Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 756 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

...wersja poprawiona... Głowa mi pęka...

sobota, 22 lipca 2017 0:31
Najlepsze Blogi

Zdjęcia w galeriach.

 

Głowa mi pęka...

piątek, 21 lipca 2017 20:14

        www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.szczecin 
 
   ---------------------------------------------------------------------------------- 
 Polecam elektroniczne wydanie czasopisma - "Barwy Szkła" 
       
                www.barwyszkla.pl  
 
 Warto tam zajrzeć !
 

baner barwy szkla.jpg...

Głowa mi pęka...

...

 

k,MjY0MDcwODAsNDA3MzQx,f,461890_Slajd1_medium.jpg...

 

Wszystkim Komentatorom z ostatniego wpisu odpowiem następnym razem. 
Głowa mi pęka... Dosłownie i w przenośni... Co począć? Bezradność i stagnacja. Apatia czasowa... Niby wygląd nie najgorszy... Co z tego , wiek o swoje się upomina, podczas gdy ja ciągle psychicznie młoda i pewnie dlatego wygląd mylący... To i wymyśliłam remont. Co tu dużo mówić , to ponad moje siły, a jednak... Mąż w grobie, nie ma kto ciężaru wymysłów - pomysłów wziąć na barki. Coś, co kiedyś wymyślałam, małżonek realizował a teraz? Jedno i drugie spadło na moje barki a one słabe fizycznie... Kalkuluję - w każdej chwili mogę umrzeć , wszak młodsi umierają , ale co , jeśli los mnie skaże na dłuższe życie? Jeżeli mam żyć dalej to we względnym luksusie, na który pracowałam całymi latami , to i zadecydowałam, będzie odnowa. Mówią, przecież to wszystko dobrze wygląda, będzie zamieszanie...Odpowiadam - swoje wiem, remont nieodzowny, korzystniej po mojej śmierci spadkobiercy sprzedadzą mieszkanie. O nich też pomyślałam, nie tylko o sobie i swoich fanaberiach, poza tym nadążam za trendami, chociaż nie do końca, bo nie lubię naśladownictwa i uwielbiam stare klimaty. Sztuką jest połączyć jedno z drugim. Długo by o tym pisać... Choćbym nie wiem, jak się starała, to nie jestem w stanie wszystkiego opisać, co mnie spotyka. A zdarza się wiele... Zbyt wiele... To i niemożliwość rejestracji wszystkiego co mnie doświadcza, a dzieje się nie tylko to co racjonalne lecz w dużej mierze to co nieprawdopodobne. Przyzwyczaiłam się i traktuję równo jedno jak i drugie..., zwłaszcza że jedno i drugie jest fascynujące, przynajmniej dla mnie. Dla dobra Rodziny nie mogę o wszystkim pisać , chociaż byłoby o czym, oj, byłoby, było..., więc wyrywkowo tylko zapisuję co nieco ze swego życiorysu z myślą o potomnych , by wiedzieli, jak dawniej się żyło. Takie mam przesłanie z dzieciństwa. Może warto o tym wspomnieć ... Nie znałam liter, ale coś ciągle gryzmoliłam. Gdy pytali, co to jest, odpowiadałam, że piszę bajkę ... Jaką bajkę ? O tym , że świeci słońce i wszystkim jest dobrze... Moim największym marzeniem było i jest, by wszyscy byli szczęśliwi ! Niestety, los zarządził inaczej, nie spełniły się moje pragnienia i w dodatku ten wyrafinowany, przykrymi niespodziankami, dziejopis, nie pozwolił małej dziewczynce na rozwinięcie skrzydeł . Cdn. Będzie politycznych domniemań ciąg dalszy a one coraz bardziej niepokojące...


Podziel się

komentarze (12) | dodaj komentarz

Bez tytułu

wtorek, 11 lipca 2017 1:03

        www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.szczecin 
 
   ---------------------------------------------------------------------------------- 
 Polecam elektroniczne wydanie czasopisma - "Barwy Szkła" 
       
                www.barwyszkla.pl  
 
 Warto tam zajrzeć !
 

baner barwy szkla.jpg.

 Lubię tę serenadę ...

...

Ja i skrzypce mojej córeczki ...

Slajd1 (4).JPG...

Dzisiaj odwiedziłam niektóre swoje blogi, które zaniedbałam... O, dziwo! Wszystkie te, które zgłosiłam do rankingu w Topliście, utrzymują się w czołówce blogów serwisu bloog,  w którym jest  1 258 271 bloogów,  więc chyba nie najgorzej z tą moją pisaniną , mimo że dawni " szczerzy" przyjaciele, z wirtualnego podwórka, z nieukrywaną satysfakcją głosili ich zmierzch...  Być albo nie być , o to jest pytanie? Pod "zmierzchem" ukrywa się jeden z moich blogów, które wymyślałam w zabójczym niemal tępie. Tak to teraz widzę ... Oczywiście w ścisłej czołówce utrzymuje się mój blog - Cała  w niebieskim niebycie, najczęściej na piątej lub szóstej pozycji na ponad milion blogów to chyba niezły wynik ( tu przytyk co do niektórych wizjonerów...)... Aż prosi się, żeby powiedzieć - cała przyjemność po mojej stronie, ale tak nie jest, bo tak naprawdę nie przywiązuję wagi do jakiejkolwiek oceny.  Każda ocena nie tylko podlega określonym kryteriom, ale głównie uzależniona jest od wszelkiego rodzaju wybryków typu " widzi mi się tak nie inaczej",  zależy też od humoru losu i przysłowiego tzw.  szczęścia oraz zmiennej kolejności.  Raz tak , innym razem - siak... Podsumowując - nie wszystko ładne co się świeci i nie wszystko dobre co z pozoru dobre... Nie  wszystko co nagrodzone w ziemskim wymiarze jest właściwe. Prawdziwe perełki Stwórca wyłowi...  Sama oceniam krytycznie te blogi, bo były pisane chwilą ... Do pisania bloga zachęcił mnie mój wnuk Olek , który obecnie przebywa w Finlandii. Błyskotliwy chłopak ( pewnie po mnie...),  o dużych umiejętnościach językowych, tego ostatniego niestety mi brakuje.... Języki obce to dla niego chleb powszedni. Przy okazji pochwaliłam się potomkiem... Nie on jeden, z wnuczek i wnuków, zasługuje na pochwałę , każde z tych dziewięciorga to odrębna bajka ,  największą słabość mam do Mikołajka , bo to nim najwięcej zajmowałam się, co nie znaczy, że pozostali są mniej ważni... . Indywidualności nieprzeciętne w tej mojej rodzinie... W końcu - jaka babka taka latorośl...  Jestem do bólu szczera, czy się to komu podoba, czy nie...Z góry wiem , jaki będzie odczyt... Padną zarzuty - zarozumiała i pewna siebie. Rozczaruję tych nieżyczliwych - ani jedno , ani drugie. Ciągle mnie nurtują wątpliwości i niepokoje, więc niech uspokoją się zawistni , lecz czy w miarę udane życie  to nie powód,  by się cieszyć liczną rodziną? Normalną , taką jak Bóg przykazał? Zaczęłam o blogach, a skończyłam na rodzinie. Bogu niech będą dzięki!

 


Podziel się

komentarze (10) | dodaj komentarz

Bella Hadid pokazała majtki!

czwartek, 18 maja 2017 21:12

        www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.szczecin 
 
   ---------------------------------------------------------------------------------- 
 Polecam elektroniczne wydanie czasopisma - "Barwy Szkła" 
       
                www.barwyszkla.pl  
 
 Warto tam zajrzeć !
 

baner barwy szkla.jpg...

Najlepsza piosenka Eurowizji 2017...

 

...

 

(moje co nieco...)

 

podniebnje instalacje3r.B2b4.jpg...

 

Bella Hadid pokazała majtki!

 

***

wyszeptuję myśli
które zapisuję albo i nie
zależy od nastroju i potrzeby chwili
a ta jest zmienna
raz za
innym razem za nie
wyszeptane myśli odnajdują moc w Bogu
bez nich nicością byłoby wszystko
jak każdy dzień bez słońca
i każda noc bez księżyca i gwiazd
dlatego
szeptem szepcę szeptane myśli
szepcząc o szeptach szepczących szeptem
z tymi
którzy jak ja wyszeptują myśli szeptem
przepraszając dziękując prosząc oczekując
-----------------------------------------
Jest tyle różności, które zaskakują, ranią , drażnią, nie podobają się . Nasza reakcja na to też jest różna. Wydawałoby się , że wszystko jest w porządku, a nie jest. Co jest przyczyną , że zachowania ludzkie są tak dziwne? Nawet w najbliższym gronie pojawiają się zgrzyty, których nie powinno być. Niby wszyscy mają dobre intencje , a wychodzi coś zupełnie przeciwnego - niezrozumienie, niechęć i niezadowolenie. Jakiś chochlik mąci czy najzwyczajniej zła, ludzka wola, złośliwa natura czy brak poczucia tego, co istotne? Co tu dużo gdybać - niektórzy po prostu są na tyle niedojrzali, że słabościami swoich charakterów wyrządzają przykrość innym albo wywołują niezdrowe zdziwienie... Jak to się ma do publicznej manifestacji religijnych uczuć i potrzeb, i jak ma się to do ekshibicjonizmu??? Tegoroczne występy w Eurowizji na Ukrainie okraszone zostały gołymi pośladkami jakiegoś żartownisia... Poważne występy a taki afront, jakby nie było... Śmieszne i nieśmieszne, głównie świadczące o poziomie i zapotrzebowaniu współczesnych... W Cannes tego potwierdzenie...


"Cannes 2017: Bella Hadid pokazała majtki! To staje się jej tradycją w Cannes!" (foto)

Zdjęcie z artykułu: Cannes 2017: Bella Hadid pokazała majtki! To staje się jej tradycją w Cannes!

 

Jak się ma pustkę w głowie, to pokazuje się majtki, one też ważne, bo jakie majtki to (załóżmy...) taka kobieta... , ale żeby tak publicznie je prezentować, jak np. Małgorzata Rozenek ,swoje na niej stringi ( świetnie w nich wygląda, nie inaczej, tylko po co to pokazuje...?), to nic innego jak głupota i próżność, też wyrafinowane zakompleksienie oraz bezgraniczna chęć zaistnienia i łatwego zarobkowania. Tylko jakiego ...? Nic jeszcze zdrożnego w wyznaniu jakie majtki mi odpowiadają , czy podobają się , ale żeby je na sobie pokazywać i upowszechniać to już nietakt... ( w moim rozumieniu....). W tym momencie i ja zdradzę swój sekret - moje ulubione majtki to czerwone figi... To powiedziałam " na ucho", czyli szeptem... Tylko nie rozpowiadajcie...! A co ?, innym wolno, a mi nie wolno, zdradzać sekretów intymnych ? Jedno pewne - fotki w nich, w tych figach ze mną, nie pokażę bo to zbyt osobiste, ( mam takie jedno zdjęcie z młodości , nie powstydziłaby się żadna modelka, ale ani myślę o jego publikacji, bo co moje to moje a nie wszystkich !), indywidualnych atrybutów cielesności się nie zdradza. Bo i po co? Gdzieś zapodziały się - wstyd, szacunek do siebie i innych oraz skromność. Umiar wskazany we wszystkim ... Tego rodzaju wydziwienia przestały jednych szokować , drugich dalej podniecają i nadal stanowią chwyt reklamowy oraz konsupmcyjny dla mało wybrednej publiki... Co niektórzy szukają głupszych od siebie... Cóż, głupich nie brakuje ! Tyle mam w tej kwestii do powiedzenia. Dodam jeszcze ... Wszystkie przynęty szybko przemijają . Jedno zagwarantowane - jedynie zdrowe mózgi przetrwają !


Podziel się

komentarze (6) | dodaj komentarz

Jubileusz "Całej w niebieskim niebycie"...

sobota, 22 kwietnia 2017 23:22

        www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.szczecin 
 
 Polecam elektroniczne wydanie czasopisma - "Barwy Szkła" 
       
                www.barwyszkla.pl  
 
 Warto tam zajrzeć !
 

baner barwy szkla.jpg...

 

Jeszcze wielkanocnie lecz niezupełnie...  Pozdrawiam!

 

z jajkami.png

(fotomontaż mego autorstwa ze mną w roli głównej, by zinterpretowano wg wizi mi się ... )...)

 

...

 

Dzień za dniem goni jak szalony... Dziesięciolecie jakiegoś wydarzenia to dość dużo.. . Zatem obchodzę JUBILEUSZ ZAŁOŻENIA BLOGU. Z tej okazji przypomnę teksty z tamtego okresu...

Ostatecznie,  Dziesięciolecie to nie byle jakie wydarzenie . Czyż nie?  A gdzie kwiaty dla Jubilatki?  To niestotne... 

Sama sobie zafunduję, ale nie pokażę ... Bo niby dlaczego?  Grunt to mieć dobre samopoczucie i takąż samoocenę ... ( żart lub kpina jak kto woli...) ! Czyż nie?


Słowo jak chleb...


poniedziałek, 09 kwietnia 2007 16:25


Słowo jak chleb
codzienny, dobrze wypieczony,
pszenny lub razowy,
z ziarnami albo bez,
znakiem krzyża znaczony
przez spracowaną dłoń
by odgonić demony,
by w spożyciu był czysty,
by każdy był syty,
pogodny światłem poranka,
radosny spełnieniem.
Chleb jak słowo
powszedniością niedzielny.
By ciało mogło przeżyć
z dnia na dzień bez głodu,
tak słowo karmi duszę,
by zaspokoić pragnienie niedosytu
z powodu intelektualnego głodu.


Komentarz do tego tekstu - Mam ogromny szacunek do chleba. "Wyniosłam" to z rodzinnego domu. Nie przełknę kęsa chleba, nim go nie przeżegnam. Tak czyniła moja wspaniała śp. mamusia Katarzyna i Jej siostry - Frania, Wanda, Marta i Teodozja, moje kochane ciocie... Chleba nie powinno się wyrzucać, pamiętając o tym , że wielu ludzi na świecie głoduje. Staram się tego nie robić , ale czasami to się nie udaje, bo niestety "teraźniejszy" chleb często pleśnieje... Co z tego, że z ulepczaczami, gdy niebezpieczny i rakotwórczy... Zdarza się , że suchy chleb moczę w wodzie i smażę na patelni, a potem robię grzankę z różnościami albo posypuję cukrem... Naprawdę smakowita delicja wychodzi o wiele smaczniejsza niż gotowe, "kupne" ciasta...

 

Kim jestem...


poniedziałek, 09 kwietnia 2007 16:41


Jestem ptakiem, co zabłąkał się w drodze,
co połamał skrzydła, spadając nierozważnie,
który zgubił swe stado w mozolnym locie,
który nie odnalazł się w losu splocie...
Jestem niewiadomą, co czeka na koniec
albo początek czegoś nowego,
na jakiś przyjazny gest, na ciepło
zapisane w rytmie ludzkich serc...
Jestem, kim jestem, Bóg Jeden o tym wie,
mgłą nad moczarem o zmroku,
tęczą w zaczarowanym śnie,
kim jestem, Bóg o tym Jeden wie...


Komentarz - Kto tak dokładnie wszystko o sobie wie? Można gdybać... Sprawdzamy się w konkretnych sytuacjach. Chyba pisałam to pod wpływem impulsu chwili... Tak naprawdę to mimo połamanych skrzydeł fruwam wyśmienicie... Posklejały się jakoś samoistnie, a najpewniej z pomocą Bożą, więc nie jest najgorzej .

 

Czym ...


poniedziałek, 09 kwietnia 2007 16:46
Czym jest dramat człowieka
odartego ze złudzeń, z własnej woli
zakleszczonego w ramach historii,
uwikłanego w sporne procesy,
biednego oszustwem,
bezbronnego kłamstwem,
wykorzystanego dla zgubnej idei,
wystawionego na żer sensacji,
czym jest dramat człowieka
na sabacie politycznych hien
w bezdusznym ułudy stosie spalonym...

 

Komentarz- Życie każdego z nas to odrębny dramat - tragedia, komedia lub tragikomedia wg Plauta, "lubo" ( przstarzałe ale piękne słowo..), też groteska... Ciągle jeteśmy poddawani presji manipulacji z każdej strony.

 

Niebieskość


poniedziałek, 09 kwietnia 2007 17:05


Cała w niebieskim niebycie,
niebieską kredką w niebieskim zeszycie
wyczaruję niebieską wyspę
z niebieskim morzem i niebieską wydmą,
z ptakami w niebieskich piórach
uniosę się wyżej i wyżej w niebieskich chmurach,
a póki co, na stole w niebieskim flakonie
niebieskość kwiatów marzy i tonie.


Komentarz - Czy wyczaruję? Wszystko możliwe zarówno w jedną jak i w drugą stronę ... Jedno pewne, najpewniejsze - o lepszym świecie marzyć ni przestanę , mimo że jestem dręczona infomacjami typu - kolejne dziecko na śmietniku... Serce się kroi... I nie tylko.

 

 

Oby tak dalej..., "A póki co na stole w niebieskim flakonie niebieskich kwiatów marzenia i wonie..." i ja w roztercer ducha a zarazem i nie... 


Podziel się

komentarze (4) | dodaj komentarz

Co najpierw było - jajko czy kura?

czwartek, 23 marca 2017 20:13

        www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.szczecin 
 
 Polecam elektroniczne wydanie czasopisma - "Barwy Szkła" 
       
                www.barwyszkla.pl  
 
 Warto tam zajrzeć !
 

baner barwy szkla.jpg...

www.barwyszkla.pl 

 

thefithseasons...

ART. РЕМНЕВ АНДРЕЙ

 

...

 


Ostatnio " utknęłam " w rosyjskim malarstwie i w francuskich piosenkach... I jednym jak i w drugim jest coś, co budzi znaki zapytania... Lubię stawiać pytania o wszystko... Dlaczego to... dlaczego tamto ... dlaczego tak... ? Nie na wszystkie pytania są odpowiedzi, często na te podstawowe nie znajdujemy właściwych wyjaśnień. Zapętlamy się w rzeczywistości, szukamy drogi wyjścia i nie znajdujemy, tak, jak nie mamy odpowiedzi na proste pytanie. Co z tego, że w każdeej dziedzinie namnożyło się doradców bez liku, jak i oni tego konkretnego konweniowania nie znajdują, jedynie "nawijają " według swoich odczuć i potrzeb. Poszukiwanie wtedy ma wartość , gdy realizuje się je osobiście a nie przez domorosłych znawców czy rzeczników , jak kto woli, bo wszystko to , użyję potocznego wyrazu, bo wszystko to ściema. Nie szukam porad ani u psychiatrów , ani u psychologów, ani innych terapeutów, na których teraz moda. Antyreklamę tych działań wprowadzam... Pewnie do końca nie mam racji, gdyż są tacy, którzy nie radzą sobie z problemami i szukają porad u innych, ale czy zamiast tego nie powinni popracować nad sobą, a nie uciekać np. do gier komputerowych, które w konsekwencji prowadzą do dewiacyjnych zachowań, jak to, o którym poinformowały media - zdenerwowany nieudanym wynikiem gry, zdenerwowany konkubent rzucił dwuletnim dzieckiem w framugę drzwi, w konsekwecji czego dziecko umarło. Wystarczyłoby pochylić się nad książkami, poszerzyć horyzonty , a nie godzinami zabawiać się, budzącą wątpliwości, rozrywką . Czasem jednak i ten, który wydawałoby się , że ma dobrze poukładane w głowie, ulega głupocie... Pisałam już o tym, chyba dwukrotnie, powtórzę dla tych, którzy od niedawna tu goszczą.... Raz mi się to przytrafiło , że ugięłam się przed magią parapsychologicznych możliwości, gdy nie radziłam sobie z potwornym bólem fizycznym. Wiadomo, tonący brzytwy się chwyta. Poradzono mi, żeby skorzystać z usług "uzdrowicielki" w pewnym mieście. . . Syn mnie zawiózł pod wskazany adres... Ledwo co doczłapałam się tam z samochodu, dosłownie kilka metrów do tego gabinetu odnowy biologicznej i innych "cudów", a wydawało się wtedy, że to nie do pokonania... Pierwsze pomieszczenie skojarzyło mi się z eleganckim salonem kosmetycznym. W następnym od samego początku wiedziałam, że trafiłam pod niewłaściwy adres... Pierwszy rzut oka i wiadome było wszystko... Gdzie nie spojrzeć , krzyże, figurki Matki Boskiej i wszystkich możliwych Świętych... Na ścianach, parapecie..., cała wystawka. Jednym słowem profanacja świętości... Zapalone świece miały dodawać zaufania, we mnie obudziły podejrzenia i tłumiony śmiech, że dałam się nabrać iluzyjnym przekonywaniom osoby , zachwalającej przybytek, w którym się znalazłam... Terapeutka poleciła położyć się na kozetce i zaczęła swoje "czary mary". Nie wiedziałam , czy śmiać się , czy płakać... Miałam zamiar zakończyć ten dwuznaczny spektakl, podziękować za usługę i wyjść, ale pomyślałam o synu, ile starania w to włożył i dlatego świadomie podjęłam tę głupią grę... Nie chciałam budzić rozczarowania. I o, dziwo, po zapłaceniu niemałej kwoty, wyszłam z tego gabinetu jak na skrzydłach... Nawet mnie mniej bolało... Lecz to nie była żadna zasługa tej pani - oszustki, tylko konsekwencja moich emocji oraz wskutek odkrycia rzetelności tej "terapeutki" ... Wniosek taki, nikt nie pomoże, jeśli w sobie nie znajdziemy woli pomagania samym sobie, bowiem w tym tkwi recepta na uzdrowienie a nie w poszukiwaniach wątpliwego gatunku... . Bywa, że i nasza dobra wola zawodzi , wtedy nie pozostaje nic innego jak żyć w zgodzie z tym , co zgotowała nam natura. Mój najstarszy , wielce zasłużony kuzyn, interesująca biografia..., pochwalę się , kilka lat temu zdobył tytuł najlepszego rolnika na Pomorzu... Bardzo wierzący, nie radzi sobie z chorobą, nie tak dawno w chwili kryzysu oświadczył , że gdyby miał pistolet, zastrzeliłby się . Rozpaczliwie pyta - gdzie są ci święci i aniołowie , do których gorliwie modli się o uzdrowienie albo przynajmniej o zmniejszenie bólu, "gdzie oni są?", zapytuje rozpaczliwie? Od siebie dodam - pewnie mają za dużo wezwań tego typu i po ludzku nie nadążają... Czyżby? Nie dokończę , by nie budzić zgorszenia i by nie wpaść w bezdroża... Mimo wszystko, zachęcam - żyjmy nadzieją i wbrew wszystkiemu uśmiechajmy się, i ufajmy Najwyższemu ... Mamy inne wyjście...? Akceptujmy, co jest, póki co... Co ma się wydarzyć i tak się wydarzy, nie mamy na to wpływu. Pogoda ducha pozwala przetrwać trudne chwile i dodaje otuchy na przyszłość , nawet wtedy, gdy w oczach wizjonerów i wszelkich uzdrawiaczy jawi się niekorzystnie. Dodam jeszcze, że czasami , lepiej nie stawiać pytań... Dlaczego... ? Rady udzielam , ale w stosunku do siebie jej nie stosuję ... Ciągle pytam ... zapytuję... I co? Ustawicznie jestem na etapie dochodzenia... Zakończę banalnie - Co najpierw było jajko czy kura? Jedni mówią , że jajko, drudzy , że kura... To jak to jest...?

 

...

 


Podziel się

komentarze (0) | dodaj komentarz

Gryzipiórek pisarzynka i Korwin Mikke.

poniedziałek, 06 marca 2017 1:35

        www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.szczecin 
 
   ---------------------------------------------------------------------------------- 
 Polecam elektroniczne wydanie czasopisma - "Barwy Szkła" 
       
                www.barwyszkla.pl  
 
 Warto tam zajrzeć !
 

baner barwy szkla.jpg.

www.barwyszkla.pl 

 

 Ile  w tym wideo poezji a ile prozy życia?

 

 

rzeka Irtysz jak obraz Myuncha.jpg...

"Ślady" na rzece Irtysz jak na obrazie Muncha... ( foto z internetu)

 

Gryzipiórek pisarzynka i Korwin Mikke. 


Poetą może być każdy i właściwie to niemal każdy nim jest, takim gryzipiórkiem pisarzyną. Nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego , że drzemie w nich poeta, taki od nożyc i od mleka albo od ptaków powietrznych... Jednym słowem w każdym - nastrojów, przemilczeń, zdziwień, przekory, wyznań beka. Taki beka - poeta od "beczki" doznań, która wiele pomieści a nie od bekania. Na marginesie - mistrzów od "bekania" mamy w Kiepskich... Ci to są rzeczywiście naturalni "poetycznie", jak większość naszego społeczeństwa, więc jak ich nie lubić ? Gdy ich oglądam, odpoczywam od mądrości tego świata i jednocześnie bawię się . Kiepscy to skuteczne lekarstwo na stres... Takie odprężenie od "nadmiaru" espritu... Ile też to "poezji" w prozaicznych postaciach tego serialu, w ich mowie i w polocie... Każda z tych osobowości to niemal wulkan poezji. Bo czym jest poezja, jeśli nie obrazem rzeczywistości z pointą? Czy trzeba dokładniejszej definicji, zwłaszcza w teraźniejszości, w której trudno odróżnić prozę od poezji a sztukę od sztuki..., jak niektórym "Klątwę"- Wyspiańskiego od tej z Teatru Powszechnego? Jak już uderzyłam w te dzwony, to zastanawia mnie , jak daleko mogą ośmielić się aktorzy , godzący się na odgrywanie ról wyjątkowo obrzydliwych, jak aktorka, która swą grą sprofanowała wizerunek św. Jana Pawła II. Jaką trzeba być kobietą,  żeby podjąć się takiego zadania? Ktoś może bronić tego typu "prawdy" i przewrotnie tłumaczyć zasadność decyzji na tego rodzaju interpretacje na potrzeby ideowe sztuki, na nic jednak jego wysiłki, gdy i tak coś, co nie jest sztuką , sztuką nigdy nie będzie, jedynie niesmacznym widowiskiem pozbawionym poezji. Tyle przeróżnych, uczonych słów odnośnie pojęcia dotyczącego poezji, której rodzajów pełno - poezja lingwistyczna, tyrtejska (od Tyrtajosa, zachęcającego do walki; poezja patriotyczna), metafizyczna, śpiewana, poezja smaku i ta najzwyklejsza - codzienna, tyle tego a daleko do ujednolicenia co jest co.. Jest proza życia , jest też i życia poezja, wyrażana poprzez rymy częstochowskie albo biały wiersz ... Ma się duszę poety lub się jej nie ma. Można to żartobliwie wyrazić tak - ten z duszą poety to jest gość , a ten bez niej jest jak wysuszona kość. I co tu dużo rozwodzić się uczenie, gdy wszystko i tak podejmą za nas inteligentne cyborgi ( futurologia górą...), i podczas gdy ja,  muszę zakasywać rękawy i zabierać się do najzwyklejszej roboty, w czym zresztą też, jeśli ktoś chce, można dopatrzeć się poetycznych wzlotów... ... Powyższy tekst wywołało moje poetyckie widzenie świata w dawno zapisanym wierszydle... Taki ze mnie gryzipiórek pisarzyna... Może pisarzynka? Ale na pewno taka, która... Tu przerwę ten wątek.... Korwin - Mikke uważa , że kobiety są głupie i powinny stać tylko przy garach, a jak już pracują , to ich wynagrodzenie tak ma wyglądać :
"Jesteście słabsze, mniejsze i mniej inteligentne, więc musicie zarabiać mniej".
Reakcja kobiet na takie ich postrzeganie przedstawia się następująco - dziadyga, który ma w głowie ferment, ileś żon i z każdą dzieci. Arab w polskim wydaniu... Żeby z jedną , to byłoby w porządku, ale tak szaleć po siódmym krzyżyku z młódką to już wykroczenie. Jak dopatrzyć się w tym poezji, prędzej Korwina-Mikke jako zabawnego bohatera komiksu...
I pomyśleć - taki ekscentryk reprezentuje mężczyzn na ważnym europejskim forum. Ilu podobnych frustratów tam zasiada ? Jak po takim pytaniu odpowiedzieć poetycznie? 

Z mego archiwum  ( gryzipiórka pisarzynki...) -

 

ślad
ślad przeszłości w tomach ksiąg
w bibelotach co dumnie stoją na półkach
w pamiętnikach starych jak świat
w opowiastkach wędrownych z ust do ust
w nas samych jako genów siedliskach
i ślad który po sobie zostawiamy
krocząc po ziemi małymi lub dużymi krokami
ślad w piasku na plaży gdzieś w Ustce lub w Miami
ślad w gąszczu pomiędzy drzewami
ślad zbrodni która źle się kojarzy
ślad rozpaczy na twarzy
dużo tych śladów za nami i przed nami
i wreszcie
ślad ręki która tworzyła wieczność
by mogło powstawać nowe sensowne
a człowiek zamienia w bezsens

 

 


Podziel się

komentarze (10) | dodaj komentarz

Na wesoło...

sobota, 25 lutego 2017 20:40

        www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.szczecin 
 
   ---------------------------------------------------------------------------------- 
 Polecam elektroniczne wydanie czasopisma - "Barwy Szkła" 
       
                www.barwyszkla.pl  
 
 Warto tam zajrzeć !
 

baner barwy szkla.jpg...

 www.barwyszkla.pl 

 

Na wesoło ...
Wszelkie podobieństwa do osób , które się tu odnajdą, są przypadkowe nieprzypadkowo...

 

...

 

O pewnej białogłowie.


Pewna białogłowa co pochodzi z okolic Głogowa,
w chaszcze się zapuściła, rozum od nalewek zgubiła.
W sieci się trzepocze jakby była w nie lada kłopocie.
Z nudów albo z głupoty ludzi przerzuca przez płoty.
Intrygantka pierwszej klasy, co z tego, jak typu cieniasy.
Brakuje blichtru i wykształcenia, stąd kiepskie biadolenia.
Pcha się , gdzie utytułowani, mimo że ci plotą jak opętani.
Znajduje poparcie wśród swoich, równie jak ona PO tifosich.
Poetka z niej taka przednia jak przypalona patelnia.
Pegazich chce dotknąć wyżyn, co najwyżej sięga do nizin.
Jedno rzuca się w oczy, mimo starań, muru wiedzy nie przeskoczy.
Jak nie litować się nad taką , której marzy się , by być Itaką ...
Do Itaki droga daleka, lepiej niech zatrudni się w wytwórni mleka.
Takich jak ona blagierek mnóstwo, tyle że w ich głowach pusto.
Kto innym szpile wbija, niech wie, że czeka na nią Złotoryja...
---------------------------------------------------------------------------------------
1. PS. Byłaby fajną kobietką , gdyby przestała być frajerką .
Na usługach u przebiegłych, trzeba brać konsultacje u biegłych !
Inaczej zniszczą ją, nim się obejrzy i wyląduje w oberży.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Tekst powyższy przykładem, jak łatwo można posłużyć się satyrą , ośmieszyć kogoś i poniżyć.
Na co dzień ta kobieta przedstawia się zwyczajnie, nawet sympatycznie, jak miliony innych kobiet - pracuje, zajmuje się domem , ma swoje przyzwyczajenia, zainteresowania i kłopoty, bywa miła i wesoła albo smutna, ma odpowiednie wykształcenie, nawet całkiem nieźle rymuje ... A jednak ma w sobie coś , co zniekształca jej portret psychiczny i bardzo często nie wie o tym, bo gdyby była tego świadoma, dążyłaby do zmiany. W tym jest sedno sprawy. Może się kiedyś obudzi i swoje przywary ostudzi?

"Nie czyń drugiemu co tobie niemiłe" !  

Większość o tym nie pamięta. 

 

Jeździec na białym koniu, Fr. Kostrzewski

"Dama w kapeluszu" za obrazem się skryła...

 

 2. PS. P. Adamie podobno "randkowaliśmy" - Pan na białym koniu                  (ciekawe czy ten ktoś zna symbolikę białego konia?) a ja " w kapeluszu" , prawdopodobnie niebieskim, na osiołku... P. Jezus jechał na osiołku więc to dla mnie zaszczyt, że na takim rumaku mnie osadzono.  Zatrzymaliśmy się na wywczasach a tak konkretnie chyba w lesie, czy gdzieś  tam... .  I winko było ! Przednie, to , które przywiozłam z Madery, która kością w oku co niektórych .  Dobrze im tak!  A jakże ...!  Mogło być inaczej?  Tu odpowiem na komentarz , który umknął mojej uwadze. Każde dobre wino wyróżnia się smakiem. W zależności z jakiej krainy pochodzi i jak było produkowane, taką ma strukturę i smak. Szczególny posmak wyczuwamy w wyjątkowych okolicznościach i miejscach, w określonym towarzystwie i niepowtarzalnym nastroju. Mam nadzieję , że taki nam dopisywał  na owej polanie ... Miło było za sprawą autorki... Pewnie żałuje, że taki nam sprawiła prezent, bo najwyraźniej zamiar miała całkiem najbardziej prozaiczny, a tu taka euforia...!


Podziel się

komentarze (8) | dodaj komentarz

Licentia poetica i nie tylko też ogrody jak w bajce.

niedziela, 19 lutego 2017 20:18

        www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.szczecin 
 
   ---------------------------------------------------------------------------------- 
 Polecam elektroniczne wydanie czasopisma - "Barwy Szkła" 
       
                www.barwyszkla.pl  
 
 Warto tam zajrzeć !
 

baner barwy szkla.jpg...

 www.barwyszkla.pl 

 

madera tropical garden.png

 

.... ...

 


Licentia poetica i nie tylko też ogrody jak w bajce.

O, rety ! , wymsknęło mi się , gdy przeczytałam ostatni opublikowany tekst. " nie lada" pojawiło się błędnie... Wszystko przez to, że zwykle nie sprawdzam ... To się zdarza w wydaniu komputerowym. Od czasu do czasu jakiś klawisz nie zadziała. Z kolei przy wprowadzaniu ostatniego wpisu, automatycznie zaginął poprzedni o mojej eskapadzie na Maderę . Jaki był zamysł tego wypadu o tym zamilczę, mimo że miałam to wyjaśnić. Po prostu lepiej o wszystkim nie trąbić na prawo i lewo bo są ludzie i ludziska a tych ostatnich przewaga... Jednak to i owo unaocznię , bo w jednym z blogów, w skierowanym do mnie obraźliwym komentarzu ( miałam go tu zacytować , lecz się rozmyśliłam, bo nie ma sensu takich głupot cytować), zarzucono mi kłamstwo, że nie byłam na Maderze , bo gdzieś tam pojawiło się moje IP. Najwyraźniej jestem śledzona... Rozpowszechniając wartości etyczne - potępiając aborcję i hejterów , zwłaszcza tych na tzw. poziomie, aż tak wlazłam komuś za skórę, że wylewa się pomyje? Co to kogoś obchodzi, czy byłam , czy nie byłam?  Byłam albo nie byłam...  Zawiść się odezwała? Niech każdy odczytuje , jak chce,  nie moją sprawą przekonywać. 
Nie, nie usunęłam tego wpisu o wylocie na radosną wyspę ... Po zalogowaniu, często w miejscu na nowy wpis, pojawia się stary i tak po kilka razy w danym dniu, kiedyś usunęłam i wpisałam nową treść. Okazało się , że poprzedni post tkwi w tym samym miejscu. Niejednokrotnie taką czynność wykonywałam i nic się nie działo, było bez zmian. Do czasu... Tym razem skasowało. Chciałam ponownie ten wpis upowszechnić , poszukiwałam w dokumentach, lecz nie znalazłam, najwidoczniej pisałam na "żywo", czyli po zalogowaniu. Z pamięci nie odtworzę , tego co było, bo oprócz o informacji o podróży pisałam też o czym innym , jak zwykle...
To, że lot był , to już wiecie. Wprowadzę jeszcze tylko moją fotkę z tamtego wpisu , głównie ku zadowoleniu tego kogoś , kto mi wytknął , że przedstawiam zdjęcie z młodości. A to ja jedna tak robię ? Krytykantka się pomyliła, więc objaśniam - w młodości to ja o wiele lepiej się prezentowałam a ta podobizna to sprzed dziesięciu lat. Na pewno jestem rozpoznawalana...

Fotka po to się ponownie pojawi , by "pani" lepiej się poczuła...

 moje.jpg

I co poprawił się humorek   ?  ..., Dopowiem  - tak, bywam zadziorna...A jeśli już ... to jedynie  w celach wychowawczych !

--------------------------

Na Wzgórzu Monte.

Tu pięknie
i tu pięknie
a tam jeszcze piękniej,
najpiękniej na ławce
w cieniu drzew,
gdzie ptaków śpiew...


Zacznę od przyrody, bo to ona stanowi o zachwycie Maderą, o której to urokach w dzieciństwie i w młodości nasłuchałam się od moich cudownych cioteczek, które często wspominały pobyty na Maderze ich najstarszej, siostry, której nie znałam osobiście tylko ze słyszenia, bo nieszczęsna zginęła w Auschwitz II - Birkenau. Owa ciocia, Salomea ( imię biblijne, kiedyś napisałam wiersz o cioci Salce i od razu było posądzenie, bo imię semickie, wywodzące się z hebrajskiego "šalom " (ozn. pokój) , że to Żydówka, którą nie była , bo rodzicami byli Polacy, ojciec z Borów Tucholskich, matka też , ze znanej rodziny przybyłej ze Wschodu; wskutek represji carskiej, szukającej schronienia w Polsce pod przybranym nazwiskiem, ta ciocia, dokładnie relacjonowała swoje wrażenia z wiecznie wiosennej wyspy , którą jako kuracjuszka odwiedzała w ramach urlopu, gdyż była bardzo zapracowana, prowadziła pensjonat w Rabce , a na stałe mieszkała w Bydgoszczy, gdzie zarządzała swoją kawiarnią , w której podczas okupacji spotykała się bydgoska elita. Częstymi gośćmi byli miejscowi patrioci, profesorowie, niemiecka służąca doniosła i stało się , co stało... Pewnie ciocie chciały się uwolnić od wojennej traumy , dlatego chętnie wspominały szczęśliwe momenty z życia cioci Salki, a tych zaznała dużo na Maderze. Stąd też pewnie i moja fascynacja tym zakątkiem świata... Wiele rzeczy mnie zachwyca, szczególnie przyroda. Dlatego dzisiejsza relacja z Madery skupia się na przyrodzie, która jest tam wszechobecna i stanowi tło wszelkich po niej wojaży. Jest na czym, oko zawiesić. Czy jest coś piękniejszego od widoków natury? Papugi na wyciągnięcie ręki i nie tylko one. Niesamowita architektura ogrodowa. Tropical Garden ułożone jest tarasowo. Stamtąd wspaniałe obrazy na ogrodowe pejzaże, miasto i na ocean. Bogactwo roślin z całego świata zapiera dech w piersiach . Cuda przyrody, fontanny i oczka wodne podkreślają urok tego miejsca. Bajecznie kolorowo i pięknie aż do bólu. Chciałoby się przesiadywać tam bez końca, niestety przeciwne temu, jak zawsze w trakcie każdego krótkiego pobytu, ograniczenie czasowe ... Na chętnych poznania tego uroczego zakątka czekają dyskretnie rozstawione ławeczki, nastrojowa gra świateł, fauna i flora. Dodam jeszcze, że warto tam zapoznać się z wystawami sztuki afrykańskiej, kolonialnej i podróżniczej. Zwiedzanie tego ogrodu pod górę , męczące dla cierpiących na kręgosłup, ale wytrwałość popłaca . Na wzgórze można dojechać kolejką .
Madera powstała z lawy. To wulkaniczna wyspa. Nazywana jest córką ognia. W Sao Vicente można poznać historię wyspy. W jaskiniach, powstałych wskutek erupcji wulkanu, krystaliczne jeziora, których wygląd podkreśla odpowiednie oświetlenie, a dodatkowych wrażeń dostarcza nastrojowa muzyka z głośników... Madera nastawiona jest na turystykę to jest wiele atrakcji ... Takich wrażeń, przywiezionych stamtąd, nie zapomina się , są tak silne, że od czasu do czasu pojawiają się w marzeniach sennych. Tyle naszego bogactwa, ile zobaczymy na własne oczy i zapiszemy w swej pamięci. cdn.

 

jaskinia.jpg


Podziel się

komentarze (6) | dodaj komentarz

Analitycznie o tym co ważne

piątek, 03 lutego 2017 17:33

        www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.szczecin 
 
   ---------------------------------------------------------------------------------- 
 Polecam elektroniczne wydanie czasopisma - "Barwy Szkła" 
       
                www.barwyszkla.pl  
 
 Warto tam zajrzeć !
 

baner barwy szkla.jpg...

 www.barwyszkla.pl 

 

Wirtualne znajomości i nie tylko, cz.III
Często tak się poplącze , że rozplątać się nie daje...

 

....

 

1k2.jpg...

 

Co ważne rozłożone na czynniki pierwsze, czyli będzie analitycznie...

-------------------

"Nie ma dla mnie ważniejszej rzeczy niż odebrać władzę PiS, bo niszczy ten kraj", ogłosił Grzegorz Schetyna.
Takim stwierdzeniem uderzył w swoich, bo automatycznie wywołał pytania -
1. Czy PiS "niszczy kraj" , bo zabrał się za nieuczciwą prywatyzację w Warszawie i inne przekręty , które zdarzyły się podczas rządów Platformy ?
2. Czy PiS "niszczy kraj", gdy pracuje nad tym , co PO zaprzepaściło w funkcjonowaniu służby zdrowia, w oświacie, w gospodarce i w innych dziedzinach?
3. Czy PiS "niszczy kraj", gdy pomaga społeczeństwu, wszystkim tym , którzy potrzebują wsparcia - potrzebującym rodzinom i emerytom , i że staje w obronie wyrzucanych na bruk, oszukanych i zapomnianych przez państwo ?
4. Czy PiS "niszczy kraj", bo zamierza odbudować zaprzepaszczony przemysł stoczniowy i zapewnia nowe miejsca pracy i robi wszystko, by ziomkowie nie opuszczali ojczyzny w pogoni za pracą i lepszym bytem?
5. Czy PiS "niszczy kraj", gdy wyłapuje i rozlicza wszelkiej maści przestępców?
Jest jeszcze wiele wiele pytań , ale poprzestanę na tych, a zadam zasadnicze -
Jakich "wartości" broni Grzegorz Schetyna i ci wszyscy, którzy myślą jak on?
Odpowiedź jest prosta - najwyraźniej, oni wszyscy opowiadają się za : przekrętami, nieuczciwością, gender i tym , co plami honor Polaków, więc tym wszystkim, przyzwoici Polacy zdecydowanie mówią - NIE !!!
Na pewno wśrod popleczników PO jest też spora grupa przyzwoitych lecz naiwnych, którzy zmanipulowani, ślepo wierzą w to, co nowym zmianom zarzucają wrogowie PiS - u, że to zamach na ich wolność. A o jaką to wolność , tym wszystkim entuzjastom PO idzie, jeśli nie o taką , która jest przeciw człowiekowi, zgodnie z zasadą - "wszystko ci wolno !" ? ? ?
Nie , wszystkiego "ci " nie wolno, bo jak na wszystko będziesz miał pozwolenie, to wyrządzisz krzywdę sobie i innym, więc cieszmy się , że rządzi PiS !
I tu posłużę się propagandą -
Następnym razem głosuj na PiS !!!
Tak zagłosuję , jeśli dożyję następnych wyborów, przynajmniej teraz mam taki zamiar głosowania ...
Takie przekonania jak moje stoją kością w gardle tym, którzy polubili Platformę i jej krętactwa, bo węszą w tym własny interes albo ulegli dezinformacji. Doznaję szczególnego poparcia w tej sprawie od byłych blogowych "przyjaciół", którzy "uprzejmie" i wręcz wyjątkowo "przymilnie", wyrzucają ze swojej przestrzeni niewygodnego im adwersarza, zalecając pobyt na " niebieskim łanie" , gdzie już to nie miejsce dla "elity", która ongiś tu się zagnieździła, ale po czasie zmieniła zdanie i  miejsce na bardziej "ylitarne". I dobrze, bo dla takiej "ylity", która bezwzględnie i ordynarnie pomiata drugimi, to modrakowy łan zabezpieczony jest tablicą - NIEUPOWAŻNIONYM WSTĘP WZBRONIONY ! Nawet ładnie określają mój blog - " niebieski łan...", jednocześnie wytykając poziom... . Na takie to podsumowanie mogą liczyć wykluczeni z grona owej, chlubiącej się finezyjnie brzmiącym intelektem, szkoda że takim upstrzonym podziurawionym sposoben bycia. Przy okazji "łan" skojarzył mi się z wierszem J. Tuwima -
"Ojczyzną moją jest łan,
Łan Polski, prostej, serdecznej,
Niech mi pozwoli Pan
W nim znaleźć spoczynek wieczny."
Ile tej serdeczności Polaka do Polaka ? O tym można wyczytać w tym , jak poszczególni ludzie odnoszą się do siebie. Pod narzutką utkaną z serdeczności - fałsz lub zamiast serdeczności - inwektywy, kpina, nienawiść. Jeśli życzliwość to bardzo często interesowna, oczywiście poza wyjątkami.
Nie obędzie się bez podziękowania.
Dziękuję za uprzejmość, "tym", którzy tak "wielkodusznie" pod mój adres odsyłają swoich gości . Na moim "niebieskim łanie" miejsce znajduje się dla wielu, dla tych, którzy myślą podobnie jak ja, jak i dla tych , którzy mają inne przekonania.
Ciekawe jest to, że nie przeszkadzają, " tym - im", na wskroś "wartościowi", moralnie "wysoko" postawieni politycy typu Kijowskiego i Petru, Marcinkiewicza czy posłanki Szmidt. O nich cicho sza wśród swoich albo też czego nie można zrozumieć, co niektórzy, "owi" wybrańcy, otrzymują od nich wsparcie moralne i finansowe... Mało tego, z lubością , ci, arcymistrzowie obyczajów, zapraszani są na gościnne występy do piśmideł i do komercyjnych stacji tv, gdzie stawiani są na świeczniku , z tym uszczerbkiem bolesnym , że nie emanują światłem a ciemnością . Tacy to mają mieć pieczę nad państwem? W mgnieniu oka ich oszukańcze machinacje doprowadziłyby do ruiny, do zdrady ojczyzny i do wyprzedaży wszystkiego co polskie. Ci, którzy tak uważają i rzucają obelgami pod adresem prezesa PiS-u, nazywając Go - "małym człowieczkiem" lub "kurduplem" sami są takimi tyciu, tyciu, tyciu, tytucińkimi..., malutkimi ludzikami - kurduplami, że ledwo ich widać, mimo wrzasku, który wokół rozsiewają ! Małość jest tam , skąd szumnie wychodzi . Niech pomyśli jeden z drugim nim rzuci obelgą.
Takie państwo jaki naród.
Przekonania polityczne nieźle mieszają i wyrządzają wiele zła. Dzielą bliskich i społeczeństwo, wywołują galimatias; rozsądek gdzieś się zagubił . Brak rozwagi to pierwszy krok do krwawej walki na śmierć i życie , dodam - w rozwalonym kokpicie, w którym trudno odczytać dane . Zarówno w realu, jak i w wirtualu, społeczność podzieliła się na tych "za" i " przeciw". I nie byłoby w tym niczego złego, gdyby każdy przestrzegał zasad dobrego wychowania, ale tak nie jest, by się o tym przekonać wystarczy, pospacerować po blogach i forach. Nie tak łatwo rozplątać co poplątane, gdy zainteresowani tematem nie potrafią zaradzić zdenerwowaniu i co gorsze, nienawiści, w którą wpadają jak mucha w pajęczynę bez możliwości ratunku... Współczuję wszystkim, którzy sobie z tym nie radzą i wpadają w zdradliwe sieci gniewnych uzależnień, utyskiwań, wyzwisk oraz zemsty ... Takim należy przypominać, że nie są pępkiem świata, a jeżeli już, to sami są nieudacznikami, a nie ci, których takim epitetem, z karczemnie nieudolnym zapałem, obdarzają. Narażam się taką postawą nie pierwszy raz, więc wiem,  jakie tego są konsekwencje, z tym, że one mi w niczym już absolutnie nie przeszkadzają . Miałabym ochotę poszaleć slangiem młodzieżowym , ale mi nie wypada... A szkoda to wielka, bo byłoby wesoło... Co nie dopisałam , dopowiem sobie... A to, nieujawnione , najciekawsze...


Podziel się

komentarze (8) | dodaj komentarz

Wrtualne znajomości- cz. I - Jak rozwikłać co poplątane? Moje świadectwo dzisiejszych cz

wtorek, 31 stycznia 2017 11:32

        www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.szczecin 
 
   ---------------------------------------------------------------------------------- 
 Polecam elektroniczne wydanie czasopisma - "Barwy Szkła" 
       
                www.barwyszkla.pl  
 
 Warto tam zajrzeć !
 

baner barwy szkla.jpg...

 www.barwyszkla.pl 

..................


Wrtualne znajomości- cz. I -
Jak rozwikłać co poplątane?
Moje świadectwo dzisiejszych czasów.

..................

 

 

Moje ostanie graficzne przesłanie z najprostszego paintu,,, ., taka migocząca, nastrojowa , kilkuminutowa  chwilówka...

 

formy8a.jpg...

 

I adekwatny do tego tekst... Kupa "śmieci" ku zadowoleniu niektórych ...

Mnie to bawi... Bo jestem ponad...

...............................................................................................................

Spałam już, gdy po drugiej w nocy zadzwonił domofon. Akurat byłam w stanie nieważkości, bo spałam. To było przedwczoraj. Pytam - kto tam? Słyszę - "straż miejska", dostaliśmy telefon , że w waszej klatce nocuje bezdomny". Dziwnym trafem wydzwaniają do mnie różni domokrążcy o różnej porze dnia i nocy - to ulotki, to jehowi, to z innej branży specjaliści albo ci, którzy klucza zapomnieli albo ci, pod którym mieszkają numerem; nie pamiętają z różnych powodów, najczęściej ci, których nie znam. Skłonna już jestem myśleć , że ciągną do mnie jak do miodu. Taki urok życia w bloku. Już mnie to zmęczyło...  Zdarza się , że marzę o zamieszkaniu w  jakimś przytulnym domu. Nawet jest propozycja, ale  jak na moje wyczucie za późna. . .  Wczoraj, gdy akurat miałam popołudniową drzemkę, też,  któryś tam,  dzwonek... Pytam kto , w odpowiedzi słyszę - " poczta". Otwieram, licząc na przesyłkę poleconą. Czekam pół godziny i nic !  Alarm mi się włączył. Często się włącza... Na przypadkowych i oszukańczych gości nie ma czasu, dlatego coraz częściej nie reaguję . Wszystkich , chętnych mnie odwiedzać, informuję , nawet bliskich, ( oni o tym wiedzą...) , by telefonicznie zapowiadali wizytę , inaczej mogą odejść spod drzwi z kwitkiem albo bez. Z wyjątkiem tych, którzy mają klucz i znajomość kodu... Czasy takie, nie inne,  przecież każdy ma swoje godzinowe wyznaczniki i trzeba się do nich dostosować . Czy nikt nie przewiduje, że mam takie czy inne zajęcia lub wyjścia i może nie mogę w danej chwili przyjmować niespodziewanych gości? Mam wyskoczyć naga z wanny, by otworzyć drzwi? Nawet przy dobrych chęciach nim dojdę do nich , nikogo nie ma... To i niech nich nie dziwią się ci, którzy ni stąd , ni zowąd się pojawią,  gdy spotka ich rozczarowanie. Po co komu niepotrzebne zdziwienie z braku wcześniejszej zapowiedzi wizyty? Dlatego , w dobie telefonów, najtrafniejsza będzie wcześniejsza informacja o planowanych odwiedzinach, co nie jest równoznaczne z tym , że bywają od tego wyjątki, bo jeśli jestem w domu i nic nie stoi na przeszkodzie, otwieram, lecz po co narażać się na niepewność?... Zdarzyło się też , że nie słyszałam dzwonków, bo spałam jak zabita albo miałam włączony telewizor i przebywałam w ostatnim pokoju lub mnie nie było w domu w danej chwili, więc  należy to brać pod uwagę w dobijaniu się do mnie. Następnym razem, podszywającemu się pod pocztę, obcemu, odpowiem - "poczta już była" ! ... Powinni, ci wszyscy niepewni nieznajomi, dzwonić do dozorczyni. Temu, dzwoniącemu, przedwczoraj, odpowiedziałam, że nie otworzę , bo skąd mam mieć pewność , że mówi prawdę ? Od pewnego czasu stałam się ostrożna. Tyle nieciekawych i strasznych rzeczy wokół się dzieje, tylu oszustów usiłuje się dobrać do ufnych, że zaczynam mieć wątpliwości co do czyichś intencji. Poradziłam temu komuś, żeby zadzwonił do innego lokatora, ale dzwoniący uparł się , że to ja, mam mu otworzyć . Nie otworzyłam. Przy okazji , od wszystko wiedzącej sąsiadki, dowiem się , czy mówił prawdę . Wiem, że od czasu do czasu , nocuje na schodach bezdomny, były sąsiad z niższego piętra, który zawsze mnie zaczepiał słowami - "sąsiadeczko , kochana , znajdzie się dla mnie chociaż 5 zł?". Jak pamiętam, to od dawna był bezrobotny, w końcu żona go zostawiła, nie płacił za mieszkanie , więc go wyrzucili i teraz się tuła, a że lubi wypić, to go do noclegowni nie chcą przyjąć . Tak też, niezbyt przyjemnie rozbudzona, usiadłam przy komputerze... Zajrzałam do komentarzy pod ostatnim wpisem a tam niestosowna"szpileczka"... Od razu zareagowałam , bo jak taką zołzę wyrazową nie upomnieć? Taka to ofiara ze mnie nie jest, by wszystko puszczać płazem, szczególnie wtedy, gdy zasługuje owa czyjaś przypadłość na reprymendę . Nauczycielka się odezwała, którą z powołania jestem..., czy się to komu podoba czy nie... Z powołaniem tak jest. Ma na uwadze upomnienie , naprawę i zachęcanie do nienagannego. zachowania... Co u nauczycieli, lekarzy i pośród kapłanów czy inżynierów na pierwszym powinno być planie!  Nie ma to tamto... Przymknąć oko na pożar czy powódź i udawać , że nic się nie dzieje? Co nie, to to nie, bo życie można przez to przemycić i rozmienić. Co prawda, po czyjejś głąbowatej uwadze, czy czyichś negatywnych poczynaniach, życia się  nie traci, ale należy odpowiednio zareagować w sprzecznych rozeznaniach, by nie utwierdzać kogoś w błędnym mniemaniu, że ma rację w tym co wolno a co nie, bo może jeszcze i z tych majaczących bredniami , takich czy innych, łatwo topliwych, będą ludzie, a przecież o to, w tym wszystkim idzie ( a nie "chodzi", tylko"idzie" , taką bowiem formę gramatyczną, polecał mój nieodżałowany profesor polonista, językoznawca, jestem wierna temu przekazowi, wspominam o tym nie pierwszy raz , jak na nauczycielkę przystało... To ostatnie ... dla rozweselenia mnie samej... ); ważne , by nie pogubić się w z rozróżnianiu dobra od zła w trosce o wszechwładne zrozumienie , zwłaszcza o porozumienia ponad podziałami i osobistymi odczuciami, które to , te ostatnie, najczęściej bywają zgubne.
Dcn. jeśli tylko czas sprzyjać mi będzie... Nieprzewidziane okoliczności, które mi się nagminnie przytrafiają , też proszę wziąć pod rozwagę...

Propozycja... 

 

...


Podziel się

komentarze (7) | dodaj komentarz

ZGADUJ ZGADULA - AUTORSKA CENZURA

sobota, 28 stycznia 2017 3:01

        www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.szczecin 
 
   ---------------------------------------------------------------------------------- 
 Polecam elektroniczne wydanie czasopisma - "Barwy Szkła" 
       
                www.barwyszkla.pl  
 
 Warto tam zajrzeć !
 

baner barwy szkla.jpg...

 www.barwyszkla.pl 

 

Czarne lub czarno  na białym aż nazbyt widoczne

 

czarne na białym... aż nazbyt widoczne.jpg...

 

...

 

Dedykowane nabożnym Paniom...

--------------------------------------------
Tym razem pół żartem, pół serio !

--------------------------------------------
Czasami trzeba "pojechać " po bandzie...,

--------------------------------------------

będzie -

gawędzenie ni z gruchy ni z pietruchy
---------------------------------------------------
w lesie jak to w lesie echo wieści niesie
z jednego końca na drugi obok strugi
by zatrzymać się przy wskazanym adresie
w rejonie siedziby markotnej pleciugi
do niej to docierają zewsząd nowinki
z których ona snuje błotniste jarugi
by udało się unicestwić paskudy
służą jej do tego religijne spinki
w postaci wersetów i nasionek pigwy
w trosce o wywołanie silnej biegunki
............................................... widły (autorska cenzura)
...................................... fechtunki -II-
jej moralizowanie jak oddychanie
tyle że takie jak nieskuteczne pranie
.......................................................... (autorska cenzura)
.......................................................... -II-
niesprawiedliwych ze sprawiedliwymi myli
.......................................................... pyli (autorska cenzura)
.......................................................... -II-
morał z tego taki -
prawe stworzonko uciekło od niej w krzaki
nie ma to tamto najlepsze andantino
i do tego zimne z browaru piwo
w dodatku Kiepscy na pielgrzymkowym szlaku ( w lesie też tacy są )
by nikt z tego powodu nie dostał ataku
nie z każdego moherka sweterek się zrobi
ani też kwiatkiem kożuszek przyozdobi

------------------------------------------------

Tyle mam dzisiejszą nocną porą do powiedzenia,  w ciągu dnia zajmowałam się czym innym...  Dobranoc Wszystkim i przy okazji,  takich urozmaiconych snów, jak swoich, życzę ... 


Podziel się

komentarze (13) | dodaj komentarz

Bagienne uzależnienia....

piątek, 09 grudnia 2016 1:51

        www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.szczecin 
 
   ---------------------------------------------------------------------------------- 
 Polecam elektroniczne wydanie czasopisma - "Barwy Szkła" 
       
                www.barwyszkla.pl  
 
 Warto tam zajrzeć !
 

 

baner barwy szkla.jpg...

 

Bagienne uzależnienia....

 

...

Mroczność nad mrocznościami...

codzienność.jpg...

 

Od czasu do czasu wybieram się na mokradła... Niezbyt to przyjemne okolice a i niebezpieczne, bo można się na ich podmokłych gruntach zapaść i wpaść w zdradliwe rozpadliny. Co jednak zrobić , gdy jak to mówią , "ciągnie wilka do lasu...". Tym mniej "kumatym"  ( nie mam zamiaru nikogo urazić...), wyjaśniam - wilkiem nie jestem, zwrot , którym się posłużyłam to taka obrazowa mistyfikacja lub jak kto woli - metafora. Jak zwał, tak zwał albo jak zrozumiał , tak odebrał... Czego szukam na tych mokradłach? Chyba nie tych lukrowanych przyjemności, które potrafią zniewolić umysł... ? Dowiaduję się , co w trawie piszczy, chociaż tam trawy ani ździebko, ani dla cielaczka, ani dla prosiaczka... Samo grzęzawisko. Topiel, topielisko. Bajoro, trzęsawisko, bagno. Co tam znajduję ? A co takiego można znaleźć na moczarach jak nie te podmokłe zjawy , dla których to jedyne naturalne środowisko... ? Co to takiego zjawa? Fantom , strach, mara, coś nieokreślonego, co kiedyś żyło, a w zmorę - widmo się przekształciło... Ilu takich wśród nas widziadeł, co to, niezadowolone ze wszystkiego co prawe, wyznam prosto z mostu i bardziej dosadnie - ilu tych upiornych , peowskich "wizjonerów", spod ciemnej gwiazdy, którzy bezsensownie, swoją intelektualną słabością i niedorzecznością, uderzają w Prawo i Sprawiedliwość? To właśnie oni znaleźli podatny grunt na moczarach. Paradoks w tym , że mam ich dość , bo ustawicznie zatruwają życie i występują w roli fałszywych zwiastunów nieszczęścia, zasypują andronami, obrażają i siebie kompromitują wbrew ich założeniom.. . To i absurdalne, że zapuszczam się w takie nieczyste i niepewne rejony. A jednak nie bez przyczyny. Z wielu powodów dobrze wiedzieć , co jest grane. Szczegółów nie zdradzę . Wroga trzeba obserwować , by nie wyrządził więcej szkód niż wyrządza. Gdyby chociaż to był przyzwoity wróg... A tak na marginesie - czy wróg może być przyzwoity? Na pewno nie ten , który ma na sumieniu różne przekręty, ukrywa prawdę, broni lewizny i wykazuje się brakiem kultury, mimo że ma o sobie wysokie mniemanie i innym zarzuca to, co w nim siedzi i co sam okazuje. Ten enigmatyczny wpis może okaże się , co niektórym, niezbyt czytelny, lecz zapewne trafi gdzie trzeba, bo i wśród upadłych inteligeni, co prawda z Bożej łaski, a jednak... ... Nie jest to strzała Amora. Jakby nie było... szkoda... Nieznośnym duchom z moczar przydałaby się dawka uzdrawiajacej miłości. Tyko czy takie bagienne straszydła zdolne są przyjąć dar miłości, gdy wszystko wskazuje na to, że w nich zero szlachetności? Mimo wszystko , życzę im jak najlepiej , a najwięcej tego, by światło ich oświeciło ! Czyż nie jest to smutne, że tak w tych posępnych mokradłach błądzą wbrew sobie samym i rozsądkowi?


Podziel się

komentarze (2) | dodaj komentarz

Takie sobie plecenie albo inaczej - sobie a Muzom...

piątek, 02 grudnia 2016 0:07

        www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.szczecin 
 
   ---------------------------------------------------------------------------------- 
 Polecam elektroniczne wydanie czasopisma - "Barwy Szkła" 
       
                www.barwyszkla.pl  
 
 Warto tam zajrzeć !
 

baner barwy szkla.jpg...

 www.barwyszkla.pl 

aforyzm.jpg..

 

...

 


Tak jak sen jest nieodzowny, by odpocząć po trudach dnia, tak wszystko się kończy , by mogło na nowo zaistnieć w odświeżonej formie. Co stałoby się , gdybyśmy skazani byli na wieczne czuwanie, na uciążliwą pracę i na nieustanne przeżywanie przeróżnych emocji bez możliwości wytchnienia od nich? To zapewne byłby, nie do zniesienia, horror w horrorze . Takie myśli nasunęły mi się w chwilę po przebudzeniu po dzisiejszej popołudniowej drzemce, która stawia na nogi lepiej niż wszystkie razem wciskane ludziom placebo, zresztą po to, by nie było nocebo... Ante patientum latina lingua est, hasło popularne w średniowieczu, ma to do siebie, że odnajduje podatny grunt i w naszych czasach, i to niewyłącznie w medycznych realiach a w naszej codzienności upstrzonej reklamami czy poradnikami typu , jak żyć bezstresowo i wygodniej. Wciska się ludziom mniej lub bardziej przydatne rady w rodzaju kitu, właśnie typu placebo, a odwodzi się od rzeczywistych, skutecznych środków naturalnej poprawy samopoczucia. Na wszelkie przejawy zmęczenia najlepszy sen. Lecz trzeba mieć czas, by pozwolić sobie na senną terapię . Ludzie żyjący w ustawicznym kieracie tego wolnego czasu nie mają w pogoni za finansami, karierą , lepszą wizytówką życia, czy też marnując cenny czas na posiadówki przed monitorem..., wymęczeni do ostatnich granic swą prozaiczną aktywnością "przesypiają" sen - relaks , dany im jako prezent do dalszego podejmowania trudów dnia codziennego, podobnie jak ja sama sobie odbieram możliwość dłuższego posypiania , wypisując te, za przeproszeniem hocki- klocki  (duperele) ... Po co i na co komu one...? Najlepsze to, że te moje myśli po przebudzeniu miały całkiem inne sformułowania - lapidarne, bardziej sensowne i filozoficzne, bo delikatnie dotykały istoty ponadczasowego odpoczynku, który dany nam został na podobnych zasadach jak sen nasz powszedni, były zarazem jak lekki podmuch wiosennego wietrzyku, który teraz , na progu zimy, przemienił się w wietrzysko... Oj, wieje, wieje... Ze wszech stron nieprzyzwoicie wieje. Jeszcze trochę a będą zawieje, podobnie jak z moich krótkich refleksji powstał taki oto elaborat... Gwałtu... rety... przypalą mi się kotlety... Tak też, mniej lub więcej prawdopodobnie, wygląda niemal każda blogowa pisanina... Chyba wybiorę się do Konstancina , uzdrowiska nowych doznań... Tyle przede mną niewiadomego albo tyle co kot napłakał...


Podziel się

komentarze (2) | dodaj komentarz

Dziś na luzie i co z tą fascynacją?

niedziela, 16 października 2016 20:18

 

        www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.szczecin 
 
   ---------------------------------------------------------------------------------- 
 Polecam elektroniczne wydanie czasopisma - "Barwy Szkła" 
       
                www.barwyszkla.pl  
 
 Warto tam zajrzeć !
 

baner barwy szkla.jpg...

 

 www.barwyszkla.pl 

 

Dziś na luzie i co z tą fascynacją ?

I co z tą fascynacją ? Dziś na luzie, bez powiązań "etnicznych"...
Była i jej nie ma... Co było" - Empatia była. A jakże ... cała w krasie była, ale się ulotniła jak miłość, która się nie sprawdziła.

 

Znalezione obrazy dla zapytania wałęsa i kaczyńscy...

 

Co było , a nie jest, nie pisze się rejestr ! ... 
A jednak... 
Żal, że uległo unicestwieniu, gdy mogło być tak pięknie... 
Powtórzę się... Dziś na luzie... I co z tą fascynacją ?
Jak na luzie to i dobór melodii podobny...

  

..

 

Ach! A może według niektórych reguł ortograficznych - ah! ... ? !

Z innego klimatu...

 

Bukietlkj.jpg...

 

kwiatkowo
kwiatki kwiatkami kwieciście kwitną
kwietnym kwieciem kwiatkowo
pachną kwiatkami
wiosną latem jesienią i zimą
kwiecistym kwieciem czarują kwietniem
mimo że jesień 
mimo że październik
na moim stole ziarnopłonem kwitną 
o duszy nie wspomnę


----=----

Tak już jest . W życiu raz na wozie, drugim razem pod wozem. Na początku ktoś nam się podoba, po czasie niekoniecznie albo wcale... Może być odwrotnie. Ktoś się nie spodoba, a potem ... jak najbardziej...  Dostrzegamy to i owo, co przemienia nasze postrzeganie na negatywne albo pozytywne.  Najczęściej jednak ulegamy rozczarowaniu co do osoby,  z którą wiązaliśmy jak najbardziej szlachetne uczucia... Zawsze takie odczucie jest niezbyt  przyjemne, ale wychodzę z założenia, że nie ma co biadolić , trzeba eliminować zbyteczne animozje i dalej iść do przodu... Może to osobnicza przypadłość ale tak jest. Nie gromadzę zacieków, ścieram je wigotną szmatką , by nie było śladu... Uwierzcie, nie ma lepszego lekarstwa na duszę . To taka asekuracja przed złym samopoczuciem. To dotyczy zarówno tych bliskich jak i dalekich... Z bliskimi trzeba , mimo wszystko, utrzymywać kontakty, z tymi dalszymi niekoniecznie. Jedno pewne - do jednych i drugich nie należy przetrzymywać upiornej zadry, bo to jedynie przeciwko nam się obróci, jeśli jesteśmy spoko... Miało być na luzie to i jest... . Z krewnymi i z powinowatymi to inna baśń . Uderzą w czułe miejsce , można rozdmuchać ogień , ale po co, by stracić kontakty z rodziną ? O, co to , to nie, zbyt silne są powiązania rodzinne , by z nich bezmyślnie  rezygnować .  Lepiej przymknąć oko na nieporozumienia wynikłe z różnicy poglądów i przeróżnych odniesień, niż uparcie stać przy swoim... Gdy zauważam, że sprawy posunęły się za daleko, uśmiecham się i udaję , że nie ma sprawy albo mówię bez ogródek , co mi na wątrobie  przysiadło... i kończę  jakimś  humorystycznym zwrotem, by rozładować sytuację i zmieniam temat dla dobra sprawy... Często jest tak , że inni czują się urażeni, mimo że zawinili, gdy w tobie nie ma ani krzty winy, to oni  i tak wypatrzą , czego nie ma... I to nie jest  moje subiektywne odczucie, bo tak jest, nie wiem dlaczego...   Obracam w żart to, co stało się przedmiotem nieporozumienia. Nie mam wyjścia, bo niejednokrotnie rozpadłoby się wszystko... Nie byłoby relacji ani w jedną , ani w drugą stronę tylko  złość, której wyjątkowo nie toleruję.  Wystarczyłoby , że gdybym uniosła się li ( uwielbiam partykułę "li" , który wyszła z użycia...) tylko honorem ,  niejednokrotnie niemal wszystko by runęło.  Honor mam dla siebie  nie by błyszczeć nim przed innymi, którzy i tak , tego nie zrozumieją ...   Taka ich mentalność...  Mądra teściowa mego syna, którą bardzo cenię i lubię ,  tak mówi - " niedowidzieć , niedosłyszeć..."  I to jest istota rzeczy. Nie ma sensu węszyć , dochodzić , szperać ... Dla dobra wszystkich lepiej zawczasu zamilczeć i wyciągnąć dłoń w znaku pokoju. Miałabym co więcj do powiedzenia, ale świadomie na tym zakończę.


Podziel się

komentarze (2) | dodaj komentarz

Koszmarny Newsweek jak moje zakupy...

czwartek, 15 września 2016 2:35

        www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.szczecin 
 
   ---------------------------------------------------------------------------------- 
 Polecam elektroniczne wydanie czasopisma - "Barwy Szkła" 
       
                www.barwyszkla.pl  
 
 Warto tam zajrzeć !
 

baner barwy szkla.jpg...

 

 www.barwyszkla.pl  

  

...

( lubię to... )

Dzisiaj mam ochotę być na luzie... Zdradzę co nieco z kobiecej codzienności ... Uchylę rąbek tajemnych poczynań... Nie byłabym kobietą , gdyby takowych nie było... I po wszystkim wielokropek, czyli myślcie , co chcecie... Jest mi wszystko jedno, co kto pomyśli... Pytanie, nie na "śniadanie" a ogólne - co czyni kobieta, gdy ma problem albo sama nie wie co z nią ... ; przytrafiają mi się takie zawirowania... Wiadomo, taka kobieta szuka spełnienia w butikach... To i gdy nachalna reklama pojawiła się niespodzianie, kliknęłam i utonęłam w kolejnym zakupie. A w tym miesiącu zamówiłam już dwie sukienki o tym samym fasonie ale w różnych kolorach, bluzkę i dwie spódnice... Udany zakup. Wszystko leży jak należy... I co tu dużo mówić, wszystko na wszelki wypadek i by  było pełniej ..., kupiłam jeszcze dwie narzuty na kanapę, ale to już inna sfera... Dom też jakoś musi wyglądać... Ta pierwsza sukienka do filharmonii, ta druga do teatru, a bluzka i spódnica na każdą okazję... Obiecywałam sobie, że nie ulegnę pokusie... Jak nie ulec, gdy podsuwają ci pod oczy same pokusy... To ładne i to piękne... Żaden to lek na chorą duszę, a jednak ulegasz tej wrednej pokusie, potrzebujesz czy nie.... Czy wrednej? Może potrzebnej? To nie potrzeba tylko głód posiadania i brak rozsądku. Gdy ma się wszystkiego w bród, nie powinno się szaleć... Na usprawiedliwienie mam, że kupiłam z wysprzedaży i to mi się opłacało, lecz prawdę mówiąc , mogłabym się bez tego obyć, bo strojów mam bez liku. Zauważyła to moja pięcioletnia wnuczka, która powiedziała do swojej mamy, że jak urośnie , to będzie miała tyle strojów co babcia Krysia... Ta wnusia ma tak wiele cech po mnie, że mnie to zaskakuje... Jak zaczęła śpiewać, to występom nie było widać końca... Docierają do mnie wyrażenia typu, że ta wnusia jak ja... Z dziewięciorga wnucząt i z czworga moich dzieci ona jedna jest najbardziej do mnie we wszystkim podobna. Jest to potwierdzenie skuteczności genów... Ostatnio przyszła z dużą torbą na jedną noc u mnie, jej starsza siostra, równie cudowna  dziewczynka,  miała tylko piżamę, laptop i telefon , a ona, zupełnie jak ja, całą torbę różności - strój nocny, iPada, trzy książki z bajkami, dwie do kolorowania, wytworną , tiulową sukienkę, kwiatek do włosów, klocki, zwierzątka i lalki, nawet grzebień , który zaniosła do łazienki i położyła na pralce, mówiąc , że ten grzebień dostała od św. Mikołaja. Uśmiałam się, bo ten prezent razem z innymi..., "zamówiłam" ja. Gdy wybieram się do kogoś nawet tylko na jedną noc , moja torba pęka, jest w niej wszystko na wszelki wypadek , na wypadek wojny też..., absurd...; są kosmetyki, bielizna, strój na zmianę , biżuteria. Jednym słowem - ułomność... . Nie zapominam też o książkach czy notatnikach... Najczęściej jest tak, że nie ma czasu, by do książki zajrzeć, czasami jednak to się udaje. Mojej wnuczce też się udało, zażyczyła sobie, by jej przeczytać bajeczkę , zdążyła też pokolorować jedną z kolorowanek, w iPadzie wyczarowała wzorzysty, kolorowy dzbanek . Bardzo jej podoba się moja puderniczka. Powiedziała, że chce taką , ale lepiej żeby była w kształcie sreca... Obiecałam, że taką wyszukam... Małżonek żartobliwie mawiał , że mnie łatwiej wykarmić niż ubrać . Przymykał oczy na tę moją słabość ... Teraz pewnie, by się przestraszył, bo przytyłam i to nieźle... A z tym tyciem to było tak , gdy byłam szczupła, kobiety mówiły mi, że powinnam przytyć, sama o tym marzyłam, ale jak przytyłam , to słyszę , że powinnam schudnąć , ale mnie to  już ani ziębi , ani parzy... Znowu , pewnie z łakomstwa, kupiłam ciuchy, głównie dlatego, że były z wysprzedaży, pierwotna cena była zbyt wygórowana... Co kupiłam tym razem ?  -

spódnica w miętowym kolorze z ozdobnym paskiem

 

...

 

- bawełniana bluzka czarna w białe groszki ( takich spodni nie założę...)

 

...

 

 granatowa , koronkowa sukienka z wiązaniem 

 

... ( ta sukienka pdoba mi się najbardziej... )

 

By nie było zbyt infantylnie, będzie dygresja o śp. Lepperze. Z okazji 15 - lecia "Newsweeka" ukazały się ( rzekomo) "najlepsze teksty", wśród nich tekst

- "Andrzej Lepper: Najbardziej znienawidzony klient warszawskich agencji towarzyskich" .

Było jak było. Po co jednak i w jakim celu przypomina się takie parszywe teksty, zakłócając spokój Zmarłemu i Jego rodzinie? Jeżeli ten kontrowersyjny polityk miał "taką"trefną słabość jak kobiety do nowych ciuchów, to czy należy o tym trąbić na lewo i prawo, ośmieszając Go i poniżając , zapominając o tym , że oprócz słabości był też sympatycznym człowiekiem? A te "zaraźliwe wykolejeniem panienki" , które podobno z nim zadawały się ,  czy nie wstydzą się swoich wyczynów i mają odwagę na dokonywanie linczu na nieboszczyku? Korzystał,bo się napraszały...,  jeśli korzystał to za ich przyzwoleniem, nie twierdzę , że tak było, a jeśli "korzystał" jak my kobiety , puchy marne, z reklam ze strojami, to chyba należy się jakieś przynajmniej ludzkie zrozumienie... . Piękno i seks kuszą ... Nie każdy jest w stanie temu sprostać... Co w niczym nie rozgrzesza "Newsweeka" , czasopisma, które zapowiadało się całkiem niźle, a stoczyło się do poziomu szmiry...,  razem z red. Lisem !


Podziel się

komentarze (8) | dodaj komentarz

"Daj Bóg dobry dzień" ...

niedziela, 04 września 2016 18:58

        www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.szczecin 
 
   ---------------------------------------------------------------------------------- 
 Polecam elektroniczne wydanie czasopisma - "Barwy Szkła" 
       
                www.barwyszkla.pl  
 
 Warto tam zajrzeć !
 

baner barwy szkla.jpg...

 www.barwyszkla.pl 

 

 

...

 

1płaszczyzny2.jpg...

 

Zastanawiam się ... Co za poziom "tych ludzi" ( mam na myśli pewne określone typy),  jeśli  ci ludzie ani trochę nie zasługują na miano człowieka... ? Co tu pytać o poziom, gdy go nie ma! Skąd się tacy biorą? Ilekroć skusi mnie, by przeczytać komentarze pod różnymi tekstami i w różnych miejscach, to mam mieszane odczucia i z góry negatywny odbiór tych zapisanych do odczytu treści domorosłych znawców wszystkiego. Z grubsza tego rodzaju autorów wpisów podzielić można na dwie grupy.  Można też podzielić je na podgrupy ale po co... ?   Do pierwszej kwalifikują się prymitywni, w słowie i  w formie oraz w ortografii,   powszechnie występujący,  niedouczeni hejterzy, natomiast w drugiej -  ci z "wyższej półki", inspirujący do wywierania wpływu, zadufani w sobie tzw. inteligenci, którzy  ironizując, zwykli o sobie mówić, że są "gorszego sortu" ( tak ich przecież ubodło pewne sformułowanie, że obnoszą się z nim jak gospodyni z lepem na muchy ...).  Ci pierwsi, nieudacznicy w każdym calu, wyżywają się do woli, dając upust swoim niskim instynktom. Drudzy, pewni swoich racji, sposobem przekazu wcale  nie ustępują tym pierwszym, bo ani w wulgarnym nazewnictwie, ani w obrażaniu nie są delikatniejsi, a nawet dosadniejsi  i co najwyżej należałoby się od nich spodziewać,  przynajmniej w miarę,  kulturalnego przekazu.  Nie doświadczysz tego jednak ani na internetowych rynkach, podwórkach , w ogródkach czy  w tych aspirujących do salonów przybytkach ( salon jest tylko wtedy, gdy rzeczywiście jest salonem, odwiedzają go ci, którzy mają taką potrzebę , niekoniecznie trzeba podpowiadać , gdzie kto ma bywać ...) Jedni i drudzy szerzą mowę nienawiści podszytą własnymi frustracjami i ułomnymi cechami charakteru.  Przychodzi ktoś do czyjegoś domu i stwierdza, że jest to dom z "duszą". Podobnie ma się z treściami wyrażanymi przez poszczególne osoby. Te treści też miewają swoją "duszę" . W zależności od tego, jaka treść , taka "dusza" , która automatycznie kojarzy się z daną osobą . Cybernetyczna przemoc niesie za sobą nie tylko niesmak ale też poważne szkody wychowawcze, bo jako  nośnik negatywnie wyrażanych  poglądów wypacza prawidłowe komunikowanie się interpersonalne i społeczne, z czego zdawać sobie powinni sprawę przedstawiciele  bardziej rozwojowo rozgarnięci, lecz oni w swej bezmyślnej ślepocie i zacietrzewieniu politycznym  tego absolutnie nie zauważają . Śmieszy, gdy sami posługując się najgorszymi metodami w celu ośmieszenia i zdyskwalifkowania przeciwników, wypominają innym to, w czym sami przodują ...  Mołabym posłużyć się konkretnymi przykładami, ale powstrzymam się od tego... Ambicje kabareciarskie jak najbardziej należy przejawiać , ale pod warunkiem , że nie przekracza się granicy dobrego smaku. Tak samo z krytykowaniem, wyrażaniem niezadowolenia  i z przekonywaniem o swojej racji. Wchodzę do czyjejś przestrzeni , a tam od progu wieje niezdrową wrogością,  nie jest to przyjemne.  Ktoś powie - nie wchodź tam i nie narzekaj.  Moje odwiedziny w takich miejscach pozwalają na głębszą analizę zachowań człowieka...  Kto mieczem wojuje , od miecza ginie. Większość źle reaguje na krytykę . Wystarczy pomyśleć , co  byłoby, gdyby takimi czy innymi inwektywami, wyuzdanym sarkazmem, wymyślną karykaturą obdarzono autora czy autorkę zatrutych jadem paszkwili... Miałam zamiar napisać co innego, miało to być nawiązanie do aktualności, wyszło spod klawiatury  to ... Nie będę dzisiaj do tego tekstu wprowadzała innych treści, dodam tylko, że tego rodzaju komentarze , o których dzisiaj wspomniałam , wywołują u mnie odruch wymiotny.   Ostatnio jakoś częściej  mnie ta dolegliwość  dotyka. Wczoraj wyrzuciłam do kosza kanapki z  wędzoną makrelą.  Podobny los spotkał smażonego pstrąga. Nie mogłam przełknąć ryby , bo przypomniał mi się sugestywny obraz z  internetowej fotki , na którym w rozbebeszonej rybie aż roiło się od robaków... Jak jedno z drugim skojarzyłam, od razu mnie "chwyciło"... Oby mi to przeszło... Od kiedy w tv oglądam programy kucharskie i widzę , jak kucharze przygotowują potrawy, nie mogę niczego skonsumować  w restauracji. . . Powoli kaleką się staję z powodu ludzkich ułomności... " Daj Bóg dobry dzień "  i  proszę, spraw , by zginęła pomroczność ,a pojawiło się światło w zakażonych nienawiścią umysłach...


Podziel się

komentarze (5) | dodaj komentarz

Było jak było, jest jak, jest...

poniedziałek, 01 sierpnia 2016 19:32

        www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.szczecin 
 
 
 
 

Prosto z paintu  na potrzebę chwili...

złote włosy]]we.jpg

 

Są melodie, które ciągną się za nami latami i nieodzowne stają się chwilami... Za mną wlecze się walcowo nieprzemijalnie walc Szostakowicza... Pewnie dlatego, źe do mnie przemawia właśnie "walcowo"uniwersalną melodyką . Uniwersalną, w rozumieniu na dobre i złe samopoczucie, i czasowo jak i ponadczasowo na dobre i na złe... Mogę tego słuchać "na okrągło", tego walca, jak małolaty swoich przebojów. Miałam takie przed laty (przeboje) , ale to było dawno i ani myślę do tego wracać , bo gdy byłam nieopierzonym dziewczęciem , zawsze marzyłam, by być starszą. To i jestem wreszcie, zgodnie z Bożym planem, także moim z młodości; lecz niekoniecznie do końca tak jest ... , bo chętnie "walcowo" bym się przemieniła w dziewczę z tamtych lat. Taka metamorfoza jest możliwa, ale to tajemnica dla wybranych, której dobrze w nierozpoznaniu ... Ledwo co wróciłam z ponętnych wielowymiarowych wojaży, a już miałam sympatycznych, dość dawno niewidzianych gości, którzy doskonale wpisują się w klimat walca Szostakowicza. Wyruszając w wakacyjne rewiry, pozostawiłam domowe zawirowanie z nadzieją na wyciszenie, lecz widać nie to mi jest dane... Zabrałam ze sobą dwie książki , ani razu do nich nie zajrzałam, nie było kiedy... Notatnik bez zapisków... Gdzie się nie pojawię... tłumy... Może nie tłumy ale na pewno towarzystwo, które wyrasta jak grzyby po deszczu, które w tym roku obficie obrodziły jak moje myśli, które nie dość, że samorodne to jeszcze coraz bardziej wyrafinowane doświadczeniem i obserwacją, też i wzbogacone szczególnym zadumaniem. Nie brakowało rozmów bez liku przy "kieliszku" naturalnych nalewek i błysku świateł ekologicznych kominków... Cdn. Straciłam ochotę na dalsze pisanie, gdy spojrzałam na stół pełen naczyń do sprzątania ... E, tam... Jakoś sobie poradzę ...
Ps. Pozdrawiam Wszystkich Życzliwych, a by było po Bożemu - Tych, Nieżyczliwych też - Krystyna Laura


Podziel się

komentarze (0) | dodaj komentarz

E..., tam !

niedziela, 10 lipca 2016 1:03

 

        www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.szczecin 
 
 
 
 
 

 

68u1s1.jpg

Z internetu...

 

E, tam... 
Ostatnie dwa dni spędziłam w towarzystwie mojej pięcioletniej wnuczki. Pytam , ile masz lat? -"Cztery". Od wczoraj masz pięć ... - "Ale dopiero zaczęłam", słyszę w odpowiedzi... Od rozmów z wnuczką od razu czuję się młodsza, bo ostatnio za bardzo zabrnęłam w dorosłość... Kontakty z dziećmi odmładzają babcie i dziadków, przynajmniej tak jest w moim przypadku. Na zabawy ze swoimi dziećmi nie było czasu, bo trzeba było pracować i zabiegać o różne drobiazgi, by wszystko grało. Inaczej z wnukami. Dla nich czas na zabawy znajduje się, a i przestrzeń międzypokoleniowa bardziej swobodna. Kiedy skończyła się zabawa w wybieg dla modelek, moja wnusia zażyczyła sobie, by włączyć "Czerwonego Kapturka" w komputerze. Ogląda go na okrągło. Jako zamienniki to najczęściej - "Królewna Śnieżka " i "Kraina lodu". W zależności od humoru i chwilowego zapotrzebowania jest jedną z bohaterek. Ogląda filmiki w asyście tableta, coś w nim rysując lub zabawiając się grą. Kiedy czas tych zainteresowań się przedłuża, staram się Ją oderwać od elektronicznych uzależnień , ale to nie tak łatwo, nie stosuję kategorycznego nakazu ani krzyku tylko najpierw wyrażam prośbę , a jeśli to nie skutkuje, to stosuję wymyślną , lekką perswazję, najczęściej z udanym zakończeniem. Tym razem wyglądało to tak - Maryniu, przyjdź, na stole czeka na Ciebie rosołek z makaronem. Ja w jednym pokoju, ona w drugim. Brak odzewu. Zachęcam ponownie. Nadal milczenie. Wzdycham głośno i wydaję z siebie wykrzykniki - "Ach, jaki piękny..."! Mówię - szybciutko przyjdź, Aniołek do nas przyfrunął prosto z nieba ... !" A gdzie jest? - pyta. Odpowiadam - usiadł na fotelu. - "A co robi? " - Jak to co, siedzi i uśmiecha się do mnie". - "Nie zmyślasz?" - Skądże, chodź tu i zobacz!" Zaciekawiona zawołaniem , zagląda z niedowierzaniem. - "Nie ma go tutaj..." , stwierdza z rozgoryczeniem w głosie. -"Wymyśliłaś..." - A skądże! Czy myślisz, że Ciebie wołałabym , jakby go tu nie było? - "To dlaczego go nie ma? "- A jak myślisz, słyszał, że Ciebie wołam , nie przychodziłaś , to odleciał. Wołałam, nie przyszłaś , to pomyślał, że nie chcesz go widzieć i poleciał, skąd przyleciał... "Babcia widziałaś, ale ja nie widziałam", drążyła dalej temat... - Bo Anioły pokazują się tym , którzy chcą je widzieć i wierzą w to, że Anioły są, a Ty zwlekałaś z przyjściem, to się nie pokazał. "E...,tam! To tak w filmach jest! "  Niedowiarek się w niej odezwał. . . - "Babcia fantazjujesz..."- Kiedy fantazjuję, to fantazjuję, ale teraz mówię, jak było. - "A jak był ubrany, cały na biało?" - Tak, miał białą sukienkę. - "Długą czy krótką? "( Taka dociekliwa jak ja...) Mówię - długą... - "A skrzydła jakie miał, pewnie też białe...?" - Białe ze złotymi promieniami. - A buty miał? - Miał niebieskie buty. - "Dlaczego niebieskie?" - Bo z nieba przyleciał. - "Babcia , nie zmyślasz?" Nadal do końca nie była przekonana o prawdziwości tego widzenia. Teraz dzieci są bardziej uświadomione w każdym temacie niż dawniej. Nie tak łatwo je przekonać do nierealnych obrazów. Ja, będąc dzieckiem, wierzyłam w tego rodzaju historyjki. Jednak mimo zmian , jakie nastąpiły w edukowaniu, psychika dziecka jest otwarta na doznania parapsychologiczne i bardzo dobrze, bo jest to szczególny rodzaj terapii w prawidłowym rozwoju dziecka. Błędem karygodnym jest odbieranie dziecku jego dziecięcych wyobrażeń i brutalne, bezsensowne wprowadzanie w świat dorosłych, czego to domagają się zwolennicy popranej w każdym detalu i calu ideologii gender. Najwyraźniej ten anioł nie dawał spokoju wnuczce, bo następnego dnia, zaczęła o niego rozpytywać . - "Powiedz mi , babciu, czy ty naprawdę widziałaś tego anioła?". - Widziałam! Zaczęła znowu mieć wątpliwości - "To już nie wiem, jak to jest. Był czy nie był..?" -Twoja sprawa czy uwierzysz czy nie, widziałam go. - "To jak widziałaś to dobrze. Masz czyste kartki i coś do rysowania? " Z zapałem zabrała się do rysowania. Po chwili przyszła z plejadą rodzinnych aniołów - mama, tata, brat, siostra, ona i babcia czyli ja... Wszyscy ze skrzydłami... Inspiracja okazała się owocna... By obraz był pełniejszy dorysowała Kosmos - kulistą obręcz z gwiazdami i z jedną dużą gwiazdą po środku a dla ozdoby baloniki i serca , tyle tych serc i baloników co aniołów ... Rosołu nie chciała jeść , bo zauważyła czarne kropki pieprzu, a ona przecież pieprzu nie lubi, tylko tatuś i brat dużo sypią pieprzu... To co zjesz?, pytam. - "Sama nie wiem..." Odpowiada jak dorosła... To może jajeczko usmażę, dopytuję się ... - " Może być ale bez mięska i bez pomidorów"... Chwila na posiłek, a potem znowu zabawa. - Babciu, teraz będę projektantką mody, a ty będziesz ode mnie kupować stroje...". Projektantka mody i modelka w jednym. Niesamowicie twórcza. Zadziwiające skąd czerpie tyle pomysłów. Każda kreacja inna i interesująca. Pełny design. Szaty ze starożytności, z różnych innych epok i wspólczesne ciuchy. Do koloru i wyboru. Ma do tego smykałkę . W jednym z pokazów spięła moje jedwabne pareo i omotała wokół siebie tak, jakby przybyła prosto ze starożytnej Grecji, aż jęknęłam ze zdziwienia... Przy tym pozy jak u prawdziwej modelki... Zapytałam od niechcenia, czy przypadkiem nie żyła w starożytnej Grecji, bo tak się ubrała jak dawne Greczynki. Odpowiedziała, że nie... W pewnym momencie zmieniła zaintersowania i oznajmiła - "... teraz jestem kucharką i kelnerką , babcia będziesz zamawiała jedzenie, a ja będe gotowała i przynosiła ..." To i zaczęła się nowa zabawa. Zamówiłam grochówkę , kotlety schabowe, sałatkę warzywną, śledzika w occie z kartofelkami w mundurkach i z koperkiem oraz ciasto drożdżowe z rodzynkami i lody owocowe. Była zadowolona, że mi wszystko smakuje. Musiałam udawać, że jem , bo stała nade mną i czekała na opinię . Chwaliłam, że nadzwyczaj smaczne i dopytywałam się o składniki potrawy. Wiedziała, co odpowiedzieć , nawet zioła wymieniła. Zapytałam , od kogo nauczyła się tak dobrze gotować . Usłyszałam , że kupiła sobie taką książkę , w której są obrazki z jedzeniem i opis jak to przygotować - " ... bo wiesz , babciu, wszystko tam jest opisane w tej kolorowej książce..." . Jest nietypowym dzieckiem , bo bardzo cieszy się z każdej otrzymanej książki. Potem poprosiła o ściereczkę i zaczęła myć krzesła. Bardzo sprawnie to robiła. Nie dość , że pracowita to taka ładna jak z obrazka... Mówię - śliczna jesteś . - "E, tam ..." , usłyszałam w odpowiedzi. 

A teraz już kończę , bo komu w "drogę temu czas..." . Nie mam wcale ochoty na nią (drogę...), ale "muszę" ...( muszę i nie muszę , to ostatecznie ja , decyduję ...) . Zabrzmiało prawie jak Lecha Wałęsy "nie chcem ale muszem..." Jaka to będzie droga i jaki czas, to się dopiero okaże w czasie i po czasie... Powtórzę za wnusią - "... e, tam! " 

 

 

 


Podziel się

komentarze (0) | dodaj komentarz

Kobiety poranione czy zranione ?

sobota, 09 lipca 2016 0:30

        www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.szczecin 
 
 

  

 

 

 

k,MjY0MDcwODAsNDA3MzQx,f,ja_i_kwaity.bmp

 

Pytanie o kobiety - poranione czy zranione? Może jedno i drugie? Kobietą się jest albo się nie jest, mimo że fizycznie jest się nią ... Kobieta rodzi się z kobiecością , lecz zdarza się , że przychodzi na świat bez "zera kobiecości" . Co to takiego kobiecość najlepiej to określają prawdziwi mężczyźni, nie ci byle jacy, bo i wśród nich też pod tym względem różnie... Niedawno ktoś w rozmowie ze mną zauważył , że coraz więcej zniewieściałych mężczyzn. (Od siebie dodam, delikatnie określając, coraz mniej kobiecych kobiet.) Piszę " mężczyzn" , bo nie będę wyrażała się jak była premier p. Kopacz, która podczas sejmowej przepychanki zwróciła się - "chłopie" do swego kolegi... Jakby nie było , dała upust emocji i "kultury" iście pańskiej. Potem dziwimy się , że "prosty ludek" posługuje się "wyszukanym" językowo hejtem. Jestem przeciwniczką określeń typu - prostak, maluczki, kmiot, miernota, burak, itp. w odniesieniu do ludzi bez wykształcenia , bo wśród nich można wyodrębnić ludzi wyjątkowych, podczas gdy u ludzi na tzw. "poziomie" aż roi się od najgorszego typu prostaków i buraków. A co do hejtu, to chyba "wykształciuchy" w nim przodują . Nie będę dopatrywała się pośród nich genealogicznych korzeni, bo konkluzja mogłaby być dla nich druzgocąca. Co by nie działo się za sprawą PiS-u, zostaje publicznie zanegowane i ośmieszone. Żeby tylko... Są tacy, którzy wyżywają się , ile wlezie, nie bacząc, że zdrowo postrzegający rzeczywistość, oceniają ich występki jako prymitywne i nie na miejscu. Pospacerowałam po blogach zwolenników PO i KOD- u , poczytałam ich przerośnięte narzekania na portalach społecznościowych i oceniłam jednoznacznie jako NIEWYPAŁ... Gubi ich nienawiść , która jadem smoczym zatruła ich umysły, chociaż malują swój wizerunek pędzlami swoich rzekomo patriotycznych przodków i osobistymi dokonaniami. Jakoby "walczą" w imię "utraconej demokracji", a jedynie nieumiejętnie warczą, posługując się wyimaginowanymi zarzutami i niewybrednymi inwektywami. Wpadłam w rozgałęzienie myślowe... Wszak miało być o kobietach. . .To i odtąd będzie. Dzisiaj moja pięcioletnia wnuczka wprawiła mnie w osłupienie. Teoria o kobiecości znalazła w niej potwierdzenie. Podarowałam Jej bukiet sztucznych, białych goździków, przyozdobionych różową siatką i wstążeczką. Kwiaty sztuczne ale tak odrobione, że ma się złudzenie prawdziwych... By były bardziej naturalne, skropiłam je perfumami... Wnusia była zachwycona, co chwilę je wąchała... Zarzuciła na siebie niebieską firankę , która ciągnęła się za nią długim trenem, na główkę zarzuciła białą serwetkę , bukiet gożdzików trzymała w dłoniach na wysokości piersi i tak paradowała... Widok niezwykle sympatyczny i zabawny... Rozbawiła mnie, bo przypomniałam siebie z dziecinnych lat... Miłe to było przeżycie... Gdy wychodziła, nie zapomniała o tych kwiatach, czasami trzeba o czymś przypominać , że zostawiła , a tu sama pamiętała, powiedziała - " muszę sobie kupić wazon do tych kwiatów" . Tym mnie rozbroiła zupełnie, bo mam słabość do wazonów. Powiedziałam, przyjdziesz jutro, to sobie u mnie wybierzesz, bo mam dużo wazonów. Odpowiedziała, że dobrze. Ta pięcioletnia , urocza osóbka nie będzie miała kłopotu z kobiecością , bo z nią przyszła na świat... Nic tylko takie kobietki obdarzać naręczami kwiatów, niech poczują się szczęśliwe... Kiedy czyta się różne wzmianki o kobietach i ogląda ich zdjęcia w prasie, ma się mieszane odczucia. Gdy patrzę na twarze zniekształcone licznymi kosmetycznymi operacjami z nadmiernie , szpetnie nadmuchanymi policzkami i ustami, czy to z figurami zbyt umięśnionymi wskutek ćwiczeń na siłowni, zadaję sobie pytanie czy to kobiety poranione , czy może zranione... ? Nie ugotują takie obiadów rodzinie, tylko wyślą do stołówki, bo nieustannie myślą o tym , co w sobie zmienić . Na siłę chcą być piękne. Najczęściej po takich zabiegach piękności jest gorzej niż było. Co z tego, one tego nie widzą , tak samo jak ci, którzy nieprzytomnie szukają jakiejś wydumanej przez siebie demokracji... Dlaczego te kobiety doprowadzają do tego, że wygladają jak monstrum? Największe usta i największe biusty to nie wszystko. Wydaje mi się , że te, tak zachowujace się kobiety, są zakompleksione i za mało mają w sobie nie tylko kobiecości ale i rozumu, dlatego też tak bezwstydnie afiszują się ze swoimi silikonowymi biustami i nadmiernie nabrzmiałymi wargami. Taka " kobiecość " ze wszech miar niestosowna i postarza te amatorki niby "seksownego" wyglądu. Nie na tym przecież polega kobiecość ani piękno kobiety. Kobietą się jest , gdy rozumie się , co przystoi kobiecie a co nie... i jeszcze wtedy, kiedy chociażby wzdychając, sonatą unosi się do księżyca ... ... ... etc. Miłych snów! - Krystyna


Podziel się

komentarze (0) | dodaj komentarz

Świat oszalał. Ludzie szaleją . Codzienność zaskakuje niespodziankami.

środa, 06 lipca 2016 23:06

        www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.szczecin 
 
 
 Katy Perry najwięcej wejść na Twitterze...
 

 

 

nowy świat forma.jpg

Moje kolorowanki  gdy się nudzę... 

pejzaż miejski4.jpg

 


Nie ma ani jednego ziemskiego kontynentu wolnego od nieszczęść. Na każdym z nich bardzo źle się dzieje z powodu ludzkich działań. Nie trzeba być prorokiem, by wnioskować, że niedługo przyjazna, błękitna planeta zamieni się w koszmarne śmietnisko i gruzowisko. Zdrowa natura całkowicie zniknie z obszaru Ziemi, a Ziemianie wytłuką się do reszty. Ta znikoma część, która zostanie nie podniesie się z upadłości bez wsparcia Bożej ręki. Ziemia zmierza do agonii. Ludzie jej w tym dopomagają, w zastraszającym pędzie umierają dzieci, młodzi i starzy. Choroby cywilizacyjne zbierają żniwo. Do tego zaliczyć należy ofiary zamachów, zbrodni, wojen, wypadków drogowych, lotniczych i oceanicznych. Chleb powszedni zmienił smak. Dosłownie i w przenośni. Nowe technologie wypieku pieczywa tylko pogorszyły jego jakość. Podobnie z trwałością chleba. Długo nie "pożyje", pleśnieje i nie nadaje sie nawet dla zwierząt. Gdzie mu do chleba, które piekły moje ciocie z mąki ze zboża z własnego pola... ? Chleb ze "Społem" z PRL-u był o wiele lepszy niż te obecne. Sypie się to, rozsypuje w rękach... i co z tego, że coraz wymyślniejsze nazwy i składy, gdy zawartość nie taka, jaka być powinna. Prawdziwi piekarze odesłani do lamusa.... Mąka, choć bogata w nazwy, nie taka jak kiedyś, a co tu dopiero mówić o innych towarach spożywczych... Warzywa z dnia na dzień gniją. Cebula nie taka co dawniej. Mięso oszukane. Nawet do boczku pakują "ulepszacze". Sprawdzam zawartość i dowiaduję się, że schab wieprzowy zawiera 62 procent mięsa. Co to za schab? Ludzie... Co jest grane? Kto nas tak uszczęśliwia? Kiedyś szukałam białej kiełbasy, jedna mi wpadła w oko, wyglądała niezwykle apetycznie i estetycznie, taka malownicza była, nabrałam na nią chęci, ale coś lub ktoś podpowiedział, żeby sprawdzić zawartość . Okazało się , że w tej, na wygląd apetycznej kiełbasce, było zero procent mięsa , wszystko sztuczne... Litości! Gdybym nie sprawdziła, moich gości poczęstowałabym śmieciowym jadłem... I słoninę polecam , sprawdzać, czy czasem nie nafaszerowana fałszywymi zamiennikami. Okropność ! W marketach półki uginają się od produktów spożywczych. Nic tylko wybierać, bo ładne to i kuszące, lecz to jedno wielkie kanciarstwo jak i reklamowana żywność ekologiczna, nazywana zdrową żywnością, z odpowiednią wyższą ceną . Wygląd apetyczny ale w środku ściema... Uważajcie na ciasta, w nich pełno konserwantów. Lepiej sobie budyń ugotować i polać sokiem malinowym własnej produkcji... Ile razy zamawiam ze sklepu jajka z tzw. wolnego wybiegu od nijakiego Czachrowskiego, czy jakoś tak podobnie, to te jajka nie dość , że droższe, to najczęściej cuchnące albo mętne i do wyrzucenia... Tyle razy się nacięłam , więcej ich nie kupię, sprawdziłam, te najtańsze - najbardziej świeże. Oszustwo na każdym kroku. Trzeba się pilnować, by nie dać się zwieść bajerantom. Kiedyś kaczka była kaczką . Sosik z pieczeni znakomity. Teraz kupisz kaczkę, to ona wcale nie przypomina tej dawnej... Karmiona inaczej i stawu nie widziała na oczy... Wiadomo z jakiego powodu ludzie tak nagminnie chorują na nowotwory. Zabija ich niezdrowa żywność . Reklamy zachęcajace do kupowania " paskudów" należy wziąć pod lupę i w miarę możliwości wybierać jak najmniej szkodliwe wyroby spożywcze. Skoro o kupowaniu i jakości towarów mowa, to powiem i to - ktoś , kto wymyślił sklepy internetowe, powinien otrzymać nagrodę . Z biegiem czasu stałam się ich stałą klientką. Ze wszech miar wygodne to i korzystne. Nie trzeba od sklepu do sklepu biegać ... Jeśli idzie o zakupy spożywcze to polecam sklep - "Piotr i Paweł " , " "Tesco" też nie najgorsze, trzeba jednak uważać, bo piszą , że promocja, a sprzedają po zawyżonej cenie i lubią ładować w podwójnej liczbie, np. chleb ... Ile razy zamawiałam mięso w "Almie" ( to niby "delikatesy" lecz nic delikatesowego tam nie ma, to nawet w PRL-u Delikatesy miały wyższą rangę ...), to mięso było do niczego, ochłapy..., raz z ogromną muchą jako dodatkiem; reklamowałam... Reklamację uwzględniają. Mięsa w "Almie" więcej nie zamawiam. Tam jedynie jest miła pani, która wkłada do koszyka ( kontaktuje się telefonicznie i pyta o zamienniki) i roznosiciele... Jedyny mankament zakupów spożywczych, że nie można zamówić alkoholu, a przecież też jest do spożycia w różnych okolicznościach, zwłaszcza wino czy piwo. Tak przynajmniej w moim mieście. Zamawiam więcej, bo często mam gości. Gdy żył Mąż, nie musiałam się martwić, wszystko pownosił ... Nie umiem wyręczać się innymi, każdy ma swoje zajęcie, więc forma zakupu online w mojej sytuacji jest mi na rękę . Nie przytargałabym tego wszystkiego... Polecam wszystkim samotnym... W zeszłym roku zepsuła mi się lodówka. Zamówiłam nową w internecie. Wnieśli i starą wynieśli... Nawet wydatek był niewielki. O wiele mniejszy niż gdybym to zleciła komuś prywatnie. W ostatni piątek zepsuła mi się pralka. W niedzielę wieczorem poszukałam w internecie i zamówiłam nową. Już jest. Dzisiaj ją sprawnie przystosowali do używania, za niewielką opłatą - wniesienie plus montaż i wyniesienie starej za 89 zł, przewóz był darmowy. Wybrałam dobrą pralkę - oszczędność prądu i wody, nabyłam z promocji, zatem zaoszczędziłam i to sporo w porównaniu z cenami z innych sklepów... Prywatnie wynagrodziłam usługodawców, ale to nie było obowiązkowe... Tak więc zachęcam do tego rodzaju formy zakupów - oszczędność na czasie i wygoda, przy tym ten sam towar można kupić taniej, wystarczy poszukać . Przy okazji ostrzegam, uważajcie, co kupujecie i co jecie, i w co się ubieracie. Nie ma to jak zdrowa żywność, len, bawełna, jedwab i wełna bez toksycznych dodatków... Wszyscy o tym wiedzą , a i tak codzienność jest , jaka jest, z jakiegoś powodu stale nas zaskakuje niespodziankami. Szczyt NATO na wszystkich szczeblach życia i w moim też. . . Ostatnie zdanie zakamuflowane, tylko do moich  wiadomości przypisane... 


Podziel się

komentarze (0) | dodaj komentarz

Słowo...

wtorek, 28 czerwca 2016 1:23

        www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.szczecin
 
 
 
 
 

 

07.jpg

Obraz z internetu... 

 

Słowo... Słowa... Może i słówka... 

 

Każde słowo mieści w sobie rozległe perspektywy. Jest przy tym rozciągliwe i pojemne. Można je wykorzystać w różnym celu i poprowadzić w dowolnym kierunku. Czasem się zmanieruje, wymknie ale pokierowane spełni swoją misję. Od wypowiadającego zależy , czy jest przyjazne czy nie, służy komuś, czy szkodzi. Słowa są jak bombardierzy, uderzają jak grzmot albo świergocą beztrosko jak ptaki wyżynne. Są takie ptaki? Zaiste, są . Jeśli skwalifikowane są ptaki nadmorskie, to i wyżynne muszą być. Kto przebrnie przez słowa, które teraz zapisuję ? Zapewne ktoś ciekawy sedna sprawy. Inny machnie ręką i podsumuje, że to nic innego jak "ble, ble" , czyli plecenie dla plecenia... Wurjekowanje. Semantika. Można i z tej strony na to spojrzeć. Odbiorca zaakceptuje albo odrzuci. Jego sprawa. Zanurzać się w słowach to jak czerpać radość z kąpieli... Słowa są obrazem myśli. Przed chwilą pomyślałam nieskromnie, że mój umysł ma skrytkę , w której magazynuje własne złote myśli. Wielu takie tajemne szkatuły ma... Nie trzeba odwoływać się do innych, powoływać się na czyjeś sentencje, jeśli produkuje się je samodzielnie. A jednak powołujemy się dość często na aforyzmy innych, mniej lub bardziej znanych osób, może dlatego, że nie mamy poczucia wartości co do naszych refleksji. Brzmi banalnie, ale tak jest, poza wyjątkami, które zawsze i wszędzie wiodą prym. Mam całą obszerną walizę przemyśleń wielogatunkowych, nietuzinkowych i zagadkowych... Jest wielu takich, którym wydaje się to samo co mi... Prześcignęli mnie, wydając publikacje ... Zawsze brakuje mi czasu na wszystko , a przy tym są rzeczy ważne i mniej ważne. By było jasne - nie mam im tego za złe. Każdy kroi , kiedy chce i jak potrafi... Na czytelniczym rynku aż roi się od pomysłowości co niektórych autorów. Półki księgarskie uginają się od wszelkiego rodzaju poradników, a w codziennej prasie nie brakuje uwag , co zrobić , żeby dobrze wypaść w łóżku, przy stole, nago i w ubraniu, na czerwonym dywaniku i gdziekolwiek indziej, też i o tym jak żyć bezstresowo i jak szybko zrobić karierę , jak wyjść z depresji i jak zdobyć fortunę . Prawda taka, że wszystko to bajka dla nieporadnych życiowo. Wiele w tym rzeczywiście niezłych rad ale więcej oszustwa i otumanienia jak w wróżbach. Bo jeśli , nie stać kogoś na to, by sam siebie wziął w garść , to na innych raczej niech nie liczy.. . Żyjemy w czasach, w których każdy sobie może być lekarzem , ale jednocześnie nauczycielem innych. Doradca ma wzięcie. Może warto zastanowić się nad wypracowaniem własnego systemu samozachowawczego, aniżeli bazowanie na czyichś domysłach i twierdzeniach nie zawsze skutecznych poza finansowym wspieraniem wątpliwej profesji lekarzy dusz i tych od ciała też ? Życie pokazuje, że istnieje zapotrzebowanie na tego rodzaju doradcze usługi, bowiem nie każdy ma w sobie ducha Herkulesa, zawsze gotowego na walkę z trudnościami. W dodatku nie każdy wie, jak w danej sytuacji się zachować . Najgorsze w tym dowodzeniu to, że mi żaden specjalista w jakiejkolwiek sferze duchowych czy fizycznych dolegliwości nie był i nie jest w stanie pomóc, jedynie chylę głowę przed interwencją chirurga... Tak ogólnie to ze mnie Zosia samosia była i jest... Zaczynasz przyjmować wszystko bez buntu nie bez powodu. Wiem , że wszystko zależy ode mnie samej , ale ostatnio poddaję się nic nie robieniu w tym kierunku... Stagnacja . I bądź tu doradcą innych, jeśli samemu nie nadążasz z własnej i nie przymuszonej woli, bo nie chcesz lub wszystko ci już wszystko jedno... Znamienne to , że nie wolna jestem od postawy doradzania komuś... Doradzam ..., a jakże... ! Troszcząc się o kogoś , udzielam rad ale za darmo... Wyznaję co następuje ,"słowo" dzisiejsze poprowadziło mnie w zupełnie innym kierunku niż zamierzałam. Jeśli nie będzie burzy, to jutro możemy spotkamy się na nadmorskim deptaku? Miłej nocy , Czytającym te słowa, życzy - Krystyna
PS. W Anglii padły złe słowa pod adresem przebywających tam Polaków. Nie zaatakowano innych narodowości tylko tę wywodzącą się od pola... Pewnie nie bez powodu przeciwstawiono się naszym ziomkom. Wiadomo, że pojechali tam ludzie wywodzący się z różnych środowisk i nie zawsze kryształowi, pewnie to oni zaszkodzili... Zapewne i w grę wchodzą zbyt komercyjne roszczenia Polaków. Kto decyduje się na emigrację , powinien respektować prawa danego kraju. Komu źle niech wraca tam , gdzie było jeszcze gorzej. Zdziwieni jesteśmy postawą Anglików? Przy okazaji zapytam, co stało się z gościnnością Polaków, którzy jak ognia boją się uciekinierów? Jak to jest - Polak pcha się , gdzie się da, a sam odmawia schronienia potrzebującym? To wszystko słowa, słowa, pod którymi kryją się zasadnicze pytania...Czego to też nie chcą Francuzi i Niemcy? Śni im się wizja Europy jako jednego państwa... A co z kulturą , obyczajami i wyznaniami religijnymi poszczególnych narodów ? Pewnie chcieliby pomysłodawcy narzucić demokrację według filozofii gender, czemu się, jako niezdyscyplinowana jednostka, sprzeciwiam ! Czym takie głosy jak mój...? Gdyby wszyscy byli idealni, to sen mógłby się ziścić , ale nie są , to i pewnie marzenia pozostaną marzeniami jak słowa słowami. Marzy mi się kraj z lampą naftową i pługiem w dłoni rolnika, z bryczką i stangretem, a ja w długiej, powiewnej sukni, zrywam chabry w zbożu, marzy mi się kraj wolny od niezdrowych, komercyjnych i dewiacyjnych możliwości, też od wszelkich KOD- ów i gorliwych entuzjastów wątpliwej demokracji. To ostatnie zdanie można potraktować jako metaforę albo poczekać jak dzieje ludzkości zaczną się od początku albo jak kto woli od nowa, co na jedno wychodzi...

 


Podziel się

komentarze (0) | dodaj komentarz

W wirze wiatru

piątek, 24 czerwca 2016 0:43

        www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.szczecin
 
 
 
 
 

 

noc.png

 

Bez tytułbaletnica.png

 

w wirze wiatru

wiatr hula hula
spódnicą kręci
włosami targa
raz w górę raz w dół
unosi wszystko
i gdzie bądź ciska
jakby zwariował
jakby się zbiesił
wyje i skomli
dmucha i wieje
drzewa wyrywa
dachy przewraca
daremne krzyki
daremna praca
nie będzie zboża
wszystko co wokół
wniwecz obraca
wiatr hula hula
a księżyc w pełni
upiornie mruga
z wietrznikiem wchodzi
w podniebny układ

Wietrznik to w dawnym znaczeniu lekkomyślny, niestały mężczyzna, lekkoduch. Wietrznica to kobieta - lekkoduch. Nazwy te "wzięły się " od wiatru. Wiatr jest właśnie taki - beztroski i nieodpowiedzialny; dmucha sobie od niechcenia, tu chuchnie, tam chuchnie, na moment przycupnie i dalej poleci... Czasem tylko delikatnie muśnie , ale bywa, że z ziemi drzewa powyrywa i wtedy jest niebezpieczny. Sieje spustoszenie albo niesie ze sobą wyzwolenie. "Młody", świeży wiatr oczyszcza stare przyzwyczajenia. Można by tak o wietrze nawijać nieskończenie...
J. Tuwim -
"Jeden wiatr - w polu wiał,
drugi wiatr - w sadzie grał:
Cichuteńko, leciuteńko,
liście pieścił i szeleścił,
mdlał...
Jeden wiatr – pędziwiatr!
Fiknął kozła, plackiem spadł,
skoczył, zawiał, zaszybował,
świdrem w górę zakołował
i przewrócił się, i wpadł
na szumiący senny sad,
gdzie cichutko i leciutko
liście pieścił i szeleścił
drugi wiatr... "Jeden wiatr - w polu wiał,
drugi wiatr - w sadzie grał:
Cichuteńko, leciuteńko,
liście pieścił i szeleścił,
mdlał... "
Pięknie to poeta ujął !
Wiatr ma w sobie coś z człowieka. Zachowuje się jakby miał duszę . Zresztą przecież w wersji biblijnej wiatr to tchnienie. Można powiedzieć - nosiciel życia. Co z tego gdy jednocześnie to życie niszczy...? Wiatr Boży (RUACH) to Święte Tchnienie niosące Życie i Śmierć. Kto temu zaprzeczy? Przy każdej większej wichurze śmiertelne przypadki i zniszczenia. Ale jednocześnie to wiatr przenosi pyłki z kwiatka na kwiatek, zatem wpisuje się w filozofię istnienia. Miało być więcej o wietrze, ale nie będzie. Uaktualnię wpis. Nie ma mnie chwilowo w Google ani w Twitterze ani w żadnym innym wirtualnym miejscu. Nawet tam nie zaglądam. Mam wakacje... "Wiatr" mi przywiewa tak dużo nowości, że nie nadążam... Byłoby o czym pisać , "ale taka głupia to ja nie jestem", by o wszystkim pisać... Zaskakują mnie ci, którzy piszą o tym wszystkim, co im ślina na język przyniesie. Szkodzą sobie i innym. Jak ten wiatr co za sobą nieszczęście niesie... Zresztą przyczyna tkwi też w czym innym. Ostatniej nocy przy świetle księżyca od 24 h do czwartej godziny nad ranem pracowałam nad konkretnym zleceniem i tyle rąbka tajemnicy zdradzić mogę .
Pamiętajmy o tym - "kto sieje wiatr, ten zbiera burzę " !
PS. Komentarze, zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią nadal blokuję.

  


Podziel się

komentarze (0) | dodaj komentarz

Wakacyjnie...chociaż niezupełnie...

niedziela, 12 czerwca 2016 16:40

        www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.szczecin
 
 
 
 
 

...

 

Paskowy wschód słońca... Kompozycja własna... Nabijam się z siebie i z podobnych  domorosłych twórców... Tu kropka, tam przecinek i dziełko gotowe... Płacą za takie dolarami...  Dla tych, którzy  uwierzyli w unikatowość kapitału ludzkiego... Cała naprzód! 

 

wschód słońca.jpg...

 

Wakacyjnie

Lekko wietrzyk wieje.
Zapodziały się blogosfery knieje.
Cisza na mostku.
Jedynie fale w odgłosie łoskotu
powodują, że łajba płynie.
Płynie , płynie...
Pewnie zahaczy o Gdynię.
Stamtąd na statek ogromny
w homerycznym podskoku do plaż gorących,
nad którymi niebo słońcem wysmarowane
jak pudrem policzki strojne na randkę ...
Ahoj! - Kapitanie!


To sobie teraz poszalejemy... Co z tego? Każde szaleństwo kiedyś się kończy. Komentarze zamknięte . Nie trzeba brać pod uwagę , co wypiszą w rewanżu... A i czasu na odpowiadanie tracić nie trzeba. Niebo było i jest. Nadal w niebieskim niebycie... Takie moje przesłanie. Czytający sami wyciągają wnioski. Jakby ich nie przekonywać do osobistych racji i tak naczęściej swego zdania nie zmienią . Ważne by zasiane ziarno owocowało pomyślnie, jeśli wogle zostanie zasiane pomyślnie... Pogoda dopisuje. Pogrążam się w lekturze... Ostatnio astronauci, pracujący na statku kosmicznym, zauważyli migające świetliki, które być może są obiektami wysłanymi przez inną cywilizację ... Domniemywać można wiele, ale uwierzyć w nowe teorie nie jest łatwo, a zaakceptować jeszcze trudniej. Nie tak dawno przecztałam rewelacyjną wiadomość, ale w moim odczuciu jest straszna, bo jakby nie z tego wzięta świata. Naukowcy pracują nad stworzeniem narządów do przeszczepu. W ich zamierzeniach pomogą świnie, w komórkach ich narządów wewnętrznych umieszczą geny kodujące ludzkie białka zgodności tkankowej. Pewnie już tak robią ... "Newsweek.pl"nadmienia, że japoński naukowiec Hiromitsu Nakauchi zamierza wyhodować zwierzęta-chimery z ludzkimi komórkami, których narządy przeszczepiać będą ludziom. Specjalista otrzymał zgodę na takie doświadczenia. Ludzie zaczynają poprawiać P. Boga. Do czego to doprowadzi? Do nieśmiertelności? Jeśli eksperymenty w tym zakresie okażą się pozytywne, to znajdzie się niejeden chętny, by takie zwierzęco - chimeryckie narządy otrzymać jako zamienniki , bo niemal każdy chce żyć jak najdłużej. Gdyby mi takie "coś" zaoferowano, nie zgodziłabym się , bo brzydziłabym się i obawiała tego a poza tym , pewnie nie podobałoby się to Bogu, a co nie podoba się Bogu, to równocześnie mi się nie podoba. Takie jest moje odczucie co do działań przeciwnych Bożym zamysłom. Żyjesz. Masz swój czas na Ziemi. Umierasz, kiedy nadejdzie ta pora . Po co kombinować i cudować, narażać się na niepotrzebne komplikacje ? Różni ludzie mają skłonność wpadać w pułapki z własnej , nieprzymuszonej woli jak chociażby ta kobieta, która zdecydowała się zawrzeć związek małżeński z Mariuszem Trynkiewiczem - pedofilem i mordercą. Gdy o tym przeczytałam , to mnie zmroziło... Ciarki poczułam na całym ciele. Podobno poznała go za pośrednictwem koleżanki - socjolog, która pracuje w w ośrodku karnym, gdzie przebywa ten okrutny zabójca. Najpierw go zwolnili z więzienia, ale za posiadanie pornografii dziecięcej zasądzili mu przebywanie w tym ośrodku. To potwierdza jego zaburzenia seksualne i wskazuje na to, że na wolności znowu ulegnie pokusie. W Gostyninie odbył się ślub tej pary w pokoju specjalnie udostępionym dla tej ceremonii , na której nie zabrakło mamy skazanego, która na tę okoliczność pojawiła się z ciastem... Świeżo poślubiona małżonka ma szesnastoletnią córkę . Para zamierza mieć dzieci. Z braku laku zadowolił się kobietą , ale gdy będzie miał dostęp do dzieci, znowu hiena w nim się odezwie. Czy to nie jest chore od początku do końca? Czy takie śluby powinny się odbywać ? Co innego gdyby był skazany za inne przestępstwa, dające się racjonalnie wytłumaczyć i gwarantujące poprawę skazanego, ale w takim przypadku , gdy mamy do czynienia z kimś takim jak Trynkiewicz, czy to nie uderza w system sądowniczy? Uważam , że w takich przypadkach powinien obowiązywać artykuł prawny zabraniający zawierania związków małżeńskich z uzasadnieniem , że dany osobnik nie gwarantuje poprawnego życia małżeńskiego i stanowi zagrożenie dla ewentualnego potomstwa. Może minister Ziobro coś w tej sprawie zadziała? Pomijając moralną sprawę tego wydarzenia , zastanawia, co to za kobieta podjęła taką absurdalną decyzję , która może skończyć się dla niej tragicznie. Pomijam obecny wygląd podejrzanego, bardzo nieapetyczny... Taki wygląd można zaakceptować u dobrego człowieka, nie zauważa się mankamentów fizycznych u przyzwoitych ludzi, ale nie u zbrodniarza, u takiego odrażająca twarz wywołuje negatywne skojarzenia . Można byłoby w części zrozumieć wybór takiego małżonka, gdyby miał urodę Adonisa, amanta filmowego czy dobrze zbudowanego sportowca, ale nic z tego, brzydki , obrzydliwy, wstrętny . Podobno czuły... Dała się złapać na czułość i ciepełko ? To może być udawane. Jest 20 lat młodsza od Trynkiewicza. Udziela wywiadów , nie okazuje skrępowania ani wstydu. A jest czego, wstydzić się ! Mówi -
"Na naszym ślubie był pyszny tort kawowy. Moja teściowa przywiozła też roladę śmietankową oraz serniczek. Dyrektor w Gostyninie stanął na wysokości zadania. Oddał nam na uroczystość salę widzeń. Był stół nakryty zielonym obrusem, a przed nim ustawione krzesełka... Jedyne, czego teraz pragnę, to byśmy razem zamieszkali. Obecne opinie biegłych są dla Mariusza bardzo korzystne, więc mam dobre przeczucia. (…) Jeśli wreszcie będzie wolny, to pojedziemy w podróż poślubną do tego lasu w Piotrkowie Trybunalskim, który Mariusz tak kocha ..."  Beztroska całkowita!
Co to za kobieta? Będę bezpośrednia - życiowo głupia gęś albo niedorozwinięta. Podobno mieszka w Warszawie i pracuje w jakiejś korporacji,to pewnie ma wykształcenie. Co z tego, jak mądrości ani tyci... tyci... i honoru ani odrobinę.
Takie przypadki tylko opłakiwać z politowaniem... Świat do góry nogami się przewraca, a szatan szatanowi sprzyja . Poprzez opętanie kolejnych osób powiększa swoje kręgi, czego jesteśmy świadkami w każdej dobie.
Na nic złote piaski. Na nic szum fal. Na nic niebo niebieskie. Takie wiadomości potrafią wbić kołek w serce... To niewątpliwie też efekt działania diabła, który ożywia się , gdy ludziom przykro. By poprawić sobie nastrój na złość szatanowi rozpalę rodości ognisko, teraz to on zawyje z bólu... A ja? Razem z nadzieją na lepszy świat w pokorze odpłynę , gdzie wiatr gna...


Podziel się

komentarze (0) | dodaj komentarz

Gdzie się zaczyna, a kończy patriotyzm?

wtorek, 26 kwietnia 2016 20:39

 

       www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.szczecin
 
 
 
 
 

 

Moje malowanie... Kosmiczne postrzeganie... 

 

wszechświat tryptyk2.jpg

 

Pobyłam trochę w kosmosie, ale już stamtąd powróciłam... Właściwie , to wszyscy przez cały czas przebywamy we Wszechświecie tyle, że w jednym miejscu, na Ziemi, chociaż niekoniecznie w jednym, bo cały czas się gdzieś przemieszczamy - stąd dotąd , tamtędy i owędy oraz tu i ówdzie. Z jednej półkuli na drugą i odwrotnie. Z sawanny na pustynię, z tundry do zagajnika, z wioski do miasta, z Mazur nad Bałtyk lub w Tatry albo jeszcze dalej ale wszystko w obrębie jednej planety. Podczas gdy ja , jednoosobowo, przeniosłam się najdalej jak to możliwe... Już mi nie wystarcza Ystad... Chcecie to wierzcie albo i nie... Transportacja w przestrzeni i w czasie... Z tej przemiany i z tego przeniesienia zostały nawet kosmiczne ślady na lewym obcasie, który jako rekwizyt wylądował w pamiątkowej szkatułce z napisem - "tylko dla zwolenników paranormalnych doświadczeń"... Po chwili swobody i fascynacji wpadłam w tarapaty. "Wybyłam" w poszukiwaniu ciszy... I, a jakże, znalazłam ją przez moment, gdy wpadłam do czarnej dziury, z której przy pomocy osobistego Anioła jakimś cudem przeniosłam się do innych rejonów, gdzie z nadmiaru wrażeń akustycznych i widowiskowych, całkiem się pogubiłam. Było tam gwarniej niż w czas wszystkich razem odpustów na Ziemi... Jakieś brzęczenia, syki, huki, wrzaski, trudne do opisania dźwięki jakby milion orkiestr w jednym akordzie mówiło inaczej, zero harmonii jedynie bolesna kakofonia - zgrzyty, krzyki i świsty, skojarzyło mi się to z muzyką pewnego popularnego kompozytora. Miał wizję facet, rodem z Kosmosu... Do tego dysharmonicznego gwaru tło tworzyły nieustające iluminacje, błyski jak sztylety przeszywające niekończącą się przestrzeń, jak i niezwykle bogata gama kolorów... Coś niezwykłego, artystycznie niepowtarzalnego a zarazem przerażającego ogromem i niewybrażalnym widokiem, gdzie wszystko jednocześnie trwa i pędzi na zlamanie karku... Dziwne to - ruchome a zarazem stabilne. Uciekałam od wiadomości o zamachach, terrorze, morderstwach , a znalazłam się w samym środku konkurejących ze sobą i wojujących komet, meteorytów, gwiazd, księżyców i planet... Tam dopiero jest wojowanie, odbywa się w błyskawicznym tempie , pulsuje i mieni tęczowymi barwami. Katastrofy... Wybuchy... Mgławice i ogień. Dzieje się tam, oj , dzieje... Nasze ziemskie zamieszanie to pryszcz na nosie... Nieswojo tam się czułam... Fascynujące przeżcia, ale nie ma to jak w domu , zgodnie z powiedzeniem - "wszędzie dobrze, a w domu najlepiej... " ... Po drodze przez moment poszukałam schronienia i przycupnęłam na Wenus, lecz było tam tak gorąco, że szybko się stamtąd wyniosłam. Od nadmiaru miłości wszystko spłonąć może i ciało, i dusza, więc wróciłam do znanych pieleszy, gdzie miłość do bliźnich, aż tak nie piecze, mimo że często bolesna. I pomyśleć ... tyle zaskakujących doświadczeń i to wszystko za darmo, jedynie za sprawą  zaangażowania własnego umysłu bez korzystania ze środków halucynogennych. Zero korzyści dla dilera celebrytów ostatnio zatrzymanego przez CBŚ w Warszawie. Prawdą jest, potwierdzam, że wszędzie dobrze a w domu najlepiej. I nie ma nic nadto niż spanie na swoim, wygodnym, sprawdzonym łóżku we własnej pościeli i konsumowanie tego, co się lubi, a nawet i tego, co tak bardzo się nie lubi, czyli politycznego jazgotu. Gdzie się zaczyna, a kończy patriotyzm? Trzej byli prezydenci podpisali haniebny list, Wałęsa gotowy na przyjęcie przywództwa, niepomny tego, że po "zwycięstwie" pozostali dwaj i tak , by go wygryźli... I pomyśleć , wszyscy są już w takim wieku, że za przeszłe grzeszki powinni jedynie pod piecem zdrowaśki "klepać ", a nie myśleć o władzy. Gdzie im do prezydenta Dudy? Ani z przodu, ani z tyłu , ani z boku w niczym Mu nie dorównują ci starsi panowie trzej... Do czego ich rządy doprowadziły? Chyba z tego popularne, że doprowadzili do większej demoralizacji społeczeństwa w wyniku czego też trzej , gimnazjaliści, zasłynęli z wyplucia i podeptania Hostii... Jakie to smutne i porażające !


PS. Tak myślą Polacy... :

https://youtu.be/eHodVWSmaMM 


https://youtu.be/TehRX1AQ_Og 


https://youtu.be/PNINxYQF-qw 


https://youtu.be/rxxEN8PIYso 


https://youtu.be/m-dTBqMaUgM 


https://youtu.be/xe33qVRiYCk 


Podziel się

komentarze (6) | dodaj komentarz

Pozdrawiam z Kosmosu

środa, 13 kwietnia 2016 23:16

 

       www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.szczecin
 
 
 
 

 

Zafundowałam sobie wycieczkę w nieznane rewiry . Tak zwyczajnie, dla relaksu po uciążliwych zmaganiach z rzeczywistością .  Taka odmiana to najlepsza terapia.  Psycholog, psychiatra czy jakikolwiek terapeuta, nie gwarantują takiej  pomocy jak ponadczasowe przeniesienie do innej rzeczywistości. Dla jednych są to Bieszczady, dla innych Andy, dla jeszcze innych - tam , gdzie diabeł mówi dobranoc... Ja, wybrałam Wszechświat...  Dla pokrzepienia ducha i urozmaicenia codzienności  wyruszyłam w podróż międzygwiezdną ...  Ziemskie  życie poznałam dostatecznie. Pora na odmianę... Jestem tam, gdzie jestem i tam, gdzie mnie nie ma... Między tym a tym.   Podróż w przestrzeni i w czasie, i to bez koniecznego, zmyślnego wehikułu...  Jedno przekonuje - tam , gdzie nikt nie dotrze, myśl dosięga. Własnoręcznie dla Was, z tej  odmienności,  przygotowałam kartkę w paincie... Bywajcie zdrowi i szczęśliwi, razem unieśmy się na wyżyny,  wybaczając sobie i bliźnim niedoskonałości... Umykam w niebyt w bycie, by odnaleźć szczęśliwsze życie bez terrorystycznych zamachów i innych okropności typu - niewygodne tematy, TK, aborcja,  plotkarskie nowinki i żenujące prostactwem komentarze rodzimych tzw. inteligentów...  Bulwersujące   też jest, co  pismacy od  siedmiu boleści wypisują, chociażby na temat  pierwszej damy, której akurat zachowaniu należy przyklasnąć, a nie ganić. Trzy Jej poprzedniczki wydały oświadczenie w podtrzymaniu dotychczasowej ustawy . Dwie z nich to praktykujące katoliczki... Hmm... Jak ich podpis  pod protestem ma się do kanonów wiary... ? Albo ... albo... !  Jedna z nich była w samym środku ula i nie do końca wszystko zrozumiała, z całym szacunkiem do Niej jako Matki...  Czy powinna być zachowana alternatywa dla zabójstwa? Boże przykazanie brzmi jednoznacznie - NIE ZABIJAJ!  Zatem kto dał pozwolenie człowiekowi na zabójstwa?  Dlaczego  ludzie domagają się kary śmierci, kiedy i tak owa śmierć w odpowiednim momencie do każdego przyjdzie?  Może śmierć nie jest karą tylko wyzwoleniem więc co to za kara?  Wszystko jest względne i płynne...  Mnie  w tej materii interesuje odpowiedź na pytanie - jaka jest różnica, delikatnie nazywając, między usunięciem,  np. trzymiesięcznej ciąży a zabójstwem niemowlęcia czy kilkkuletniego dziecka ? Ktoś w tym zauważa różnicę , bo ja jej nie widzę ... ? To morderstwo i to.  Ten kto tę różnicę zauważa powinien opowiedzieć się za zwolnieniem z więzienia  popularnej celebrytki - dzieciobójczyni, Katarzyny Waśniewskiej jak i też innych morderców najcięższego kalibru. Na pewno są to niełatwe tematy, można je rozpatrywać pod różnym kątem - co byłoby , gdyby było , etc.  Z drugiej strony patrząc na to , czego doświadczamy,  a więc doświadczamy naturalnej śmierci  a w kwestii aborcji - samoistnych poronień , godzimy się   z takim stanem rzeczy i tłumaczymy zrządzeniem losu lub dlatego, że dzieje się tak,  bo "Bóg tak chciał..."  i tu stajemy na bezdrożu naszego pojmowania istoty rzeczy - wiemy, że nic nie wiemy...  Bogu wolno uniecestwiać, nam nie.   Demokracja podpowiada co innego - wszystko nam wolno... Jeszcze i  to wiemy, że Bóg dał nam wolną wolę w wyborach między złem a dobrem. Tyle, że aż tak mądrzy to my nie jesteśmy , by wystarczająco dobrze wybrać między dobrem a złem czy polecać mniejsze zło, stąd to całe zamieszanie i narastające swady wokół  sporu po czyjej stronie racja.  Nasze wybory zależą od naszej woli, lecz są pod presją różnych uwarunkowań . A Życie? Co życie? Stawia nam wyzwania trudne do rozszyfrowania ! Dlatego dla chwilowego komfortu ducha umykam w niebyt od koszmarów tego świata i koszmarnych  poglądów poszczególnych, często i gęsto,  koszmarnych ludzi ... 

 

Bez tytułu.png

 

Kilka niekosmicznych propozycji...
https://youtu.be/G5HFCJAMnrc
Ku rozwadze....
Kolonko o Lisie...      https://youtu.be/4qImSDLNIw4 

Kolonko - czy Tusk zdradził kraj ? -        https://youtu.be/VhfasfOQLtY
https://youtu.be/qK1oalMVUIk


Podziel się

komentarze (11) | dodaj komentarz

Pewnej kobiety wywody o mężczyznach ...

sobota, 05 marca 2016 22:58

 

       www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.szczecin
 
 
 
 
 

 

2015 - 1 (41).jpg

 

Pewnej kobiety wywody o mężczyznach
"Co byś powiedziała na to... ?" - takie pytanie zadała mi sympatyczna znajoma, mieszkająca w stołecznym mieście, podczas ponad godzinę trwającej rozmowy telefonicznej. Ta pani od kilku lat jest wdową, a że lubi towarzystwo, to zawsze ma pod ręką jakiegoś wielbiciela. Po śmierci męża zdarzyło się, że było takich kilku. Spośród nich wybrała jednego, wytwornego pana, który towarzyszył jej w rozrywkowych wyjściach do operetki, na koncerty i głównie na tańce, których jest entuzjastką. Co prawda walory fizyczne tego mężczyzny nie odpowiadały jej gustom, nie odpowiadały ..., użyłam czasu przeszłego, gdyż już nie żyje..., zatem Pan, według oceny opowiadającej, był zbyt niskiego wzrostu i pod tym względem nie dorównywał jej przystojnemu mężowi, ale za to był o wiele bardziej czuły i uważający niż jej małżonek, którego kochała, lecz który był zbyt oschły i miał skłonność do zdrad.. . Nie było nigdy takiej sytuacji, by ten nowy wybranek nie przyszedł do niej z kwiatami i to nie byle jakimi, czy z czekoladkami albo z ciastem czy winem. Dostawała od niego piękne, drogocenne prezenty. Rozpływała się ... nad jego walorami charakteru, a to, że niesłychanie miły, współczujący, subtelny, szczodry, elegancki, kulturalny, szarmancki, esteta, otaczający się pięknymi przedmiotami . "Ach, żebyś go widziała, jak pięknie wygląda w smokingu, gdy jesteśmy razem przyciągamy uwagę , szkoda tylko, że niższy ode mnie, ale za to jaki czuły..., jaka szkoda, że go dotąd nie poznałaś , spodobałby się tobie...", takie itp. wyrazy zachwytu padały pod jego adresem. Proponował małżeństwo, ale jak twierdzi, nie chciała się wiązać na stałe ze starszym mężczyzną , który lada chwila może mieć kłopoty zdrowotne, zresztą poza niewinnymi pieszczotami i tak " by do niczego nie dochodziło, bo pan już nie może" ... Uznała, że spotykać się ze sobą jak najbardziej , wspólnie spędzać czas też , ale więcej nie weźmie sobie obowiązków na swoje barki, dość miała takich przy mężu, bo co innego spotykać się kilka razy w tygodniu, a co innego wiązać się z kimś na stałe, gdy codzienność nie jest dla takich spraw łaskawa... Kiedy zachorował, z wielkim oddaniem zaopiekowała się nim i pomogła rodzinie, z dalszej miejscowości, zorganizować pogrzeb. Wspomina tego pana z rozrzewnieniem ... Nawet jego zdjęcie włożyła pod wianuszek na pomniku jej małżonka, by przy okazji odwiedzania grobu, powspominać i jego... Samo życie... Od trzech lat spotyka się z małżeństwem , które już po śmierci wspomnianego pana, zapoznało ją z wdowcem, z niewykle przystojnym , emerytowanym lotnikiem - "wysoki, postawny, dobrze sytuowany i jak poprzednio, razem uczestniczą w różnych imprezach, ale nie ma nawet porównania do byłego adoratora, bo ten pod niektórymi względami jest jakiś dziwny i nie może rozgryźć , skąd to się bierze. Powiedziała mu kiedyś , że taki przystojny, to pewnie i kobiety się za nim uganiały. Odpowiedział, że tak było, że nie dawały mu spokoju i był nimi przesycony, nie miał zamiaru się ożenić , ale poznał taką, co stroniła od niego i to go pociągało, więc się ożenił . Znajoma przypuszcza, że wielkiej miłości między nimi nie było. "Nie mógł zdobyć inaczej , to zawarł ślub..." . Dobrze się jej z nim rozmawia na wszystkie tematy, bo "facet oczytany, wykształcony i bywały w świecie...", podczas gdy poprzednik, " mimo licznych zalet był prostym człowiekiem i dyskusji z nim, jako takiej, nie można było prowadzić, bo nie miał wiedzy ." ... "Ach , gdyby ten miał te cechy charekteru co tamten , to byłby ideałem, ale daleko mu do tego. Co byś powiedziała, był już kilka razy u mnie na obiedzie i ani razu nie przyniósł nawet kwiatka, a wiesz u nas kwiaty są za grosze, o bombonierce czy jakimś lepszym trunku nie wspomnę. Jak tak można i jak to wygląda? Gdyby był biedny, to nic bym nie powiedziała, ale pomyślałam sobie , dlaczego mam bogatemu wystawiać obiadki, a on nawet nie pomyśli , jak elegancko się znaleźć. Wyobraź sobie , jak gdzieś idziemy, to ja sobie herbatę kupuję . Zapraszał mnie na tańce, to nawet bilet dla siebie kupowałam, ale pomyślałam, jeżeli mnie zaprasza, to niech bilet kupuje i przestałam kupować , on przychodzi wcześniej , siedzi przy stoliku i popija kawę , strasznie dużo tej kawy pije..., nawet niczego nie zaproponuje, to idę do bufetu i zamawiam herbatę, jak to wygląda ...Zaprosiłam go na imieniny, zobaczę , jak się zachowa, czy przyjdzie z kwiatami, jak nie,  to więcej go nie zaproszę . Co byś na to powiedziała...? "  Odpowiedziałam, że nie zna się na rzeczy albo wyjątkowo skąpy... Co innego miałam odpowiedzieć ? Podobno byłby skłonny, by byli razem , lecz znajoma mówi, że taka głupia to nie jest, żeby sobie brać pęto na głowę... I ma rację ! Panowie miejcie się na baczności, kobiety są , jakie są...!

 

 

Wszystkim życzę miłej niedzieli... 


Podziel się

komentarze (10) | dodaj komentarz

Walentynkowo i więc kolorowo

niedziela, 14 lutego 2016 16:45

 

   
   www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.szczecin
 
 
 
Melodia dla Odwiedzających  "niebieski" blog... 
 
 
 
 

 

walentynkowo.jpg

 


Dzisiaj jest walentynkowo,
więc niech będzie kolorowo -
trochę różu i czerwieni
niech się Wszystkim w radość zmieni !

 

k,MjY0MDcwODAsNDA3MzQx,f,522475_serducha_medium.jpg

Ten obrazek mego autorstwa z moich przeszłych zasobów... 

 

Tym humorystycznym  akcentem kończę dzisiejsze tu bytowanie...

PS. Pochwalę się ... Mój walentynkowy suwenir, darowany mi od sreca walentynkowego,  to wino portugalskie, którym się właśnie delektuję ...

Jak "Walentynki" to walentynki... Zdążyły się wpisać w polską obyczajowość, czy chcemy tego , czy nie... To lepsze niż  halloween. W Iranie zakazano walentynek bo sprzeczne z miejscową obyczajowością . Ostatecznie te "walentynki"  są nawet  sympatyczne.  

 


Podziel się

komentarze (6) | dodaj komentarz

Codzienność i zmarszczki czasoprzestrzeni ...

piątek, 12 lutego 2016 19:59

   
   www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.szczecin
 
 
 

 

 

mój portret.jpg

Rezultat mojej dzisiejszej, poobiedniej zabawy w poincie...

Niedopravcowane, ale nie chce mi się poprawiać...

 

Codzienność z kosmicznymi zmarszczkami...

 

Najczęściej w pośpiechu wprowadzam na "gorąco" napisany tekst. "Pomyłki", niedopatrzenia , dostrzegam po czasie. Najpierw w poprzednim tekście wyłapałam literówki, potem brak trzech przecinków, a gdybym raz jeszcze sprawdziła, wychwyciłabym pewnie coś jeszcze. Pismo ręczne jest pod tym względem wolne od takich wpadek, jeśli zna się reguły pisowni. Zauważyłam, korzystając z Worda, że czasem poszczególne sylaby same się przestawiają , łączą się z innymi wyrazami. Klawiatura też nie sprawuje się idealnie. Takie wpadki są wytłumaczalne . Gorzej jednak gdy parlamentarzystom zdarzają się "wpadki" typu - palnął coś bez zastanowienia, przyczyniając się tym do siania kulturowego zgorszenia. Nie tak dawno prof. Niesiołowski, bez zbędnych ceregieli, publicznie nazwał Kukiza "czubkiem". Zdarza się , że pomyślimy o kimś , że jest to "niezły czub", ale wypowiedzieć coś takiego, by poszło w eter to przecież obraza na całego. Nie mogę nadziwić się , że człowiek z tytułem profesora swoich politycznych przeciwników bezceremonialnie obrzuca niewybrednymi obelgami. Jaki to przykład "kultury" dla młodzieży? Brak obycia niezbyt dobrze o takich profesorach świadczy. Jak takich groteskowych i wulgarnych profesorów zaliczyć do elity? To nie elita gdy "słoma spod butów wystaje". Na szczęście, moi profesorowie byli z klasą , nie gorszyli niekulturalnymi odzywkami. To tak przy okazji krytyki podwórkowych manier. Profesorowie powinni pamiętać , że pewne zachowania im nie przystoją . Wyzywanie od "idiotów, bałwanów, ciemniaków , etc. jedynie w złym świetle stawia wyzywającego. Pół biedy, jeżeli takim słownictwem posługują się ludzie prości, ale żeby prostackie odzywki wypowiadały usta "wykształciucha", to jest nieodpowiednie... Nic nie stoi na przeszkodzie, by swobodnie powymyślać na tego i owego w domowym zaciszu. Swoje niezadowolenie można okazywać bardziej oględnie, jak to za moment uczynię, odnosząc sie do ostatnich zachowań p. Schetyny. Dopóki był w cieniu swoich przywódców partyjnych, dopóty "strugał" pokorne cielątko, gdy władza uderzyła mu do głowy, zaczął pokazywać rogi. Taka cicha woda co brzegi rwie... Poprzedni Schetyna wzbudzał sympatię , obecny nie! Wydawał się taki wyważony, rozsądny, przyjazny wobec wszystkich, ugodowy, tymczasem okazuje się , że to wszystko było udawane. Pod pozorami łagodności ukrywał się całkiem ktoś inny. Zwodniczy, dobroduszny uśmieszek zamienił się w śmiech cwanego liska chytruska, który dumnie powiewa kitą z napisem - "ja wam pokażę , kim jestem!" .
Z najświeższych wiadomości - naukowcy ogłosili, że we wrześniu ubiegłego roku przez naszą planetę przeszły zmarszczki czasoprzestrzeni, ślad kosmicznej katastrofy - zderzenie czarnych dziur, które trwało krócej niż mgnienie oka i nastąpiło ponad 1 mld lat temu, ale było potężne. Prędkość, z jaką czarne dziury osiągnęły tuż przed zderzeniem, to połowa prędkości światła (150 tys. km/sek.). Pochodząca z tej kosmicznej katastrofy fala grawitacyjna podróżowała z prędkością światła przez Wszechświat i dopiero w zeszłym roku dotarła do Ziemi. Jest to wstęp do nowej dziedziny astronomii - astronomii fal grawitacyjnych, która zajmie sie odkrywaniem tego , co dzieje się w czarnych dziurach . To amerykańskie monumentalne interferometry laserowe wykryły "zmarszczki" w czasoprzestrzeni, może ich pojawienie się w "tym czasie" i w "tym miejscu" zapowiada dziejowe zmiany na naszej planecie ... ?!  Wszechświatem interesuję się od zawsze, astronomią zainteresowałam się w szkole średniej , stąd ta notka znalazła swój kącik w tym wpisie.

 

 

Podobnie jak mężczyzna na obrazie V. Gubareva lubię patrzeć na gwiazdy i szukać tej dla siebie... 

 

v g szukanie gwiazdy.jpg


Podziel się

komentarze (4) | dodaj komentarz

Czy jestem z Matrixa ?

sobota, 12 grudnia 2015 19:57

 

       www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.szczecin
 
 
 
 

...

 

aewmatrix.jpg...

 

W jednym z komentarzy w Google + dowiedziałam się, że jestem z Matrixa. I pomyśleć ..., że sama na to nie wpadłam... Może i jestem? Nie zaprzeczam. Jedno pewne , tych niecodziennych miejsc, skąd jestem, jest więcej... Nie wymienię ich dla własnego dobra i niezdrowej zazdrości co niektórych... Dla pełnego obrazu zdradzę, że w dzieciństwie naznaczona zostałam przez UfO, jako dowód (serio !) ślad w postaci dołka na czole po wciśnięciu wielofunkcjonalnego mini urządzenia cybernetycznego, pozwalającego na wykorzystywanie wiedzy w nim zapisanej... i nie tylko do tego to służy, bo to działa w dwie strony, UFO z tego ma więcej korzyści... Kto chce niech wierzy, a kto nie, to nie ! Jackowskiemu,  Wanga - Wandze i Nostradamusowi wierzą, to dlaczego mi mają nie uwierzyć ...?

 

1jesetm z matrixa ba.jpg

 

Wracam do siebie z dalekiej, alegorycznej podróży... Może komuś powróżyć? Lepsza jestem od wróżbity Macieja z TV ...( samochwała, wyręczam innych...) . Ostatnio otrzymałam powiadomienie, że nie odczytałam jego maila... Na bzdury nie mam czasu... A jednak to i na nie czas się znajduje. 

 


Podziel się

komentarze (2) | dodaj komentarz

Zycie jest jak podróż parostatkiem. Kiedyś się zaczyna i kiedyś się kończy.

piątek, 04 grudnia 2015 14:50

       www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.szczecin
 
 
 
 

 ...

 

Foto z Internetu

Życie jest jak podróż parostatkiem... Kiedyś się zaczyna i kiedyś się kończy.
Kilka dni przerwy od komputera z pozytywnym skutkiem dla mnie... Tyle wydarza się wokół, że nie jestem w stanie bieżąco prowadzić wpisów, które i tak są okrojone ze wszystkich najcelniejszych przemyśleń. Nie o wszystkim wypada pisać również i dlatego, by nikomu nie szkodzić . Pewnie też znużyło mnie to wszystko, a i mam mieszane uczucia co do blogowej aktywności z mojej strony... Czy warto? Jaki to ma sens? Jakie przełożenie w obliczu realnej codzienności ? Ostatnio, jeżeli już jestem w internecie, to najwięcej czasu zajmuje mi czytanie medialnych wiadomości i wędrówka po stronach z naukowymi treściami albo zwiedzanie galerii lub "zabawy" graficzne w paincie, wszak bez relaksującej rozrywki i odrobiny ( zależy jaka to miarka ta odrobina...) dobrego wina nie daje się żyć... Właściwie to poznałam już niemal wszystkie możliwości wirtualnego świata i i nie znajduję już w nim niczego szokującego ani godnego uwagi poza wyjątkami... Za to moje sny nabierają absurdalnego rozpędu. Kilka dni temu w trakcie snu wybrałam się na koncert. Najpierw sala mieszcząca się w budynku filharmonii nabrała gigantycznych rozmiarów i rozciągnęła się poprzez ogrody angielskie do amfiteatru, który jest w moim mieście... Muzycy grali na scenie, a ja w tym czasie szukałam moich koleżanek, które ciągle się przesiadały... Niepokój mnie nie opuszczał. Kolejny sen jeszcze bardziej zadziwiający, bo spędziłam go w bezpośrednim kontakcie z rozradowanym Putinem, trzymającym nowonarodzonego synka. Ten noworodek wyglądał identycznie jak ojciec. Myślałam , co "oni " od tego Putina chcą, gdyby był aż tak złym człowiekiem, jak go opisują , to nie cieszyłby się z narodzin dziecka... Jednak pod tą historyjką, w istocie, może kryć się coś bardzo poważnego... Putin i niemowlę, a jeśli on z synem, może to ... ? Następnej nocy śniły mi się kręte korytarze i windy bardzo wysoko zawieszone , przechodziłam z jednej do drugiej, pełna niepokoju, bo mam lęk wysokości... Ostatni sen był równie zaskakujący i z kolei zaznaczony troską o moich bliskich. W tym śnie miałam czternastoletniego syna Chińczyka. Skąd ten syn Chińczyk, jeśli osobiście nie znam żadnego Chińczyka? W snach wszystko jest możliwe. Byłam z tym chłopcem i moim prawdziwym synkiem na parostatku, gdzie przez cały czas działy się dziwne rzeczy... Syn Chińczyk stał stale przy mnie, a ten prawdziwy gdzieś znikał i ciągle go szukałam. Postanowiłam, w krótkim zarysie, zapisywać moje sny. Po jakimś czasie, dokonam ich analizy, jeśli dalej będę żyć , bo mam wątpliwości co do tego, jak długo pożyję... Tylu młodych umiera albo ktoś ich zabija. Każde wyjście z domu to niewiadoma... Żyjemy w niebezpiecznych czasach. Wczoraj "odświeżyłam" swój pomysł na kreację pośmiertną , by w razie czego nie było kłopotu... Zwykle jest tak - człowiek umiera i zaczynają się kłopoty z przygotowaniem stroju. Wszystko co trzeba, zmieściło się na jednym wieszaku. Jest jeszcze jeden awaryjny w razie czego... Zastanawiam się nad butami, które wybrać i nie ma w tym nic do śmiechu, chociaż kto wie czy nie, mnie to nawet bawi... Uważam , że sprawy dotyczące śmierci są nie mniej ważne od doczesnych. Rzeczywistość jest taka, że ludzie umierają równie niespodziewanie, tak jak giną muchy. Większość ucieka od tego co nieuniknione i to jest błędne, bo ten moment i tak nadejdzie. Dlatego nie tylko dbałość o fizyczność jest istotna , duch też powinien zawczasu zabezpieczyć się przed ewentualnymi przykrymi konsekwencjami, więc kieruję się w życiu zasadą - "Nie czyń drugiemu co tobie niemiłe"... Nie zawsze to wychodzi , jakbym chciała, ale przynajmniej się staram. Właściwie, to kieruję się tą zasadą nie w obawie przed pośmiertnymi sankcjami, bo o tym nie myślę, tylko dlatego , że taką mam potrzebę i naturę ... By wprowadzić nieco optymizmu do tej treści, podzielę się radosnym akcentem...
Taka do mnie trafiła miła niespodzianka...

Alenka22.10.2015, 06:37
Krystynko kochana,
ten wiersz dedykuję Tobie ...
***
Dotykać myśli i wierzyć,
i różnić się pięknie, i treści
swych myśli przekładać na

język miłości takiej zwyczajnej,
codziennej, nie ukrywanej
w czeluściach duszy ...

i sercem przemawiać.
***
Alenko Miła -
"dotykać ..., wierzyć i różnić się ..."
by "sercem "mówić "językiem miłości zwyczajnej, codziennej..."
Jakie to piękne... !
Tak czynisz i chwała Ci , i podziękowanie za to ! Twoja sympatyczna dedykacja trafiła do mnie w odpowiedniej chwili ... Dziękuję !
W podzięce jeden z moich autoportretów z paintu ( traktuj humorystycznie)...

 

autoportret2.jpg

 

Jeszcze tylko wiersz Alenki w obrazku... 

 

Alenka.jpg . 

 


Podziel się

komentarze (2) | dodaj komentarz

Nowy bloczek nad wpisami

czwartek, 21 września 2017

Nowy blooczek w narzędziach.http://www.liiil.pl/promujnotke
Nowy blooczek w narzędziach.
Nowy blooczek w narzędziach.

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

Galerie

O mnie

Jestem - miłośniczką poezji,literatury, historii sztuki, muzyki
i wszelkich sztuk pięknych... Kocham ludzi, przyrodę, a nade wszystko Stwórcę tego wszystkiego... Krystyna
Moje imiona blogowe to Laura, Ais, Christine, Krysta.
Zapraszam do czytania moich blogów.

O moim bloogu

Wiersze , proza. Rożnorodność tematyki

Archiwum

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 1453536
Wpisy
  • liczba: 3615
  • komentarze: 26299
Galerie
  • liczba zdjęć: 154
  • komentarze: 112
Punkty konkursowe: 100
Bloog istnieje od: 3818 dni