specjalnie dla
Danusi przygotowałam powiększenie, być może teraz łatwiej będzie można zobaczyć
ptaka? Widzę go w plamach żółci i czerwieni, które przypominają pióra rozłożonych
skrzydeł. Często jest tak, że domyślamy się szczegółów obrazu i jego symboliki.
Podobnie jak z interpretacją utworu, każdy z nas zauważa inaczej. Wybieramy
obrazy według naszego gustu i estetycznych potrzeb. Dlatego inne obrazy wybrali
– Hania i Tomek oraz inne Danusia, p. Adam i ja. Nastąpił podział na dwie grupy
odbiorców. Lubię, gdy obrazy skrywają w sobie tajemnicę, uczucia, wprowadzają
nastroje, mają określony klimat, są wyraziste w przekazie a jednocześnie nie do
końca są rozpoznawalne.

 
Z ostatniej internetowej aukcji wybrałam obraz, znanemu
już Państwu, Jacka Yerki – Wakacyjne przechwałki.
 


Sobie sprawiłam radość obrazem Georga Mikołaja Achena
(1901).
  

Jest w tym obrazie, to co mnie zachwyca –
impresjonistyczny przekaz rzeczywistości. Liryzm, subiektywizm, nastrój, ekspresja,
urok danego miejsca w określonym czasie, utrwalenie przelotnego wrażenia, „chwytanie”
ulotności życia  … to jest to!


Podziel się

komentarze (25) | dodaj komentarz

Polska sztuka wspólczesna...

poniedziałek, 10 września 2012 22:42
 
...
 
 
Wystawiał w Lublinie, Wrocławiu, Warszawie, Częstochowie, Krakowie, Sztokholmie i w Austrii.
Jest przedstawicielem młodego pokolenia polskich artystów. 
Urodził się w Puławach w 1980 roku.
Studiował na Wydziale Artystycznym Uniwersytetu Marii Curie – Skłodowskiej w  Lublinie
i tam pracuje. Jest polskim artystą wizualnym. W epoce pop -malarstwa  i pop – banalizmu
realizuje swoiste kolaże, w których poszczególne obrazy połączone z przedmiotami  tworzą
instalację w przestrzeni.  Na pograniczu performance  tworzy absurdalne  obrazy z „maszyny” i
specyficzne obiekty strukturalne.  Hopperowska fascynacja  miejscami o nieustalonej
tożsamości  dominuje w twórczości tego artysty. 
 
  
Zachęcam do wysłuchania tego pięknego nagrania...
 

Podziel się

komentarze (25) | dodaj komentarz

Z Galerii Narodowej w Londynie...

niedziela, 19 lutego 2012 21:29

 

www.polskiemuzy.pl       www.pielgrzymki.szczecin.pl

 

 

Jest  taki   obraz ołtarzowy z Madonną  Ansideich 
– Rafaela, który zniewala niezwykłym pięknem. Powstał około 1505 roku.
Widzimy na nim  Madonnę z Dzieciątkiem  Jezus, Maria jedną ręką podtrzymuje dziecko,
drugą opiera na książce. Dłoń Marii namalowana jest z wielką precyzją.  Z Jej prawej strony stoi Jan Chrzciciel,
ubrany w szaty o różnych odcieniach czerwieni , wzrok skierował do góry,
patrząc jakby w stronę nieba. Po lewej stronie Madonny widzimy św. Mikołaja z
Bari w mitrze i pastorałem w ręku. Tron wieńczy baldachim na bazaltowej
podstawie i kolorystycznie łączy się z pejzażem w tle.  Łuk marmurowej arkady przypomina architekturę
florencką. Zza arkady wyłania się umbryjski krajobraz. Ołtarz charakteryzuje
się niezwykłą harmonią i dokładnym, odtworzeniem realiów architektury.  Jego barwy są intensywne i czyste. Artysta światłem
mistrzowsko wymodelował postaci. Kolorystyka obrazu  przypomina dzieła Leonarda. Obraz epatuje nastrojem
dostojeństwa, powagi  i spokoju. Dzieło
to przeznaczone było do rodowej kaplicy Ansideich w kościele San Fiorenzo w
Perugii. Obecnie znajduje się w National Gallery w Londynie. Pomysłodawcą
narodowego muzeum w Londynie był drugi hrabia Liverpoolu, Robert Banks Jenkinson.
Dzięki niemu rozsławiona została dziewiętnastowieczna kultura Anglii.

 

 

Matka Boska z dzieciątkiem jest uosobieniem
macierzyństwa. Artyści przedstawiają ją zawsze w centrum uwagi. Wybrana przez
Boga do specjalnej misji jest postrzegana jako kobieta obdarzona niezwykłymi łaskami,
wyjątkowa, dlatego jest w szczególny sposób honorowana. Jest ideałem matki i macierzyńskiej
miłości, przykładem oddania i poświęcenia. Z pokorą i odpowiedzialnością przyjęła
Bożą wolę. W sensie powołania matczynego widoczny jest motyw wiary i zawierzenia
w ufność do Boga . Gdyby Maryja postąpiła, jak matki uciekające się do aborcji,
ludzkość skazana byłaby na wieczne potępienie.

Patrząc na dzieła artystów uwieczniających wspaniałą
postać Matki Bożej, zadaję sobie pytanie, ile to z powodu aborcji nie urodziło
się wspaniałych ludzi?

Dlaczego oburzamy się, gdy matka zabija kilkuletnie
dziecko, a  ze spokojem, często ze
wzruszeniem ramion, przyjmuje się wiadomość o kolejnych aborcjach?


Przecież, bez względu na wiek, życie jest po prostu
życiem. Aborcja to takie samo morderstwo jak każde inne. Nie bójmy się spojrzeć
prawdzie w twarz.

 


Podziel się

komentarze (17) | dodaj komentarz

O sztuce inaczej...

sobota, 13 listopada 2010 2:12

 

Wkrótce ukaże się tu cykl reportaży z Japonii...

 Dopisałam zakończenie... Czegoś mi w tym brakowało... Swoje teksty czytam albo i nie , a jak już przeczytam, to znajduję w nich nieścisłości i najchętniej skasowałabym je... Dlatego ... przwdopodobnie w celach samozachowawczych nie czytam... Nową treść, stosowną na niedzielę, opublikuję jeszcze dzisiaj w wolnej chwili...

Wszystkim życzę pogodnej niedzieli... Pogodnej niedzieli - duchem i aurą  ( w znaczeniu właściwości troposfery...) - Krystyna

  
www.polskiemuzy.pl                     www.pielgrzymki.szczecin.pl 

 W  -

www.polskiemuzy.pl

spośród wielu interesujących artykułów  znajdziecie reportaż o cmentarzu na Rossie - AB,

także mój odstatni o prawdzie i kłamstwie... i o 11 listopada... 

 

 

  malarstwo Chagalla pt Violoniste Bleue

 

Granat nieba w przydrożnej kałuży...

 

Kompozycyjne rozdarcie

papuga rokokowej damy w klatce

wampir w szklance po piwie

skruszona nadzieja w koronkowej sukience

makak który wylądował w ZOO

egzotyczne podróże kuzyna

który nim się urodził już się zestarzał

wszystko to na ustach grzechu

i ta szalona reklama na ścianie domu naprzeciwko

drzewko oliwne w salonie

i nóżki żabie w majonezowym sosie

z hotelowej restauracji

na porcelanowym półmisku z Witebska

gdzie Żyd wędrowiec unosił się nad dachami miasteczka

a kury gdakały swojsko

i te pary co fruwały w powietrzu ze szczęścia

gdy księżyc zataczał łuk

takich już teraz nie ma

krowa na dachu ssana przez cielę

co myślał introwertyk neurotyczny

Marc Chagall który stworzył własny świat

spleciony z  legend snów i wizji

co jest takiego w jego portrecie o siedmiu palcach

doprawdy nie wiem

może to tajemnica o nim

gdzieś w jego palecie obietnica szczęścia Stendhala

tego który ubóstwiał Cimarosę Mozarta i Szekspira

Czerwone i czarne tam sukces krótkotrwały kończy się strzałem

namiętność i wyrachowanie

Francja napoleońska i Francja Burbonów

ile to czasu minęło gdy czytałam tego pisarza

wydawać by się mogło że wieki całe

gdzieś w drodze pogubiły się

idylliczne egzystencje w poetyckiej metaforze pędzla i pióra

jak wtedy kiedy o zmierzchu o ławce plecionej powojem

pisała pewna znana poetka której słowa tworzyły obrazy spełnione

łatwo pisać wiersze gdy w dali kumkają żaby

I gdy przyrodnicy motyle chwytają z powietrza

kiedy liśćmi drzew zabawia się wiatr a krople deszczu

zamieniają się w symfonię niekoniecznie grzeczną

a  z tym wszystkim współgra w świetle księżyca

grant nieba w przydrożnej kałuży

która nocą jak klejnoty błyszczy...

 

 

 

Zapraszam do: 

www.violka-historie.blog.onet.pl      - blog. Hani- Biruty

i do -

www.krystynar3.bloog.pl

Tytuł - W płatkach róż tysiące życzeń...


Podziel się

komentarze (7) | dodaj komentarz

Zapraszam do : krystynar1.bloog.pl , czyli do Zmierzchu Błękitu ... ( naciśnij w ulubionych...)

czwartek, 20 sierpnia 2009 1:25



File:Salvador Dali A (Dali Atomicus) 09633u.jpg


 

Wizje artysty...

 

Rodzą się jak sentymenty owiane niespodzianki wytworem. Coś się stwarza, by mogło zaistnieć ciężarem majaków. Widzenie czy przywidzenie jest przetworzeniem rzeczywistości przez wyobraźnię i ma charakter wizji. Jako, że nic nie jest proste,

to i wizja bywa niezwykle skomplikowana. Bywają wizje obsesyjne, dręczące, kuszące, gorączkowe, niesamowite i prorocze. Te ostatnie przynależą tylko wybranym i jak wyrocznie, które powiadamiają o biegu wydarzeń, są wyjątkowe. Jakie są wizje artysty? Twórcza wyobraźnia stwarza obraz fragmentu rzeczywistości. Może to być opis sytuacji lub czegokolwiek, wiersz albo przedstawienie teatralne, obraz malarski, fotografia czy rzeźba. Można w tych formach wyrazić wizję zagłady lub przyszłości obiecującej urodzaj... Ktoś ma  apokaliptyczną wizję końca świata i wyraża ją za pośrednictwem słów i obrazów. Nie wszystkie wizje nam się podobają. Zwykła ludzka rzecz. Wszystko jak papka ulega przetworzeniu i przeniesieniu na mniej skomplikowany język...

Mamy też do czynienia z wizją lokalną, gdzie odbywają  się oględziny miejsca przestępstwa, ale to ma się do sztuki jak pies do kota, którym nie wiedzieć czemu, zaczynam być zafascynowana jak w dzieciństwie... Co z tego, kotów powinnam unikać, bo podobno mam alergię na ich sierść. A szkoda, bo je lubię... W dodatku przynoszą ulgę w schorzeniach kostnych. Wystarczy takiego kotka położyć na kolanach i od razu przechodzi nieproszony ból... Coś w tym jest, że zwierzęta mają wpływ na ludzkie zdrowie. Sama się o tym przekonałam. Tylko, że to nie był kot, jedynie niepozorny psi kundelek, a nie ma lepszych psów od kundli, bo te przynajmniej są inteligentne w odróżnieniu od zdegenerowanych rasowych... W dzieciństwie miałam kilka zaprzyjaźnionych psów ... Ale to już historia... Nie byle jaka...  Otóż przed laty żadnymi maściami, nawet tymi renomowanymi z zagranicy, w żaden wytłumaczalny sposób nie mogłam zagoić rany u palca od nogi... Trwało to ponad rok i było niezwykle uciążliwe. Kiedyś odwiedziłam koleżankę , która od niedawna miała nowego pieska, bo poprzedni zginął tragicznie. Bardzo szybko zaprzyjaźniłam się
z nim. Owy piesek przypiął się do mojej rany, oblizując ją . Z początku cofałam stopę, czując lekkie obrzydzenie, ale piesek się uparł, podchodził i lizał... I co? Wylizał chorobę... Na drugi dzień nie było śladu po ranie... i nie ma do dziś. Skuteczne oblizywanie. Jak widać i takie jest potrzebne, by normalnie funkcjonować... O przyjaźni z tym charyzmatycznym pieskiem, być może jeszcze kiedyś powrócę , bo to nie mniej ciekawa historia...

Wracam do tematu... Kim jest wizjoner? Człowiekiem mającym wizje... Fantasta. Marzyciel. Wybraniec. Prorok. Iluż architektów jest wizjonerami. Bez wizjonerstwa są tylko rzemieślnikami. Takich było pełno w PRL- u. Nawet ja, musiałam po jednej, takiej nieudanej architektce, nanieść poprawki w moim mieszkaniu, by mieszkało się godnie...

Architektem nie jestem , lecz mam wizję właściwych rozwiązań i proporcji...

Jak wcześniej stwierdziłam, do tworzenia potrzebna jest wyobraźnia twórcza...  Bez niej ani rusz... Ile wyobraźni wizjonerskiej mają twórcy ogrodów roślinnych, które wyglądają jakby wyszły prosto z baśni? Picasso, Salvador Dali czy inni wielcy mistrzowie malarstwa korzystali głównie z wizji, które jednych fascynują, drugich - nie. ... Można się zastanowić, ile w takich wizjach błazeństwa, ile oryginalności, ile chorób i ile wartości...

A twórcy Biblii? Ile w ich przekazie wizji?

Bez wizji nie mielibyśmy reliktów z przeszłości i utknęlibyśmy w szarej codzienności.

Dlatego bez wątpienia powinniśmy cieszyć się , że są wizjonerzy wśród nas i artyści, którzy podporządkowują się wizji, by przybliżyć obrazy niecodzienne w wymiarze innej formy ... Krystyna Laura

PS. Dla miłośników natury, jak najbardziej naturalne konie na łonie natury...


zdjęcia koni

Fotoplatforma.pl


Podziel się

komentarze (8) | dodaj komentarz

Życie to zapis czasu . . .

czwartek, 15 maja 2008 13:19

 

 

 


Wróciłam stamtąd. . .

 

 

 

Kim była Myrra? Na pewno piękna. Wszyscy mężczyźni lubią piękne kobiety, ale często boją się ich. Ciekawe dlaczego? Muszę któregoś o to zapytać. Kogo? Znowu mnie ciągnie w zakazane rewiry. . . Jej matka uważała , że Myrra jest piękniejsza od Afrodyty.
Czy można bardziej dokuczyć kobiecie, zwłaszcza bogini? A te bywają złośliwe. Tak knują perfidnie, aż intrygi pętla zaciśnie się. Cypryda sprowadziła na królewnę pragnienie kazirodczego związku z ojcem . Ohyda , czego to ludzie nie wymyślą.... Jak widać z tego , co dzieje się na świecie, niewiele się pod tym względem zmieniło. Dlaczego?
Myrra była córką króla syryjskiego, Tyjasa. Obcowała z nim przez dwanaście miesięcy księżycowych. Gdy Tyjas odkrył podstęp, chciał zabić córkę. Zwróćcie uwagę , ludzie na wszystkie zachowania znajdują wytłumaczenie. Źle ktoś postąpił , nie dlatego, że chciał sam, to siły zewnętrzne o tym zadecydowały, w tym przypadku boginie . . .
Myrra poprosiła bogów o ratunek. Pragnienie modlitwy i wiara w jej skuteczność były w człowieku od zarania. . .
Bogowie wysłuchali próśb Myrry i zamienili ją w drzewko mirtowe, które płakało żywicą, nazywaną łzami Mirry. W innej wersji występują inne postaci... Z gałązek mirty pleciono wianki na głowę panien młodych. Mirta oznaczała symbol niewinności, jakby jednak tak sięgnąć do źródła, to jednak skażonej. A co nie jest skażone? Nawet powietrze , którym oddychasz. W dniu mojego śluby miałam taki wianek mirtowy na głowie i w moim przypadku wyrażał to co powinien... Kiedy to było? Zwyczaj noszenia wianka upadł, bo uległby profanacji. Może i dobrze. To mądrzejsi ode mnie niech na to odpowiedzą , bo co ja „przemądrzała baba" mogę w tej kwestii wiedzieć?
Po dziesięciu księżycowych miesiącach na drzewie mirtowym pękła kora, a z niej wynurzyło się piękne niemowlę, które znalazła Afrodyta , jak dotąd wszystko logiczne....
Bogini nazwała dzieciątko Adonisem (adon znaczy pan - semickie...) .
W tajemnicy przekazała dziecko Persefonie.
Od jak dawna ludzie uwielbiają tajemnice?
„Powiem coś w sekrecie. Przysięgam , że nie powiem". Przysięgasz, a potem pół miasta wie. Dlatego lepiej nie przysięgaj . Jak ze mną? Tajemnic nie zdradzam.
A gdyby tak mnie pod koło młyńskie włożyli ? Co wtedy? Myślę , że też nie.
Człowiek sprawdza się w konkretnej sytuacji, póki co pod kołem młyńskim nie byłam, więc zostawmy to czasowi ...
Wróćmy do Adonisa. Z dnia na dzień był coraz piękniejszy.
Cypryda zapragnęła go. W mitach jak w baśniach i życiu. Taką samą namiętnością zapłonęła
Persefona, która chciała go zatrzymać wyłącznie dla siebie.
Czy można winić kobietę za jej namiętności, jeśli nawet boginie były nimi obarczone?
Personifikacja spełnia tu określoną rolę . . .
O kłótni dowiedział się Ares, który wysłał odyńca przeciw Adonisowi.
U bogów jak u ludzi - intryga goni intrygę . . . Oczywiście , jak było do przewidzenia,
dzik zabił uroczego młodzieniaszka. Z kropli jego krwi wyrosły kwiaty - adonisy,
czyli - miłki. Cypryda poprosiła Zeusa o wskrzeszenie ukochanego.
Persefona chciała go zatrzymać w królestwie zmarłych dla siebie .
Jak to się ma współczesności? Ile kobiet walczy ze sobą o tego samego mężczyznę?
Najważniejszy z bogów - Zeus wskrzesił Adonisa i zarządził, by ten spędzał z Persefoną jedną trzecią roku , tyle samo z Afrodytą , a pozostałą część roku z kim zechce.
Ten to miał mieć dobrze. Czy nie? Jaki Zeus był wyrozumiały dla mężczyzny.
Trzeba przyznać , że o kobiety - boginie również zadbał. . .
Adonis jednak wybrał Afrodytę. Jaki cierpiętnik, jednej się uczepił i czy to wiadomo, kto był przez to bardziej nieszczęśliwy - on czy ona? Ilu mężczyzn w obliczu takiej hojności boga tak , by się zachowało?
Jak by to wyglądało statystycznie w dzisiejszych czasach ? Może pracownicy urzędu statystycznego zainteresują się takim tematem? Wtedy takich badań nie robiono, za to wymyślano historie żywcem z życia wzięte. Teraz nikomu wymyślać się nie chce, bo życie samo w sobie jest zapisem przeróżnych dramatów. . . Odkryłam , że za sprawą umysłu, ćwiczonego przez lata, można w każdej chwili zmienić czasoprzestrzeń, znaleźć się w innym wymiarze i pooddychać swobodą obserwatora przyczajonego w chmurach ... Jakby nie było, mnie to z powrotem ściąga na ziemię , może po to , by znowu nad brzegiem morza pobawić się lepieniem babek z piasku . . . Kto wie, co się za tym kryje, to dobry jest. Jeśli idzie o wyprawę do przeszłości to, nie byle jakiej wprawy do tego trzeba, więc pochopnie się tam nie wybierajcie, bo co będzie , gdy ścieżki powrotnej do domu nie znajdziecie?

 

 

 

 

 

Kwiaty Adonisa . . .

 

 

 

Ile ma w sobie sekretu
dziesięć miesięcy księżyca
zaklęcie bogów
i drzewko mirtowe
które dojrzewa wypukłością nowego życia
kora musi pęknąć
by wykluło się nowe
piękne dorastaniem
urodą kuszące o przetrwanie
to boginie walczą o posiadanie
Ares się pojawia
by spór rozstrzygać
odyniec przez niego nasłany
zabija Adonisa
śmierć
lamenty
płaczą boginie za nim
potem za sprawą Zeusa
Zmartwychwstanie
inscenizacja zaślubin
czy zaślubiny inscenizacją
Adonis i Afrodyta
tylko oni
w ogródkach Adonisa
gdzie miłki wyrosły
w wazach czy skrzyniach z ziemią
ktoś powie wszystko jedno
potrzebna ciepła woda
by rośliny wyrosły
i równie szybko umarły . . .

 

 

 

 

Grafika:Myrtus communis1.jpg


Podziel się

komentarze (9) | dodaj komentarz

A miało być o wiośnie...

środa, 07 maja 2008 0:07
           
Takie sobie plecenie, czyli mój poemat o poezji . . .

Dość tych trudnych tematów.
Wiosna zagląda do okna,
wypada o niej napisać,
a mnie ciągnie do literatury
nie na łąki miłej trawkę...
Zdążę i tam niedługo.
Czytam, co piszą inni,
co nazywa się poezją teraz.
Wiersz Różewiczowski,
Herberta filozoficzne zgłębienia,
może laureatki westchnienia,
do mnie najbardziej przemawia
poezja księdza Jana,
bo nic przedniejszego
nad słów proste wyznania,
że groszek jest groszkiem
a Frania to Frania ...
Nie powiem są jeszcze inni na liście,
których cenię bardziej osobiście.
Stara gwardia bez niej
cóż wart byłby poemat,
więc zatrzymam się chwilę
przy Kochanowskiego trenach,
w szkole najbardziej je lubią
bo ludzkie w wymowie .
Szanują Mickiewicza za
„Ojczyno moja, Ty jesteś jak zdrowie. . ."
Apostrofa co do nieba unosi
i dalej „ . . . jak mnie dziecko
do zdrowia przywróciłaś cudem. . . „,
Pisz i wymaluj jak to do mnie pasuje . . .
Zostawiam wieszcza, by przejść do drugiego,
bardzo ważnego, mego ukochanego
Słowackiego,
jemu tylko, linijkę osobną podaruję,
bo na to zasługuje
przez miłość do matki i nie tylko,
przez moje zauroczenia także -
„Ty wyjeżdżałeś, Tyś mi nie powiedział . . ."
albo „... i wydarto go z ziemi popiołem . . ."
ach któż teraz jest aniołem . . .
Norwid - poeta poetów,
tylko skłonić się w milczeniu przed takim,
dziwny jest ten świat nic poza tym
jak Mozart w grobie dla bezdomnych
pochowany dla potomnych . . .
Tuwima beztroskę lubię Zosi - Samosi
i Staffa przewidywania nadzieją
dzięki, którym wszystkie sny się spełnią,
także tego, którego rzemieślnikiem nazywają
- Władysława Broniewskiego.
Tego poetę szczególnie lubię,
nawet Jego elegię trefną
o Ludwiku Waryńskim.
Powiedzą - postać godna potępienia ,
ale czy można piękniej napisać
„ ...jeśli pieśń kochasz swobodną, posłuchaj . . ."
albo -

 


„Szeroka, szeroka jest ziemia,
gdy myślą ogarnąć ją lotną,
szeroko po ziemi więzienia,
głęboka w więzieniu samotność.

 

 

Już dziąsła przeżarte szkorbutem,
już nogi spuchnięte i martwe,
już koniec, już płuca wyplute-
lecz palą się oczy otwarte.

 

 

 

Poranek marcowy. Jak cicho.
Jak dziwna się jasność otwiera.
I tylko tak ciężko oddychać,
I tylko tak trudno umierać". . .

 

 

 

Ach, jakie tragiczne !
Ach, jakie piękne !
Pole popisu w recytacji,
jeszcze teraz mnie przechodzą dreszcze.
Jak pięknie pisał do żony.
Do której, dwie były,
życie, samo życie ...
Wspomnę jeszcze Gałczyńskiego
i jego zaczarowaną dorożkę,
bo tak wypada, by jego nie ominąć,
a miałam pisać o współczesnych,
więc jak czytam coś w stylu
na moim łonie rękę położyłeś,
za ładnie mi się napisało,
tak bywa, że ktoś rękę kładzie tu i tam,
ściągać nie będę,
bo mi się nie podoba ...
Dwuwersowe lub czterowersowe mądre
takie kropelki arcydzieła
lubię najbardziej . . .
Miałam o wiośnie pisać a wyszło inaczej .

 

 

 

 


Podziel się

komentarze (4) | dodaj komentarz

Nadrabiam zaległości z dnia. Starożytni nie byli gorsi, też mieli swoją porongrafię. Czyżby wszystko przypadało w spadku? Kto przebrnie przez tekst oparty o mityczne opowieści , temu brawa i uznanie . . .

środa, 09 kwietnia 2008 0:09
Kim byłaś, kim jesteś kobieto

Słowa moje, niech strumieniem popłyną
jak źródło Neptuna, co wyskakuje,
trójzębem ostrza uderzając w skałę,
wodą pulsującą, źródłem się jawią .
Na wysokich tronach dwunastu bogów
z Jowiszem w majestacie najwyższym
w Areopagu i Akropolu wzgórzach.
W pobliżu Minerwa w szyszaku z tarczą
i strzelistą włócznią o ostrym grocie.
To nią uderza z hukiem w ziemię czarną
i cudem zmienia w drzewo oliwne .
Jak nie lubić jej za taką przysługę?
Co lepsze słona woda czy oliwki ?
To Minerwa odnosi sukcesu boom.
W czterech rogach bogini chowa kary
wymierzone przez bogów zuchwalcom -
jest królowa przemieniona w żurawia
i Trojanka w bocianicę zaklęta,
a z córek króla Cirenasa schody
to na nich nieszczęśliwy ojciec leży.
Ilu teraz takich ojców córek ?
Rodzeństwo z Tracji w kamienia bezruchu,
z boku oliwne gałązki pokoju,
to tak wygląda tkanina Minerwy,
gdy z Arachne, słynną tkaczką, gra o prym.
Staje do krosien w zawodach niepewnych.
Płonie rumieńcem Arachne z wrażenia,
silna pracą córka barwiarza płócien.
Jak kobieta i człowiek głos zabiera,
złośliwa po ludzku i kobiecemu.
Utkała byka z dziewczyną na grzbiecie
- Jowisz z Europą jakże by inaczej.
Byk jak żywy, a morze tętni życiem.
Ratunku, ratunku, krzyczy Europa
na rozgrzanym byku pośród fal morza.
Pojawił się orzeł, to znowu Jowisz
w porywie z inną dziewicą Asterią,
za chwilę jawi się łabędziem, co kryje Ledę.
Symbolem czego jest łabędź z kobietą ?
Wznieś toast za witalność - wiwat życie !
U Arachne pojawia się Satyr zły,
niebawem zapładniający Antiopę,
zmienia się zaraz w złoty deszcz dla Dafne,
w męża dla Alkmeny, ogień - Eginy,
w pasterza miłego dla Mnemozyny,
plamiastego węża dla Prozerpiny . . .
Ilu takich pełnych wigoru mężczyzn,
czy bogom to jedynie zapewniono ?
Tka Arachne jadem kpiną i krzywdą,
spragnionym łonem, sutkami i swoim
potem chutliwym pomiędzy nogami,
by w gorączce pokazać rozpusty ból.
Neptun jako byk leżacy na pannie,
by jako koń dobrać się do Cerery,
matki chleba świętego i ważnego. . .
Jak myślisz odniesienie tu do czego ?
Szarganiem świętości świat się nie zmienia,
cierpienie wieków takie same wciąż jest .
Dalej tka Arachne swoją opowieść . . .
Ptak przywiera do Meduzy, rodzi się Pegaz.
Z pegaza uwodziciel, pożeracz serc,
poeta niestały i głodny wrażeń,
która o takim nie marzy skrycie ?
Poetki takie same niedościgłe.
Czysty erotyzm w mitycznym obrazie,
gdy pegaz zmienia się raptem w delfina.
Przez ile zmyśleń przechodzą poeci ?
Ach, pachnie przygoda miłosna rzeką,
lasem, pustynią, oceanem, wiatrem.
Za Neptunem zjawia się lew i jastrząb,
porywający dziewczęta Apollo,
co także różne postaci przybiera.
Ilu takich samych w wirtualnym świecie ?
Jakiś niewinny chłopak wołki pasie,
Apollo, bałamucący młodziutką
i z obleśności Bakchus się wynurza,
za nim Saturn, tak utkała Arachne.
Parzące się z kobietami zwierzęta . . .
Jaki był zamysł takich opowieści -
pożadanie, gwałty, grymasy, groza,
nadęcia, upodlenia, sapania, żal .
Znoszona historia ludzkiego losu .
Która tkanina jest lepsza - Minerwy,
czy Arachne tkaczki córki plebejskiej ?
Rozłościła się bogini swą klęską,
poszarpała dzieło Arachny z mocą,
czółnem tkackim uderza w nią zawiścią,
skamieniała Arachne idzie po sznur,
z rozpaczy zarzuca sobie na szyję . . .
Mściwa bogini rzuca na nią klątwę,
- żyj wisząc ty i twoje pokolenia
więc zmienia się Arachne, traci włosy,
potem uszy i nos, głowa już nie jak głowa,
ręce i nogi to nie ręce i nogi,
brzuchaste tulowie wypuszcza przędzę,
co przędzie swoje krajobrazy srebrem .
Pająk. Arachne to pająk co przędzie.
Kim byłaś, kim teraz jesteś kobieto?

 

 

 

                       Grafika:Pajak krzyzak.jpg

 

 

 

 


Podziel się

komentarze (9) | dodaj komentarz

Frida cały czas za mną chodzi, zatem jeszcze o niej będzie . . . Może nie tylko o niej . . . Nie ma złych kobiet, są tylko złe losy . . .

środa, 12 marca 2008 0:39

 

 

                  
              W ogniu . . .

 

 

 

W ogniu namiętności
rozanielona czuciem
by za moment utonąć w rozpaczy
i zmysłów igranie zatopić w kieliszku
wiśnie w alkoholu takie smaczne
drży ręka co maluje kwiaty
gorączką pożaru trawiona
płomieniami wybucha od nowa
by odcisnąć swe piętno na płótnie . . .

 

 

                          

 

 


Podziel się

komentarze (2) | dodaj komentarz

Mam nieodpartą ochotę o czymś pisać, więc napiszę. Co wyjdzie? Zobaczymy . . .

piątek, 28 grudnia 2007 15:08

 

            

        Kolory zupełnie inne niż na "podrobionym " przeze mnie obrazie znanego artysty i rama indentyczna jak na pierwszym pokazanym obrazku. Nie wiem, gdzie się te ramy w procesie przegrywania z aparatu komórkowego podziały. Chochlik jakiś czy co?

 


Tajemnica złotego runa

 


Dla Medei miłość pierwsza do Jazona
dziewicza przyroda dla argonautów
mit z kamiennej osady szczytów Kaukazu
z grecką architekturą
złote zabytki w grobowcach
tajemnica i dary - magiczna oliwa i takiż kamień
w zamian obietnica zaślubin
pierwsza próba walki z bykami
rozwój rolnictwa - pług Jazona
orka i rzucanie smoczych zębów
z których powstają wojownicy
zwyciężeni prze herosa
Medea czarodziejka usypia smoka
złote runo w rękach Jazona
góry i wieże tysiącletnie
kryją tajemnicę owczych skór
kamyki wracają do rzeki
drobiny złota dostają się do skóry
klucz na wyciągnięcie ręki
nie dla każdego dostępny. . .

Mylna interpretacja słowa?

Może Jazon wybrał sie po złote monety?
Ile takich tajemnic złotego runa 
w czasach obecnych?

 

JAZON PRZYNOSZĄCY PELIASASOWI ZŁOTE RUNO NA WAZIE Z OKRESU 330 - 340 r.pne...

 

                  


Podziel się

komentarze (6) | dodaj komentarz

Kto z Was lubi klasyczną tragedię grecką, bo ja bardzo. Ile w niej dramatyzmu i patosu. Mężczyźni podobno śpiewają przy goleniu, a ja? W czasie kąpieli zastanawiam się nad czymś, dziś pomyślałam o postaci, o której mówili - Sofokles, Eurypides i J.B. Racine ( ten ostatni z lit. nowożytnej)

wtorek, 27 listopada 2007 12:26

 

           Melpomena, muza tragedii, z maską tragiczną

           Melpomena,muza  tragedii  

 

    ,,Poznaj Fedrę w pełni jej obłędu..."

 

Sekrety, niedomówienia.
Zabawy w alkierzu.
Natury głos dziki,
w bogów szaleństwie,
plugawy krwią niewinnych .

 

Litość. Trwoga. Obrzydzenie.
Fatum i katharsis w jednym.

 

Jaka jest Fedra współczesna?
Tak samo zniewolona słabością ?
Może inaczej?

 

Dokąd ucieka ze swoim płaczem?
Poniżona, czy mierna siłą przeznaczeń?
Wpadam w ton antyczny.,
taka naleciałość czytelnicza . . .

 

Same pytania !
Nic więcej jak rykowisko.
A tu koncert Szymanowskiego!

 

Piekłem zabrzmią skalania nieznane
i zemsta Boża jedna będzie !


Czajkowski do pary.
Nie zabrzmią fanfary na gody.

Słabość śmiertelna oblana łzami,
uczucia nieczyste kuszeniem?

 

Jak to się ma do odniesień
takich i owych w bezsensie?

 

Rocznica czyjejś śmierci. . .
Znowu coś się dzieje.

 

Jadu żądło zabija,
choć nikogo to nie wzrusza ?

 

Idź stąd, demonie, nieszczęsny,
pochlebco fałszywy,
obłędem objawiony
wśród żywych !
Czyj czas ? Jego? Twój? Mój ?

 

I znowu z dramatów skrzywienie . . .!!!

 

Niech prawdą staną się
słowa szukane daremno
i miłość, co nie oszukuje
brakiem tkliwości . . .

 

Ta dawna umarła bez godności
jak współczesna Fedra umiera. . .?

 

. . .  . . .  . . .

 

Czy nie mogłam o czymś przyjemnym pomyśleć podczas kąpieli ?!

 

                             


Podziel się

komentarze (7) | dodaj komentarz

Kamień w starożytności - Sfinks milczy milczeniem kamienia

piątek, 10 sierpnia 2007 18:36

Śpiący prorok diagnozował choroby
i przepowiadał wojny bezbłędnie.
Komory pod Sfinksem
budzą ciekawość uczonych,
a Sfinks milczy milczeniem kamienia.

 

Co kryją ukryte sale,
labirynt komór nieznanych,
czy to szyb Ozyrysa,
ile w nim kamienia -
tajemnica nie do rozszyfrowania...


Podziel się

komentarze (0) | dodaj komentarz

Byłam na drugim końcu miasta, po drodze widziałam wiele budowli z kamienia, także na cmentarzu - Anioł z kamienia

piątek, 10 sierpnia 2007 18:25

Rozpostarł skrzydła Anioł
jakby rwał się do lotu
albo dopiero co stanął na postumencie
jak kto woli tak będzie
Anioł i tak się tym nie przejmuje
stoi i stoi niezmiennie
jak dłonie wiecznie złączone
w supeł miłości...

Podziel się

komentarze (0) | dodaj komentarz

Patrzy na świat swoimi oczyma - Kolorysta

czwartek, 02 sierpnia 2007 11:33

Kocha kolory, wybiera je starannie,
nawet powietrze nie jest bezbarwne,
zdaje się, że oddycha barwą...
Bogata w kolory natura ożywa na obrazie,
gdzie nie ma dobrych i złych kolorów,
są takie jak trzeba - niebieskość morza
zatopiona w granacie, złocistość słońca
wymieszana z piaskiem plaży i wydmy,
zieleń pobliskich drzew i biel żagli...

Podziel się

komentarze (0) | dodaj komentarz

Echa z wystawy malarskiej - Obraz i słowo

czwartek, 02 sierpnia 2007 11:20

Wernisaż malarski pełen obrazów
z kolorami i literackimi słowami
uzupełniającymi malunek.
Podpowiedź przesłania artysty.
Improwizacja wizji świata,
który jest kolorem niesionym
malarskimi skrzydłami
przez pryzmat czerwonych ptaków
z Afryki, gdzie tajemne moce
grają w kości z teraźniejszością..

Podziel się

komentarze (0) | dodaj komentarz

Sztuka jak balsam leczy moje blizny... Ekumenizm Pawła Kwieka

piątek, 27 lipca 2007 11:55

Na fotografii modele ekumenizmu
Chrystus ekumeniczny
Bóg jako mandala z promieniami
obejmującymi wszystkich
tajemnica religii w każdym
objawiona w medytacji białej ściany
którą artysta stworzył dla siebie
prowadzony przez duchowe podmioty
jako medium dla inspiracji.

Podziel się

komentarze (0) | dodaj komentarz

Artystyczna wizja Pawła Kwieka

piątek, 27 lipca 2007 11:47

Sytuacja pierwsza

 

Pod deską obciążoną trzema mężczyznami
artysta odmawia zmodyfikowaną modlitwę,
Ojcze Nasz, święć się Imię Twoje -
za chleb dziękuję i strawę...
Ucisk. Obciążenie. Poniżenie.
Po to, by nie tracić spokoju.

 

Sytuacja druga

 

Artysta na desce podtrzymywanej przez ludzi.
Odwrócona koniunktura z tą samą modlitwą.
Ojcze Nasz, święć się Imię Twoje -
za chleb i strawę dziękuję...
By nie wpaść w pychę i samozadowolenie.

 

Sytuacja trzecia

 

Krąg ludzi utworzony z gości w studiu
Słowa modlitwy - Ojcze Nasz...,
za chleb i strawę dziękuję...
By była : ,,Miłość, Dobroć i Przyjaźń"...


Podziel się

komentarze (0) | dodaj komentarz

Dyskusja znawców sztuki

piątek, 27 lipca 2007 11:43
Kim jest Paweł Kwiek
jako człowiek, jako artysta...
Jakiego formatu?
Ile w nim małości, a ile wielkości...
Dzieło sztuki czy szmira?
Spekulacje. Mieszane uczucia.
Coś w tym jest, na pewno szczerość,
ale szczerość nie świadczy o sztuce,
może tworzyć kicz więc co?
Na osi symetrii : Sakrum - strona życia.
Rytualność przez powtarzalność.
Niedostrzegalne odchylenia. Wątki.
A dla niego ważna czystość fotografii i to,
że ,,Ktoś Większy od niego obmywa mu nogi".

Podziel się

komentarze (0) | dodaj komentarz

Ranek łzawy, uciekam w sztukę... ,,Kilka centymetrów kwadratowych sztuki" Pawła Kwieka

piątek, 27 lipca 2007 11:38

Któregoś dnia przebudzenie. Zmartwychwstanie.
Rehabilitacja społeczna, zawodowa, osobista.
Symbolika fotografii - święte drzewo z niemowlęciem,
struktura duchowa - twarz artysty i psychika dziecka,
znak odkrycia nowej świadomości. Sześcian z gliny.
Taki wzornik świątyni fotografii. Wystawa.
Na fotografiach doczepione kartki z przesłaniem -
,,MIŁOŚĆ. DOBROĆ. PRZYJAŹŃ .ODWAGA.
ŁAGODNOŚĆ. OPANOWANIE. SPOKÓJ. MĄDROŚĆ".

Podziel się

komentarze (0) | dodaj komentarz

Niedawno wróciłam ze spotkania imieninowego, ponad sześć godzin pogawędek i nie tylko, była rozmowa o liczbach i Pitagorasie, więc nawiążę do starożytności - Dziedzictwo .

sobota, 23 czerwca 2007 23:50

Wygnani Jonowie
na obcej ziemi
uczyli się nowego
od Babilończyków, Persów,
od Fenicjan przejęli pismo,
rzucili bogom wezwanie.
W centrum wszechświata
w Milecie wybrali wiedzę.
Tales uważał, że świat
działa jak mechanizm,
przewidział zaćmienie słońca.
Dlaczego?- dało początek nauce.
Analiza figur geometrycznych
to fundamentalne odkrycie,
geniusz buduje miasto na wzgórzu
wzdłuż osi północ - południe.
Grecy odkryli kosmos.
Pitagoras był muzykiem.
Eksperyment ze struną
stał się odkryciem dominujących
liczb i pojęcia harmonii.
Proporcje, złoty podział, piękno,
w zdrowym ciele zdrowy duch
stało się dziedzictwem potomnych.

Podziel się

komentarze (0) | dodaj komentarz

Nowy bloczek nad wpisami

czwartek, 21 września 2017

Nowy blooczek w narzędziach.http://www.liiil.pl/promujnotke
Nowy blooczek w narzędziach.
Nowy blooczek w narzędziach.

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

Galerie

O mnie

Jestem - miłośniczką poezji,literatury, historii sztuki, muzyki
i wszelkich sztuk pięknych... Kocham ludzi, przyrodę, a nade wszystko Stwórcę tego wszystkiego... Krystyna
Moje imiona blogowe to Laura, Ais, Christine, Krysta.
Zapraszam do czytania moich blogów.

O moim bloogu

Wiersze , proza. Rożnorodność tematyki

Archiwum

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 1453529
Wpisy
  • liczba: 3615
  • komentarze: 26299
Galerie
  • liczba zdjęć: 154
  • komentarze: 112
Punkty konkursowe: 100
Bloog istnieje od: 3818 dni