Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 254 731 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Krew, która zajaśniała Boskim blaskiem...

niedziela, 06 grudnia 2015 11:07

       www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.szczecin
 
 
 
 
 

...

 

Krew, która zajaśniała Boskim blaskiem... 

 

franciszkanie Beatyfikacja.jpg

 

Oni nie zmarnowali życia, Oni je ocalili na wieczność.
Betyfikowani polscy misjonarze, franciszkanie konwentualni, zmarli śmiercią męczęńską 9 sierpnia 1991 roku w Pariacoto District w Peru - Zbigniew Strzałkowski ( 33 lat ; ur. 1958) i Michał Tomaszek (31 lat ; ur.1960). Po Mszy Św. w Pariacoto strzałami w tył głowy zabili Ich terroryści Sendero Luminoso. Razem z nimi na ołtarze wyniesiony został, zabity w tej samej diecezji, kilka dni później, włoski ksiądz Alessandro Dordi (60 lat, ur.1931) . Dobrze się stało, że pamięć o Nich została tak wzniośle uhoronowana. Uroczystość beatyfikacyjna, której przewodniczył kardynał Angelo Amato, odbyła się na stadionie Chimbote . Ci wspaniali misjonarze przemawiali do ludzi językiem miłości i za to ponieśli męczęńską śmierć . Z dalekich krajów przyjechali na obcą ziemię , by szerzyć wiarę w Chrystusa i za to zostali zamordowani. Dzielili się miłością, a potraktowano ich zabójstwem. Jednak nie zło stało się zwycięstwem tylko Ich oddanie Bożej sprawie. Odtąd jako Błogosławieni Kościoła Katolickiego blaskiem swojej świętości opromieniać będą wierzących na całym świecie, gdzie dotąd prześladuje się chrześcijan w kierunku ich wytępienia. Błogosławieni Misjonarze potwierdzają , że dla wiary warto umierać. Módlmy się ...

 


Podziel się

komentarze (6) | dodaj komentarz

O ludziach, cz. 2.

niedziela, 16 sierpnia 2015 20:57

       www.polskiemuzy.pl                                                           www.pielgrzymki.szczecin
 
 
 
Sassoferrato - Jungfrun i bön.jpg
 
 
....
 
 

Dzieci ponad wszystko...

"Widocznie moje imię jest za małe...", stwierdza 60 - letnia aktorka matka bliźniaków.

Nie dostaje zasiłku macierzyńskiego, bo nie płaciła składek... Jest na emeryturze. Niewielkiej. Prezes Łukaszewicz chciał pomóc, ale nie udało się , by dostawała 500 zł, jako dodatek do emerytury. Odmówiono Jej. Podanie skierowane było do premier E. Kopacz. Jak po takiej decyzji polubić panią premier? Matka w podeszłym wieku nie dostała pomocy. Ustawy ustawami, przepisy przepisami, a gdzie podziały się ludzkie odruchy? Zamiast cieszyć się, że na świecie pojawiło się dwoje zdrowych dzieci, to roztrząsa się ich pojawienie pod kątem wieku matki i w jaki sposób doszło do zapłodnienia.  Może by tak pani Premier ufundować prywatne stypendium ?  Gdybym nie miała tylu wnuków, ilu mam ( dziewięcioro), ufundowałabym...  500 zł to dla jednych dużo, dla drugich mało. A jaka różnica w tym czy matka ma jedenaście lat (co zdarzyło się ostatnio, media podają, że jedenastolatka musiała urodzić, bo odmówiono jej aborcji) czy sześdziesiąt lat i czy ... ? Zgoda co do wieku, bo ani jeden, ani drugi nie sprzyja ustalonym standartom, a co do zapłodnienia... wątpliwości, które nijak mają się do narodzin. Pojawiły się dzieci - radujmy się! Pierwszy za młody, drugi za stary. Wiek oczywiście. Przyjęło się, że nie przystoi, by rodziło dziecko, ani też, by rodziła wiekowa niewiasta, wiadomo z jakich względów... Odniosę się do biblijnych relacji. Za sprawą Boga św. Elżbieta w zaawansowanym wieku była brzemienna i odwrotnie Maryja za sprawą Ducha Św. w takim stanie była zaledwie jako nastolatka. Karmi się tymi przykładami kolejne pokolenia. Prawidłowo. Lecz co u niektórych budzą się wątpliwości, we mnie też, a jakże... Dlaczego Wszechmogący zadecydował, żeby Jezusa urodziła niepełnoletnia? Zaraz odezwą się głosy sprzeciwu... Oskarżą mnie o manipulację i przewrotność, a ja tylko głośno myślę. Postawię ryzykowne pytanie - czyżby Stwórca miał skłonności pedofilskie ? Z góry i na wszelki wypadek przepraszam Boga za takie myślenie. Piekło mi się nie marzy... Czyżby asekuracja? Wychodzą ludzkie słabości. Ani myślę prażyć się w diabelskim kotle, dość mam tegorocznego żaru. Jakoś nie przemawiają do mnie uzasadnienia typu, że takie są uwarunkowania klimatyczne ( dziewczęta szybciej dojrzewają) i kulturowe. Fizyczna gotowość ale czy psychiczna? Psychicznie to jeszcze dziecko. Czyżby Bóg nie brał tego pod uwagę? Czy to nie przypadkiem ludzkie wymysły? Ludziom coś tam się wydaje... Uczeni w mowie i w piśmie, niby uczeni, ale czy wystarczająco uczeni? Najwyraźniej czegoś brakuje w splątanym kwantowym krajobrazie...

Nie bądźmy zadufani w sobie. Nie wkładajmy w usta Boga, czego nie powiedział. Trzymajmy się jednej zasady - Bóg jest Miłością. Skoro tak jest, to i my przynajmniej starajmy się sprzyjać Miłości. Nie roztrząsajmy, jak to możliwe, że 60 - latka zachodzi w ciążę . Być może na takiej samej zasadzie co jedenastolatka. Skupmy si ę na realiach. Są dzieci, więc wymagają opieki. Nieważne czy to są dzieci z probówki, czy z naturalnego poczęcia. Te sprawy zostawmy Stwórcy, to Jego domena, nie nasza. Naszą rzeczą jest zajmowanie się potrzebującymi zgodnie

z przykazaniem - MIŁUJ BLIŹNIEGO JAK SIEBIE SAMEGO!

 

https://youtu.be/GBGFSutiX3Q


Podziel się

komentarze (14) | dodaj komentarz

Pozdrawiamy Matki w dniu ich święta i nie tylko...

środa, 27 maja 2015 5:18

       www.polskiemuzy.pl                                                          www.pielgrzymki.szczecin
 
 
Wpis powinien pojawić się rano, ale i tak dobrze, że pojawi się przed północą...
 
...
 

Dzisiaj Dzień Matki. Wypada kilka słów skierować do Nich, do wszystkich Matek na świecie, do Tych, które są z nami i do Tych, które odeszły do wieczności, ale pozostały w naszych sercach i pamięci...

Do Matek -

To Wasze święto majowe

niech rozbłyśnie dobrym słowem,

by dobrze się Wam działo,

by nad Wami czuwał Anioł,

byście zawsze były doceniane,

rozumiane i kochane !

Bądźcie piękne i radosne

jak kwiaty na wiosnę !

..........

Nie zdążyłam wcześniej tych życzeń wpisać, bo różne sprawy się działy... Multum zdarzeń, jeszcze więcej różnych wiadomości ... Każdy dzień niesie ze sobą niespodzianki...

 

https://youtu.be/OnLxoLQqK3w


Podziel się

komentarze (6) | dodaj komentarz

... Ponte dei Sospiri Venice i ...

czwartek, 19 marca 2015 22:48

 

www.polskiemuzy.pl       www.pielgrzymki.szczecin

  

Romeo and juliet brown.jpg

 

... Ponte dei Sospiri Venice i ...

Kontynuacja tematu o mostach zgodnie z życzeniem p. Adama i w odpowiedzi na komentarz Hani...

W jakim kierunku podążałaby ludzkość, gdyby nie było zakochanych? Byli, są i będą. To oni sprawiają, że świat wydaje się lepszy. Oni, najczęściej nie wiedząc o tym, nadają nazwy przedmiotom i miejscom. Z nimi kojarzą się symbole miłości. "Do zakochania jeden krok..."! Nigdy nie wiadomo, kiedy i na kogo to zauroczenie spadnie jak grom z jasnego nieba. To, zakochanie, wywołuje stan podniecenia, które sprawia, że poeci piszą wiersze, muzycy komponują przepiękne utwory dla swych ukochanych, a artyści malarze tworzą niepowtarzalne dzieła przesycone miłością. Każda historia miłości ma swoją legendę albo przynajmniej jej zalążki... Romeo i Julia na trwale wpisani są w malowniczy balkon Capuletich. Władcy tego świata wznosili piękne budowle dla swych ukochanych. Jest wiele zakątków na świecie przypisywanych zakochanym .

W Rzymie, Mostem Zakochanych , nazwano jeden z mostów po tym, gdy przy nim para zakochanych ślubowała miłość aż po grób, wykorzystując do tego kłódkę z kluczykiem. Zakochani kłódkę wieszają na latarniach i barierkach mostu, a kluczyk wrzucają do wody. W ten sposób nikt nigdy nie będzie mógł rozerwać ich serc. Na rzymskim moście Ponte Milvio roi się od kłódek a w Tybrze od kluczyków. Wieść niesie, że jeden z mostów weneckich, nazywany Mostem Westchnień, znajdujący się w pobliżu Ponte della Paglia, przynosi szczęście zakochanym, więc wypada przy nim zachować się tak, jak to czynili ich poprzednicy - więźniowie, którzy nie mogli powstrzymać się od westchnień do swoich sympatii pozostawionych na wolności.

 

 

Wenecki Most Westchnień zbudowano w określonym celu. Miał on stanowić połączenie między więzieniem a Trybunałem Kryminalnym, obradującym w Pałacu Dożów. To na nim więźniowie wzdychali do swych ukochanych. Podobno jeden więzień próbował uciec, lecz zastrzelono go, a zrozpaczona narzeczona wyskoczyła z gondoli do wody i tak połączyli się ze sobą w nowym wymiarze... Prawdziwa miłość nie umiera.

Takie Ponte de Sospiri mają też inne mosty na świecie - Cambridge, Oxford, New York. Ma też moje miasto i nawet więcej miast w Polsce. Są takie mosty w Poznaniu, Bydgoszczy, Gdańsku, w Łodzi, w Warszawie i w Krakowie oraz we Wrocławiu... A na nich tysiące kłódek. Taka trochę kłódkomania, ale sympatyczna.

W Szczecinie jest jezioro Rusałka a na nim mostek dla zakochanych, którzy wzorem weneckich zakochanych kluczyki wrzucają do tego właśnie jeziorka ( nieduże to jezioro...) , a na moście przybywa kłódek..

 

 

 

Wypada życzyć zakochanym dużo szczęścia...!!!

https://youtu.be/xP85DEnCsB0


Podziel się

komentarze (11) | dodaj komentarz

Miłość aż po grób co to takiego?

czwartek, 06 listopada 2014 2:08

 

www.polskiemuzy.pl       www.pielgrzymki.

 

W fotomontażu wykorzystałam zdjęcia z Google...

 

„Zaplątałam się w Google+… Czego tam nie ma. Nadmiar społeczności, które stopniowo poznaję. Są różne, tak jak różni jesteśmy my. W większości odbieram to pozytywnie. Tyle pięknych obrazków, doskonałych fotografii, ciekawych wpisów, wiedzy popularno - naukowej, frapujących odkryć i myśli. „Świat nie jest taki zły!”.  Po ostatnich infiltracjach sieciowych dróg mam wrażenie, że mimo wszystko więcej dobra niż zła. Niepotrzebnie media nas karmią nadmiarem przestępczości.  Człowiek z natury dąży za dobrem i pięknem. Cieszy go, gdy może realizować swoje marzenia w tym kierunku, dlatego tyle publikacji pozytywnych, dotyczących przeszłości, tradycji, teraźniejszości i przyszłości. „Siemka,  jak się masz…”, chciałoby się wykrzyknąć do wszystkich. Bo też i poufałość osobników pojawiających się w necie jest przeogromna. Mi,  to nie przeszkadza, bo w  końcu, z jednego pochodzimy gniazda. A wiek, pochodzenie narodowościowe, społeczne czy wykształcenie tak mają  się do wieczności jak mrówka do obojętnie jakiej planety.  Nigdy nie byłam pyszna, choć podobno na pierwszy rzut oka, niektórzy mnie tak odbierają… Mniejsza z tym, to nieistotne. Istotne co inne… Kiedy tak przelotnie oglądam niektóre programy, to mnie unosi. Nie, nie ku wyżynom ale ze złości. Siądą takie wybrane po znajomości i z racji stanowiska , statusu materialnego, „matrony” przed ekranem, „wszystkowiedzące panie” i rozprawiają o stylu życia, np.  jak to powinno być w dobrym małżeństwie… Niemal każda z nich z  niebywałym  doświadczeniem rozwodowym  albo jeszcze takie, dopiero co,  gdybające, co by było , gdyby było… Wysztafirowane, wyluzowane, pewne siebie, snują  najczęściej nieżyciowe , z gruntu fałszywe teorie. Niedorzeczne i zgubne, chociaż wydaje się im, że niesłychanie mądre i godne naśladowania. Nie wskażę palcem, która co i jak. Nie dlatego, że się boję , tylko dlatego, by zaoszczędzić im wstydu. Co może wiedzieć o trwałości małżeństwa kobieta, która rozwodziła się nie dwa, ale trzy i więcej razy? Takie się, tu i ówdzie,  pojawiają mądralińskie i pouczają , jak żyć … To irytujące .  Brakuje kobiet, które jak te, niepoddające się wojowniczki, przetrwały w jednym związku przez kilkanaście czy kilkadziesiąt lat. Dlaczego w tych programach TV nie pojawiają się takie kobiety? Prawdziwe żony i matki tylko lafiryndy i kochanki? A przecież jest coś takiego jak miłość po grób albo,  jak ktoś woli do grobowej deski ?

Będzie PS. Jest tak , że czasami lepiej, jeśli związek niedobranej pary rozpadnie się . Rozumiem i nie przeszkadza mi, jeśli nowy związek, który zrodził się z miłości, wskutek przykrych doświadczeń z poprzedniego związku,  funkcjonuje należycie, po Bożemu, co innego, gdy małżeństwo dla niektórych okazuje się ubraniem , które można zmienić co chwilę. Jeden rozwód, drugi, trzeci, czwarty… Co z tego, że rozbija się związek małżeński, gdzie jest kilkoro dzieci, jeśli prym wiedzie egoizm i brak poczucia wartości.  Czemu to ma służyć i dlaczego wyłącznie tego rodzaju kobiety zabierają GŁOS  w popularnych telewizyjnych stacjach  i jeszcze promują się w tabloidach miernej jakości?

Czyżby małżeństwo, któremu patronuje prawdziwa miłość aż po grób, okazało się niewypałem? Wygląda to, że tak!  Pewnie, że przyjemnie sobie pofruwać z kwiatka na kwiatek…  A fe, nie tak miało być… Jakie są słowa przysięgi małżeńskiej? –  „…  ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż, Panie Boże, Wszechmogący, w Trójcy Jedyny i wszyscy święci…” Właśnie tak? Powiem o sobie, wytrwałam aż do śmierci i dalej trwam… I dobrze mi z tym, że trwam, a przecież wszyscy wiedzą , że róża nie tylko jest piękna i pachnie, ma też i  kolce… Właśnie te kolce, z perspektywy czasu, mogą okazać się najpiękniejsze i najtrwalsze.

 

Taką dziś wybrałam muzyczkę ku pokrzepieniu serc....

 

http://youtu.be/vx88ExjBt8s?list=RDvx88ExjBt8s

 


Podziel się

komentarze (16) | dodaj komentarz

Miłość... wierność...zdrada...

środa, 17 września 2014 21:11

 

 

www.polskiemuzy.pl       www.pielgrzymki.szczecin

 

 

Zdjęcie z internetu...

Z miłością jak z karuzelą. Niebezpiecznie. Emocjonalnie. Niepewnie...

A jednak... Tam , gdzie przestrzega się  wartości,  miłość ma szanse na przetrwanie.

...........

 Dla jednych mówienie o uczuciach jest niesłychanie proste, dla innych trudne albo wręcz niemożliwe, podobnie jak mówienie o seksie, o intymności, o czymś, co wydaje się niewskazane do publicznego rozważania. Są tematy jawne i tematy tabu, których poruszać nie wypada. Jest też pewna granica między wolno a niewolno, która komplikuje komunikację między sobą, ale jest nieodzowna. Kto oglądał ostatni program Kuby Wojewódzkiego, jego rozmowę z Tomaszem Terlikowskim, który z potyczek z autorem programu, wyszedł obronną ręką, wie, co mam na myśli. O, dziwo, Kuba Wojewódzki potraktował swego gościa z ogromną sympatią i estymą, co w jego przypadku jest rzadkością . Z kolei Tomasz Terlikowski niezłomnie przekonywał do wyższych wartości i przestrzegał granicy co wolno  a niewolno. Podkreślał, że z intymnymi zwierzeniami i grzechami należy zgłosić się do spowiednika. Wyraźnie czuł się zażenowany zbytnią otwartością swego rozmówcy, niekrępującego się wywlekaniem osobistych ułomności cielesnych, w jego i widzów obecności. Podobnie reagował na wynurzenia Agnieszki Szulim, otwarcie przyznającą  się  do swych ekscesów damsko – męskich, do tego, ilu miała seksualnych partnerów, jakby było się, czym chwalić…  Zareagowałam na tych dwoje jak Terlikowski, bo w końcu, co  kogo obchodzą czyjeś niemoralne zachowania? To, co winno zostać w ukryciu, jest rozdmuchiwane przez sprawców takich zachowań , jakby było się czym dowartościować, a to po prostu nie dość, że niesmaczne, to i nie edukacyjne  w stosunku do tych, którzy jeszcze nie mają wyrobionego moralnego kręgosłupa. Wprawił mnie w osłupienie jeden z ostatnich komentarzy w tym blogu, w którym jego autorka podała komunikat, że podczas nieobecności żony kochała się z jej mężem, w jej domu... Pomijam, czy się zgrywała, czy było tak, jak napisała, jedno pewne, takie oświadczenie jest „poniżej pasa” ! Czy taka szczerość nie jest kłopotliwa dla odbiorcy podobnych treści? Jakie budzi odczucia i ocenę? Jak można chełpić się tym, że współżyło się z żonatym mężczyzną w jego sypialni w czasie nieobecności jego żony, która przedwcześnie wróciła i niemal nie nakryła   kochanków? Czy nie jest to poniżenie samej siebie w oczach tych, którzy przyjmują takie przyznanie się do wiadomości? Czy można mówić o prawdziwej miłości między tymi dwojga, którzy sprzeniewierzyli się obowiązującym zasadom? Według mnie takie sytuacje to nie tylko grubiaństwo, wyuzdanie ale  i  wyjątkowa podłość w stosunku do zdradzanego współmałżonka. Mogę zrozumieć miłość „zakazaną” między kobietą i mężczyzną, mogę się nią wzruszyć i jej nie potępiać, zrozumieć taką miłość  jak w „Annie Kareninie” – Lwa Tołstoja czy  w powieści – „Doktor Żywago” – Borysa Pasternaka, ale nie mogę pojąć, ani tłumaczyć, czegoś takiego,  jak scenka z  tego fatalnego komentarza. Z kolei w innym komentarzu owa komentatorka zarzucała wścibstwo, nadmierne zainteresowanie i zbytnią nadgorliwość w krytykowaniu niemoralnych związków, zapominając o tym, że ci, którzy w tym uczestniczą , sami  sobie wydają świadectwo, nagłaśniając publicznie ich sposób na życie, jak czynią to nasi nieskromni celebryci, od których aż roi się w mediach. To nic innego jak skażenie materiału...  Na zakończenie dzisiejszych rozmyślań nawiążę do postawy p. Terlikowskiego, który niezmiennie podkreślał, że zainteresowany jest wyłącznie jedną kobietą , swoją żoną  i to jest piękne!

 

 http://youtu.be/DrZa7R5_qHY


Podziel się

komentarze (101) | dodaj komentarz