Bloog Wirtualna Polska
Są 1 254 734 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Spiskowa i manipulancka rzeczywistość

wtorek, 23 sierpnia 2016 0:57

        www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.szczecin 
 
   ---------------------------------------------------------------------------------- 
 Polecam elektroniczne wydanie czasopisma - "Barwy Szkła" 
       
                www.barwyszkla.pl  
 
 Warto tam zajrzeć !
 

baner barwy szkla.jpg...

 www.barwyszkla.pl 

...

 

tumblr_ob2rw22gwK1ryvq99o1_500 Paweł Kuczyński.gif...

art. Paweł Kuczyński

 

Spiskowa i manipulancka rzeczywistość


Mówią - Bóg rządzi światem. Codziennością najbliższego nam świata rządzą ludzie.
Podobno istnieje coś takiego jak nieformalny rząd światowy, skupiający się wokół grupy Bilderberga, kontynuatorów idei zakonu iluminatów, dążący do zaprowadzenia nowego porządku świata przy wprowadzaniu rozwiązań ekonomiczno - politycznych sprzecznych z wolą społeczeństwa. Klub lub Grupa Bilderberg to międzynarodowe, nieformalne stowarzyszenie skupiające różne środowiska, arystokratów, przedstawicieli kościołów, biznesmenów, bankierów, ważne osobistości m.in. - prezes Banku Światowego James Wolfensohn, żona byłego prezydenta Stanów Zjednoczonych, Hillary Rodham Clinton, były premier Wielkiej Brytanii Tony Blair, żona Billa Gatesa – Melinda Gatesc, z Polski - Andrzej Olechowski i Jacek Rostowski. Podczas spotkań dzielą się swoimi spostrzeżeniami bez względu na polityczne uwarunkowania. W konferencjach uczestniczą też wybrani dziennikarze zobowiązani do dyskrecji, dlatego nie ma relacji z tych spotkań. . Uczestnicy tego ugrupowania wywodzą się ze starożytnych stowarzyszeń oraz od średniowiecznego związku Weneckiej Czarnej Szlachty (Czarnych Gwelfów). 120 - 150 osób spotyka się raz w roku w różnych miejscach na świecie. Encyklopedyczne źródła podają - ( wybrałam niektóre ze spotkań...) :
1954 (29–31 maja) – Hotel de Bilderberg w Oosterbeek (Holandia)[17]
1955 (18–20 marca) – Hotellerie Du Bas-Breau w Barbizon (Francja)[17]
1955 (23–25 września) – Grand Hotel Sonnenbichl w Garmisch-Partenkirchen (RFN)[17]
1956 (11–13 maja) – Hotel Store Kro we Fredensborg (Dania)[17]
1957 (15–17 lutego) – King and Prince Hotel w St. Simons Island (Georgia, USA)[17]
1957 (4–6 października) – Grand Hotel Palazzo della Fonte w Fiuggi (Włochy)[17]
1958 (13–15 września) – Palace Hotel w Buxton (Anglia, Wielka Brytania)[17]
1959 (18–20 września) – Çinar Hotel w Yeşilköy (Stambuł, Turcja)[17
------------------
2007 (31 maja – 3 czerwca) – Ritz-Carlton Hotel w Şişli (Stambuł, Turcja)[22]
2008 (5–8 czerwca) – Westfields Marriott w Chantilly (Wirginia, USA)[22]
2009 (14–17 maja) – hotel Astir Palace w Vouliagmeni (Grecja)[17][22]
2010 (3–6 czerwca) – Sitges (Hiszpania)[23]
2011 (9–12 czerwca) – Sankt Moritz (Szwajcaria)[24]
2012 (31 maja – 3 czerwca) – Chantilly (Wirginia, USA)[17]
2013 (6 czerwca – 9 czerwca) – Grove Hotel w Watford (Wielka Brytania)[25]
2014 (29 maja – 1 czerwca) – hotel Marriott w Kopenhadze (Dania)[26]
2015 (9–14 czerwca) – Telfs (Tyrol, Austria)[27]
Grupa ta nie istnieje formalnie, więc nie ma w niej członkostwa, ma jednak swoje biuro. Inicjatorem pierwszego spotkania był wpływowy polski polityk i emigrant Józef Retinger. Pierwsze spotkanie odbyło się w 1954 r. w holenderskim Hotelu de Bilderberg (stąd nazwa grupy) w Oosterbeek. Inicjatorem tego spotkania był wpływowy polski polityk i emigrant Józef Retinger. W tych spotkaniach uczestniczy też Zbigniew Brzeziński, założyciel grupy postronnej. Przeciętny obywatel nie ma pojęcia o tym, co tak naprawdę dzieje się poza zasięgiem tego wszystkiego, co podawane jest do publicznej wiadomości, dlatego snuje różne teorie, kierowany polityką strachu, domysłami i niepewnością. Niemców po wczorajszym komunikacie medialnym ogarnęła panika. Nie wiedzą, co wkrótce może się wydarzyć, są niespokojni i wymyślają różne powody takiego rozporządzenia, w ich odczuciu może to być zmiana waluty ( euro traci na wartości), może to być atak terrorystyczny na większą skalę albo wojna domowa wywołana decyzjami kanclerz Merkel. Media podały informację pochodzącą ze źródeł rządowych, że obywatele mają zaopatrzyć się w zapasy wody i żywności na okres 10. dni i to wywołało niespokojne nastroje w całych Niemczech. W najbliższą środę mają uzyskać więcej informacji na ten temat. Ludzie są niezadowoleni z przyjmowania imigrantów na tak dużą skalę , uważają , że stanowią oni niebezpieczeństwo i powodują ubożenie kraju. Przerażeni są coraz liczniejszymi atakami rozbójniczymi z ich strony, mowią o kradzieżach, gwałtach, rozbojach. Dotąd bezpieczne ulice, parki i sklepy stały się niebezpieczne... Nie napawa to optymizmem. O tym, że tak jest, dowiedziałam się od Polaków miszkających w Niemczech, którzy już szykują polskie paszporty, by w razie czego bez przeszkód wyjechać do Polski.


Podziel się

komentarze (1) | dodaj komentarz

... o ludziach, cz. pierwsza...

sobota, 15 sierpnia 2015 0:09

       www.polskiemuzy.pl                                                           www.pielgrzymki.szczecin
 
 
 
2.jpg....
 
 

Wstęp do rozprawki o ludziach...

Poznaję ludzi w sieci... W realnym życiu już dawno prawie wystarczająco ich poznałam... Od pewnego czasu jestem w społeczności Google, wcześniej na krótko byłam w innej... Poprzez moje blogi i strony innych miałam kontakt z wieloma ludźmi, a więc automatycznie wzbogaciłam wiedzę o człowieku, z dnia na dzień okazuje się, że ta ciągle przyrastająca wiedza potwierdza moje wnioski, ale też ciągle okazuje się niepełna. Nie ma dnia, by czegoś nowego o człowieku się nie dowiedzieć. Ludzie na całym świecie są tacy sami. Jedni w jakiś sposób uszlachetnieni przez postęp, inni tkwiący w tym samym prymitywnym miejscu, skąd wywodzą się wszyscy. Są jeszcze oazy na świecie, gdzie oddychają swobodą, wolni od wszelkich cywilizacyjnych obciążeń, w postaci chociażby licznej sterty dokumentów, bez których funkcjonowanie w obecnych społecznościach nie byłoby możliwe. Marzy mi się coś takiego jak niezależność od sterty papierów i urzędowych spraw, tego ustawicznego załatwiania czegoś tam... Żąda się od nas opłat za wszystko i przestrzegania terminów wpłat, a to niemałe obciążenie nie tylko finansowe ale głównie nieprzyjemne z tego powodu, że pochłania czas. Coś za coś. Albo życie gdzieś na antypodach w niedogodnych warunkach, bez cywilizacyjnych zobowiązań - metryk urodzenia, dowodów osobistych, prawa jazdy i całego szeregu przeróżnych dokumentów, z radością do otaczającej natury, albo bytowanie na prawach ekonomicznych ze stertami papierów,  w cywilizowanych aczkolwiek w zanieczyszczonych smogiem miastach lub wioskach, które przestały być wioskami, a stały się przedsionkami miejskich aglomeracji. Takie niezbyt przyjemne centra morfologiczne, powstałe z jednostek osadniczych, to zagrożenie dla człowieka, odsyłam do ostatniego wydarzenia w Pekinie... Tam, gdzie proste warunki życia, tam ludzie wydają się radośniejsi. Mimo niedogodnych warunków i ciężkiej pracy oraz przeszkód klimatycznych, rzadko kiedy uśmiech znika z twarzy tubylców. Im więcej luksusu, tym mniej prawdziwej radości. Bogactwo ma to do siebie, że powoduje nadmiar apetytu na wszystko, gonitwa za nim i przesyt z reguły kończy się porażką. Tam, gdzie walka, u której podstaw leży posiadanie, tam szczęścia na dłuższą metę nie ma, zwłaszcza że wszechwładne działanie i rządzenie przejęła polityka, a z kolei tam gdzie ona, spokoju nie ma. Cdn.

.......

Zmiana nastroju...

Galaktyka, Kosmos, Ziemia, Planeta, Gwiazdy...

Foto - Internet

***

W moich błękitach gwiazdy i ptaki

i stare wiersze rodem z Itaki.

W moich błękitach słońce i księżyc

też planety z galaktyk dalekosiężnych.

Gwiazdozbiory błękitem znaczone

na zawsze w przestrzeni zawieszone -

Eridani, Orion, Tucana , Vela

i wiele innych dla serca wesela.

Do tego niebieskość nieba dopiszę

i tą niebieskością do snu Was ukołyszę...

 

https://youtu.be/iy2qJQ-Sh9o

 

DOBRANOC - Krystyna


Podziel się

komentarze (13) | dodaj komentarz

Habemus Papam

piątek, 15 marca 2013 12:50

 

 

 

...

 

Wyboru papieża dokonano w dniu 13 marca, w dzień moich imienin. Zauważamy trzynastkę także w roku – 2013 i w połączeniu cyfr lat papieża – 76, czyli siódemka i szóstka po dodaniu, to trzynaście. Trzynastego rozpoczął się nowy rozdział w dziejach papiestwa. Marzec to kolejny trzeci miesiąc w tym roku, a więc trzy pojawia się w całym tym zapisie kilka razy. I tak, trzy, występuje również w moim losie wiele razy. Urodziłam swoje czworo dzieci w odstępach lat, które wszystkie dzielą się przez trzy, ale to nie wszystko, bo trójka towarzyszy mi także w innych okolicznościach losowych a i trzynastka się pojawia... Czy są w związku z tym  jakieś powiązania dla mnie, że akurat trzynastego marca, w dniu moich imienin, wybrano głowę Kościoła Katolickiego? To "czysta" retoryka... Podobno trzynastka przynosi pecha, a tu w jednym dniu więcej niż jedna. Odpukajmy w niemalowane drewno, by przesąd nie przyniósł niepowodzenia. Życzmy papieżowi Franciszkowi, by w zdrowiu, w powszechnym uznaniu i pomocy innych oraz przy wsparciu Ducha Świętego,  zgodnie z Dekalogiem  realizował swoje papieskie przesłanie  dla dobra całego świata.   Temu niespodziewanemu wyborowi towarzyszyły wymowne znaki. W czasie abdykacji papieża Benedykta XVI rozpętała się burza, podczas której piorun uderzył w iglicę kopuły bazyliki św. Piotra. Widziałam to podczas transmisji i dreszcz  przeszył mnie w tym momencie…  Gołąb, wypuszczony przez Benedykta XVI, znalazł się w szponach mewy. Nie chcemy niebezpiecznych sytuacji. Nasuwa się pytanie – kogo symbolizuje gołąb a kogo mewa? Są to czasy próby dla Kościoła Katolickiego. Do naszego kraju cichcem skrada się zaraza z Zachodu, gdzie zamykane są kościoły i klasztory, a miejsce ich zajmują restauracje i inne mało chwalebne zakłady.  Gwiazda Betlejemska nad Czelabińskiem, czy też ruchy tektoniczne pod Castel Gandolfo w czasie piątego dnia przebywania tam papieża Benedykta XVI  to sygnały czego?   Na placu Św. Piotra razem z tłumem oczekującym na dobrą nowinę,  niezmiennie przez kilka godzin w jednym miejscu, na kominie Kaplicy Sykstyńskiej tkwiła mewa, która odfrunęła  dopiero wtedy, kiedy za chwilę  miał pojawić się dym … Może ludzie nadużywają nadinterpretacji tych zjawisk, ale czyż nie są one jak najbardziej znaczące? Co kryje się pod ich tajemniczą symboliką, dywagować można różnie. Czas pokaże, co obecny pontyfikat nam przyniesie.

Kardynał, Jorge Mario Bergoglio z Argentyny, znany ze skromnego stylu życia – jeździł autobusami jak zwykli ludzie, mieszkał w niewielkim mieszkaniu, sam sobie gotował , jeździł na rowerze, jest tradycjonalistą i  jak św. Franciszek z Asyżu, którego imię przybrał, współczuje ubogim,  ten kardynał, będzie teraz służył Kościołowi jako papież. Radujemy się z tego powodu i  chcemy, by Ojciec Święty otoczony był życzliwymi ludźmi, którzy pomagać Mu będą w codziennych trudach, a mityczne symbole okażą się nietrafionymi zwiastunami. A co będzie, to pokaże bliższa i dalsza przyszłość.

http://www.youtube.com/watch?v=8SrrZOdDGMA&feature=share&list=PL14F175CD08D36F35

 

PS. O nowym papieżu napisali  wcześniej - Hania i Tomek, każde z nas inaczej... Zachęcam do przeczytania Ich tekstów. "W płatkach róż tysiące życzeń..." życzenia dla solenizantów i jubilatów marcowych, a  nastolatki mogą poczytać , co nowego u Uli, która ma trzynaście lat.  Topola liryczna też uzupełniona ...


Podziel się

komentarze (20) | dodaj komentarz

Dzień myli z nocą...

niedziela, 16 października 2011 1:00

 

 

www.polskiemuzy.pl       www.pielgrzymki.szczecin.p

 

 

  

 

    W mgle znika..

 

    Dzień myli z nocą

    a słońce z księżycem.

    W granacie nocy,

    w szafirze nieba

    myśli zgłębia...

 

    Z ptakami w zmowie

    wiatrem nostalgii gnana,

    bramy nadziei otwiera,

    potem cicho w mgle znika

    jak nagle przerwana muzyka... 

 

http://youtu.be/a5_I4glBDbI

 

 

Zapraszam do :

http://krystynar.bloog.pl

na kolejną Ewangelię...

także do bloogu Hani -

 www.violka-historie.blog.onet.pl


Podziel się

komentarze (12) | dodaj komentarz

Zapraszam do mego drugiego blooga : krystynar2.bloog.pl (Wirtualny Salon Laury)

czwartek, 11 września 2008 12:43

 

 

 

 

 

 

Nie taki diabeł straszny . . .   

 

Mili Czytelnicy.  

 

Z dnia na dzień rośnie licznik wejść. Kim jesteście? Z pytaniem zwracam się głównie do tych, którzy systematycznie tu wchodzą . Zlikwidowałam komentarze, wyjaśniłam , dlaczego. Została Księga Gości , w niej możecie wpisywać swoje uwagi. Ktoś pomyśli – i tak nie zmieni swego pisania ani widzenia świata. Kto wie, kto wie. . Może czegoś się od Was nauczę, bo ciągle tak mało jeszcze wiem. . .Udostępniłam Wam drugi mój blog, adres w moich  „ulubionych” i dzisiejszym nagłówku. Zapraszam. Dzisiaj , może już za trzy albo cztery godziny na tym blogu opublikuję dalszy ciąg wydarzeń z ostatniej pielgrzymki na kresy, z Krzemieńca na Wołyniu.  Z każdej wędrówki wracam z bagażem nowych doświadczeń i refleksji. Bogatsza o  wrażenia pozytywne jak i negatywne, bez tych ostatnich nie obędzie się , chodzą za nami jak cienie. Pozytywne wyzwalają dobrą energię i owocują wiedzą o ludziach i świecie. Ile przy tym zachwytu , ile zdziwienia , ile radości, czasem smutku. Taka jest natura ludzka, że świat zewnętrzny przenosi do swego wnętrza. Mam w oczach piękno Wołynia i Podola. Niby tyle o tych ziemiach wiedziałam z literatury i opowiadań , a jednak nie wyobrażałam sobie , że jest to tak piękna kraina. Trzeba zobaczyć i dotknąć, by mieć pełny obraz. Zobaczyłam i dotknęłam, zwłaszcza wtedy, gdy jak długa runęłam na dłonie, potykając się o wystające lwowskie szyny tramwajowe. O, dziwo, sama się szybko, podniosłam.  X Maciej zauważył, że nigdy nie patrzę pod nogi,  jak idę i miał rację , bo jakby na to nie patrzeć , ciągle „bujam w obłokach”. . .  Może dlatego mąż bierze mnie pod rękę , gdy gdzieś razem idziemy. . . Wyczytałam u kogoś , że wydaje się nam , że kogoś kochamy i tak samo wydaje się nam , że kogoś nienawidzimy, bo wcale siebie wzajemnie nie obchodzimy. To zabrzmiało jak wyrok. Nie kochamy, czyżby? I tylko wydaje się nam , że nienawidzimy, bo tak naprawdę drugi człowiek , zwłaszcza bliski, nas nie obchodzi. A wszystko to za sprawą obojętności , która w nas jest. . .Strasznie byłoby , gdyby tak było. Czasami wydaje się nam , że nikt nas nie kocha i wtedy robi się smutno. Nie zauważamy miłości , która jest wokół nas na co dzień. Czynami będę wyznawał ci miłość mówił mąż i tak czynił latami . . . Dobrze jest nieraz zniknąć na parę dni , by ci, co są na co dzień, odczuli brak osoby. Gdy wróciłam poważnie chora (już mi mija . . .), wszyscy moi bliscy byli przerażeni i wyjątkowo mili. Myślę sobie , a to dopiero , nie wiedziałam , że im aż tak na mnie zależy. Każdy udzielał jakichś rad i wyrażał troskę , więc to jest na pewno przykładem na to , że potrafimy kochać i nie jest z nami tak źle, jakby niektórym się wydawało. Może to jest myślenie tych, którzy kochać nie chcą albo nie potrafią ?

Na moim przykładzie wykazałam , że nie taki diabeł straszny , jak go malują . . .

 

 

 

 

 


Podziel się

komentarze (1) | dodaj komentarz

Do zakochania jeden krok, do Paryża to też tylko skok w dzisiejszych czasach . . .

sobota, 12 kwietnia 2008 13:11

 

 

Jak lekko

 

 

Jak lekko iść w stronę
przez siebie wybraną
swoją własną ścieżką
moszczoną choćby
paryskimi uliczkami
aby z ptakami
unieść się ponad dachami
i w darze nieść piosenkę . . .

 

       Roger Viollet - Paryż 1925 ,  "Kawa i papierosy"

 

 


Podziel się

komentarze (1) | dodaj komentarz

Zastanawiam się nad tajemnicą muzyki, nad jej działaniem na umysły . . .

piątek, 15 lutego 2008 21:27
Zapisane pięknem
                
Pospadały płatki z róży
na obrusie ułożyły się wdzięcznie
jak moje dni obłożone smętkiem
w bezmiarze przemienień
na jutro pisane cierpieniem traw wyschłych
melodramatem nuty na wieczność zapisane  pięknem . . .

 

 

 


Podziel się

komentarze (9) | dodaj komentarz

Moje na dzisiaj . . .

czwartek, 29 listopada 2007 19:31

 

  
Moja kolacja

 

Lodówka pełna różności. Za dużo. O wiele za dużo. Chyba dlatego nie wiem, na co się zdecydować. Rybę w pomidorach, którą robiłam dwa dni temu ? W końcu się zepsuje. Tak samo sałatka. Kto to zje? Zostały trzy banany, powoli zmieniają kolor, jeszcze trochę i do kosza. A niby dlaczego? Nie wolno marnować jedzenia, gdy inni nie mają, co jeść, więc kroję w plasterki i wrzucam na patelnię z rozgrzaną odrobiną masła, żeby nie było mdłe, dodaję po szczypcie przypraw : gyrosu ( kuchnia grecka), tzatziki (przyprawa do sosu z minimalnie wyczuwalnym czosnkiem i cebulką), trochę rozmarynu tudzież oregano i na koniec łyżkę sosu chili ( Tao - Tao ). Chwilę smażę, mieszając. Banany puściły sos. Gotowe więc prosto z ognia na talerz . Taka zupka zagęszczona z tego wyszła. W smaku całkiem, całkiem . . . Mam pomysł!  Na następne przyjęcie taką właśnie przygotuję, tylko na koniec dodam odpowiednią miarkę dobrego alkoholu. Na pewno poprawi smak. Podam w czareczkach. Niech się najedzą!!!  Polecam, smacznego !

 

         Po nocy i przed nocą

 

Mirabelki smak słodko - gorzkawy
codziennością kiszonej kapusty z grzybami
przewietrzaniem mieszkania po nocy
spoconej pościeli pomiętej snami
etiudy którejś tam gwiazdy
z gwiazdozbioru myśli wolnych
i plusku wody spływającej z kranu
kolejnym dniem w pamiętnik schowanym
tak samo odkrywanym przed i po nocy . . .

 

 


Podziel się

komentarze (8) | dodaj komentarz

Wyrwałam się na pięć minut i co. . .?

sobota, 10 listopada 2007 12:29

  

             * * *

    Przychodzisz pod jednym imieniem,

    a okazuje się, że masz ich więcej.

    Jesteś kim ?

    Cynicznym kamieniem?

    Niegroźnym odmieńcem?

    Czy może posłańcem od Boga?

    Ja, daruję Ci  serce !


Podziel się

komentarze (7) | dodaj komentarz

Myślę, że adresat się domyśli. Przesyłam to KOMUŚ...

piątek, 09 listopada 2007 14:06

 

       Piękne , prawda ?    Tylko proszę, powiedz, jak przez to przejść ??? . . .

 

Brama , C.Monet        . . .                 DZIĘKUJĘ !!


Podziel się

komentarze (6) | dodaj komentarz

A oni co?

czwartek, 08 listopada 2007 18:21
      A oni co?

Mają wszystko - domy, o jakich zwykłym ludziom się nie śniło. Wyposażone na miarę czasów. Salony z udziwnionym wystrojem. Zapomnieli, ile piękna w glinianym dzbanku. W łazienkach jacuzzi z elektronicznym sterowaniem. A mnie się śni zwykła wanna z wodą ze źródła, nalewaną z kubła. W kuchni chciałabym mieć wodę ze studni i lampę naftową. To dopiero szczęście. Co tam zmywarka. Też ją mam. Akurat się zepsuła. Narzekam. Co to? Uciekam od tematu. Ile wzruszenia od czego? Zapomniałam. O, nie ! Pamiętam... Na stole kwiaty w kobaltowym wazonie i sosjerka Priama. Takie tam marzenia. Prowadzą mnie do ogrodu. Huśtawka. Oczko wodne a w nim... nawet rybka złota. A oni co? Nieszczęśliwi. Ze smutkiem na nich spoglądam. Przez moment poczułam się u nich szczęśliwa.


Podziel się

komentarze (4) | dodaj komentarz

Moi Drodzy ! Wpadłam tu na chwilę. Przeczytałam ostatni wpis i zmieniłam ostatni wers, poprawiła się wymowa tekstu , poprzednio było zbyt pesymistycznie...

czwartek, 25 października 2007 13:34
Przy okazji bytności tutaj dziękuję za wpisy Tym, którym nie udało się podziękować indywidualnie  @)-->-->-- - Krystyna
Podziel się

komentarze (4) | dodaj komentarz

Muszę dokonać poprawy w ostatnim wpisie z dziennika pielgrzymkowego, coś mi się pokręciło, skasuję zdania o widoku na morze i huraganie, bo to było o jeden dzień później, to jest tak, jak notatki robi się na ,,kolanie"i w pośpiechu. Przepraszam, być może i kolejność odwiedzanych miejscowości mi się pomieszała. Prawdą jest, że ,, błądzić jest rzeczą ludzką..." Przy okazji będzie nowy tekst - Piszę do Ciebie...

piątek, 19 października 2007 23:21


Piszę do Ciebie gdziekolwiek jesteś
ostatnie słowa rozmazane deszczem
i karminową pieczątką serca przybite.

 

Za dużo anoksji i komplikacji
przeciw i za dawka niewymierna.
Bliskie to, co daleko,
dalekie to, co blisko.

 

Jeszcze nie teraz, jeszcze nie dzisiaj
w pamięci kiedyś powstanie rysa
jak ślad po nożu na tafli lustra...


Podziel się

komentarze (2) | dodaj komentarz

Odwiedziły mnie moje kochane koleżanki szkolne, posiedziały u mnie około siedmiu godzin, niedawno wyszły. Obiad. Podwieczorek. Kolacja. I te pogaduszki bez końca. Mamy o czym rozmawiać, oj, mamy. Wszystkim Paniom życzę takich miłych przyjaciółek, rano wszystko mnie bolało, a teraz czuję się świetnie. Doskonala terapia - Sama się wyleczę

piątek, 07 września 2007 22:45


Powoli i sennie ten dzień dziś tak się wlecze,
jakby na przekór temu, że ładna pogoda.
Rozbita niemocą cierpliwością się leczę,
nie pomoże mi na farmaceutyki moda.

 

Do lekarza? Skądże! Sama się wyleczyć chcę!
Na nic lekarz ni bioenergoterapeuta
ani też reklamowanych tabletek fura.
Na truciznę będzie czas, teraz w chmury lecę.

 

A jakże, zastępczych środków unikam skrzętnie,
wolę już po winie zachowywać się mętnie.
Choć i w tym względzie umiar zachowuję chętnie.

 

Sama się wyleczę słów miłych niespodzianką,
co trafiły tu do mnie czarowną mozaiką.
A swe słabości przybiję żelazną klamką...


Podziel się

komentarze (2) | dodaj komentarz

Przed chwilą pisałam o kłopotach z antyspamami, dalej kontynuuję temat! Odpowiadam autorce blooga,, Zamykamoczy".

poniedziałek, 03 września 2007 20:56
Odwiedziłam, przeczytałam. Wzruszył mnie Twój los. Nikt sobie rodziców nie wybiera, ale jacy by nie byli, należy ich szanować. Kochasz swoją mamę, mimo że wyrządzała tyle zła. To jest piękne, że kochasz. Mama Twoja na pewno była osobą bardzo nieszczęśliwą, prawdopodobnie dlatego uległa złu. Postaraj się nie oceniać mamy. Wybacz jej. Przypomnij sobie o czymś miłym, związanym z jej osobą i ,,uczep się" tej myśli. Zapomnij o tym, co złe. ,,Czas goi rany..." Uśmiechaj się dużo - do losu, ludzi i siebie - czego z serca życzę - Krystyna.
Podziel się

komentarze (5) | dodaj komentarz

UWAGA!!! DZIEKUJĘ WSZYSTKIM ZA WPISY !!! Niestety przez antyspamy nie udało się wpisać na niektórych bloogach.

poniedziałek, 03 września 2007 20:42
!! Odpowiadam -,,Sz- tolce",  wpisywałam się u Ciebie przez ponad pół godziny i niestety, nie udało się. Wprowadzałam wpisy w komentarzach i w księdze, nic z tego nie wyszło, mimo że przepisywałam dokładnie. Na więcej prób nie starczyło cierpliwości i czasu. Dotyczy to kilku innych osób też!!! Odpowiadam na komentarz dotyczący tekstu o twórczości - nie miałam intencji złośliwości, oceniłam rzeczywistość. Bardzo spodobał mi się Twój wiersz o fryzjerce, zobaczyłam w nim siebie w podobnej sytuacji, dzisiaj właśnie podcinałam sobie włosy, wyrównywałam to, co trzy dni temu popsułam.  Do fryzjera chodzę w ostateczności, czyli prawie nigdy! Przeczytałam też wiersz, który poleciłaś - interesujący. Często nasze koszmarne sytuacje kojarzymy z niezbyt przyjemnymi stworzeniami, choćby z pająkami, wbrew powiedzeniu - ,, Szczęśliwy ten dom, gdzie pająki są", a my tak bezdusznie z nimi postępujemy, wymiatając z kątów. Sądzę też, że szukamy alegorii dla trudnych życiowych zakrętów. Pozdrawiam  - Krystyna.      PS. Proponuję zgłosić w serwisie o kłopotach z antyspamami.
Podziel się

komentarze (1) | dodaj komentarz

Twarze miłości obojętności nienawiści

poniedziałek, 27 sierpnia 2007 12:17

Małe dziecko w szpitalnym łóżeczku
zapłakane kiwa się do przodu i do tyłu,
zapomniała o nim niedobra matka.
W domu chłopczyk dostaje zabawkę,
ma ich tak dużo, że się nie mieszczą,
to kochający rodzice i babcia, co kocha,
tyle tych zabawek zgromadzili.
Ktoś kogoś poniewiera słowem,
inny rozkoszuje się biciem, ofiarę znalazł,
która cierpi z braku miłości.
Jakiś pan, z przyprószonymi siwizną włosami,
kupuje piękne róże w ogromnym bukiecie,
ciekawe dla kogo - żony, matki, przyjaciółki.
Ktoś zachorował ciężko, wszyscy się troszczą.
Żołnierze z karabinami jadą ciężarówką,
wysłali ich na wojnę, do kogo będą strzelać?
Nienawiść przesłoniła oczy, to terroryści
podkładają bombę, co będzie za moment?
Młody mężczyzna nie ustępuje miejsca
starszej kobiecie w tramwaju, udaje, że nie widzi.
Przechodzą obojętnie obok człowieka,
który nieprzytomny leży na ziemi.
Jakiś rasista nożem zadźgał Murzyna.
Geje i lesbijki niech się wynoszą jak najdalej,
nie chcą innych inności i marszów tolerancji.
W kościele śpiewają hymn o miłości.

Podziel się

komentarze (0) | dodaj komentarz

W sobotę niespodziewanie dla mnie samej jadłam kolację na statku w aranżacji carskiej czerwieni, zaprosił nas mój brat, który chwilowo mieszka poza granicami kraju. Miałam o tym na gorąco napisać, ale ... Co przyczyną

poniedziałek, 27 sierpnia 2007 12:01
Czy to zło zadziałało
czy może przypadek
złośliwość losu
bezwolny maniak
czy może co innego
wszystko przez spamy
które się tu wkradły
a wydawać by się mogło
że wszystko takie proste
w przyrodzie nic nie ginie
nawet wtedy gdy człowiek
unicestwi coś przez głupotę...

Podziel się

komentarze (1) | dodaj komentarz

Cały wolny czas w niedzielę przeznaczyłam na wpisy, ale nic z tego nie wyszło, było zablokowane chyba przez spamy w Księdze gości, których nie daje się usunąć.

poniedziałek, 27 sierpnia 2007 11:45

Uległam też teorii spiskowej, zaczęłam myśleć, że zablokował mnie jakiś antysemita, bo poprzedniego dnia pisałam z sympatią o Żydach. Wszystko możliwe w tym świecie. Nie ma miejsca dla porządnych ludzi. Robią wszystko, żeby wygryźć p. Kaczyńskich. Boją się ujawienia prawdy.

Zróbmy coś


Znajdźmy sposób by się wydostać
z matni wzajemnych oskarżeń
kurs 0,7, 0 sygnał 2,4, 30
który sektor jaka prędkość
ile węzłów jakie ustawienie
cyfry litery pętle zaraz pękną
statek tonąć zaczyna !
zaciskanie zębów złe emocje
coraz więcej nowych danych
naród w rozterce naród umiera
bez odpisu metryki bez wzruszeń
pełnia księżyca wyszły wilki
znajdźmy sposób by się wydostać
z matni wzajemnych oskarżeń...


Podziel się

komentarze (1) | dodaj komentarz

Jakiś maniak powprowadzał jakieś medyczne terminy z nazwami bloogów, musiałam je usunąć , że też ktoś nie może sobie znaleźć pożytecznego zajęcia. Przytoczę fragment mojej powieści - ,, Gzie te domy, gdzie te miejsca... " Może to mnie zmobilizuje do jej zakończenia?

sobota, 25 sierpnia 2007 11:31

Ciche łkanie nagle przeistoczyło się w głośny płacz. Wydawało się, że ściany drżą od tego wrzasku. Aż wreszcie niespodziewanie zrobiło się cicho jak po burzy. Pokój wyglądał jak pobojowisko. Wszędzie leżały rzucone w nieładzie rzeczy. Puszysty, czarny kot patrzył zdziwiony na swoją panią, która ochłonąwszy, przetarła oczy kawałkiem jakiejś szmaty i z hukiem opadła na koszykowy fotel. Gdyby mógł mówić, powiedziałby - to ci dopiero heca, ale że nie mówił, podwinąwszy ogon, wyciągnął się leniwie na miękkiej poduszce i pomrukując, usnął. Anna trwała w bezruchu. Dom był pusty. W kryształowym lustrze jak w wypłowiałej od starości zasłonie pojawił się smutek. Wszystko tu było smutne. Szare barwy ściany i pozbawione wszelkiego koloru sprzęty wprowadzały surowość i stanowiły tło dla kobiety i jej kota. Stary zegar, ciężko dysząc, wybił kolejną godzinę, poza tym nic nie zakłóciło ciszy. Minął trzeci dzień od jej pobytu w Anglii. Przyjechała na stare miejsce z zamiarem przemyślenia wszystkiego od nowa. Właściwie zakotwiczyła się, tak się przynajmniej wydawało, w Londynie, gdzie pomału budowała swoje nowe pielesze, ale w ostatniej chwili podjęła decyzję o powrocie do kraju. Nie czuła się jednak, jak powinna się czuć. Ciągnęło ją do tego, co zostawiła, najbardziej do zgiełku wiecznie gdzieś spieszącego się wielkiego miasta, do jego nieprzeniknionych tłumów, a nawet do tej niekończącej się nigdy mgły, która przyrasta do wszystkiego i sprawia, że twarz jest lepka a ręce wilgotne. Tu zaczynała życie na nowo ze sporym bagażem doświadczeń i niezłą sumą, jak na tutejsze warunki, pieniędzy. Miała ich tyle, że nie musiałaby od zaraz przystępować do pracy, lecz nie wyobrażała sobie życia bez niej, więc postanowiła od zaraz jej szukać . Póki co , miała z czego żyć, więc nie zamartwiała się niepotrzebnie. Z zadumy postawiło ją na nogi nagłe pukanie do drzwi. Kto tam, zapytała, proszę otworzyć, przychodzę z polecenia pani Basi. Odsunęła zasuwę, w drzwiach zobaczyła postawnego mężczyznę o lekko siwiejących na skroniach włosach. Przez chwilę spoglądali na siebie w milczeniu. Podobno wynajmuje pani pokój, jestem zainteresowany wynajmem na okres jednego roku. Tak, mieszkanie jest obszerne, nie korzystam ze wszystkich pomieszczeń. Spiszemy umowę i może się pan wprowadzić, załóżmy, że za trzy dni, przed południem będę zajęta, więc proszę po godzinie szesnastej. Gdy wyszedł, odetchnęła z ulgą, przynajmniej tyle udało się załatwić. Najbardziej cieszyło ją, że wieczorami nie będzie samotna. Czuła się nieswojo w pustym mieszkaniu po odejściu Marka. Z Basią uzgodniły, że najlepiej będzie, jeśli będzie jakiś sublokator, więc go już ma. Jednak nie do końca była przekonana o słuszności tej decyzji, zaczęła się zastanawiać nad zagrożeniem, jakie mogło stąd wyniknąć, szkoda, że nie poznała więcej osób, z których wybrałaby tę najwłaściwszą. Może lepiej, żeby to była kobieta, trudno, klamka zapadła, nie będzie się już wycofywać. Będzie się uczyć wszystkiego od początku, obcowania z ludźmi też.

Podziel się

komentarze (5) | dodaj komentarz

U mnie było dziś kolorowo i różnorodnie, może u Ciebie zwyczajnie i szaro, podążaj zatem za mymi myślami, nim powiesz dobranoc - Zapraszam

piątek, 24 sierpnia 2007 22:05

Zapraszam tam gdzie nie ma bólu
są tylko kwiaty kwiaty kwiaty
powiesz nudno mdło nieciekawie
tak się tylko wydaje
bo poza nimi poza kwiatami
podwórko miękkie jak aksamit
a na nim wieża z której widać
niebo gwiazdami usłane
i bezmiar szczęśliwości
w firmament wpisany
twoimi i moimi losami
a poza nim kraina o jakiej się
nie śniło nikomu ELDORADO
zapraszam
podążaj tam za mymi myślami...

Podziel się

komentarze (2) | dodaj komentarz

Moja rozmowa z księżycem

piątek, 24 sierpnia 2007 21:57
Księżyc wyszedł zza chmury,
patrzy na mnie ponuro.
Co tak patrzysz księżycu
malowany smutku poświatą
pośród nocy strasznej upiorami?
Czyżbyś niespodziankę złowrogą
zwiastował, a może osłaniasz mnie
przed gwiazdami, które prowadzą
Mlecznymi Drogami nieboskłonu
do inspiracji twórczej przystani?

Podziel się

komentarze (0) | dodaj komentarz

STOP!

piątek, 24 sierpnia 2007 21:46
Są bariery, których przekroczyć, nie można.
Znak STOP powstrzymuje odruch jazdy
w dowolnym kierunku, byś się zatrzymał.
Upewnił, czy droga bezpieczna i wolna.
Co z tego, kiedy nie przestrzegasz norm.
Kiedyś i tak samo życie powie ci - STOP!
I co? Zamknęła się stop klatka...

Podziel się

komentarze (0) | dodaj komentarz

Groteska dnia: Poseł Łyżwiński uwięziony w windzie jak w ramionach kochanki, doczekał się ,,branki"...W tej chwili udało się technikom otworzyć windę... Teraz o czym innym - Ciepło spada z nieba

piątek, 24 sierpnia 2007 11:19
Pachnie bułkami z samego rana
ciastem pieczonym tak sobie
bigosem z grzybkami lub żurkiem
w głębokim saganie na ogniu
podpalonym drzazgami
podajesz dłoń na powitanie
owianą ciepłem ciała i duszy
pogodnym spojrzeniem ogarniasz
całą postać i coś jeszcze
aż przechodzą dreszcze
ciepło z nieba spada miłością
byś czuł się kochany
posłuchaj listonosz do drzwi puka
niesie list pisany ciepłem i marzeniami.

Podziel się

komentarze (2) | dodaj komentarz

Czerwone kwiaty symbolizują gorące uczucia, namiętność, ale to nie o nich będę teraz pisała. Obiecuję, zwłaszcza jednej Pani, że to w dniu dzisiejszym, ostatni wpis na czerwono. Przepraszam, będzie krótka wzmianka o kwiatach - Wszystko dziś takie czerwone

czwartek, 23 sierpnia 2007 23:13
Wszystko dziś takie czerwone
depresja szara zniknęła z zenitu
czerwone kwiaty w wazonie
sukienka czerwona odświeżona
list napisany maków czerwienią
nawet SMS czerwony z odzysku
i te myśli bezwolne czerwonością
czerwone i na dziś to wszystko!

Podziel się

komentarze (1) | dodaj komentarz

Nareszcie chwila wolności. Obiad wyznaczony był na 15 h, a przyszli w trzech różnych terminach, wszystko trzeba było odgrzewać, nie byłam zachwycona, gospodynie wiedzą, co mam na myśli, jeszcze nic powiedzieć nie można, bo zaraz by się poobrażali, tylko ja się nie mogę gniewać, zawsze jakaś ofiara się znajdzie, tylko dlaczego ja? Muszę na nowo się doładować.... Z czerwienią owoców

czwartek, 23 sierpnia 2007 18:54
W rubinowym kieliszku szkarłatne wino
muśnięte ust karminu słodyczą błogą
Le Bonjour VIN de PAYS de L' HERAULT
lekko wytrawne z czerwienią owoców
wkomponowanych w lata czerwonością gorące
o smaku rubrum czerwoną smużką sączone
ognistym szlakiem otwiera wrota ognistości
zmysłowej opalonej na czerwono pragnieniami...

Podziel się

komentarze (0) | dodaj komentarz

Chyba cały dzień będzie czerwony - Czerwone buciki

czwartek, 23 sierpnia 2007 13:15

Już nie stoją na półce czerwone buciki z młodości
na wysokiej szpilce romantycznej schadzkami
w przytulnej kawiarni której też nie ma
są inne czerwone buciska miłe
na niższym obcasie te rozpychają się nieźle
pomiędzy innymi butami, no, cóż!
niech już tak będzie.

Podziel się

komentarze (0) | dodaj komentarz

Brakuje mi dziś energii, muszę doładować się czerwonym kolorem. Wyszukam coś czerwonego dla siebie - sukienkę, bluzkę, jeszcze nie wiem... Ognistość

czwartek, 23 sierpnia 2007 13:03

Czerwień, czerwona purpury koralem karminu,
poczerwieniła czerwonością zaczerwienione ogniem
owoce berberysu, zebrane w ogniste kiście rubinu,
przyzwyczajone do kolorowania kolorem ogrodu,
wtopionego w czerwień malowanych amarantem
kitek szarłatu wysokiego o fioletowych liściach.
Ognistość roślin szkarłatnym płaszczem okryła
ognista łuna zachodzącego słońca na widnokręgu.

Podziel się

komentarze (0) | dodaj komentarz

Taka pigułka szczęścia - Siłownia i człowiek

wtorek, 21 sierpnia 2007 10:02

Podnieta za podnietą.
Chęć podobania się sobie,
kobiecie, może drugiemu mężczyźnie.
Kult ciała w pigułce szczęścia
dla sportu, satysfakcji, dumy.
Szaleństwo ćwiczeń, wyrzeczeń,
rzeźba mięśni w siłowni.
Wysportowane ciało za wszelką cenę!
Taka umięśniona jędrnością wizytówka,
dla niektórych - w zdrowym ciele, zdrowy duch.

Podziel się

komentarze (2) | dodaj komentarz

Nowy bloczek nad wpisami

środa, 28 czerwca 2017

Nowy blooczek w narzędziach.http://www.liiil.pl/promujnotke
Nowy blooczek w narzędziach.
Nowy blooczek w narzędziach.

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

Galerie

O mnie

Jestem - miłośniczką poezji,literatury, historii sztuki, muzyki
i wszelkich sztuk pięknych... Kocham ludzi, przyrodę, a nade wszystko Stwórcę tego wszystkiego... Krystyna
Moje imiona blogowe to Laura, Ais, Christine, Krysta.
Zapraszam do czytania moich blogów.

O moim bloogu

Wiersze , proza. Rożnorodność tematyki

Archiwum

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 1430868
Wpisy
  • liczba: 3602
  • komentarze: 26048
Galerie
  • liczba zdjęć: 154
  • komentarze: 112
Punkty konkursowe: 100
Bloog istnieje od: 3732 dni