Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 756 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Kto jest wielki ?

piątek, 30 października 2015 18:10

 

       www.polskiemuzy.pl                                                          www.pielgrzymki.szczecin
 
 

 

 

 

Każdy potrzebuje dyrygenta...

 

25 jeden za wszystkich, wszyscy za jednego.jpg

 

W poprzednim poście użyłam określenie "wielki" Polak w odniesieniu do artysty malarza Wojciecha Fangora.  Epitety - wielki, wielcy itp.,  dotyczą szczególnie zasłużonych ludzi w różnych dziedzinach życia. Myślę , że z tą " wielkością " jest jak ze świętością , słyszymy, jak ktoś mówi o kimś - " to święty człowiek", a ktoś inny z tą opinią się nie zgadza. Podobnie i z "wielkością",  nie zawsze pewnie jest trafiona i nie wszyscy się z nią zgadzają. Najlepszy przykład z Wisławą Szymborską , której nagroda Nobla wywołała wiele kontrowersji czy z poezją ks. Jana Twardowskiego, przez jednych uważaną za kunsztowną w swej prostocie, przez innych zakwalifikowaną niezbyt wysoko. Wielkim poetą, chociaż od zawsze nim był,  Cyprian Kamil Norwid, w społecznej ocenie, został dopiero po śmierci. W życiu doczesnym nie "przelewało " mu się w niczym, a nawet został pochowany w zbiorowej mogile. Nie znalazł się nikt, kto opłaciłby koszty indywidualnego pogrzebu. Dopiero potomni nazwali Norwida wielkim poetą, kolejnym wieszczem narodu polskiego, a więc pojęcie "wielkości" jest względne tak jak to, czy coś można uznać za sztukę lub antysztukę. Sztuką jest każde ludzkie rękodzieło, udane czy mniej udane to kwestia umiejętności i odbioru. Określenia  "wielki" używa się , by podkreślić czyjeś wybitne osiągnięcia w danej dziedzinie życia , z zakresu  literatury, sztuki,  polityki,  nauki...  Nie jest ono jednoznaczne z tym, że wyróżniony  był człowiekiem zawsze etycznie zachowującym się w życiu i czy naprawdę zasłużył na nazwanie go "wielkim". Dlaczego jedni twórcy kreowani są na wielkich , czy wybitnych  a  drudzy nie? Z naszych obserwacji wynika, że to co jedni uważają za dzieło, inni mają za marność. Niektórym się   podoba, pozostałym nie. Jedni otwarcie wyznają swoją nieprzychylną opinię, drudzy ukrywają , co naprawdę myślą , a jeszcze inni z różnych powodów chwalą to, co znawcy uznają za doskonałe,  chociaż może i do końca doskonałe nie jest...   Absurdalnym wydawać się może , że   np.  Wojciech  Fangor za obraz ze świetlistą plamą przestrzenną otrzymywał  200 tysięcy złotych.  Wydaje się , że to przecież nic trudnego namalować taką rozświetloną plamę , a jednak...  By dzieło się sprzedało, trzeba mieć -  "nazwisko", bez tego ani rusz.  To tak jak z zarzutem pod moim adresem usłyszanym w tym blogu - "A kim ty jesteś, że tak się wymądrzasz?" ( nie wypominam , jedynie posługuję się przykładem) . Wydaje mi się , że  wszystkie tego typu wybory to najczęściej  kwestia przypadku, mody  i układów oraz tego, co się komu podoba i nazwisko, które przypadek lub ktoś wypromował, stąd przecież biorą się   celebryci. Za wywołanie tematu dziękuję Joli, to rozbudowany  komentarz do Jej opinii... 


Podziel się

komentarze (21) | dodaj komentarz

Gorące lato

wtorek, 11 sierpnia 2015 1:01

 

       www.polskiemuzy.pl                                                          www.pielgrzymki.szczecin

 

.......

Przydałoby się trochę chłodu i wrażeń z rowerowej wycieczki...

...

Foto opublikowała Cintia Lia - Google


Upał nieznośny. Ospałość, stagnacja, zatrzymanie w miejscu. Tylko myślenie do przodu, więc znak, że jeszcze się żyje... Mam odczucie, jakby ktoś posmarował mnie klejem. Nawet zimna woda niewiele pomaga, bo po chwili to samo. Otrzymałam trzy atrakcyjne zaproszenia wyjazdu w ustronne miejsca, ale chyba od tego skwaru zdziczałam i postanowiłam nigdzie się nie ruszać, bo najpewniej w krańcowych warunkach pogodowych i jakichkolwiek innych, gdzie jak gdzie, najlepiej we własnym domu, nawet jeśli jest to czwarte piętro i prześwietlone mieszkanie w śródmiejskim bloku. Do parku kilka kroków, lecz i tam nie chce się wyjść, co dopiero podróżować. Para, dojrzałych wiekowo, Francuzów wybrała się na wycieczkę ścieżką pustynną z dziewięcioletnim synkiem, mimo ostrzeżeń, by nie odbywać takich wycieczek w narastające upały i z poleceniem zabrania ze sobą po cztery litry wody na osobę . Mieli przejść siedem kilometrów. Nie udało się . Rodzice padli martwi od gorączki i odwodnienia. Uratowł się synek, któremu dawali po dwa łyki wody, sami ograniczyli się do jednego łyku... Mieli ze sobą tylko dwie litrowe butelki wody. Wyjątkowa nieostrożność, brak rozwagi i wyobraźni, doprowadziły do tragedii rodziny. Przykre to kiedy człowiek, poprzez swoją bezmyślność i beztroskę, przyczynia się do nieszczęścia. Wszystkiego nie da się przewidzieć, ale o podstawowych rzeczach należy pamiętać. Bezpieczeństwo trzeba sobie samemu zapewnić, wtedy jest większa gwarancja na przeżycie, chociaż i to także nie do końca bywa skuteczne, ale też nic nie stoi na przeszkodzie, by się odpowiednio zabezpieczyć przed ewentualnymi, nieprzyjemnymi przypadkami. Przed nami kolejne chwile życia, ale ile ich nam zostało, tego nie wiemy. Dużo albo mało. W jednej chwili może nas nie być. Wszystko się przecież w sekundzie może wydarzyć. Co dzień i co noc jakaś tragedia - pożar, wybuch, strzelanina, wypadek, zamach, czy naturalne odejście w zaświaty, to ostatnie najpewniej dla odchodzącego tragedią nie jest, tylko dla tych co zostaną i bywa, że pokłócą się o spadek ... Od tego morderczego upału też można nogi wyciągnąć... Z czystego lenistwa wiele godzin przesiedziałam dziś przed TV, obejrzałam 3 filmy rozrywkowe, 1 groteskowy, 1 historyczny, 1 przyrodniczy i 3 programy publicystyczne, do tego, ponad godzinę przegadałam przez telefon. Istna rozpusta poza tym, że wzruszyła mnie miłość dwojga młodych z Lublina - Ona, tryskająca optymizmem dziewczyna i On, niepełnosprawny wskutek porażenia mózgowego; niesamowita historia potwierdzająca, że miłość nie zna granic.

https://youtu.be/Tz_b3edpkNQ 

 


Podziel się

komentarze (5) | dodaj komentarz

Proroctwa a rzeczywistość... o lady Hester co nieco...

niedziela, 19 lipca 2015 1:05

 

       www.polskiemuzy.pl                                                          www.pielgrzymki.szczecin
 
 
 
 
Lady Hester Stanhope...
 
Lady Hester Stanhope
 
 
Nazywano ją królową pustyni. Gdy usłyszała legendę ( ze starego arabskiego rękopisu)  o Europejce mającej zbudować dom na wzgórzach Libanu, poczuła, że to ona jest tą kobietą z Europy zapowiedzianą w owej legendzie. Lady Hester Stanhope już wcześniej dowiedziała się o tej przepowiedni od znanych jasnowidzów, braci Eddy, którzy powiedzieli jej, że pojedzie do Jerozolimy z misją, by naród wybrany sprowadzić do domu,  gdy w tym czasie na świecie zajdą duże zmiany, a ona będzie przez siedem lat przebywała na pustyni. Kiedy kilka lat później Hester odwiedziła na górze Karmel innego jasnowidza, Francuza, mającego opinię szaleńca, uważającego się za generała  indyjskiego władcy, ten oznajmił, że jej nadejście zapisane jest w świętych księgach i że to ona jest prawdziwą i  jedyną królową. Te trzy proroctwa utwierdziły ją w przekonaniu, że przepowiednia spełni się przy jej udziale. Uwierzyła, że zostanie królową w Ziemi Świętej, zgodnie z powiedzeniem, że wiara czyni cuda.  Czuła się jak wybranka losu i rozpowiadała wszystkim, że będzie królową rządzącą plemionami na pustyni. W 1812 r. kiedy rzeczywiście, zgodnie z przepowiednią, na świecie działy się wielkie zmiany - wojny napoleońskie, p . Hester już jako wdowa (jej mąż John Morre zginął w bitwie pod Salamanką w 1809 r., gdy Anglicy pomagali Hiszpanom w walce z Francuzami) rozpoczęła swoją wędrówkę po Azji Mniejszej.  Prawie rok po śmierci męża na fregacie Jason popłynęła na Morze Śródziemne. Towarzyszyli jej - pokojówka, służący i młody lekarz, którego obecność była wskazana ze względu na jej stan zdrowia, a który także występował w roli jej sekretarza. Odtąd zaczęły się przygody Hester.   Cdn. 
 
 
https://youtu.be/rMwAVWyjhRw
 
    

Podziel się

komentarze (18) | dodaj komentarz

Nie do wiary a jednak ...

piątek, 26 czerwca 2015 18:58

 

       www.polskiemuzy.pl                                                          www.pielgrzymki.szczecin

 

......

 

Najdroższe jedzenie świata

Za rosnące pod czerwoną sosną japońską grzyby Matsutake trzeba zapłacić prawie 2 tysiące dolarów za kilogram.

......

Niewiarygodne a jednak...
Jest taki gatunek mrówek, których poszczególni osobnicy zjadają swoje królowe. Nie wiadomo dlaczego. Może dlatego, że ich czas się kończy ? Albo dlatego, że czują ich słabość? Królowe nie mogą być słabe, one muszą wykazywać się mocą. Tylko słabe gatunki giną. Swoisty kanibalizm. Te mrówki żywią się swymi władczyniami, którym wcześniej okazywały posłuszeństwo. Wypisz , wymaluj jak u ludzi... Nigdy nie wiadomo, co cię spotka ze strony bliźniego, który wcześniej był przyjazny i któremu zaufałeś, a który w niespodziewanym momencie może w ten czy inny sposób skazać cię na zagładę . Kiedy pomyślę, że też jestem zjadaczką mięsa żywych istot, robi mi się słabo... A ostatnio coraz częściej mam ochotę na pikantne, smażone udka kurczaka, pominę wieprzowe żeberka przypieczone na grillu ... Podobno mięso świni takie samo jak ludzkie... Brr...!!! Upodobania kulinarne odziedziczone w genach... Przerzucę się na placki ziemniaczane... Tylko jak codziennie karmić się plackami...? W telewizji najwięcej seksu i kucharskich programów. W jakiś sposób jedno z drugim się łączy. Swoista symbioza ludzkich pragnień i uciech... Ale z czego to się cieszyć, gdy jedno i drugie w nadmiarze,  i w przesadzonym wyrafinowaniu, szkodzi ? Co druga stacja to konkursy albo przepisy kulinarne. Zabawa w kucharzenie i jednocześnie wysyłanie sygnałów alarmowych - społeczeństwo się tuczy... Jak ma nie przybierać na wadze, gdy tyle smakowitych pokus? Jedna bardziej kusząca od drugiej jak dla niektórych panienki z podejrzanym, wulgarnym seksapilem ...! ? Np. taki Kalisz, według relacji jego byłej partnerki, zjada osiem kotletów na raz, to jak nie ma być gruby? Dla bogatych  wytrawnych smakoszy są takie dania jak chociażby potrawa z jednego z najdroższych mięs, z wołowiny Kobe, z japońskich krów Wagyu. Kilogram tej wołowiny kosztuje około 800 zł. Na Półwyspie Iberyjskim hodują wyselekcjonowane świnie Alenteiano, za 7 kg takiej świni trzeba zapłacić 8 500 zł. Jaki jest koszt 10 dkg szynki z tej świnki? 17 000 zł trzeba zapłacić za kilogram błękitnopłetwego tuńczyka, który jest bardzo popularny w Azji. Najdroższy kawior bieługi, w cenie za porcję w złotych puszkach - 81 000 zł, zamówić można w Rosji. Kosztowne też są desery, np. w jednej z nowojorskich restauracji za Frrrozen Haute Chocolate zapłacić trzeba 74 000 zł. Ten deser, szwajcarska czekolada i trufle przesypane złotymi płatkami, podają w ekskluzywnym pucharku razem ze złotą łyżeczką. Za zakup takiego deseru dostaje się w upominku złotą bransoletkę wysadzaną diamentami (dane z internetu). Takich oryginalnych i drogich potraw jest więcej... Czy wiecie ile kosztuje najdroższy hot dog ? Płaci się za niego 230 zł za sztukę. Porcja tego przysmaku jest uszlachetniona mięsem wołowym polanym oliwą z białych trufli i bułka sprowadzana z Niemiec. Za pizzę Royale trzeba zapłacić od 7 - 12, 5 tys. zł. (szynka parmeńska, homary w koniaku, dziczyzna) . W Dubaju serwują muffinki, ciasteczka z z organicznej mąki i z najwyższej jakości masła, z włoskiej czekolady oraz z ziaren ugandyjskiej wanilii. Ciasteczka ozdobione są jadalnymi 23-karatowymi złotymi płatkami i zanurzonymi w złocie truskawkami. Czy ktoś z tu czytających skonsumował porcją lodów za 3000 zł ? W tym deserze są - białe trufle, wanilia z Madagaskaru, czekolada Amedei Porceleana, marcepan, kandyzowane owoce z Paryża, kawałki pomarańczy, marakui także kawior i jadalne złote wiórki. ( Najbardziej mi smakują polskie, śmietankowe, w czekoladowej polewie lody na patyku za grosze...) Nijak mają się do tych potraw cenione przez naszych posłów ośmiorniczki w polskich restauracjach. Żyć nie umierać... Widać , że "pogoda tylko dla bogaczy"... Palikot, ostatnio podejrzanemu o pedofilię Tymochowiczowi, jest winny 2 miliony zł za doradztwo. Pewnie obydwaj mogą zaprosić swoje lube na porcje lodów za 3 tysiące zł ... Co to za wydatek jeśli dysponuje się milionami? Są miejsca na Ziemi, gdzie ludzie umierają z głodu. Takie dysproporcje wołają o pomstę do nieba... Nie pociągają mnie wymyślne i drogie "smakołyki". Najbardziej smakują mi przygotowane przeze mnie rodzime dania . Nie przepadam za restauracyjnym jedzeniem, bo może być oszukane i nieczysto przygotowane. Jakiś złośliwy kucharz albo kelner mogą napluć do zupy i co wtedy? Za to co się zamówi, zjeść skażone i zapłacić fortunę ? Choćby nie wiem, jak się chronić, nie ucieknie się od złego, bo jak ma dopaść , to dopadnie ... Dlatego lepiej z nadmiarem pieniędzy podzielić się z potrzebującymi, np. zamiast wydać na potrawę z rzadko spotykanych japońskich grzybów, zafundować im królewską ucztę ze zwykłych potraw i zapełnić puste żołądki. Jestem zwolenniczką domowych posiłków w otoczeniu rodziny. Nic tak nie jednoczy jak wspólne biesiadowanie przy rodzinnym stole. To tyle na dzisiaj. O, i nawet zakończyłam właściwą pointą! 

 

https://youtu.be/ObPRRlhkdKY                  

https://youtu.be/zDlEn3nB4d4?list=RDzDlEn3nB4d4   


Podziel się

komentarze (7) | dodaj komentarz

Internetowy tłumacz

piątek, 02 sierpnia 2013 1:01

 

 

 

 

Dzięki internetowemu tłumaczowi mamy możliwość poznania treści blogów obcojęzycznych. 

Nie tylko u nas takie upały...

Z blogu -

 

Digital Creations Donna

 

"


Hi everyone, Kolejny gorący dzień o 2 więcej! fuj. I tak chcesz włączyć mój AC off na kilka dni i być w stanie otwierać okna i niech miły wiaterek do domu. Może w ten weekend. Nadal staram się wysuszyć naszą piwnicę od kiedy to zalane w ostatni weekend, miejmy nadzieję, że uda nam się rzeczy, ponownie zmontować i być w stanie poruszać się tam ponownie. Meble z głównej sali jest wszystko popchnął na zaplecze tak, że mogliśmy dostać dywan wysuszona. Fani wciąż wieje na dywanie, ale myślę, że to w końcu suche, tak, że możemy rozłożyć dywan z powrotem.
Poszedłem do mojego spaceru bardzo wcześnie rano, wczoraj i dziś rano z powodu upału. Wyszedł z domu o 05:45 rano, tak jak robiło się światła dziennego. a ja nadal pocenie przez czas ja wróciłem do domu.
Nie miałem prawie Komentarze nikomu na dłuższą chwilę. Chcielibyśmy usłyszeć od ciebie, jeśli się zatrzymać.
Więc zostawić trochę miłości i trochę czasu, aby się przywitać.
Hugs



 To jest dla nas wszystkich pijących wino tam. Nie jest nothng jak dobry kieliszek wina wieczorem podczas relaksu po długim dniu. Zmierzamy do naszego domku w lesie na najbliższe 3 dni. Masz świetny weekend każdego.
Hugs"

.............................

Może tłumaczenie niezbyt dokładne i poprawne, ale dla tych , którzy  nie znają języka, pojawia się  jakieś światełko... A swoją drogą to zwyczaje ludzi na całym świecie są podobne, też lubię wieczorem  rozkoszować się dobrym winem...

Wpis przygotowałam  wcześniej, teraz dodaję piosenkę i wybieram się ... do łóżka spać.  Dobranoc!

 

http://youtu.be/bsov2AtBZnY


Podziel się

komentarze (7) | dodaj komentarz

Życzenia majowe

środa, 15 maja 2013 1:34

 

 

 

 

 

 ...

 

Wszystkich, obchodzących swe imieniny, urodziny i jubileusze w maju, zapraszam do blogu z życzeniami -

W płatkach róż tysiące życzeń...

Adres - http://krystynar3.bloog.pl

Dodatek muzyczny...

 

http://youtu.be/NGorjBVag0I

 


Podziel się

komentarze (34) | dodaj komentarz

Skrzypek nie na dachu tylko na stacji metra - JOSHUA BELL

sobota, 02 lutego 2013 23:37

 

 

 
 
W czasopiśmie - "Barwy Szkła" na str.20.  mój artykuł - "Witraż w domu".
W tym roku czasopismo ukazywać się będzie w wersji elektronicznej...

 

ERMITAŻ ODŁOŻONY NA PÓŹNIEJ...

Dzisiaj przedstawiam znanego skrzypka ...

 

 

http://youtu.be/GZJ9xBvb41U

Otrzymałam o nim wiadomość od kolegi, postanowiłam  nią podzielić się...

 

 "SKRZYPEK NA STACJI METRA

 

http://youtu.be/myq8upzJDJc


 

 W waszyngtońskim metrze usiadł pewien człowiek i zaczął  grać na skrzypcach. Był mrożny, styczniowy poranek.
W ciągu około 45 minut zagrał 6 utworów Bacha.
Szacuje sie, że w tym czasie, 1.100 ludzi przeszło przez stację metra, udając się do pracy.

 Po upływie trzech minut,  pewien pan w średnim wieku zauważył, że gra jakiś muzyk.
Zwolnił kroku i zatrzymał się na parę sekund, po czym pospiesznie ruszył dalej, aby nie zakłócić swego harmonogramu dnia.

 Minutę później skrzypek otrzymał pierwszego dolara: jakaś kobieta rzuciła mu go do futeralu i poszła sobie dalej, nie zatrzymując się.

 Kilka minut później jakiś człowiek oparł się o ścianę, aby posłuchać gry, ale zaraz potem spojrzał na zegarek i odszedł.
Najwyrażniej był już spóźniony do pracy.

 Osobą, która poświęciła skrzypkowi najwięcej uwagi, byl 3-letni chłopczyk.
Jego matka kazała mu sie pospieszyc, ale chłopczyk zatrzymał się, aby jeszcze spojrzeć na skrzypka.
W końcu kobieta popchnęła go mocno; chlopiec ruszyl z miejsca, ale caly czas odwracał glowę.
Takie samo zachowanie powtarzało się u kilkunastu innych dzieci.
Wszyscy rodzice, bez wyjątku, kazali im iść dalej.

 Podczas 45 minut gry, tylko 6 osób zatrzymało się na chwilę.
Okolo 20. dalo mu pieniądze, potem jednak odeszło, nie zwalniając kroku. Zebrał 32 dolary.
Kiedy przestal grać i zapadła cisza, nikt tego nie zauważyl. Nie bylo oklasków, ani żadnych słów uznania.

 Nikt nie wiedział, że owym skrzypkiem byl Joshua Bell, jeden z najbardziej utalentowanych muzyków świata.
Zagrał właśnie kilka najtrudniejszych utworów, jakie kiedykolwiek zostały skomponowane, na skrzypcach
wartych 3,5 milionów dolarów.

 Dwa dni wcześniej, wszystkie bilety na koncert Joshuy Bell'a w Bostonie zostały wyprzedane.
Średnia cena biletu wynosiła 100 dolarów.

 To jest prawdziwa historia.
Joshua Bell, grający incognito na stacji metra, brał udział w eksperymencie społecznym zorganizowanym
przez Washington Post.
Eksperyment dotyczyl percepcji, gustu i ludzkich priorytetów.
Zagadnienia brzmialy:
Czy w pospolitym otoczeniu i o niesprzyjającej godzinie potrafimy ujrzeć piękno?
A może przestajemy je doceniać? Czy potrafimy dostrzec talent w nieoczekiwanym miejscu?

 Jeden z możliwych wniosków plynących z tego eksperymentu może brzmieć:
JEŚLI NIE MAMY CZASU, ABY ZATRZYMAĆ SIĘ I POSŁUCHAĆ JEDNEGO Z NAJLEPSZYCH
MUZYKÓW ŚWIATA, GRAJĄCEGO NAJLEPSZĄ MUZYKĘ, JAKĄ KIEDYKOLWIEK SKOMPONOWANO,
TO ILE INNYCH RZECZY NAM UMYKA? - Andy"

...

Ta historia zdarzyła się kilka lat temu, lecz nadal jest aktualna. Paradoksy nadal wiodą prym w naszym zaganianym życiu.

 KTO NIE ZAUWAŻA PIĘKNA, TEMU UMYKA SZCZĘŚCIE...

 To  nagranie wywołuje łzy...

 

 http://youtu.be/Q8s5aV60yFA

 

 PS. Zapraszam na święto Matki Bożej Gromnicznej w :

http://krystynar11.bloog.pl

W Topoli Lirycznej nowy tekst :

http://rubin3.bloog.pl

 


Podziel się

komentarze (11) | dodaj komentarz

Znalezione w sieci i nie tylko...

piątek, 27 kwietnia 2012 23:10
 
 
 
Proponuję najpierw obejrzeć video
 
 
 Szukałam czegoś w sieci i przez przypadek znalazłam się na stronie, z której skopiowałam wiersz, nie pytając o zgodę autora. Nie było możliwości wpisania komentarza. Dlaczego skopiowałam? Wiersz mi się najzwyczajniej w świecie spodobał...
 

Bilet w jedną stronę

Chmury , szyny , ścieżka
Bije serce Twoje
Noga , but , pęcherze
byle w jedną stronę
Pusta kieszeń , pełne serce
W Twoim progu stanie
A jak mnie nie przyjmiesz
pokocham Sekwanę

Wojciech Bol Szymański
11.05.2011 r.

 

Od siebie dodam - trudno nie pokochać Sekwany, zwłaszcza jeśli w tle ta druga osoba, która sobą woła...

 

Na zakończenie...

 

 

 


Podziel się

komentarze (19) | dodaj komentarz

Dzisiaj ciekawostka z dziedziny sztuki...

czwartek, 12 stycznia 2012 10:47

 

 

www.polskiemuzy.pl       www.pielgrzymki.szczecin.pl

Zajrzyj do Polskich Muz...

 

W czasopiśmie  - "Barwy Szkła" - mój nowy artykuł.

Zachęcam do kupna tego czasopisma.

Znajdziecie tam wiele interesujących artykułów o witrażach

i poznacie ich pasjonatów...

 

 

 

 

Solniczka Franciszka I

 

Niezmiernie interesująca jest biografia Benvenuto Celliniego.

Miał awanturnicze życie. Gdy miał szesnaście za bójki wygnano go z Florencji.

Wędrował pomiędzy Bolonią, Pizą, Sieną i Rzymem.

W międzyczasie uczył się zawodu

u złotników, lecz nie pociągał go wyrób biżuterii, wolał rzeźbę rylcem.

Nawet przez pewien czas pełnił służbę u papieża Pawła III.

Za kradzież drogocennych kamieni w 1538 roku siedział w więzieniu.

Zwolniony,  po roku wyjechał  do Francji. Tam od króla Franciszka I otrzymał

 obywatelstwo. Miał niesłychane szczęście, bo kilka razy w życiu zostawał ułaskawiony.

Na zlecenie  Franciszka I stworzył arcydzieło. Była to złota solniczka o wysokości

30 centymetrów. Jest to personifikacja.

Bogini trzyma jedną rękę na piersi, w drugiej trzyma rośliny i symbolizuje ziemię rodzicielkę.

Bóg oceanu  - Neptun,  z trójzębem i rydwanem z muszli, siedzi koło okrętu,

w którym przechowuje się sól.

Hebanowa baza udekorowana jest kartuszami z leżącymi postaciami,

które symbolizują cztery pory dnia i cztery wiatry pór roku.

Artysta przedstawił Morze i Ziemię w postawie siedzącej.

Ziemia jest kobietą a Morze mężczyzną.

Ich nogi wchodzą między siebie i jak morskie odnogi wpadają w ziemię,

a przylądki zanurzają się w wodzie.

B. Cellini tak opisał swe dzieło:

„Ziemię uformowałem jako kobietę w całym jej pięknie  

- przy niej stoi bogato ozdobiona świątynia.

W drugą dłoń bogini włożyłem rośliny przelewające się dzięki naturalnej okazałości.

Poniżej postaci, w części reprezentującej ziemię,

przedstawiłem najwspanialsze zwierzęta.

W części morskiej stworzyłem tak wiele gatunków ryb i muszli,

ile można było przedstawić na tak małej powierzchni.”

 Kiedy na stole królewskim zabrakło soli, saliera została ocalona,

gdyż zamierzono przeznaczyć ją na potrzeby wojenne.

Potem stała się własnością Habsburgów, gdy Karol XIX przekazał ją jako prezent arcyksięciu

Ferdynandowi II z Tyrolu i na początku była częścią kolekcji zamku w Ambras.

W XIX wieku znalazła się w Muzeum Historii Sztuki w Wiedniu.

Salierę rozsławił J. W. Goethe.

Niestety, ta piękna solniczka została wykradziona

z muzeum i słuch o niej zaginął.

 

 Jeszcze coś dla ucha -

 

http://youtu.be/CGH-J0v3vxg

 

Zapraszam do blogów z nowymi tekstami -

http://krystynar15.bloog.pl

czyli Sztuka i ja... z recenzją baletu p. Jana Pilawy

Polecam- http://krystynar11.bloog.pl

czyli Zanucić cicho Maleńkiemu

 oraz  http://1rubin1219.bloog.pl

- A capite ad calcem...

w http://krystynar30.bloog.pl

  czyli Modlitwy Miłości

List do Ducha

Zajrzyj do Hani -

 

http://violka-historie.blog.onet.pl


Podziel się

komentarze (21) | dodaj komentarz

Dla Hani to wszystko...

środa, 13 kwietnia 2011 21:19

 

 

  

 www.polskiemuzy.pl                     www.pielgrzymki.szczecin.pl

 

Zapraszam do :

 

www.polskiemuzy.pl 

 

znajdziecie tam moje dwa nowe artykuły o błędach i cierpieniu ...

Szukajcie w kategorii - Myśli lub w Nowościach...

 

 

Dzisiaj dla mojej wirtualnej Siostrzyczki Hani wybrałam piosenkę ...

"http://www.youtube.com/embed/KairmsARpyo"

 

Czyż nie jest to piękna piosenka?

Ile w niej tęsknoty... ile w niej lirycznego odniesienia...

Dlaczego ludzie nie potrafią unieść się ponad wszystko?

Ponad złość, ponad podziały, ponad przyziemność?

Czy nie lepiej podążać za głosem piosenki?

 

Haniu...

 

Cała Twoja uroda nie tylko w fizis jest zawarta

także w Twojej duszy kartach...

Masz talentów co niemiara.

Najwspanialszy z nich

to w przodków wiara.

Także polityczne Twe poglądy

przyjmie każdy człowiek rozsądny,

bo są one jak bioprądy...

Gorzej z tymi, których czas z grzesznością myli...

Jedno pewne jest niezbicie ,

że szanujesz innych życie.

I to w Tobie najpiękniejsze,

że potrafisz pisać wiersze.

Cenię w Tobie wiele zalet,

zwłaszcza to, że można z Tobą poszaleć

na niwie, gdzie wszystko układa się szczęśliwie

za sprawą Violki i Waldemara,

przecież niezła z nich jest para...

Z nami jeszcze lepiej -

przeciwstawiamy się głupocie ślepej...

By się wszystko dobrze skończyło,

specjalnie dla Ciebie zakończę miło.

Co to będzie, sama się przekonaj

I przeglądu wszystkiego dokonaj...

Na dzisiaj przygotowałam dla Ciebie,

byś poczuła się jak w niebie,

dwie sukienek wersje z Alenki kwiatków ode mnie...

Tak jak sama tego chciałaś  w granacie...

Przydałby się  gość w takim samym koloru krawacie...

Może w którejś z nich poczujesz się przyjemnie...

Przyjmij ten skromny dar ode mnie...

 

 

 

Haniu....

Na obrazku są trzy pary kolczyków, które dla Ciebie wybrałam u Swarovskiego.

Lubię jego biżuterię..

Jedne kolczyki na ranek...

Drugie na południe...

Trzecie na wieczór...

Niech przyniosą Ci szczęście.... Twoja wirtualna siostra - Krysia.

 

 

Pamiętajcie o blogu Hani...

 

www.violka-historie.blog.onet.pl 

 

 


Podziel się

komentarze (9) | dodaj komentarz

Aktualności...

poniedziałek, 31 stycznia 2011 19:15

 

 

  

www.polskiemuzy.pl                     www.pielgrzymki.szczecin.pl

 

 

 Przygotowałam niespodziankę dla Gabi z myślą, że się ucieszy...

Muszę przyznać, że do portretu pozowała nie tylko z godnością ale niezwykle cierpliwie...

 

 

Odpowiem krótko na poprzednie komentarze... Napisałam o przyjaźni, a rozgorzała atmosfera polityki...

Bardzo mi się podobają te komentarze... Nie napiszę czyje najbardziej, by nikogo nie dotknąć i by nie było, że kogoś wyróżniam. Uwagi o władzy słuszne. Kwestia prawdziwego Polaka pod znakiem zapytania... Najpiękniejsza definicja w wierszu - "Kto ty jesteś..." - Wł. Bełzy...

Nie można w polityce odwoływać się z byle powodu do religii... i na niej budować popularność. To zniechęca wyborców myślących ... Jest , jak napisała Hania. Zarobić na wierze, ile się da? Nie tędy droga...  Odwoływanie się do Boga i treści chrześcijańskich tak, lecz nie w taki oszukańczy sposób.

Vojtku... kilka słów do Ciebie... O liberum veto pełno w internecie...

Jednak przybliżę temat...

Liberum veto jest mechanizmem demokratycznym. Czy dobre, czy złe... to zależy. Bywało i tak, i tak...

Istniało w Polsce od początków demokracji szlacheckiej. Ugruntowało się w XVI i XVII wieku. Posłowie sobie z nim radzili poprzez kompromis lub awantury. Na pewno liberum veto było chorobą sejmową, gdy byle kto mógł przerwać obrady sejmu.  To rodziło też dwojaką moralność publiczną.  Liberum veto było zasadą ustrojową, która powstała z jednomyślności i ze związkowego charakteru Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Każdy z posłów reprezentował jeden okręg. Podejmowanie decyzji przez większość uznawana była za łamanie decyzji ustrojowej. Władzę finansowo wspierali obywatele, nie państwo. Liberum veto miało tez zapobiegać korupcji. Zniesione zostało przez Konstytucję III maja, bo się nie sprawdziło.

 

Pamiętaj o bloogu Hani....

www.violka-historie.blog.onet.pl      - blog. Hani - Biruty

 

Jeszcze piosenka...

 

"http://www.youtube.com/embed/rKgcKYTStMc"


Podziel się

komentarze (7) | dodaj komentarz

O tym co ważne...

czwartek, 20 stycznia 2011 22:10

 

  

www.polskiemuzy.pl                     www.pielgrzymki.szczecin.pl

 

Znowu są jakieś problemy... Od wczoraj nieczynny jest licznik wejść  w mych blogach w WP ... Mam problemy z wprowadzeniem muzyki z You Tube... Dziwny jest ten świat... Wszystko się psuje, by przysporzyć udręk. Krzesło się rozkleja. Kran się urywa. Woda się leje. Zapchał się zlew... Parkiet się wybrzuszył. Przepaliła żarówka. To tyko niektóre z usterek, które na nas czyhają w codzienności... A tu do tego jeszcze problemy z komputerem... I jak tu żyć normalnie i bezstresowo?

Póki co? Trzeba przeć do przodu. Od znajomego z sieci, popularnego fotoreportera, którego bloog -

http://warsawman.bloog.pl  , cieszy się dużym zainteresowaniem,

otrzymałam e- maila o takiej treści (poinformowałam autora, że opublikuję , nie zaprotestował...):

 

Witam Krystynę!

Stworzyłem jeszcze jednego bloga. Nie najważniejszego i nie pierwszoplanowego. Piszę tam historie TYLKO PRAWDZIWE. Może to co napisałem będzie dla kogoś przestrogą. A może drogowskazem?

Lepiej się uczyć na czyichś błędach niż na swoich. Bo czasami na naprawienie błędów może być za późno. O niektórych zdarzeniach wspomniałem na  www.warsawman.bloog.pl  Ale mało.

Tutaj będą całe historie.  Historia, ale ta prawdziwa może być nauczycielką życia. Przy okazji proszę o dodanie tego bloga do Twoich ulubionych blogów.

Pozdrawia Vojtek

 http://prawdziwezdarzenia.bloog.pl/

 

Z tego, co tam przeczytałam, to sądzę, że będą tam pojawiać się różne ciekawe historyjki z życia wzięte.

Taka wirtualna gorąca linia... Pewnie taki blog zainteresuje sporą grupę ludzi. W imieniu autora - Vojtka zapraszam tam na sensacyjne wątki... Krystyna

 

   

 

Mam prośbę do moich Czytelników.

Proszę pięknie o jednego smsa. . . w sprawie mojej przyjaciółki Hani, która bierze udział w Konkursie na Blog Roku.

Blog Hani zasługuje na takie wyróżnienie, bo prowadzony jest z klasą – piękna oprawa graficzna, wyjątkowość słownego przekazu, niespotykany nastrój i delikatna liryka obrazu i słowa… Wszystko to zasługuje na wyróżnienie i pochwałę. Dlaczego stale ma wygrywać bylejakość, marność, głupota i wyuzdanie? Pomóżmy w dokonaniu właściwych wyborów. Poprzez swoje poparcie wspomagajmy dobroć i piękno. Tylu ludzi tu zagląda codziennie…. Mam nadzieję, że znajdą się Tacy – szlachetni, wspaniałomyślni, wolni od przyziemnej zawiści, ludzie czystego serca, którzy zagłosują za Hanią – Birutą, wysyłając  smsa  o treści  -

A00103

UWAGA! 

"A"... TO LITERA, POZOSTAŁE ZNAKI TO CYFRY, A WIĘC -  A ZERO, ZERO,JEDEN, ZERO, TRZY, CZYLI -     A00103

na numer:

7122

Koszt sms-a : 1, 23 zł brutto.

 

Głosuj na blog Hani! 

Niech piękno zwycięża.


Podziel się

komentarze (9) | dodaj komentarz

Zaproszenie do następnego mego blogu...

piątek, 14 stycznia 2011 23:18

 

 

  

www.polskiemuzy.pl                     www.pielgrzymki.szczecin.pl

 Znajdziesz mnie w Polskich Muzach...

 

Tym razem bloog dla dzieci...

Na tę okoliczność przygotowałam obrazek...

W tym blogu w Ulubionych stronach kliknij na :

 

Grota pełna lazuru...

W ten sposób będziesz w kolejnym moim blogu...

 

 

Tego, co nie widzą dorośli, zobaczyły dzieci...

 

W pokoju rozgościły się  różne stworki

bajkowe postaci, zwierzaczki i ptaszki...

Zajęły wolne miejsca i pozują do zdjęcia.

Nawet przy tej czynności się wyciszyły,

bo przedtem wielki raban czyniły...

Jedno od drugiego głośniejsze.

Najwięcej rozrabiały te śmielsze...

Pieski szczekały, kotki miauczały,

myszki piszczały, ptaszki ćwierkały.

misie mruczały, żaby kumkały,

a dziewczynki tańcowały jak dwa Michały...

Tak, że rwetes był niemały...

 

 

www.violka-historie.blog.onet.pl      - blog. Hani - Biruty

 

Warto też zajrzeć do :

 

http://petry.bloog.pl


Podziel się

komentarze (6) | dodaj komentarz

Ago , odpowiedź do Ciebie znajdziesz w bloogu : krystynar1.bloog.pl (Zmierzch Błękitu Druga Część Bloga Całej w Niebieskim Niebycie )...

wtorek, 01 września 2009 21:37


Kto chce niech poszpera w mych innych bloogach... (czytaj niżej...) Dobranoc - Krystyna





Podziel się

komentarze (13) | dodaj komentarz

O wojnie poczytacie na moim bloogu : krystynar4.bloog.pl Wystarczy w ulubionych nacisnąć bloog : Na imię mam Ojczyzna

wtorek, 01 września 2009 1:43
...

i jest mi smutno
i jest mi źle
kiedy odzywa się we mnie płaczem
Ojczyzna
wtedy serce mi kołacze
wtedy mam myśli złe
niech sam to przyzna
ten który wie
co to jest Ojczyzna
która toczy niewłaściwą grę
o z absolutem obcowanie
w przestrzeni kłamstw i przeinaczeń
martwymi zapisana ciałami
z winy mocarzy którzy o imperia boje toczą
krzyżami tych co pomarli śmiercią męczeńską
o powstań z grobu ta
któraś była ropiejącą udręką
i nieś sztandaru powagę z dumą
przynależną niezależnym tłumom
gotowych za Ciebie w ogień skoczyć
by stało się to czym miało się skończyć...





Podziel się

komentarze (12) | dodaj komentarz

Niedzielne popołudnie... Każdy z nas korzysta z innej formy odpoczynku. Najbardziej odpoczywam przy pisaniu ,dla niekórych to kara, dla mnie nie...

niedziela, 19 kwietnia 2009 17:53




Miło jest posiedzieć w cieple świec i słuchać muzyki, która zapada głęboko w serce. . .






Różne rzeczy dzieją się w przestrzeni internetowej. Przedwczoraj  w poczcie otrzymałam serię zdjęć jakiejś nieznanej mi rodziny. Za każdym razem odsyłałam na adres nadawcy,

a one ciągle do mnie nadchodziły. Wreszcie przyszła wiadomość, że adresat ma taki sam adres. Imię jak moje i początkowa litera nazwiska też . Ktoś sobie stworzył skrót jak ja.

Jak to możliwe? Zwykle, jeśli adres powtarza się, to poczta powiadamia, że już taka nazwa występuje i nakazuje zmianę . Zastanawiam się, czy nie zmienić nazwy, ale z tym byłby kłopot, bo na nowo musiałabym wszystkich powiadamiać o zmianie adresu. Co będzie jak korespondencja do mnie, będzie kierowana do kogo innego. Nie wszyscy odsyłają cudze listy. Zdarza się , że przychodzą listy o zupełnie innym adresie. To już jest całkiem niezrozumiałe. Wczoraj usiłowałam wysłać wiadomość pod wskazany adres, niestety, nie udawało się . Wreszcie za którymś razem zaskoczyło. Było mi nieprzyjemnie, bo ktoś czekał na mą reakcję i mógł pomyśleć, że zwlekam albo nie chcę... Dzisiaj wysyłam korespondencję z obrazkiem. Wiecie, co się stało? Cały tekst przesłonięty został zdjęciem, które wprowadziłam pod tekstem... Wprost niewiarygodne...

Podobnie jest z połączeniami z niektórymi blogami, występują utrudnienia. Potrzebna jest cała rzesza dobrze wyszkolonych fachowców, by to wszystko utrzymać w odpowiednich ryzach.

Też...  sobie... wybrałam temat przy niedzieli...

A teraz zmiana miejsca i nastroju. Pewnie ciekawi Was, co słychać u mego

świerszcza - imć Waldemara Drugiego Mącidreszczańskiego. W tej chwili pochlipuje cichutko z tęsknoty za ukochaną . Od czasu do czasu rzępoli coś na skrzypcach lub na wiolonczeli. Rzępoli, bo trudno to nazwać muzyką . Sama nie wiem czy to ćwiczenie frazy przed występem czy powstawanie nowej kompozycji. Muzycy przecież żyją swoim światem , a każdy z nich myśli o sobie, że najlepszy. Coś na ten temat wiem . Dlatego za bardzo Valdiego nie wypytuję ....

Z artystami różnie bywa.  W każdej chwili kubeł farby na głowę gotowi wylać . A jacy zazdrośni o siebie wzajemnie. Ten tylko lepszy, kto gorszy,  a nie ten co lepszy, bo najlepsi to oni...tak sądzą ... No, ale tak jest

w każdym środowisku. Jedno jest pewne , Waldemar pierścionek zaręczynowy w pudełku trzyma. Sfotografował , więc pokażę, jak wygląda....

 zobacz/zamów
Białe i żółte złoto z diamentami, za niecałe cztery tysiące złotych. 

Piękny , prawda? Niech ktoś powie, że nie. Violka wybrała wielki, okazały, bo chciała, by wszyscy od razu zauważyli, więc najpierw kupił ten, który wybrała.  Też go podaruje, niech sobie go Viola od czasu do czasu zakłada, ale na zaręczynowy wybrał inny, bo ma subtelniejszy gust. Potrzeby panny jednak rozumie i godzi się , by nie sprawić przykrości. To dopiero kawaler, też bym takiego chciała... No, ale mam to już za sobą ...

zobacz/zamów

Z rubinem i brylantami ...

Gdy się z tymi pierścionkami zjawi, to nie wiem, co będzie... Radzę, by ten z diamentami ofiarował w dniu ślubu, a ten, który wybrała Viola dał jej na zaręczyny. Mamci Birucie zamierza wybrać okazałe kwiaty... Współczuję Jej, bo będzie musiała zaproszenia na ślub wysyłać i przyjęcie zaręczynowe u siebie przygotować. Sądzę, że lokal na wesele wspólnie wybierzemy. Bożenka podobno sukienkę szyje. Coś tam Damian z wujciem Tomciem też przygotowują ...
Muszę pomyśleć o kreacji dla siebie i prezencie dla Panny Młodej. Chyba Jej kupię komplet biżuterii ślubnej. Już nawet mam taki jeden na oku.
Sobie raczej nie kupię, wybiorę z tego, co posiadam...
Widzę, że Valdi zabiera się za pisanie. Pewnie list miłosny do Violki pisze. Niech pisze!... Krystyna Laura.




Podziel się

komentarze (6) | dodaj komentarz

Kto nie był jeszcze w Wirtualnym Salonie Laury, zapraszam na temat z dreszczykiem . . .

środa, 11 lutego 2009 21:21




 Czyżby "blagowanie"?

Jednak blogi to nie taka głupia sprawa. Zawsze można natrafić na te, które w jakiś sposób rozwijają , bo są i takie , które ogłupiają i tych niestety najwięcej. Znam osoby , które prowadzenie bloga nazywają „blagowaniem" i twierdzą , że „blagowanie" to idiotyzm. Czyżbym była idiotką ? Nie zauważyłam tego u siebie. A inni? Zauważą , co chcą . Zawsze wynajdą , by czegoś się przyczepić, jak przyczepili się ministra Andrzeja Czumy. Całą listę zadłużeń amerykańskich wywlekli, jakby było mało, to wygrzebali , gdzie i ile pożyczki w rodzimym kraju wziął i ogłosili, że oszczędności nie ma. Jak ma za dużo kasy - źle, nie ma  - jeszcze gorzej ! Pisałam wczoraj w „Wirtualnym Salonie Laury" o moich powiązaniach gościnnych z diabelskim światem i właściwie, pojawił się tylko jeden komentarz na temat tekstu, więc albo intelektualnie przewyższam możliwości czytelników, albo to zwykły gniot, a ponieważ wysoko oceniam swe możliwości pisarskie, to pod ostatnim stwierdzeniem się nie podpisuję i myślcie sobie o mnie , co chcecie. . . Wystarczy mi do szczęścia opinia Tomasza, bo ma rozeznanie w tym względzie. . .  Aż dziw bierze, że mi się w wirtualnym świecie taki rodzynek trafił.  Ale prowokuję!? W końcu inteligencję od czego się ma? Wracam do mego odbioru znajomych blogowych. Znajduję u nich to , czego potrzebuję - spokój , refleksję , naukę , wskazówkę , humor. To wszystko wzbogaca. Daje możliwość poznania drugiego człowieka. Czasami jest to budzenie niepokoju, ale przecież i on bywa twórczy. Dziś w jednym z blogów, autor tekstu, żeby w dumę nie wpadł, bo bywa zgubna,  nie wymienię nazwy,  użył niezwykle trafnego i pod względem językowym doskonałego określenia stanu ducha związanego z aurą .  Odczułam ni stąd ni zowąd, że to dokładny opis mej dzisiejszej duchowej formy, a więc doznajemy podobnie,  różne dolegliwości odbieramy jednakowo i właśnie budujące jest to , że nie jesteśmy w tym odosobnieni.  Odnajdujemy się często w tym , co piszą o sobie inni. Prawidłowość brzemienna w te same skutki.  Zatem, jak niektórzy twierdzą , „blagowanie" , czyli bazowanie na wymysłach i widzi mi się kłamliwym, udającym, lecz w sensie pozytywnym , niekłamliwym, to wcale nie taka głupia sprawa. Blagier to łgarz. Ile kłamstwa w treści blogowej wie sam autor. Czy wszystkich możemy o to posądzać, że „blagują" ? Niech nasze blogowanie nie będzie blagowaniem tylko prawdziwym rzeczy nazwaniem. To tak przed spaniem . Czy uda mi się dzisiaj wcześniejszy odpoczynek , tego na razie nie wiem . Życzę Państwu szczęśliwej nocy - Krystyna Laura.


Podziel się

komentarze (4) | dodaj komentarz

Człowieczy los bywa zaskakująco dziwny . . .

wtorek, 30 grudnia 2008 23:34
Plik:Evstafiev-solzhenitsyn.jpg

Aleksander Sołżenicyn w pociągu do Władywostoku





 
„Obrazowanszczina" ...

 

Przyznałam się , ( wszystko w ostatnim wpisie), to i sen miałam lekki. Jakie konsekwencje będą , to się okaże.

Tomasz, bodajże w jednym z ostatnich komentarzy do mego tekstu, nawiązuje do pisarzy rosyjskich, nazywając ich brylantami .

Lepiej nie mógł określić. Jak dobrze trafić na oświeconą osobę.  Zadał pytania - „ . . . jaki był stosunek Puszkina do cara

i później do powstania listopadowego?" oraz  „... a jaki Sołżenicyna do Putina?".

Do pierwszego pytania nie będę, odnosiła się.  „Zaproszę" kiedyś Puszkina do Wirtualnego Salonu Laury", może osobiście nam to wyjaśni?  Skupię się na drugim pytaniu, w pobieżnym zarysie kreśląc sylwetkę Sołżenicyna. Zainteresowanych odsyłam do konkretnych biografii, z których nie wszystkie sprzyjają pisarzowi, jak choćby ta, podpisana rzekomo przez pierwszą żonę pisarza , Natalię Rieszetowską .  Jednak, należy to przyjąć z rezerwą , bo żony nie zawsze są obiektywne, zwłaszcza, te porzucone.   Nie sposób w treści blogowej przedstawić wszystkich faktów. Z wykształcenia matematyk, pracował jako nauczyciel. Lata wojny i gułagu.  Nic nie było proste.  Aresztowany w Elblągu
w 1945r., po przechwyceniu listu do przyjaciela,
w efekcie - osiem lat w obozie pracy. Jak ma to się do jego twórczości? Bez lat doświadczeń nie byłoby wielkiej literatury faktu.

Chorował na nowotwór żołądka. Lekarze przewidywali rychłą śmierć, przerzuty zadziwiająco ustąpiły, pisarz uważał to za dar Boży. W 1957 rehabilitowano go
i mógł wrócić  do europejskiej części ZSRR.  Wtedy już zajmował się twórczością literacką .

„Krąg pierwszy", „Archipelag Gułag" (relacja historyczna),  opowiadanie  - „Szcz  -   854 "  (jeden dzień jednego więźnia)

- rozprowadzane były w niezależnym obiegu. Pisarz wierzył , że jego doświadczenie, spisane w książkach, ujrzy światło dzienne. Jego nazwisko z dnia na dzień stało się znane. Zaczęło się od „Jednego dnia..." w chruszczowskiej odwilży. 

Wróg systemu powoli wracał do normalnego życia. Co to znaczy narazić się partii? Poddawany szykanom , stał niezłomnie na straży swego dziedzictwa. W 1970 roku otrzymuje nagrodę Nobla.  A już w 1973 r.  KGB skonfiskowało rękopis „Archipelagu Gułag" .  Typowa  „obrazowanszczina", (autorem określenia jest Sołżenicyn), czyli ludzie władzy bolszewickiej, którzy zastąpili inteligencję. Za sprawą Gorbaczowa ponownie zaczęto publikować utwory pisarza. Po pierestrojce Sołżenicyn zastanawiał się , jak odbudować Rosję . Otrzymał posiadłość od rządu.  Jakże dziwnie poplątane są ludzkie losy. Raz pod wozem , raz na wozie . . . W czerwcu 2007 r. otrzymał wysokie odznaczenia państwowe. Popierał rząd Putina. Rodzi się pytanie dlaczego dotychczasowy, zaciekły wróg komunizmu udziela poparcia nowej władzy z dawnych politycznych struktur.

Odpowiedź jest prosta  - uwierzył, że to przez co przeszedł, nie może się zmarnować . Ten „brylant" Rosji, gdyby chciał się zaprzedać , uczyniłby to dużo wcześniej. Mało jest takich , którzy by chcieli pałac zamienić na lepiankę .

Miałam dziś trudny dzień. Do 21h przeleżałam w łóżku. Odnowiło się przeziębienie. Już jest lepiej to i napisałam , co z siebie dziś wyrzucić miałam . Zastanawiam się , ile osób  przeczyta to. Zerknęłam na licznik. Jest ponad 200 tysięcy wejść .

Przez rok i osiem miesięcy.  Jak ten czas leci. A swoją drogą,  to i ja swój gułag miałam . . . Krystyna.





Podziel się

komentarze (2) | dodaj komentarz

Na pytania komentatorów odpowiedź w komentarzach. . . Wszystkim odwiedzającym mój bloog życzę przyjemnej soboty i niedzieli. . .

sobota, 20 września 2008 13:39

Grafika:Afghan girl Pashtun.JPEG

 

 

 

Kobiety w niebieskich burkach .  . .

 

Komu ciężko to ciężko. Komu dobrze to dobrze.

Paradować w niebieskiej burce i oglądać świat przez siatkę nie jest łatwo.

Poczucie anonimowości. Ucieczka przed pogardą,

przed natrętnym spojrzeniem mężczyzn.

W Kabulu na każdym rogu żebraczka. Przykucnięta postać w brudnym śniegu.

Afgankom bieda zagląda do oczu. Oblewają się naftą i podpalają.

Samospalenia smak buntu jest ucieczką z tego świata. Poparzone twarze .

Smutne oczekiwaniem oczy. Jedne mówią. Drugie milczą. Rodzinne piekło.

Mąż, szwagier, teściowa to wrogowie. Znęcanie się nie jest karalne.

Co zrobić? Skoczyć do rzeki? Najlepiej spalić się. Tak dzieje się  najczęściej.

Zamknięte w czterech ścianach domu, duszą się nieszczęściem.

Ich życie nie należy do nich. Sprzedane żyją jak w więzieniu.

Nie mogą występować o rozwód.

Są bezwolne. Kobiety na świecie mają swe prawa, one, nie.

W tym czasie po paryskim bruku paradują „elegantki”.

Pokazują gołe ciała z tatuażami.

Chodzą dumnie na wysokich obcasach. Wiatr im włosy rozczesuje. Realizują pragnienia.

Swobodnie mówią o seksie. Mogą same przebywać , gdzie zechcą.  Są wolne.

Codziennie inne stroje. Inni mężczyźni. Lekko żyje się na Zachodzie.

Tu nikt nie zamyka na kłódkę jak w kraju,

gdzie mężczyźni nie mogą zapanować nad swym libido. . .

Kobiety w niebieskich burkach kroplami zwątpienia

i goryczy w paciorkach różańca omywają swe spojrzenia płochliwe jak motyle. . .

 

 

 

 

 

 

Grafika:Esmerelda.jpg

 

 


Podziel się

komentarze (14) | dodaj komentarz

Wirtualny Salon Laury

środa, 11 czerwca 2008 0:27

 

 

Salon to jest to . . .

 

Pomyślałam tak.  Księżną w doczesnym życiu nie zostałam , szans nie mam , by nią zostać, chociaż kto wie? Nadzieja matką głupich. Skąd by się taki książę znalazł, który by mnie chciał?  Gdybym lat osiemnaście miała to prędzej, a tak to co? Chyba ,że jakiś poeta, któremu wydaje się, że księciem jest. Prędzej jakiś kapitan ze statku, by się znalazł jak u jednej z bohaterek „Złotopolskich". . . Nawet taki jeden wpadł mi w oko... To nie moja wina , że wpadł....  Muszka też wpadnie niepostrzeżenie i co? Narazie ktoś się przy mnie kręci, ale ani księciem , ani poetą, ani nawet kapitanem nie jest. Mogę co najwyżej zaśpiewać, by smutno nie było. Co zaśpiewam? Jak to co?  - „ Upływa szybko życie . . .". Już zaśpiewałam . Ładnie? Mnie się wydaję, że tak, ale to tylko moje zdanie. Trudno. Naśladując panią  Cogitową, o wszystkim myślę.  Wymyśliłam, więc by w wirtualu Salon mieć.  Według Słownika jezyka polskiego - salon to obszerny, reprezentacyjny pokój, głównie do przyjmowania gości, bawialnia. Może to też  być komplet mebli do tego pokoju, np. Salon empirowy. W dawnym znaczeniu salon oznaczał także elitarne zebranie towarzyskie odbywające się stale u jednej i tej samej osoby.  Książęce, hrabiowskie salony.  Salony Paryża , Warszawy...Także Salon literacki, czyli miejsce spotkań literatów w domach arystokratycznych i mieszczańskich...W pospolitym znaczeniu  salon to również  salon mody, fryzjerski, meblowy, telewizyjny, motoryzacyjny...    W wirtualnym świecie  prawie jak w marzeniach z tą różnicą , że łatwiejsza realizacja wszystkiego, w dodatku nawet zamek można na wirtualną własność posiadać.  Muszę o tym pomyśleć i zakręcić się koło tego, ale na początek będzie salon. Marzenia o zamku zostawię na poźniej. Z góry zastrzegam , byle czego nie kupię, no chyba że znajdzie się właściciel z byle jakim zamkiem i  będzie chciał mnie mieć za wirtualną żonę . W realu mam jednego męża a w wirtualu jeszcze nie... Zastrzegam sobie - kandydat z zamkiem albo rycerz  w złotej zbroi, inni nie mają szans. Jak się już w moim wieku wydać to dobrze... Ciekawe, czy to byłaby bigamia - jeden realny mąż a drugi wirtualny? Nie lubię być samotna, więc tak sobie pomyślałam na wszelki wypadek... Z założeniem Wirtualnego Salonu Laury,( bo taką nazwę ma), nie miałam kłopotu. Wymyśliłam , napisałam i jest. Proste. W dodatku podatku płacić nie muszę . A i z lokalem nie było problemu, wybrałam najlepszy jaki był.

 

 

 

Wystrój salonu  bardziej klasyczny niż współczesny, to widać . . .

Powinno być nastrojowo. Tak będzie.

 

 

Wiecie już jak to to wnętrze wygląda. . .  Nieźle , prawda?

 

 

 

Herbatka angielska i ciasteczka gratis. Szampan i wino ze słynnych piwnic do woli. . . Wiadomo artyści. . .  . Kto pierwszy pojawi się dostanie bukiet róż. Jeśli je odbierze, zobowiązany będzie do wpisu w komentarzu w formie pokwitowania , że kwiaty w bukiecie otrzymał. Taki nawyk z PRL z Dnia Kobiet, gdzie podpisywało się raz rajstopki, innym razem czekoladki. . . Niedaleko upada jabłko od jabłoni, więc  podpis musi być.

Wirtualny Salon Laury otwarty będzie raz w tygodniu w każdą środę. W przypadku wyjazdu lub choroby właścicielki będzie zamknięty na cztery spusty. . .

Kto zjawi się jako honorowy gość? Ktoś ze starej gwardii, żeby prestiż  był.  .  .

Nawet Ojca Chrzestnego wybrałam, jest nim Jan z Czarnolasu. . .

Szkoda, że nie byliście na poświęceniu. Sam Biskup Wojciech wodą święconą pokropił. Nie zwracjcie uwagi na to , że moi goście z różnych epok będą występowali w tym samym czasie. Wszystko poza czasem i przestrzenią a także w czasie i w  przestrzeni...

Mistrzu Kochanowski, rozpoczynajcie literacką biesiadę. . .

Jan Kochanowski -

 

 

Na lipę


Gościu, siądź pod mym liściem, a odpocznij sobie !

Nie dójdzie cię tu słońce, przyrzekam ja tobie,

Choć się nawysszej wzbije, a proste promienie

Ściągną pod swoje drzewa rozstrzelane cienie.

Tu zawżdy chłodne wiatry z pola zawiewają,

Tu słowicy, tu szpacy wdzięcznie narzekają.

Z mego wonnego kwiatu pracowite pszczoły

Biorą miód, który potem szlachci pańskie stoły.

A ja swym cichym szeptem umiem sprawić snadnie,

że człowiekowi łacno słodki sen przypadnie.

Jabłek wprawdzie nie rodzę, lecz mnie pan tak kładzie

Jako szczep najpłodniejszy w hesperyjskim sadzie.

 

 

Miło, że nas ojciec poetów polskich tak po staropolsku, szczerze zaprasza. Dziękujemy.

Pod lipą kiedyś z Tobą zasiądziemy. . .

 

Zaraz z brzegu przedstawiciel młodszego pokolenia siedzi.  Poeta żeglarz. Twarz zakrywa dłońmi, więc portretu nie będzie. Znacie Go już. Bywa u mnie. . .

 

Dariusz Dorn

 

 


SPOZA PLANU NOŻA W WODZIE
                                pamięci Krzysztofa Komedy

ostatni calvados pity z pierwszym porywem wiatru
z miejsca przy oknie niewiele większym
od filmowego kadru widoczna przystań
z próchniejącym mostem we mgle

jachty przycumowane rzędem
wyłowione z nocy

jazzman improwizował do rana
ale dźwięki falowały jeszcze daleko od brzegu
w stronę sitowia przy wyspie pajęczej

christine przypłynie z pierwszą bryzą
zapewnił zanim wyszedł i dopowiedział na progu
ten stary peugeot wciąż jeszcze tam stoi
powiedz im
wycieraczki są w fortepianie

 

 

 

 

A tu nagle głos Boya słychać. . .

 

dr Tadeusz Żeleński   -   

 

POCHWAŁA WIEKU DOJRZAŁEGO

 

Marzę często o tym wieku,
Gdy zwierzę ginie w człowieku;
Gdy już żadna z ziemskich chuci
Władzy Ducha nie zakłóci.
Jak to musi być przyjemnie!
Nic poza mną, wszystko we mnie:
Zmysłów swoich gęstą pianę
Zbierasz sobie jak śmietanę
I rzucasz (czy to nie prościej?)
Na ekran Nieskończoności.
Oczyszczony duch ulata
W harmonijne kręgi świata,
Dokoła człowiek spogląda,
Nic nie pragnie, nic nie żąda,
W ciągłej ekstazie na jawie
Żyje się - za bezcen prawie.
A czas! Tu dopiero zyski:
Żaden ciała popęd niski
Roboczego dnia nie kurczy,
Nie zawadza w pracy twórczej;
Z pokoju, mocą tajemną,
Nie wygania cię w noc ciemną;
Gdzież tam! Z niebieskim spokojem
Siedzisz przy biureczku swojem,
Huczy, dymi samowarek,
Ty równiutko jak zegarek,
Zawsze z jednaką ochotą
Nizasz myśli nitką złotą,
Uprawiasz swój interesik
Pogodnie jak drugi Esik.
Od czasu Ducha narodzin
Dzień podwoił liczbę godzin!

A cóż dopiero w podróży!
Żadna chwila się nie dłuży;
Ląd czy morze, ty bez przerwy
Zawsze masz spokojne nerwy;
Nie zachodzisz nigdy w głowę,
Jak blisko miasto portowe;
Nie stajesz calutki w pąsie
Przy podejrzanym anonsie;
Bez żadnej myśli ubocznej,
Jak prosty świadek naoczny
Badasz sobie obce kraje,
Zwyczaje i obyczaje;
Oglądasz domy, ulice,
Zwiedzasz śliczne okolice,
Bez kłopotów, bez przykrości,
Bez dwuznacznych znajomości:
Nie zrozumie ta dzicz młoda,
Co to za wściekła wygoda.
Cóż to za przesąd, zaiste,
Ba, urągowisko czyste,
Ta niby prawda utarta,
Że tylko młodość coś warta!
Przypomnij sobie człowieku:
I czym ty byłeś w tym wieku?
Ot, pędziwiatr, dureń młody,
Ślepe narzędzie przyrody
Wszędzie gotowe po trosze
Wściubić te swoje trzy grosze;
W szaleństwie gorszy od źwirząt:
Wprost już nie człowiek, lecz przyrząd!
I co taki wie o świecie,
O życiu czy o kobiecie?
Czy w tym pustym łbie się mieści,
Co znaczy powab niewieści?
Ta harmonia niesłychana
Po to od Boga jej dana,
By iść przez świat niby święta,
Uwielbiana i nietknięta,
Obca wszelkim ziemskim szałom,
Wieść ludzkość ku ideałom!
Czy taki młokos to czuje?
Czy zrozumie, uszanuje?
On, co żyje jedną chętką:
D u ż o,  b y l e  j a k  i   p r ę d k o!
Ina rzecz, gdy już w nas cudnie
Nieczystość wszelka wychłódnie,
Wówczas, ach, wówczas dopiero
Wraz z tą najpiękniejsza erą
- Wielu z panów mi to przyzna -
Żyć rozpoczyna mężczyzna:
Gdy z płci swojej niewolnika
Zmienia się w pana, w zwierzchnika;
Gdy wolny od grubszych robót
DUCH zażywa pełni swobód.
Czy zrozumie młoda głowa,
Co to na przykład rozmowa?
Gdy dwie płcie, zgoła odmienne,
Wymieniają myśli cenne;
Słowo z słowem igra, skrzy się,
Fruwa jak piłka w tenisie,
Czasem leciutko dotyka
Misternego dwuznacznika,
To paradoksem się mieni,
To liczko wstydem spłomieni;
Któż mistrzem w takiej rozmowie?
Tylko dojrzali panowie!
A młody? Głupie to, płoche,
Tylko pobrudzi pończochę,
Bąka coś, pożal się Boże,
To znów kwaśny, nie w humorze,
Jedna myśl go ściga wszędzie:
Będzie ... z tego czy nie będzie.
Nigdym pojąć nie był w stanie,
Jak to może bawić Panie.

Słowem, nie przesadzę wcale:
W podróży czy w kryminale,
Przy pracy czy przy zabawie,
W każdej sytuacji prawie,
Czy przy politycznej misji,
Czy w teatralnej komisji,
Wiek dojrzały ma, bez blagi,
Tak oczywiste przewagi,
Że życzę wam, bracia mili,
Byście go rychło dożyli.

 

           

 

Na dowód, że w salonie był zostawił swą podobiznę.

Goście Salonu mile widziani w następną środę. 

 

Dla pierwszego Gościa róże z obrazu - Pierre Auguste Renoir

 

Grafika:Pierre-Auguste Renoir 143.jpg


Podziel się

komentarze (15) | dodaj komentarz

Witam w sobotę wierszem Zbigniewa Herberta, jako że ma swój Rok ... Potem zapraszam na wiersz Darka. Jeśli będę w niezłym humorze, (teraz jestem, bo ktoś piękne kwiaty mi przysłał ) , to może i jakiś tekst swój dzisiaj wprowadzę . Pieska nie mam , to na spacer go nie wyprowadzę ...

sobota, 07 czerwca 2008 11:58

 

 

 

 

Zbigniew Herbert



Pan Cogito a myśl czysta



Stara się Pan Cogito
osiągnąć myśl czystą
przynajmniej przed zaśnięciem

lecz samo już staranie
nosi zarodek klęski

więc kiedy dochodzi
do stanu, że myśl jest jak woda
wielka i czysta woda
przy obojętnym brzegu

marszczy się nagle woda
i fala przynosi
blaszane puszki
drewno
kępkę czyichś włosów

prawdę rzekłszy Pan Cogito
nie jest całkiem bez winy
nie mógł oderwać
wewnętrznego oka
od skrzynki na listy
w nozdrzach miał zapach morza

świerszcze łaskotały ucho
i czuł pod żebrem palce nieobecnej

był pospolity jak inni
umeblowane myśli
skóra ręki na poręczy krzesła
bruzda czułości
na policzku

kiedyś
kiedyś później
kiedy ostygnie
osiągnie stan satori

i będzie jak polecają mistrzowie
pusty i
zdumiewający

 

                       

                        


Podziel się

komentarze (1) | dodaj komentarz

Najlepsze życzenia dla Józefów, zwłaszcza dla mego zaprzyjaźnionego znajomego ze zmienioną piosenką , bo uznałam , że poprzednia była zbyt swobodna...

czwartek, 20 marca 2008 0:30
         Ach, te róże . . .
Posypały się róże od Ciebie . . .
z płatków wyszło imię Józef
w aurę sukcesu uwite,
więc nie, jak mówisz -
pożegnanie z bronią . . .
Nie mów tak!
Podziwiam Cię od lat ,
żyj ambicją jak dawniej .
Czyżby, czyżby
wróżba przyszła z czasem ?
O, Józefie miły,
w sercach naszych dla Ciebie
ognie się zapaliły . . .
                                      
                              Grafika:Pierre-Auguste Renoir 143.jpg

Podziel się

komentarze (2) | dodaj komentarz

Co stało się z blogiem - "zb.-mix.blog.pl"? Reniu, wyjaśniałam już, przy usuwaniu spamu, zniknął Twój urzekający wpis. Przepraszam melodią, słowami i kwiatkami . . .

niedziela, 24 lutego 2008 22:27

 

 

 

                     Żal

 

 


Gdy drwiący chochlik wkradł się niepostrzeżenie,
zniknęło bezpowrotnie, co życzliwością zapisane zostało.
Ulotniły się słowa a z nimi czyjś ducha nietuzinkowy czar.
Nie wróci , co stracone, jedynie w sercu pozostanie żal . . .

 

 

 

 


Podziel się

komentarze (8) | dodaj komentarz

Co się dzieje? . . . Rezygnacja

czwartek, 17 stycznia 2008 18:57

 

           
Ktoś namówił - weź udział w konkursie na Bloga Roku. Uległam namowie. Dziwne, bo stawiam opór przymuszana do czegokolwiek. Zgoda, to nie był przymus, raczej życzliwa sugestia. Pomyślałam, czemu nie? Zgłosiłam do konkursu. Potem żałowałam . Po co ci to? Nie mam natury hazardzistki ani nie zależy mi na uznaniu, bo to zgubne i zdradliwe, przy tym wynika z tego więcej negatywów niż przyjemności. Zresztą nie mam zamiaru konkurować z kimkolwiek. Wierzę, że są lepsi i błogosławieni przez los, niech oni wygrywają. Wszystko poddałam losowi do wczoraj, a tu mi wysyłają powiadomienie o SMS- ach. Niby mam prosić - głosujcie na mnie. Ktoś ma ponosić koszty związane z wysyłką. Nie. To nie dla mnie. Taka nowoczesna to nie jestem i takie jest w tej chwili moje myślenie, przypieczętowane uwagą osoby, która nie powinna mi czegoś takiego powiedzieć, ale o tym nie napiszę. Piszę, bo lubię pisać. Nie po to , by wygrywać, niech mają to wszystko ci, którym na tym zależy. . . Powodzenia Tym Wszystkim, którzy tego pragną i na to zasługują!!! Wczoraj usiłowałam usunąć zgłoszenie, powyskakiwało mi co innego, informatykiem nie jestem. Dziś samoistnie to zginęło łącznie z tytułem bloga, w dodatku zaszyfrowano mi zdjęcia( dużo prywatnych, pozostałe takie, które wolno kopiować, chyba że coś przeoczyłam). Jestem, by pisać, nie wygrywać - Krystyna
.


Podziel się

komentarze (4) | dodaj komentarz

Przemyślenia bywają różne, takie jak poniżej też . . .

poniedziałek, 14 stycznia 2008 10:29

 

          Nostrodamus

 

 

                 Czy kropla inspiracji ?

 

 

Jak się ma wzór astrologa
o oddziaływaniu grawitacji
do odbicia światła słonecznego
a jak efekt świetlny Marsa do Wenus ?
Mikrowibracja jako miernik ukrytej siły
a w konsekwencji zero efektów .
Zmysły i ciało - tajemnicza sprawa . . .
Czy wina w nas inna niż wmawiają, by co? -
By kurtka była kurtką nie koszmarem . . .
Ludzie boją się i szukają sensacji.
Ruchy planet i gwiazd wróżą przyszłością ?
Duch Nostrodamusa nad nimi
kroplą inspiracji przepowiednią faluje. . .

 


Podziel się

komentarze (5) | dodaj komentarz

Odpowiadam paniom, które zwróciły uwagę na buty. Czasem wprowadzam coś dla rozbawienia. Proszę nie odbierać wszystkiego dosłownie. Gdybym była młodą osobą to pewnie takie kupiłabym, nadal noszę buty na obcasach typu czółenka a więc bardziej klasyczne . . . Piszę głównie o tym, jak widzę świat . . .

piątek, 11 stycznia 2008 12:58

 

                 
Tematy dnia - tak to widzę

 

 

Strony www.pl rozdarte wymiarem ołowiu
reklamy nadmiarem uschłe bzdurą
w TV - wielki świat - pogoda dla bogaczy
informacje rodem z piekła
stałe elementy gry
wysokie obcasy niskie obroty
rewelacje o pewnej odmianie miłości
na środku jeziora lodowa wyspa
sto procent beztroski w modnym stylu cute
kariera co bezdennie ogłupia
w rytmie równo strach i sensacja
w środku tego - ty i ja . . .

 


Podziel się

komentarze (3) | dodaj komentarz

Do życzeń świątecznych dołączam przepis na RYBNE RAGOUT Z WARZYWAMI . . .

niedziela, 23 grudnia 2007 0:48

  

                        

 

     600g filetów rybnych, 1/2 łyżeczki soli, 8 łyżek białego wina, zielony ogórek, 2 czerwone papryki, 2 cebule, ząbek czosnku,3 łyżki oleju, łyżka słodkiej papryki ( kto lubi na ostro jak ja - dodać ostrą), 50g przecieru pomidorowego, 1/4l śmietany, 2 łyżki posiekanej natki pietruszki.

Rybę pokroić na dwucentymetrowe kawałki, marynować 20 minut w soli i białym winie. Z ogórka i papryki wyjąć nasiona, pokroić na drobne kawałki. Pokrojoną w kostki cebulę podsmażyć z czosnkiem na oleju na złoty kolor. Dodać ogórek i paprykę, wymieszać i smażyć przez pięć minut. Następnie dodać osuszoną rybę i dusić na małym ogniu około siedmiu minut, dodając przecieru pomidorowego a na koniec śmietany. Posypać pietruszką. Tak zrobię - smacznego!

 


Podziel się

komentarze (2) | dodaj komentarz

Cały zespół ludzi pracuje nad uzależnieniem kobiety od kosmetyków. A ona biedna co robi? Dwoi się i troi, by nadążyć. Ceny jakie są ? Zobaczcie! Wybrałam z tej średniej półki renomowanych kosmetyków ...

sobota, 03 listopada 2007 10:58

 Tylko szaleńcy są szczęśliwi

 

 

 

Wymodelowana twarz


najpierw maseczka                                   ( 55, 00 zł )


potem korekta                                         (110, 00 zł )


by owal miał proporcje


światłocienie na twarzy                            ( 85,00 zł )


podkłady pudry                                        (220,00 zł)


rozjaśniające kremy                                 (160,00 zł)  


konturówki i cienie                                   (260,00 zł)


tusz najlepiej Diora                                  (130,00zł)


wodoodporny


płakać można


błyszczyk na usta                                     ( 45,00zł)


by były ponętne


jak robak na wędce


to jest właśnie sztuka


to tylko na twarz


a gdzie reszta


balsamy


perfumy


płyny intymne                                      


i Bóg wie co jeszcze


kto nie wie


niech szuka właściwej kobiety


tylko szaleńcy są szczęśliwi...                    ( zapomniałam o różu...)


Podziel się

komentarze (6) | dodaj komentarz

Porządkowalam różne pamiątki i wśród nich znalazłam mały obrazek na papirusie, piękny egzotyczny malunek, patrząc na niego widzialam, jak powstawał... Anatomia obrazka

piątek, 26 października 2007 1:14

Ręka artysty rwie trzcinę na części
podłużne kawałki układa w całość
i zanurza w solach mineralnych
by nabrały trwałego koloru
nim trafią pod walec 

suszy na słońcu
tak powstaje papirus
lekkie pociągnięcie pędzla                                 

na miękkim zwitku papieru
pokazuje zagadkowość świata
gdzie czas stanął w miejscu wymiarem istnienia...


Podziel się

komentarze (4) | dodaj komentarz

Nowy bloczek nad wpisami

czwartek, 21 września 2017

Nowy blooczek w narzędziach.http://www.liiil.pl/promujnotke
Nowy blooczek w narzędziach.
Nowy blooczek w narzędziach.

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

Galerie

O mnie

Jestem - miłośniczką poezji,literatury, historii sztuki, muzyki
i wszelkich sztuk pięknych... Kocham ludzi, przyrodę, a nade wszystko Stwórcę tego wszystkiego... Krystyna
Moje imiona blogowe to Laura, Ais, Christine, Krysta.
Zapraszam do czytania moich blogów.

O moim bloogu

Wiersze , proza. Rożnorodność tematyki

Archiwum

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 1453525
Wpisy
  • liczba: 3615
  • komentarze: 26299
Galerie
  • liczba zdjęć: 154
  • komentarze: 112
Punkty konkursowe: 100
Bloog istnieje od: 3818 dni