Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 254 731 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Matka Boska Jachcicka

wtorek, 27 czerwca 2017 0:03

        www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.szczecin 
 
   ---------------------------------------------------------------------------------- 
 Polecam elektroniczne wydanie czasopisma - "Barwy Szkła" 
       
                www.barwyszkla.pl  
 
 Warto tam zajrzeć !
 

baner barwy szkla.jpg..

 

...

 

Matka Boska Jachcicka


Ma swoją Matkę Boską Częstochowa, ma też Licheń, Ostrabrama, Opole, Piekary, Wejherowo, Kalwaria Zebrzydowska, Kodeń, Wieliczka, Lwów, Bydgoszcz, Leżajsk, Przeworsk, Gniezno, Kraków i wiele innych miast polskich, to dlaczego Jachcice nie mogą mieć wizerunku Matki Boskiej? Nie wszyscy wiedzą co to za miejsce  "Jachcice" na mapie Polski. Jachcice to dzielnica Bydgoszczy. W Jachcicach razem ze swym mężem zadomowiła się moja kuzynka, córka starszego brata mojej Mamusi. Jako mała dziewczynka byłam na ich weselu. Śliczna była z nich para. Ona jak śliczna aktoreczka, on jak najprzystojniejszy aktor z najlepszych filmów amerykańskich. Wyglądali prześlicznie. Tak to zapamiętałam. Chyba nawet marzyłam , żeby mi się taki mąż przystojny trafił... I jak to w bajce bywa, żyli długo i szczęśliwie, ale niestety do czasu... Mimo, że szczęście w różnych momentach przygasało, to oni i tak ze sobą, w tym szczęściu - nieszczęściu, trwali zgodnie ze ślubnym przyrzeczeniem o wytrwałości na dobre i na złe. W tym tkwi piękno ludzkiego żywota. Mieli jednego syna, który urodził się z wadą serca. W wieku 30. lat miał operację ... Nie przetrzymał jej... Zostawił żonę i troje dzieci. Jak wielka była rozpacz, nietrudno sobie wyobrazić. Kuzynka i jej małżonek bardzo religijni, więc zawierzyli Bogu. W modlitwie szukali pocieszenia. Krótko potem w czasie Mszy Św. niedzielnej kuzynka miała widzenie w kościółku, który wybudowany był tymczasowo ( obecnie w tym miejscu jest nowa świątynia). Na filarze pojawiła się postać Matki Boskiej, niezwykle piękna. Taki sam przekaz kuzynka odebrała w następną niedzielę. Opowiadała o tym niejednokrotnie. Słuchacze przyjmowali te wieści różnie. . .Wydawało mi się, że tak było, jak mówiła, bo sama niejednokrotnie doświadczyłam niewytłumaczalnych widzeń. Może to rodzinne? ...

Mijały lata... Początkowo w domu , wybudowanym za PRL-u, z kuzynką i jej mężem mieszkała ich synowa z dziećmi. Potem ponownie wyszła za mąż i wyprowadziła się . Zostali sami. Los ich okrutnie potraktował. Wskutek choroby nerek mąż kuzynki stracił wzrok , a kuzynka ogłuchła i z trudem poruszała się . Co stało się z tą piękną parą , która urodą przewyższała inną najprzedniejszą parę ? Takie pytanie zadawałam sobie często... Przykre to przemijanie... Ilekroć byliśmy w tych stronach z mężem , odwiedzaliśmy ich... Były to zarazem miłe jak i przykre spotkania. Rozmowa z kuzynką wyglądała tak - ja pisałam odpowiedzi na pytania, które Ona zadawała. Podobnie porozumiewała się ze swoim mężem. On nie widział , Ona nie słyszała, więc Ona mówiła, a On pisał ... To było wstrząsające, zwłaszcza że kuzynka też miała kłopoty ze wzrokiem, ale jakoś porozumiewali się . Nic innego jak gehenna ! Niedola ludzka ! Bo co innego? Dobrzy ludzie a tyle niewyjaśnionego cierpienia... Jakoś sobie radzili... Mniej lub lepiej ale radzili... W dodatku humor ich nie opuszczał. Sądzę , że to miłość , którą siebie darzyli, dodawala im skrzydeł... I pomyśleć , obecnie tyle rozwodów z byle jakiej przyczyny, a przecież można inaczej, zgodnie z wolą Bożą, dla swego dobra i potomnych... ( jak widać bez moralizatorskich zapędów się nie obędzie...). Byli dla siebie wodą i powietrzem też ogniem do czasu... Kuzynkę przeniesiono do innego wymiaru... Pokój Jej Duszy ! Pozostał pogrążony w smutku małżonek. Ma dużo czasu na rozmyślanie. To i wymyślił. Któregoś dnia zadzwonił do mnie z prośbą , czy moja córka, znana z tego, że ma zdolności plastyczne, nie namalowałby wizerunku Matki Boskiej z widzenia jego małżonki. Odpowiedziałam, że jest tak zajęta, że to niemożliwe. Wtedy zaatakował - " kiedyś przygotowałaś taką ładną dekorację na ślub Dziuni, ciekawie malujesz, czy nie zechcesz , tego się podjąć?" . Odpowiedziałam , że żadna ze mnie rysowniczka, graficzka ani malarka, ale mogę mu wyszukać znanego malarza, który spełni jego życzenia. Zaczęło się . Malarz się znazlazł, czym kuzynki małżonek niezmiernie się ucieszyl, bo cena nie wchodziła w grę ... Podpowiedziałam, żeby zapytał proboszcza, czy zgodzi się umieścić obraz w świątyni , bo od samego początku mąż kuzynki wyrażał takie pragnienie. Usłyszał odpowiedź, że nie, bo na to potrzebna jest zgoda Watykanu, potwierdziło się to, co od początku mu mówiłam. Nie ustępował... Tłumaczyłam , że dawno nie miałam pędzla w dłoni i nie mam potrzebnych materiałów. Nic to nie dało. W ostateczności wyraziłam zgodę , że przygotuję mu ten wymarzony obrazek lecz w podstawowym paincie w komputerze, bo tylko taki mam zainstalowany, a w nim możliwości znikome ... Pomyślałam sobie, coś tam wymyślę, skoro to nie daje mu spokoju, chociaż tego nie zobaczy, a kiedy przyjdzie pora... niech mu wymarzony obrazek włożą do trumny... Sam obrazek jednak Mu nie wystarcza , bo chce też zdjęcia tego obrazka, by dać rodzinie i znajomym... Ach! Tylko ktoś taki jak ja mógł na to przystać ... Nie tak łatwo namalować Matkę Boską ... Coś tam malowałam i wychodziła mi jakaś pospolita, ładna dziewczyna, gdzie jej do Matki Bożej, która ma Boską osobowość... Powstało kilka wersji. Moja córka wybrała jedną , tę samą co ja. Mówię do córki, że zbyt to awangardowy rysunek i powiedzą w rodzinie, że Picasso ze mnie albo Salwador Dali ... ( nie dokończę ...). Ostatecznie zdecydowałam się na taką ewentualność , zademonstruję jeden ze szkiców według zlecenia, miał być wizerunek MB z notatką o widzeniu i z modlitwą . Nie było miejsca na modlitwę , więc jest tylko zachęta do niej... Modlitwa też będzie lecz oddzielnie...

 

1a a MBJ2a5.jpg...

 

Nie umiałam powiedzieć NIE, więc ambaras był nieprzeciętny! Ponaglał mnie , a u mnie zawsze coś się działo ... Tę ostateczną wersję Matki Boskiej Jachcickiej być może jeszcze kiedyś przedstawię , gdzieś mi się w dokumentach zgubiła więc tylko zarys... Jak na razie będzie to wizerunek nieformalny, nie potwierdzony przez władze kościelne, jeśli jednak dla kogoś jest tak ważny, to pewnie nie ma w tym niczego złego.
Dziś dopełniło się życzenie ... , oprawiony obrazek wreszcie został do Benka wysłany razem z obrazkiem dla Jego sąsiadki , nieco zmienionym ... Ciężar zobowiązania spadł mi z serca...

Jedno w tym istotne, Benek, fizycznie nie zobaczy obrazka, na pewno duchem go odczyta i to jest niezwykłe !


Podziel się

komentarze (6) | dodaj komentarz

"Carpe diem quam minimum credula postero ..."

czwartek, 01 czerwca 2017 2:02

        www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.szczecin 
 
   ---------------------------------------------------------------------------------- 
 Polecam elektroniczne wydanie czasopisma - "Barwy Szkła" 
       
                www.barwyszkla.pl  
 
 Warto tam zajrzeć !
 

baner barwy szkla.jpg...

 

...

 

podniebnje instalacje3r.B2bc.jpg...KJR

 

"Carpe diem quam minimum credula postero ..."

Coraz mniej mnie w internecie. Większość moich blogów odłożyłam do lamusa... Może i nie są one jeszcze przestarzałe, ale na pewno straciły na aktualności. Nadziwić się nie mogę, że jednocześnie prowadziłam tyle blogów i to w czasie , który dla mnie wcale, a to wcale pod niemal pod każdym względem nie był łatwy... Może kiedyś , jak Bóg pozwoli, opiszę bardziej szczegółowo ten okres dla mnie samej niezwykle intrygujący i uciążliwy. Jedno pewne, że pewnie w owym czasie nade mną fruwała jakaś przyjazna "pszczółka Maja", która swoją beztroską dodawała mi siły, nie inaczej, bez niej byłoby to niemożliwe, zwłaszcza że i nad codziennymi czynnościami zapanować, chociaż w minimalnym stopniu, trzeba było. Co prawda znaleźli się pomocnicy, ale ktoś , kto prowadzi dom , wie, że to kropla w morzu i gdy samemu się nie weźmie prozy życia na swoje barki, to różnie to bywa - w kątach nieposprzątane, szklanki nie błyszczą i wszystko inne jakieś takie zmatowione mimo starań życzliwej duszy... Zdenerwował mnie ten stan, zakasałam rękawy i jak dawniej było, zabrałam się do roboty, którą nazwać śmiało można robotą głupiego, bo na okrągło to samo - sprzątasz i sprzątasz, a i tak na okragło się brudzi... Dlatego jedno albo drugie czyli albo internet , albo wymuskane mieszkanie, w którym nigdy gości nie brakuje, tak jak i mi tematów do pisania, tyle że nie nadążam z zapisywaniem wszystkiego co bieżące, a tymbardziej tego co we mnie jest i co jestem w stanie wyczarować w swoim niesfornym umyśle ... Zapowiada się , że nie zdążę dokończyć rozpoczętych "utworów", zbytnio pochłania mnie codzienność ... "Carpe diem quam minimum credula postero ..." - Horacy ("Ody"). Ufać przyszłości, czy nie ufać? Najpewniej ufać sobie samemu, tak mi podpowiada doświadczenie. Nie ma co liczyć na innych, bo można się zawieść, wiadomo, czym kończą się zawody... . Remont mojej łazienki trwa już szósty tydzień . Na szczęście koniec już widać . Zostały poprawki - krzywo zawieszony panel, przewieszenie lustra i umocowanie kinkietu nad nim oraz usunięcie drobnych usterek. Córka tego pilnuje, zarzucając mi zbytnią pobłażliwość ... Cóż począć , na ekonoma się nie nadaję , widząc , jak pracownicy się starają i ile mają prac... Długo by o tym pisać . Jak skończą , poleniuchuję , by nabrać sił do remontu pozostałych pomieszczeń, które mam w planie, jeśli coś nie pomiesza w moich zamierzeniach ...
Nie sposób pisać o wszystkim, co się wydarza , lecz nie mogę pominąć przejścia do wieczności Zbigniewa Wodeckiego, który swoimi piosenkami umilał nam życie przez wiele lat. Są tacy ludzie, którzy wzbudzają sympatię, mimo że nie znamy Ich osobiście. Ich sposób bycia, to co mają do przekazania, misja, którą spełniają przez całe życie, głęboko nas wzrusza , czegoś uczy i zachwyca, dlatego przykro i smutno kiedy od nas odchodzą ... Niejedna łza pojawiła się na wieść o śmierci lubianego muzyka, który pozostaje z nami ze swymi utworami.. .Pochylamy głowy w modlitwie i żegnamy ... "Wieczny odpoczynek racz dać Mu , Panie..."

 

Znalezione obrazy dla zapytania zbigniew wodecki...

 

kuroda-aki-red-flower.jpg...

(art.Aki Kuroda)

 

 


Podziel się

komentarze (4) | dodaj komentarz

Mężczyzna w roli pierwszej damy, współczesne dylematy a w tle serenada...

niedziela, 28 maja 2017 1:00

        www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.szczecin 
 
   ---------------------------------------------------------------------------------- 
 Polecam elektroniczne wydanie czasopisma - "Barwy Szkła" 
       
                www.barwyszkla.pl  
 
 Warto tam zajrzeć !
 

baner barwy szkla.jpg...

...

 

pierwszą damą mężvczyzna.jpg...

 

Mężczyzna w roli pierwszej damy, współczesne dylematy a w tle serenada...


z ostatniej chwili

 

i znowu złe wieści


zamach w manchesterze


zginęło polskie małżeństwo


wśród ofiar dzieci


jakby tego było mało


zamach na koptów w egipcie


pielgrzymowali do klasztoru w kairze


zginęło co najmniej 28 osób


w odpowiedzi we wschodniej libii


egipskie siły zbrojne zaatakowały dżihadystów


prezydent egiptu abd el-fatah es-sisi


apeluje do donalda trumpa o przywództwo w walce z terroryzmem


co jeszcze się wydarzy


coraz więcej i więcej okropności


strach gości na twarzy


jak żyć z troską o najbliższych


nie ma granic zamkniętych na kłódkę


jak kiedyś na przejściu rosyjskim do kaliningradu


nie ma granic dla terrorystów przybyszy i tych rodzimych


którzy nie mniej okrutni od islamistów


urzynają głowy ranią nożem samochodem wjeżdżają w tłumy

 

nie ma spokojnych ulic placów i parków


nie ma bezpiecznych marketów kościołów teatrów


w każdym miejscu czai się niebezpieczeństwo


bezsensowne śmierci w bezsensownym czasie


nie dziwi już nic ten dziwny świat zamienił się w zwyczajny


coś co dzieje się codziennie nie dziwi


co najwyżej póki co zasmuca i niepokoi


co będzie gdy znieczulica zamuli umysły


pospolite wydaje się uczestnictwo na szczycie nato w brukseli


przystojnego architekta męża premiera luksemburga


który z małżonkami prezydentów pozuje do wspólnego zdjęcia


ich kilka on jeden mąż czy żona co za różnica


cóż światełko dla gejów promienieje wolnością i równością


nic już nie gorszy bo wstyd pogrzebał skromność w bezwstydzie


gdy można pokazywać gołe torsy i majtki


a morderstwa ludzi stały się powszechnym zwyczajem


nic to aborcja


nic to eutanazja


to i śmierć z rąk zamachowców niczym się wydaje


tyle buntu przeciw zagładzie która obija się o nicość

 

jako konsekwencji przyzwoleń w imię wolności

 

 

trudno obejść się bez pytań i odpowiedzi 

 

co kryje się za prześwitującym parawanem zgorszenia

 

dokąd brnie ludzkość w karawanie zatracenia

 

gdzieś tam ktoś rozpacza z powodu zgonu dwudziestoletniej kotki

 

wiernej towarzyszki wspólnie przeżytych lat

 

ktoś inny płacze z powodu straty psa

 

gdy  często czyjeś życie ludzkie nie pożegna ani jedna łza

 

ile zamkniętych drzwi w obawie o własne życie

 

ego ponad wszystko

 

jak długo dlaczego po co gdzie w tym sens

 

??? !!!

 


Zegar tyka: tik - tak... Wszystko kiedyś się kończy. Człowiek rodzi się i umiera. Tylko czy z tego świata musi odchodzić z powodu czyjejś złej woli, tylko dlatego, że ktoś zabija z ideologicznej , religijnej czy osobistej potrzeby?  Czy obawa przed zamachem usprawiedliwia niechęć do udzielenia schronienia uciekającym od wojny? ...

 

dph4k74.jpg


Podziel się

komentarze (3) | dodaj komentarz

Umysłowa Sahara a kot w butach ...

sobota, 29 kwietnia 2017 23:57

        www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.szczecin 
 
 Polecam elektroniczne wydanie czasopisma - "Barwy Szkła" 
       
                www.barwyszkla.pl  
 
 Warto tam zajrzeć !
 

baner barwy szkla.jpg...

 

 Ilustracja "Kota w butach" - Gustav Dore`
 
 
 
 

...

 

Umysłowa Sahara a kot w butach ...


Pokazują w TV, jak lekarz trzyma serce w dłoni albo rękę zanurza  w wnętrznościach ludzkiego ciała, to ja, niemal mdleję i od razu przełączam na inną stację . Ile razy przypomnę sobie , jak mój Tatuś chciał, bym została lekarzem i że trochę pod presją poszłam na egzamin do AM, który miałam nadzieję "oblać", a stało się inaczej , bo zostałam przyjęta, lecz i tak nie zgłosiłam się , mimo że wtedy dostać się na medycynę , było niezwykle trudno, to po takich emocjach wywołanych telewizyjnymi obrazami, cieszę się z mojego wyboru, bo zawód lekarza nie dla mnie... Zastanawiam się , dlaczego takie drastyczne "obrazki" pokazują... Takie pokazywanie wszystkiego nie zawsze jest dobre. Żyjemy w czasach, w których wszystko jest jawne. Nie ma tabu. Nie ma tajemnicy, która przecież jest nieodzowna w szczególnych przypadkach. Odarci z tajemnicy stajemy się kukłami czy manekinami na wystawie. Całe szczęście, że mam swoje tajemnice, których za żadną cenę nie myślę, nikomu zdradzać . A teraz co? Wyjdzie przed ekran jedna z drugą i jeden z drugim, i jakby nigdy nic, wszystko plotą co ślina na język przyniesie. Publiczne obnażanie się to poniżanie siebie, dewiacja, demoralizacja i degrengolada też bezwstyd. Ludzie przekraczają granicę przyzwoitości, publicznie zachowując się ordynarnie i pokazując swoje słabości. Takie zachowania budzą niesmak. Kiedy naoglądam się takich okropnych scenek w najgorszym wydaniu, uciekam na pustynię . Pobyt na niej przywraca harmonię . Gdzie ta pustynia? W pełnym żywotności mieście ? Nie i tak. Tak, głównie w sferze ducha. Powodów do ucieczki na taką pustynię jest mnóstwo. Pojawi się taki Lech Wałęsa w "Kropce nad I" u Moniki Olejnik i wygaduje niestworzone rzeczy, jak ostatnio, kiedy groził Jarosławowi Kaczyńskiemu. Bredził, że J. Kaczyński próbuje wykończyć jego oraz Donalda Tuska i że niedługo to on, Kaczyński, zostanie skończony , że "wie nawet jak, ale nie powie" ... Tak otwarcie mówi były prezydent, taki beztroski, taki bezmyślny, nie dochowuje tajemnicy, jeśli coś się prezesowi przydarzy niedobrego, to on pierwszy będzie podejrzany razem z jego kompanami od KOD-u... Kalisz też zgłupiał, to , co dzisiaj wygadywał w obronie emerytur ubeków, ośmieszyło go. Takie wystąpienia nie sprzyjają dobremu nastrojowi. Czyżby reprezentanci narodu nie mieli głowy na karku tylko w innym miejscu ...? W każdej partii znajdują się szkodnicy, którzy przynoszą ujmę pozostałym. Naganny fotomontaż z D. Tuskiem udostępniony przez honorową panią konsul niepotrzebnie uderzył w PIS. Po co takie wystąpienia przeciwko własnej partii? Gdzie podziała się dyplomacja i rozum ? Nie można tego tłumaczyć , że przecież zwolennicy PO upubliczniają jeszcze gorsze w wymowie fotomontaże z J. Kaczyńskim. Jedni i drudzy zasługują na naganę . Podobnych przykładów mnóstwo. Nie napawają radością , powodują , że ma się ochotę na izolację od takich wiadomości, dlatego zostaje pustynia, która niekoniecznie musi się kojarzyć nieprzyjemnie. W tym ujęciu pustynia jako przestrzeń duchowa. Najlepiej podróżować po niej bez zbędnego bagażu , jakim niewątpliwie są codzienne informacje siejące spustoszenie w umyśle. Podróż w nicość przynosi ulgę od codzienności , jest specyficzną formą medytacji, której zwolenniczką jest moja pięcioletnia wnuczka, siada, krzyżuje nogi, wyciąga głowę , przymyka oczy i mruczy, robi to tak sugestywnie, że ma się wrażenie , że rzeczywiście wprowadza się w taki stan, tyle że to zabawa... Nie bez powodu uciekamy się w medytacyjne odosobnienia. Przebywanie na takiej pustyni to podróż w nieznane, bo i na pustyni nigdy nie wie się , co stanie w poprzek. Monotonnię krajobrazu nagle przerwie nieprzewidywalny ruch czy zjawa lub zjawisko i wówczas też mogą pojawić się kłopoty... Nie ma całkowitej gwarancji na spokój nawet w takim miejscu, szansa jednak na jego odzyskanie jest. Warto skorzystać z takiej możliwości. Umysłowa Sahara to próba uwolnienia się od przykrych sytuacji i informacji. 

Carlo Carretto (1910- 1988), prorok naszych czasów, autor ponad 20. książek, w 1954 r. wstąpił do Zgromadzenia Małych Braci Jezusa, przez następne 10 lat mieszkał na Saharze, wtedy był szewcem. Wymyślił model sandałów pustynnych ze starych opon samochodowych, fragmentów dętki, ćwieków, skórzanych pasków i drutów. Nie używał kleju, który nie sprawdza się w pustynnych warunkach. Bezsprzecznie te sandały pustynne pełniły rolę sandałów pielgrzymich, takich sandałów , które przemawiają i zachęcają do podróży jak w baśni o kocie w butach, gdzie niemożliwe staje się możliwe...
Carlo Carretto :
"Nie będziesz w pełni mężczyzną ani kobietą, jeśli nie odważysz się na wielką podróż po pustyni. Idź przed siebie, pozbądź się bagażu i obaw ! Miej w sobie za to wielkie pragnienie Boga! Tak,bądź głodny i spragniony Jego.".
Zdarza się więc, że wyruszam na swoją pustynię, by pobyć z P. Bogiem... Moja pustynia jest przyjazna, ciepła, bo prowadzi do Boga, co prawda niekiedy jeszcze poruszam się po niej po omacku ale konsekwentnie, z uporem... Powracam wzmocniona.

 

Znalezione obrazy dla zapytania pustynia sahara

 


Podziel się

komentarze (19) | dodaj komentarz

Głos wołającego na puszczy...

niedziela, 09 kwietnia 2017 23:49

        www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.szczecin 
 
 Polecam elektroniczne wydanie czasopisma - "Barwy Szkła" 
       
                www.barwyszkla.pl  
 
 Warto tam zajrzeć !
 

baner barwy szkla.jpg...

 

...

 

Bez tytułu2a.jpg...

 


"Głos wołającego na puszczy"


Jak mało kto jestem wśród tłumu na co dzień i na święta, ludzi koło mnie nie brakuje, a im jestem starsza, coraz bardziej odczuwam, że jestem na pustyni. . . Jak to jest i czy to jest możliwe, że pośród tłoku moża mieć wrażenie pustki? A jednak...? ... ! Wokół gwarno, a odzywa się ta bezdenna, wręcz nieprawdopodobna pustka... Jakby nie było... Ciekawe to. Teraz jakiś głos przypomnienia we mnie się odezwał... Jest taka miejscowość w zachodniopomorskiem - Pustkowo. Za dobrych peerelowskich czasów mój małżonek wykupił dla całej rodziny wczasy w miejscowości Pustkowo nad morzem. Co roku korzystaliśmy z takich rodzinnych wczasów... Najczęściej było to Niechorze, Świnoujście, Rewal , Pogorzelica, Międzyzdroje. Raz wypadło w Pustkowiu i okazało się nieszczególnie trafnie, bo nasz najstarszy syn zachorował... Przekonałam męża, by pojechał z dwoma synami i z dwojgiem dzieci sąsiadów zamiast mnie i chorego synka. Nie chciał, ale w końcu się zgodził. Ostatnio wpadła mi w ręce kartka od niego z tych pogmatwanych losowo wakacji, m. innymi napisał - "Dzieci świetnie się bawią , ale pusto w tym Pustkowiu bez Ciebie..." Pustka odzywa się w nas w różnych sytuacjach. Ucieczka od gwaru, nadmiaru wrażeń czy niedosyt albo przesyt obcowania z innymi albo brak czyjejś obecności... ? Jestem , a jednocześnie mnie nie ma. Szum na nowojorskiej Alei Gwiazd i bezwzględna, pustynna cisza, której kiedyś doświadczyłam -
"Przejeżdżając przez Pustynię Judzką w kierunku Masady, mijaliśmy wąwozy i przesmyki rozpostarte między surowymi i jałowymi wzgórzami. Co pewien czas w tej bezkresnej przestrzeni w głębi wąwozu albo przy autostradzie widzieliśmy Beduinów w ich prymitywnych obozowiskach. Tu i ówdzie pojawiały się wielbłądy, które doskonale harmonizowały z pustynnym tłem. Ledwo co zdążyliśmy się nacieszyć pustynią, ciągnącą się wzdłuż Morza Martwego, już przed nami ukazała się w całej swej kamiennej krasie Masada, która wznosi się 400 m. ponad zachodnim brzegiem Morza Martwego. Jest to skała o płaskim wierzchołku. Można na nią wejść dość uciążliwą ścieżką. My, pojechaliśmy kolejką linową. Masada jest symbolem żydowskiego przeciwstawiania się przemocy. Prowadzone tutaj wykopaliska wzbogaciły wiedzę o życiu Żydów w I w. n.e. Wykopano sprzęty kuchenne, zabawki, tkaniny i przybory do pisania. Na terenie synagogi i pomieszczeń mieszkalnych odkryto zwój z rękopisem ofiarnej pieśni na dzień szabatu oraz fragmenty tekstów biblijnych. W Masadzie schronił się Herod, uciekając przed swym rywalem do tronu — Mateuszem Antygonem. W 37 r. p.n.e. już jako król z rzymskiego nadania wybudował potężną twierdzę. Zbudował też pałac na trzech tarasach, które były połączone krytymi schodami. W pałacu znajdowała się łaźnia rzymska, pawilon wypoczynkowy z kolumnadą i pomieszczenia z półkolistym portykiem skierowanym na pustynię. Z pałacowych sal roztaczał się rozległy widok na Morze Martwe. Pałacowa trzypoziomowa willa składała się z pałacu do przyjęć, termy, magazynów, garderoby i przebieralni. Znajdował się tutaj także gołębnik. Całość okalał kazamatowy mur.... " - fragment mojej relacji z "Pielgrzymki do Ziemi Świętej". (Trochę przesadzony ten akapit.)...
Wczoraj pod wpływem jakiejś refleksji ni stąd , ni zowąd, wpadł mi do głowy tytuł kolejnego blogowego rozważania "Głos wołającego na puszczy". Coś mi podpowiedziało, by rozwinąć ten temat... To i rozwijam pod wpływem impulsu chwili. Naciapane to mam w tej głowie, czy trzeba , czy nie trzeba... To i efekt jaki jest... A co z pustynią i głosem wołającym na puszczy? Wypada trzymać się tematu, a ja ciągle na rozstaje umykam... Ad rem! Daremne apele o coś ważnego, pozostające bez odpowiedzi , to nic innego jak - "głos wołającego na puszczy". Głos donośny słyszalny w każdym zakątku ziemi, co z tego, gdy konkretnie wybrane audytorium go nie słyszy... ? Upominasz, by źle nie czynić, ostrzegasz przed katastrofą i co z tego, gdy ciebie nie słyszą ? Udają , że nie słyszą albo rzeczywiście nie słyszą . Nie słyszą , bo nie chcą słyszeć. Głosu Boga nie słyszą , to co dziwić się , że własnego, ludzkiego nie słyszą . Stąd masowe morderstwa , dewiacje i wykroczenia. Smutne to . Zwłaszcza , że nad nami wzrasta intesywność czarnych chmur... Niebezpieczne zdarzenia tuż... tuż... Czarno to widzę ...
Niedziela Palmowa za nami... Szukałam coś odpowiedniego w moim " archiwum", lecz zamiast "Niedzieli Palmowej" pojawił się tekst, który napisałam w 2008 roku , niby dawno temu, ale tak naprawdę to niedawno ...

Nocne niebo
Czy Alfa Centauri ma planetę nadającą się do życia
może tylko science fiction zna odpowiedź
A i B w obiegu gwiezdnym
jak my ludzie w swej gonitwie
najbliżej z Ziemią w peryhelium
a jednak zagubieni w codzienności
jak i w milionach galaktyk
i jak one w pogoni za ciemną materią
gdy nocne niebo skrywa Gwiazdę Dzienną
potrzebna latarka z czerwonym światłem
i brązowa torebka z papieru
by poznać strukturę oddalonych regionów w kosmosie
i zrozumieć procesy transformacji
łatwiejsze to niż odsłonięcie człowieka
jego twarzy w twarzach których ma wiele
te co ranią i zabijają dzień po dniu nadzieję
eliptyczne i spiralne
spiralne tworzą eliptyczne
eliptyczne tworzą spiralne
tak z wielowarstwowością ludzkiego oblicza
wpisanego w wieczność miliardami gwiazd
jedynie kolizja grawitacyjna
może spowodować nowe obłoki gazu
może za którymś razem wyłoni się
ta właściwa ludzka twarz
na razie ciemno w oczach i chwilowy strach . . .

Czy nie potwierdza się to, co napisałam kilka lat temu?
Wszystko dlatego, że Głos Boga wydaje się głosem wołającego na puszczy. Bóg swoje i my swoje. Do czego to doprowadzi?
W Lublinie skremowano zwłoki, które czekały na tradycyjny pochówek . Przerażona żona odkryła, że w trumnie leży nie jej małżonek... Ten, który miał być spopielony, "ocalał", a ten drugi poddany został kremacji... O czym to świadczy?
Frazeologizm - "Głos wołającego na puszczy" pojawił się we fragmencie Ewangelii, ze Św. Jana, gdy do niego przyszli wysłani Żydzi i Lewici, pytając, kim jest - Mesjaszem, czy prorokiem, św. Jan Chrzciciel odpowiedział przecząco. Odpowiedział "Jam jest głos wołającego na pustyni".
Prof. Miodek wyjaśniał, że w jęz. polskim wyrażenie "głos wołającego na puszczy", znaczy to samo - pustynia i puszcza to jedno i to samo: miejsce puste, pozbawione obecności osób. Zatem co znaczy Janowe: "jam jest głos wołającego na pustyni" w sensie duchowym? Pewnie to znaczy, że chrześcianinem jest ten, który propaguje prawdy wiary w pustynnej , jałowej w odbiorze rzeczywistości, mimo wszystkich,  tych,  pustynnych uciążliwości ... Czy nie jest tak, że pustynia jest głucha? A jednak . I na niej , a może w niej,  jak w Masadzie, znajdzie się ktoś , kto jej głosu posłucha?

,,, ... ...


Podziel się

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zleceniodawczynię aborcji nagrodzono ...

środa, 05 kwietnia 2017 0:57

        www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.szczecin 
 
 Polecam elektroniczne wydanie czasopisma - "Barwy Szkła" 
       
                www.barwyszkla.pl  
 
 Warto tam zajrzeć !
 

baner barwy szkla.jpg...

www.barwyszkla.pl 

...

 

J. GautierD'Agoty_AnatomyOfAPregnantWoman.jpg...

J. Gautier de Agoty

 

Zleceniodawczynię aborcji nagrodzono ...


Kogoś zabito, ofiara cierpiała, a zleceniodawczynię zabójstwa nagrodzono...


Z dzisiejszej prasy, Se.pl - "3 kwietnia w rocznicę powstania "Wysokich Obcasów" przyznawane są nagrody Superbohaterka Wysokich Obcasów. W tym roku rozdano je po raz trzeci. Nagroda trafiła w ręce Natalii Przybysz, która na łamach magazynu wyznała, że przeszła zabieg aborcji. Rozmowa była prowadzona przy okazji Czarnego Protestu i piosenki artystki "Przez sen", poruszającej temat aborcji. - Czuję wielką ulgę. Nagle cieszysz się wszystkim w swoim życiu, tym, co masz - mówiła Przybysz. - Pięć minut – i masz z powrotem swoje życie. Żyjemy w rzeczywistości, w której wszyscy udają, że to się nie dzieje. Każda kobieta jest z tym sama. To złe uczucie. Więc ja chcę to teraz powiedzieć na głos - wyznała w magazynie."


Artystka dostała nagrodę "Superbohaterka 2016 roku za odwagę, szczerość i walkę o prawa kobiet". ... Też mi odwaga ! Co to za nagroda? Nagroda za zabijanie własnego dziecka? ! Morderczyni przyznaje się do swego czynu i zamiast kary więzienia dostaje nagrodę ? To za niedługo wszyscy mordercy dostaną nagrodę ! Niech dadzą też nagrodę terrorystom za zabijanie, oni przynajmniej działają z powodu jakiejś idei... Dlaczego na nich oburzają się, a matkom - zabójczyniom przyznają nagrody i walczą o prawo do aborcji? Skandal, znieważanie wartości, ekspansja zła, obłuda i pomieszanie z poplątaniem, negatywna strona demokracji ! Wmawiają nam , że żyjemy w czasach opresji kobiet... Nie zauważyłam tego na rodzimym gruncie. Tej rzekomej opresji same kobiety dokonują na sobie, gdy zapominają o tym , jaka jest rola kobiety - matki. Dlaczego walkę o życie nienarodzonych nazywa się opresją, a tych, którzy stoją po "Dobrej i Jasnej stronie Mocy", nazywa się oszołomami ? ? ? Broń Boże , tak nazwać dokonujących aborcji. Dopiero podniósłby się krzyk słyszalny od morza do Tatr... Nie dość , że mordują , to jeszcze się z takimi cackają - delikatnie..., by nie urazić  i nagradzają , by innych do takich poczynań zachęcić , a brnącym w ciemności wmówić , że aborcja nie jest złem ! A nie lepiej tak prosto z mostu rzucić prawdą w oczy jak piaskiem albo lepiej solą ? Zaboli? Ma zaboleć ! Może wtedy na czarno ubrane zwolenniczki aborcji otrząsną się ze swoich paranoicznych uzależnień. Ktoś kto uparcie broni czegoś , co sprzeczne jest z humanizmem i wbrew woli Bożej, ten trwa w obłędzie i co najwyżej wymaga leczenia, politowania a nie nagradzania. Wielkie to nieporozumienie, by w katolickim kraju dawać nagrody za aborcję i za publiczne przyznawanie się do niej. Jest , czego się wstydzić. Nie ma co... Jedna z komentatorek zadziornie zapytuje o aborcję w przypadku ciąży pozamacicznej, odpowiedziałam i poleciłam odpowiednią lekturę na ten temat, ale moja odpowiedź w dalszym ciągu nie zadawala pytającej. Zarzuca mi , że - "Faktycznie Twojej odpowiedzi się nie spodziewałam, tylko blablabla z góry "ja jestem fajna a ty niefajna"..." .

Nigdy nie napisałam o sobie , że jestem "fajna" a o tej komentatorce, zwolenniczce aborcji, że jest " niefajna", to ona sama takim mianem się określiła i nietrudno zgadnąć dlaczego . . . ? !

Ci, którzy mają coś nieczystego na sumieniu, często idą w zaparte, uparcie czemuś zaprzeczają i tym co niewygodne atakują, absurdalnie dowodząc , że mają rację. W ten sposób działa u nich mechanizm obronny, mający wymazać z pamięci to, co zaśmieca umysł. Zarzucanie innym tego, o czym samemu się myśli , jest wystarczająco wymowne, świadczy o stanie ducha tego kogoś i o tym , że ten ktoś jest w konflikcie z samym sobą .
Apeluję do tych, których myślenie jest - Tak... tak! , nie...nie ! ( " Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi ..."Mt 5, 15) , by tłumaczyli zawziętym obrońcom aborcji, że zamierzone przerywanie ciąży jest złem.
"Musimy pamiętać, że ciągle między ludźmi a Bogiem, istnieje ogromna przepaść, nad którą Chrystus położył swój krzyż jak most, ale ktoś musi przeprowadzać wskazanych przez Niego ludzi ponad tą przepaścią . " - o. Augustyn Pelanowski

 

...

 

 

...

 


Podziel się

komentarze (3) | dodaj komentarz

Sens bezsensem podpisany

wtorek, 21 marca 2017 22:08

 

        www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.szczecin 
 
   ---------------------------------------------------------------------------------- 
 Polecam elektroniczne wydanie czasopisma - "Barwy Szkła" 
       
                www.barwyszkla.pl  
 
 Warto tam zajrzeć !
 

baner barwy szkla.jpg...

www.barwyszkla.pl 

 

...

 

Znalezione obrazy dla zapytania malarstwo rosyjskie galerie...

Art. Ремнев Андрей

--------------------------------

 

Sens bezsensem podpisany
Coś ma sens albo go nie ma. Jak świat światem w sensie jest logiczność , gdy jej nie ma, wtedy mamy do czynienia z bezsensem.
Bezsens to bezsens. Lecz ile w tym istoty rzeczywistej rzeczy... Kiedy zaczynamy się wgłębiać w bezsens, to dochodzimy do konkluzji, że w bezsensie jest sens, co przeczy jedno drugiemu, ale w konsekwencji jest, jak jest, czyli bezsens ma sens. Jaki ? Albo inaczej. Jaki w bezsensie może być sens? Ktoś nazbyt "trzeźwy", może lepiej - racjonalny, powie , że w tym dociekanie absurdu... Nie każdy zdolny jest w czymś takim, jak bezsens, dochodzić istoty rzeczy a jeszcze mniej niż sensownie dopatrywać się w nim sensu... Nic nie dzieje się bez przyczyny. Jeśli jest przyczyna, to znaczy , że jest sens. I to wcale nie musi być taki czy inny asumpt. Wystarczy zalążek... Zatem nie bez przyczyny istnieje sens. Prosta wykładnia logiki. Skoro jest sens a jednocześnie coś jest bezsensem , to automatycznie w tym bezsensie tkwi sens, gdyż bezsens nie pojawił się bez powodu, tylko dla czegoś , co nazywa się sensem i na odwrót. Ot i cała wszechstronność filozofowania o czymś. . . Bezsens w sensie albo inaczej w sensie bezsens czyli w bezsensie sens w rozumowaniu i w postępowaniu... A w tym wszystkim możliwości wiele... Zarówno tych pozytywnych jak i negatywnych.
Nie ma dnia, by coś nie zbulwersowało, irytowało czy nie doprowadzało do białej gorączki... Ostatnie określenie ojca T. Rydzyka - "kodziarze" robi furorę w internecie... Rzucone swawolnie jedno słowo niepotrzebnie wywołało lawinę zbytecznych komentarzy. Pojawiły się też pogróżki pod adresem owych "kodziarzy", że swoje decyzje odczują na własnej skórze. Niedobrze się dzieje, gdy niesprzyjający wiatr roznosi słowa, które nie powinny paść, zwłaszcza że najczęściej obracają się przeciwko wypowiadającemu je jak i przeciw tym, którym przewodzi. Po co, bez właściwego rozeznania co jest co i bez racji, dla własnego widzi mi się i że wszystko za darmo mi się należy, z małej iskry rozniecać ognisko, które spowoduje pożar? Od kogo jak od kogo ale od pewnych osób oczekuje się większej rozwagi w wartościowaniu i posługiwaniu się słowem. Gdyby tak ci , którzy na świeczniku kierowaliby się umiarem i dyplomacją , nie byłoby tylu punktów zapalnych...
Bywa, że sens sensem się podpisuje a rzekomy sens bezsensem.


Podziel się

komentarze (2) | dodaj komentarz

Nostalgia i coś jeszcze...

piątek, 17 marca 2017 23:45

        www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.szczecin 
 
 Polecam elektroniczne wydanie czasopisma - "Barwy Szkła" 
       
                www.barwyszkla.pl  
 
 Warto tam zajrzeć !
 

baner barwy szkla.jpg...

 

...

 

noc3.jpg...

 

Zabrałam się do blogowych wynurzeń... Obnażania nie będzie, nie . Jestem otwarta, ale do przyzwoitych granic, by nie szkodzić innym i sobie... Napiszesz o czymś niewinnym , a zrobią z tego aferę ... I to jest dziwne, bo gdy ktoś chlubi się nieetycznym postępowaniem , najczęściej zyskuje aplauz widowni... Pomieszanie z poplątaniem. Ludzie tacy są, przekształcają , przeinaczają na własny użytek. Najlepszy przykład to ilustracja tego , co jedna pani mówi drugiej pani - "oczko ci poleciało w rajstopach", a sama nie tylko oczko a dziury po obu stronach ma, widzi u innych a u siebie nie... Politycy , którzy nieprzeciętnie "nabroili" pchają się na piedestał i usiłują wychowywać innych. Mam na myśli nijakiego p. Petru i p. Schmidt; ich ostatnie wystąpienia poniżej pasa ! Różnych rzeczy doświadczyłam, pewnie to mnie wzmocniło, na ludzkie gadanie stałam się odporna, nie obchodzą mnie czyjeś opinie, że jestem taka czy siaka, bo doskonale wiem, jaka jestem i absolutnie nie zależy mi na tym, by się komukolwiek podobać , co najwyżej sobie i to mi wystarcza... ! Gorzej byłoby, gdybym się sama sobie nie podobała. Nie zarzucać tu zaraz narcyzmu bo do niego mi daleko wbrew takim czy innym pozorom ! Pewnie jestem nietypowa , bo nie oczekuję pochwał, nie pcham się na pierwsze miejsca, niech je zajmują ci, którym to potrzebne. Żadne pochlebstwa czy krytyczne uwagi nie robią na mnie wrażenia. Nie zależy mi na rozgłosie. Nie startuję w wyścigach o pierwsze miejsce... Nie słucham fałszywych doradców, sama sobie radzę . Potencjał mentalny jest w każdym, nie wszyscy są tego świadomi... Wiem swoje i na tym bazuję , co mi daje poczucie spokoju w tym jakże zagmatwanym świecie, pełnym przepychanek. Mówcie o mnie , co chcecie ! Hejterzy wyżywajcie się do woli , aż od wyzwisk język zaboli... Wokół mnie stalowa warstwa ochronna... Uodporniłam się na przykrości, nikt nie jest w stanie mnie obrazić , obrażając mnie, obrażający obraża sam siebie. Może warto się nad tym zastanowić dla własnego dobra , by nie dać się ponieść pułapce irytacji i sobie samemu nie przynosić wstydu nieuświadomionym, nietaktownym odwetem? Nie ma w tym niczego nadzwyczajnego, to efekt pracy nad sobą . Nie mniej jednak czasem serce zasmuca, że ten świat jest, jaki jest - przewrotny i niesprawiedliwy. Ale to już inna para kaloszy. To wyrażenie przypomniało mi zdarzenie sprzed lat, które mi się z różnych okazji przypomina... Gdy miałam sześć lat, św. Mikołaj przyniósł mi dwie pary kaloszy, na deszczową pogodę, czerwone i czarne. W ogromnej torbie były też inne prezenty, ale zapamiętałam tylko te kalosze, takie były piękne ... Pamiętam do dziś , jaka to była radość przeogromna. Kalosze jak wytworne lakierki połyskiwały niebywałym blaskiem radości, którą można odnaleźć w drobiazgach... Jakby ktoś pałac ofiarował... Potraficie się tak cieszyć ? A jednak... Jest taka fraza z piosenki - " serce gryzie nostalgia, a duszę ścina lód...". I w tym też coś jest. Taki lód poczułam , gdy oglądałam ostatni program p. Jaworowicz... Jakże okrutni bywają ludzie, zwłaszcza jeśli to są bliscy, którzy zamiast darzyć siebie miłością , nienawidzą się do ostatnich granic możliwości ... Też, na wieść o śmierci Wojciecha Młynarskiego , wyjątkowego barda naszych czasów, serducho zabolało... . Przykro nam jest , gdy odchodzą Ci, którzy byli z nami... Niech jako nowo odrodzeni świętują w lepszym, niż ziemski, wymiarze...

NIECH SPOCZYWA W SPOKOJU. AMEN. 

Przykro gdy odchodzą Ci, którzy byli z nami... Niech jako nowo odrodzeni świętują w lepszym, niż ziemski, wymiarze...

 

Wojciech Mlynarski.jpg...

KS. Jan Twardowski - 

Potem

Nie piszą listów

nie telefonują

nie jeżdżą samochodami

w niebie chodzą na piechotę

umarli

Spotkasz ich potem

 


Podziel się

komentarze (10) | dodaj komentarz

Pomódlmy się w intencji Oli...

niedziela, 15 stycznia 2017 1:24

        www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.szczecin 
 
   ---------------------------------------------------------------------------------- 
 Polecam elektroniczne wydanie czasopisma - "Barwy Szkła" 
       
                www.barwyszkla.pl  
 
 Warto tam zajrzeć !
 

baner barwy szkla.jpg...

 www.barwyszkla.pl 

 

...

 

...

 

Według kalendarza liturgicznego - 15 stycznia 2017 , 2 NIEDZIELA ZWYKŁA
Iz 49, 3. 5-6. Ps 40. 1 Kor 1, 1-3 . J 1. 29-34


"Przychodzę Boże pełnić Twoją wolę. "


Czy tak jest, że "przychodzę pełnić wolę Boga"?
Pewnie wielu z nas żyje takim zamiarem, ale ilu z nas spełnia oczekiwania Boga i godzi się z tym , co nas spotyka ? Niby jesteśmy za , by podporządkować się prawu Bożemu, jednocześnie w wielu przypadkach buntujemy się , przeciwstawiamy się i nie postępujemy tak, jakby sobie tego Pan Bóg życzył. Możemy to tłumaczyć naturą ludzką , że tak zostaliśmy zaprogramowani, że to co robimy nie tak jak trzeba, wynika z naszych dziedzicznych słabości i zapewne jest w tym sporo racji , lecz jednocześnie lekceważymy naszą wolę, która odgrywa decydującą rolę w naszych wyborach. Definicja woli nie jest łatwa, pominę ten wątek... W religijnym sensie ludzka wola współistnieje z Stwórcą , podporządkowuje się ustalonym przez Niego prawom moralnym i nakazom, co wiąże się z odpowiedzialnością i karą w przypadku zachowań amoralnych. W tym wywodzie nie wezmę pod uwagę postępowań ciężkiego kalibru, odniosę się do tych bardziej ludzkich, które są odpowiedzią na tzw. "wyroki boskie"... Niejednokrotnie gdy dzieje się coś złego słyszymy - "Bóg tak chciał". Nie ma nic bardziej mylnego niż to określenie, jeżeli uważamy , że Bóg jest Miłością, bo jak może Bóg, który jest Miłością, akceptować wojny, zamachy, zbrodnie, całe zło tego świata w najgorszym , "ludzkim" wydaniu? Gdyby wszyscy postępowali zgodnie ze wskazówkami Boga, mielibyśmy raj na ziemi... A póki co, to często mam wrażenie, że jeśli to już nie piekło tu na Ziemi mamy to przynajmniej czyściec... "Przychodzę Boże pełnić Twoją wolę"... , co z tego gdy i tak w większości to stwierdzenie nie ma potwierdzenia w rzeczywistości. Nie ma w nas woli rozumienia Boga. Nie rozumiemy nic z tego, co nas spotyka. Bolejemy nad tym, co dzieje się wbrew naszym oczekiwaniom. Cierpimy z powodu własnych uciążliwości ale także z powodu bolesnych zmagań innych osób. Mnie najbardziej uderza cierpienie dzieci... Niektóre już chorują w łonie matki, inne rodzą się niesprawne, jeszcze inne w różnych etapach dzieciństwa przeżywają gehennę z powodu ciężkich chorób. Trudno zrozumieć takie dramaty, kiedy kilkuletnie dziecko żyje z chorobą nowotworową . W takich sytuacjach rodzice są bezsilni. Czy powinniśmy o to mieć pretensje do P. Boga? Nie, na pewno nie! Chociaż po ludzku rzecz biorąc , czasami taka "nuta" w nas się odzywa. . . Dlaczego i po co to wszystko co takie złe? Odpowiedzią na nasze lęki najlepsza jest modlitwa i zaufanie do Boga, który wie, co w danej chwili jest dla nas najstosowniejsze. Otrzymałam maila od P. Adama z prośbą o modlitwę w intencji Oli -
"Pani Krystytno, od swojej przyjaciólki, Bożenny, otrzymałem SMS'a, którego treść, licząc na Pani współdziałanie, przytaczam: Przekazuję błaganie rodziców:


"proszę, poproś kogo tylko zdołasz, o modlitwę za pięcioletnią Olę. W czwartek miała tomograf komputerowy, bo czasem bolała ją głowa. Badanie wykazało guza móżdżku, większego niż sam móżdżek. Po badaniu mieli jechać na basen. Zamiast tego, od razu trafiła do szpitala. W weekend pytała rodziców, kiedy będzie mogła wrócić z mamą do domu... Wczoraj była operowana i jest w ciężkim stanie. Kazali rodzicom przygotować się na wszystko. Potrafisz zmoblilizować do modlitwy, poproś kogo tylko możesz i módlmy się wspólnie za Olę. Bardzo Cię proszę ANIA i PIOTR."


W imieniu p. Adama i moim z pokorą proszę Wszystkich o współudział w modlitwie... Krystyna

 

...

 


Podziel się

komentarze (2) | dodaj komentarz

Silentium...

sobota, 10 grudnia 2016 23:09

        www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.szczecin 
 
   ---------------------------------------------------------------------------------- 
 Polecam elektroniczne wydanie czasopisma - "Barwy Szkła" 
       
                www.barwyszkla.pl  
 
 Warto tam zajrzeć !
 

 

baner barwy szkla.jpg...

 

...

 

Z książeczki moich aforyzmów...

 

cisza 3a.jpg...

 

Cisza... Nie uświadczysz jej w dzisiejszych czasach.  Silentium. Cisza. Absolutna możliwa tylko po śmierci. Póki co niemal zero ciszy. Ustawiczny hałas. Huk. Ryk.  Jątrzenie. Jazgot. Larum. Rumot. Tumult. Brzdęk. Kociokwik. Kakofonia. Krzyk. Wrzask. Wycie. Zgrzyt. Chaos... Z chaosu trudno się wychodzi w stan uspokojenia. Takowy towarzyszy nam od rana do nocy. Wszechobecny całą dobę w różnych odmianach... Dlatego coraz chętniej i częściej zamykamy się w czterech ścianach. Resztę , Drodzy Czytelnicy, dopowiedzcie sobie sami...  


Podziel się

komentarze (3) | dodaj komentarz

Następna kartka z mojej codzienności.

środa, 07 grudnia 2016 4:03

        www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.szczecin 
 
   ---------------------------------------------------------------------------------- 
 Polecam elektroniczne wydanie czasopisma - "Barwy Szkła" 
       
                www.barwyszkla.pl  
 
 Warto tam zajrzeć !
 

 

baner barwy szkla.jpg...

 

  Następna kartka z mojej codzienności i mój graficzny bazgroł... 

 

Bbn2an.jpg...

 

...

 

Już środa nocą albo w nocy jak kto woli i do woli... W dzień odpoczywałam, spałam kilka godzin i dwa razy otwierałam drzwi kurierowi z przesyłką... Teraz dopiero jestem w formie... Oby tylko mi z samego rana nie dzwonili... Nie będzie mnie... Zaszyję się w ostatnim pokoju.  Telefony wyciszę ... Święta tuż... tuż , gromadzę prezenty . Święty Mikołaj już za nami, do mnie przyszedł już w niedzielę ..., co mi przyniósł , nie zdradzę ..., lecz 24. grudnia pojawi się ponownie i jak pomorska tradycja nakazuje, przyjmie nazwę ( nick) świątecznego Gwiazdora. Tak o tym "Mikołaju "gwiazdkowym" w "Bożym Narodzeniu" wspominała Maria Dąbrowska - " ... Dzieci uciekały co sił do pokoju. Po chwili jednak wracały znowu i z jedną nogą na progu, patrzyły, jak wchodził do kuchni „gwiazdor” z wielką siwą brodą i pytał dzieci kucharki o pacierz." Nie wszyscy jednak akceptują "gwiazdora" podobnie jak "dziadka mroza"... , jednak ja, mam sentyment do tej odmiany nazwy św. Mikołaja, do "dziadka mroza " sympatii nie czuję ... Może kiedyś więcej o tym napiszę... Wieczór spędziłam z córką , która w imieniu świętego darczyńcy przekazała mi efektowny, w oryginalnym opakowaniu, krem do twarzy, pewnie nie chce , bym się zestarzała... albo św. Mikołaj tak pomyślał, bo mnie lubi ... Jak można mnie nie lubić...? Zaraz zarzucą mi zarozumialstwo... Czasami lubię tak niewinnie prowokować ... 
--------------------------------------------------------
Dzisiaj , a właściwie to wczoraj, nie nadawałam się do niczego... Coraz częściej mi się to przytrafia... Wszystko zgodne z Bożym planem. A co tam... Godzę się z tym . Dla własnego dobra, oczywiście i zamaszyście (do rymu...)... Ostatni poniedziałek nieźle mną potrząsnął. . . Było tak . Uczestniczyłam w ceremonii pogrzebowej. Czułam się fatalnie z powodu śmierci zaprzyjaźnionej ze mną i z moją rodziną, Danusią . Wspaniała kobieta. Życzliwa. Wspaniałomyślna. Gościnna. Pogodna. Pomysłowa. Pełna wigoru. Mistrzyni kulinarna. Jej potrawy były znakomite. Najlepsi kucharze Jej nie dorównują . Artystka. Na luzie, pozytywnym... Wiolonczelistka. Utalentowana muzyczka. Miło było posiedzieć w Jej towarzystwie . Żyła nadzieją i optymizmem, mimo pewnych zawirowań życiowych, których nikomu nie brakuje. Nie przypuszczałam , że tak prędko się "zawinie", ale tak już jest wobec osób , które bardzo lubimy. Zmarła nagle w domu... A dom miała piękny , artystyczny z ogrodem, który uwielbiała... Często nas u siebie przyjmowała... Rok temu umarł Jej małżonek, Stasiu Sadłowski, muzyk, dyrektor szkoły muzycznej II stopnia, dyrygent... Pisałam o Nim. Tworzyli niepowtarzalną parę . Spokój Ich wspaniałym Duszom...!!! Jeden z muzyków zapytał moją córkę , skąd znała Danusię , odpowiedziała, że rodzice przyjaźnili się z Nią i z jej mężem. Pan, powiedział, że powierzchownie znał Danusię , bardzo pochlebnie wyrażał się o Stasiu, który wiele mu pomógł... Wspominam o tym nie bez powodu... Jak miło usłyszeć taką opinię o człowieku, który odszedł w zaświaty. Danusia też służyła pomocną dłonią . Trumna z Nią była wystawiona w Jej parafialnym kościele pw. Matki Boskiej Bolesnej... Piękny, nieduży kościółek. Lubię takie... Obejrzałam detale - unikatowy drewniany sufit, piękny obraz Matki Boskiej Częstochowskiej w ściennej wnęce, Drogę Krzyżową , witraże... To mi dodało otuchy... Danusia zapewne nad tym czuwała, była bogobojna i po Bożemu wszystko tłumaczyła, mówiąc , że nie należy się załamywać w sytuacji śmierci, należy ją przyjmować ze spokojem i zrozumieniem i że trzeba zachować powagę ducha. Pewnie dlatego Jej pogrzeb nie był przygnębiający. Unosiła się nad nim aura spokoju, harmonizując z pięknym słowem wygłoszonym przez Kapłana, który uratował mnie przed wypadkiem, gdy rozkojarzona sytuacją niemal wpadłam pod samochód...

Niech Danuśka odpoczywa  szczęśliwa - Amen !

Znalezione obrazy dla zapytania kwiaty na pogrzeb

Tak się złożyło, że w tym samym dniu byłam na koncercie... Jakby Danusia o tym zadecydowała, że mam w nim uczestniczyć... Właśnie Ona, która grała w filharmonii i w operetce... Także we Włoszech... Zapewne ucieszyła się , że uczestniczyłam w koncercie muzyków z Holandii. Nie bardzo mi się chciało w tym dniu iść na ten koncert, ale jakaś pozaziemska siła nakazała mi, by w nim uczestniczyć , a poza tym byłam umówiona i nie wypadało wycofać się ... To i poszłam... Z przyjemnością wysłuchałam melodii Glenna Millera z 1941 r. Odprężyłam się lepiej niż w spa - „sanus per aquam"... ( chociaż woda i tak ponadto i ponad wszystko...) . Miałam wrażenie, że Danuśka uczestniczy w tym koncercie... Czy to niedziwny zbieg okoliczności - pogrzeb i ten odprężający koncert w jednym dniu ? Dodam to jeszcze, że orkiestra, solistka i soliści byli znakomici. Wróciłam do domu o 23. godzinie, zmęczona, smutna , ale jednocześnie uspokojona... Muzykę żałobną zadedykuję Danusi kiedyś tam... Zapewne z tej jest bardziej zadowolona, bo z natury była zawsze radosna i pogodna. Też sobie takiej muzyki w razie czego życzę, bo mam podobne usposobienie ... Buźka i światełko dla Danusi ! Jakby nie było, bez żałobnego akcentu obyć się nie może... 

 

2015 - 1 (3).jpg


Podziel się

komentarze (2) | dodaj komentarz

Ile w nas życzliwości...

wtorek, 22 listopada 2016 1:40

        www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.szczecin 
 
   ---------------------------------------------------------------------------------- 
 Polecam elektroniczne wydanie czasopisma - "Barwy Szkła" 
       
                www.barwyszkla.pl  
 
 Warto tam zajrzeć !
 

baner barwy szkla.jpg...

 www.barwyszkla.pl 

 

...

 

Dzień Życzliwości we Wrocławiu ©Fot. Tomasz Holod / Polskapresse

Dzień Życzliwości we Wrocławiu...

 

Ile w nas życzliwości...

W 1973 r. amerykańscy studenci, bracia Brian i Michael McCormack zareagowali na zbrojny konflikt między Egiptem a Izraelem. Poprzez okazywanie wzajemnej życzliwości przekonywali, że wszelkie oznaki nienawiści są szkodliwe i apelowali do rządzących, by problemy sprzeczne rozwiązywano pokojowo a nie walką zbrojeniową, toteż i w Stanach Zjednoczonych ustanowiono World Hello Day. Od tego momentu Dzień Życzliwości obchodzony jest w 180. krajach na świecie. U nas ten dzień obchodzony jest od 2006 r. Jest jednym z tych świeckich "świąt", które warto propagować, chociażby dlatego, że życzliwości nigdy nie za wiele. Pewnie warto przy okazji tego dnia zadać sobie pytanie , ile w nas jest życzliwości do innych...? Ile też z nas dobra przepływa do bliźnich naszych? Na ile jesteśmy w stanie okazać komukolwiek naszą życzliwość ? Łatwiej być życzliwym do kogoś kogo lubimy, trudniej do tych , którzy z nami na pieńku... , jednak uważam , że lepiej dla nas , gdy i tych drugich potraktujemy życzliwie. Pewnie niejedni powinni zarumienić się ze wstydu, że nie ma w nich ani krzty tej pięknej cechy, że ani myślą serdecznie odnosić się do współbraci, których nagminnie nienawidzą i uważają za swych wrogów, najczęściej nie mając do tego żadnych racjonalnych podstaw, a nawet jeśliby takie były , to czy należy od razu ulegać negatywnym odczuciom i bić "wybrańca", ile się da? Indywidualne zadry przenoszą się na społeczeństwa, stąd konflikty zbrojne i morderstwa. Brak zrozumienia i życzliwości wywołuje wojenne stany. To wcale nietrudno być życzliwym, czyli łaskawie ustosunkowanym do bliskich czy tych całkiem obcych nam ludzi. Nie mam z tym problemu...  Wystarczy tak niewiele, by temu sprostać - uśmiech , miłe słowa, pomocna dłoń. A jednak niektórzy mają z tym kłopot. W ostatnim odcinku Interwencji, w Dniu Życzliwości, pokazano obraz sprzeczny z przesłaniem tego dnia. Starsze małżeństwo żaliło się na swoją młodą sąsiadkę , która zakłóca ich spokój, ustawicznie wyrzucając śmieci na ich posesję . Są bezradni , nie pomaga ani interwencja policji, ani nakaz sądowy, uciążliwa sąsiadka nie ustępuje i jak dotąd nie ma na nią sposobu na jej odmianę . Jest to jaskrawy przykład na brak życzliwości . Takich exemplum szarej codzienności jest niestety mnóstwo. Byłoby przyjemniej , gdyby nieżyczliwi chcieli uczyć się życzliwości od życzliwych oraz aby życzliwi zarażali życzliwością tych nieżyczliwych, najczęściej nie zdaje to egzaminu i w tym szkopuł...


"Żaden akt życzliwości, bez względu na to jak mały, nie pójdzie na marne " - Ezop.


Życzliwość to wyraz miłości i jedna z jej tajemnic. U jednych życzliwość to nawyk, u innych to jedynie przypadkowość albo nie ma jej wcale. Nie ma życzliwości, gdy inni są komuś obojętni, gdy okazuje się wrogie uczucia. Życzliwość wymaga określonej postawy - dobrodusznego spojrzenia , pogodnego uśmiechu, ciepłego potraktowania, szczerego słowa i chęci udzielenia pomocy, współodczuwania i pocieszania, też zrozumienia, bo życzliwość to głównie zaspakajanie potrzeb innych bez względu na relacje między osobami. Nie obawiajmy się, ani nie uciekajmy od okazywania sobie drobnych gestów uprzejmości, bo i one przecież są wyrazami miłości. Mam to szczęście w nieszczęściu, że na swej drodze spotykam coraz częściej objawy życzliwości, której Wszystkim życzę . 
Ile w nas życzliwości tyle radości ! Dzielić się życzliwością potrafią ci, którym nieobca jest Miłość.

 

Recepta na życzliwość - Uśmiech... i jeszcze raz uśmiech... 

 Warto odsłuchać...


Podziel się

komentarze (1) | dodaj komentarz

Konkrety i nie tylko...

środa, 16 listopada 2016 2:51

        www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.szczecin 
 
   ---------------------------------------------------------------------------------- 
 Polecam elektroniczne wydanie czasopisma - "Barwy Szkła" 
       
                www.barwyszkla.pl  
 
 Warto tam zajrzeć !
 

baner barwy szkla.jpg...

 

 www.barwyszkla.pl 

 

...

 

Coś takiego mi się  w jednej chwili wymyśliło... 

Co to jest ... ?

SŚw.6.jpg

 

Teraz konkrety i nie tylko... 

 

Zadajemy pytania. Odnajdujemy na nie albo i nie, a jeśli tak to, mniej lub bardziej udolne, odpowiedzi. Niejednokrotnie sprzeczne z rozsądkiem, bo i przecież nie mamy bezsprzecznych gwarancji co do naszych racji, gubiąc się w detalach i niewiedzy. Jedynie Bóg zna wszystkie odpowiedzi. Teraz , w tym momencie naszły mnie chyba niegodziwe myśli, bo postawiłam pytanie - czy P. Bóg ewoluuje? Skoro wszystko dookoła nas ulega ustawicznej przemianie , doskonaląc się albo popadając w destrukcje, niweczy prawidłowość rzeczy, to dlaczego Stwórca w Swej Wszechmocy nie miałby poszerzać swoich możliwości? Dając nam możliwość nieustannego rozwoju duchowego i fizycznego , rozszerzając świat do nieograniczoności, dlaczego, Sam, nie miałby podlegać temu samemu procesowi?
..........................
MaX Lucado, w Myślach na każdy dzień roku" ("Promyk nadziei na każdą chwilę" ), udzielając podpowiedzi co do naszych zachowań w każdym dniu roku, odwołuje się do Ewangelii, na dzisiaj - 16 listopada, przewidział taką wskazówkę - " Jeżeli ktoś z was potrzebuje mądrości, niech prosi o nią Boga, a na pewno ją otrzyma. Jk1,5
..........................
Jakoś tak spontanicznie i bez konkretnego założenia od dzieciństwa modliłam się o mądrość dla siebie. Nie o zdrowie, czy piękno, czy też sukces a właśnie o mądrość . Sama nie wiem dlaczego, tak jak nie pojmuję , dlaczego tej mądrości we mnie za mało, chociaż pysznie zauważę , że głupia to ja nie jestem... No ..., chyba czasami... Albo nawet i często bo gdy przyrównuję swoje reakcje do innych , to zauważam niezbicie, że inni na moim miejscu w konkretnej sytuacji zachowaliby się zdecydowanie inaczej. Przykładami się nie posłużę , by uniknąć zbytecznych ataków i posądzeń o brak skromności, która jakby nie było i tak pozostanie moją naczelną cechą . Pozory często mylą ... Jak już przywołałam modlitwę , to zdradzę i to, że zawsze modliłam się podobnie, o mądrość , o przyzwoitość , o skromność dla moich dzieci ze szczególnym akcentem dla Ich zdrowia i wszelkiej pomyślności... To i wyszło, jak wyszło, dzieci mam nie najgłupsze ale do pełnej mądrości jeszcze przed nimi daleka droga... Przede mną też ... Bóg Jeden wie, ile i jakiej mądrości komu potrzeba. W dzieciństwie zafascynowała mnie mądrość młodego mężczyzny o imieniu Bronek, który pomagał w pracach gospodarskich u cioci Frani, siostry mojej Mamusi i jej męża Apolinarego, mego Ojca Chrzestnego. Ku mojemu oburzeniu, na owego Bronka mówiono - "głupi Bronek" , bo fizis i umysłowa ociężałość na to wskazywały, a jednak to co on mówił , było niejednokrotnie mądrzejsze od tego, co mówili ci niby mądrzy... Taka prawda, jak i to, że mądrość i prawda to często pojęcia względne, czego nie można powiedzieć o prawdzie, którą głosił Jezus Chrystus, Jego prawda nie podlega tego rodzaju ocenie, gdyż jest prawdą absolutną i niepodważalną .
...........................
Homo sapiens. Niby istota rozumna. Ale znaki na " niebie i ziemi"mówią co innego, może dlatego że jedni są rozumni a drudzy nie, na zasadzie kontrastu funkcjonującego w ludzkim zapisie czaspoprzestrzennych zawirowań i niespodzianek losowych. Obok prawidłowości mamy do czynienia z zaskakującymi przypadkami. Rodzą się dzieci z głowami ale też i takie bez głowy. Jak to wytłumaczyć jak i miliony równie drastycznych przypadków? Aż prosi się by powiedzieć , że w tym zadziwieniu nie dziwi nic, nawet to co dziwnym się wydaje...
............................
A teraz "niusowo"...

...............................


Żal mi Lecha Wałęsy. Miota się i miota... O takim człowieku mówią - "głupio mądry"...
Ile w każdym z nas jest tej głupio mądrej mądrości?...
...........................
Jaka większość społeczeństwa , taki przywódca... !
Amerykanie wybrali, jak wybrali.
Dobrze czy źle to się okaże...
Wątpliwości...
Po raz pierwszy w historii Ameryki Pierwsza Dama o podejrzanej moralności... Czy zdjęcia lesbijskie i nagości sprzyjają wizerunkowi damy? Podobno Donald Trump ma zamiar walczyć z homoseksualistami i będzie domagał się wyprostowania moralnych ścieżek. Z czym do gości, jak sam nie jest przykładem przyzwoitości... Rozwody, zdrady i inne przypadłości... Litości...!!! Pomieszanie z poplątaniem. Jakie czasy taka prezydentrura !
Ile w tym zakłamania, a ile podłości? Jednych na tron , drugich na śmietnisko... Ci gorsi w koronie, ci lepsi w smrodzie... Dziwi czy nie dziwi nic? Coraz częściej nic nie dziwi. Chętnie wybrałabym się z kimś naprawdę mądrym na grzyby...
......................
Posprzeczali się na forum i nie tylko ... Przywódcy KOD-u nie tolerują swoich wypowiedzi. Brak zgodności w jednej organizacji ? I to takiej... ? Lamus... lamus ... lamusy...
.......................
Czas na spoczynek ! Dobranoc! - Podpisuje się ta, co często myśli inaczej niż wszyscy. . . ! - Krystyna Laura


Podziel się

komentarze (2) | dodaj komentarz

Jesień w słowach , w obrazach i w muzyce

środa, 09 listopada 2016 8:34

        www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.szczecin 
 
   ---------------------------------------------------------------------------------- 
 Polecam elektroniczne wydanie czasopisma - "Barwy Szkła" 
       
                www.barwyszkla.pl  
 
 Warto tam zajrzeć !
 

baner barwy szkla.jpg...

 

 www.barwyszkla.pl 

 

...

 

W sieci szukałam obrazka o jesieni, znalazłam mój wierszyk ...

 


Znalezione obrazy dla zapytania jesienna pani...

Teraz zmieniłabym w tym układ słów... Jest, jak jest...  

Idziemy dalej jesienną ścieżką , by dojść do końca...

Tak idę i idę , i dojść nie mogę ... 

 

Znalezione obrazy dla zapytania tim curry artist

 

Art. Tim Curry ...

...
gdy czasu mało
gdy to i tamto
jak gra w zielone
dymną zasłoną
to czasem warto
grać starą kartą
w archiwum przecież
tyle zasobów
które najzwyczajniej w świecie
można przypomnieć
to i przypomnę moje to coś
na czele z Vivaldim
który z wdziękiem kłania się jesieni
tylko czy to coś cokolwiek zmieni
...

 

Slajd1 (4).JPG...

 

...

 

 Richard Mcneill i jego  jesienne pejzaże... 

 

...

 

...

 

...

 

...


Podziel się

komentarze (10) | dodaj komentarz

Samobłądzenie dla istnienia

sobota, 05 listopada 2016 1:33

 

...

        www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.szczecin 
 
   ---------------------------------------------------------------------------------- 
 Polecam elektroniczne wydanie czasopisma - "Barwy Szkła" 
       
                www.barwyszkla.pl  
 
 Warto tam zajrzeć !
 

baner barwy szkla.jpg...

 

 www.barwyszkla.pl 

 

[tu jest iframe]...

 

1 a  ja z papierosem.JPG...

To ja,,, w niecodziennym wydaniu... 

 

A to moja grafika... Jeśli to można tak nazwać...

 

złote włosy]]we siatka.jpg...

 

Doszłam do wniosku, może absurdalnego, że autorytety są często poniżej autorytetów, które niejednokrotnie są bardziej wiarygodne... Wyjdzie jeden taki z drugim na mównicę i głosi swoje widzi mi się , często uzasadniając swoje wywody nauką . Co z tego jak to i tak balansowanie w nierzeczywistym bajaniu... Baju... baju ... Niby wiarygodne a guzik prawda. Jedno autentyczne, drugie nie, trzecie połowiczne i wciska się tłumom, co się da, wielu daje się złapać na takie myślowe frykasy... Następstwem woda z mózgu... Jakby brakowało własnego pomyślunku... Ludzie dają się prowadzić na smyczy i ulegają utartym sloganom oraz przemyśleniom współbraci. Powołują się na ich "twórcze" uzasadnienia i dowodzą swoich dwuznacznych racji w każdej dziedzinie życia. Podporządkowują swoją wizję świata innym, gubiąc się w labiryncie niewiedzy, która jest niczym innym jak spustoszeniem ducha. Nie wszyscy przecież dbają o rozwój duchowy, bazują na pseudoodkrywczych doznaniach innych, zwłaszcza jeśli te są poparte odpowiednim tytułem i rzekomym dorobkiem, zapominając , że wielcy też błądzą i to może bardziej niż ci , zaszeregowani jako prości ludzie. Błądzenie dla istnienia, Najczęściej nieświadome, wynikające z próżności o swej nieomylności.  Prawda w tym niezbita - WIEM, ŻE NIC NIE WIEM....  Spotkałam ludzi niewykształconych bardziej światłych od tych z tytułem profesora. Paradoks, A jednak! Rozmówca z You Tube nawija i nawija... o królowej Sabie, o legendach, o przepowiedni , ale czy coś wyjaśnia? Tkwi w tym samym miejscu. Niech sobie Księżyc wschodzi z zachodu, niebo niech zabarwi się czerwienią , niech otworzą się nieba... Poczekajmy, zobaczymy albo nie... Wystarczy przyjrzeć się temu, co jest.. . Niebo płonie czerwienią . Leje się krew niewiniątek i nie tylko... A Księżyc? On swoje, my swoje... Księżyc nad nami i Słońce też . Przekonania polityczne bombą ... Straszą z każdej strony, że będzie wojna, w ostatnich niusach o tym, że Rosjanie zamierzają atakować Finlandię .. . Z tego , co wiem , to Finowie nie boją się Rosjan i są z nimi w dobrej komitywie, bo niemało ich w Finlandii mieszka. Żyją w zgodzie. To politycy szczują ... Nie taki diabeł straszny jak go malują . Putin uczestniczy w nabożeństwach cerkiewnych, żegna się w liturgii prawosławnej, więc chyba zbyt pochopnie się go oczernia? Inna sprawa , ilu to polskich katolików żegna się znakiem Krzyża a broi , ile się da? Zamiast zająć się codziennością i na bieżąco rozwiązywaniem bolączek absorbujących świat, ludzkość buja w obłokach, wymyśla androny, sugeruje to i tamto bez pokrycia, powołując się na proroków, których też prognozy bywały fałszywe oraz na tych, którzy mówią dla samego mówienia, jak chociażby ten, zacytowany niżej mówca z You Tube... ... ... O, jejku, zaraz mi zarzucą to samo... A, niech tam! Zadowolę się muzycznymi dokonaniami Andrei Bocellego. Wyznaję bez wstydu - jestem Jego fanką ... Co to? Nie mogę mieć swego idola? Ma być w moim mieście... Jeśli dożyję, zafunduję sobie bilet za trzysta złotych... A może ktoś mi zasponsoruje...? I bez sponsoringu obędę się ... Nie czekam na mannę z nieba ani nie sprzedaję się ... Sama sobie radę dam ... Nie zamierzam gdybać , co będzie, póki co, żyję codziennością zabarwioną Golgotą i mimo wszystko jakoś sobie nie najgorzej funkcjonuję , czego i innym życzę . Jakby nie było, cieszmy się z tego, co jest, bo może być gorzej...

 

...

Włącz czujnik... ! Nie poddawaj się sugestii... 


Podziel się

komentarze (1) | dodaj komentarz

Pochylić się nad potrzebującym

czwartek, 03 listopada 2016 2:24

        www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.szczecin 
 
   ---------------------------------------------------------------------------------- 
 Polecam elektroniczne wydanie czasopisma - "Barwy Szkła" 
       
                www.barwyszkla.pl  
 
 Warto tam zajrzeć !
 

baner barwy szkla.jpg...

 

 www.barwyszkla.pl 

 

 ...

Fotka z internetu... 

Czy to żebraczy biznes? Zapewne sposób na życie... 

Kontrowersje wokół tematu... 

..

...

 

Święty Albert Chmielowski - Ewa Stadtmuller - EAN: 9788325705152

 

NIE MA NIC PIĘKNIEJSZEGO OD DZIELENIA CHLEBEM... 

 

Coraz częściej ludzie ulegają znieczulicy, która sama w sobie jest ze wszech miar zła, bo powoduje spustoszenie w współodczuwaniu. Natura ludzka ma zakodowane współczucie. Nawet zwierzęta to mają a co dopiero ludzie... To jednak nie reguła. Nie wszyscy są współczujący, niektórzy są wręcz wrogo nastawieni do takiego odczuwania, z góry negują pozytywne walory tej cechy charakteru... Bywają źli ludzie i wyrachowani też , zimni, oziębli w relacjach międzyludzkich, ci najczęściej pozbawieni są naturalnych odruchów jakiejkolwiek litości. Chce się krzyknąć - " oby jak najmniej takich osobników!" ! ! ! Są też tacy, którzy nie są pozbawieni empatii , ale ją kontrolują , a sprawując nad nią dozór, wpadają w sprzeczne zachowania - raz poddają się zrozumieniu sytuacji bliźniego, innym razem ignorują wszelkie formy pomocy, uważając , że wołający o pomoc nie zasługuje na nią . I tu zaczynają się schody , do góry i do dołu... Brat Albert tak nie myślał. W każdym wołającym o pomoc dostrzegał człowieka, nawet w tym , który świadomie się staczał. "Nie dam mu ani złotówki, bo sam winny stanu, w którym się znalazł, jak mu cokolwiek dam, stoczy się jeszcze niżej, to go jeszcze bardziej zdeprawuje, niech weźmie się do roboty..." W takim pojmowaniu rzeczy jest racja lecz jedynie pozorna, bo przecież nie do końca znane są przyczyny degradacji drugiego człowieka ani też jego motywacje czy możliwości. Miłosierdzie wszystkich dotyka, większość jest poza nim . Matka Teresa z Kalkuty dobrze to pojmowała. Nie pytała, skąd ty jesteś ani dlaczego jesteś w takim stanie... ? Pomagała wszystkim potrzebującym bez zbytecznych kalulacji, bo tego rodzaju rachuby w takich okolicznościach nie powinny mieć racji bytu. Odrzucenie drugiego człowieka, rzucając - "idź stąd dziadu!" , jest nie czym innym jak poniżeniem tego, który tak zareagował... . Czy nie lepiej , gdy wyciągający rękę po jałmużnę , zostanie obdarzony życzliwym uśmiechem i choćby minimalnym wsparciem ? I nieważne w tym wszystkim , na co ten ktoś wyda ofiarowany pieniążek - na chleb czy piwo, ważne , że poczuje, że nie jest sam i przez moment poczuje się szczęśliwy... Może ten kontrowersyjny łyk alkoholu doda mu otuchy? A często to jedyny wariant na poczucie ulgi w sytuacji, w której się znalazł ... ? Ilu z czytających te słowa jest wolnych od podobnych reakcji na trudy życia... ? Każdy człowiek, nawet ten , który się stoczył, ma prawo do szacunku i do choćby odrobiny szczęścia, a jeśli już to zaczyna być i naszym udziałem, nie odbierajmy innym radości z powodu naszych osobniczych przypadłości typu sknerstwo czy znieczulica, złość czy wyłącznie dbałość o własny komfort. Nie odtrącajmy oczekujących na wsparcie. Wystarczy pomyśleć przekornie, co byłoby , gdybyśmy, to my, byli na miejscu nieszczęśnika, na widok którego odczuwa się odrazę i omija się go łukiem... ? Paradoksalne w tym to, że niby wielu uważa , że ubolewa nad ludzkim nieszczęściem , to jednak prawda jest inna. Najczęściej przechodzi się koło ludzkiego nieszczęścia, udając , że go nie ma. Dopiero, gdy ktoś je przybliży, czy uświadomi, znajdują się tracy, którzy pomogą . Dlatego należy wspierać programy telewizyjne czy organizacje, które tego rodzaju problemy zauważają. Antagoniści moich dowodzeń przytoczą argumenty przeciwne, jak choćby ten o żebraczym biznesie. Zapewne i oni mają rację . Czy jednak tak do końca daje się rozróżnić ziarno od plew i jedno od drugiego...? Co stanie się,  gdy pomylimy się w ocenie? Jedno pewne - NALEŻY POCHYLIĆ SIĘ NAD POTRZEBUJĄCYM , A NIE GO ZBESZTAĆ ! Krótko po wojnie moi Rodzice wybrali się do sklepu obuwniczego, by Tatusiowi kupić nowe buty, za ciężko przez Niego w gdyńskim porcie zarobione pieniądze. Tatuś stare wyrzucił do kosza , założył nowe, porządne , skórzane. W drodze powrotnej mijali inwalidę wojennego, który miał na nogach jedynie onuce, a było zimno i nieprzyjemnie. Tatuś zachował się spontanicznie i nim Mamusia spostrzegła się, zdjął nowo zakupione buty i dał temu człowiekowi, który błyskawicznie ulotnił się ... Do domu wracał boso ku wielkimu niezadowoleniu swej małżonki, która mu to wypominała... Miał wielkie serce, to jedno, a drugie, pewnie przypomniało Mu się zdarzenie z wojny, kiedy to w niemieckich saperkach wojskowwych uciekał z niemieckiej niewoli, złapali go Rosjanie, ogołocili z butów mimo silnego mrozu i w takim stanie nieszczęsnym wywieźli na Sybir, skąd zresztą też uciekł ale to już inna historia... Nigdy tym się nie chwalił , że oddał buty, wiem to z przekazów Mamusi, która chyba nie do końca rozumiała zachowanie Tatusia, uważając Go za naiwnego i że też tych butów potrzebował ... Nie pisałam o tym dotąd, wyszło tak mimo woli, że ta historia mi się przypomniała . Jedno pewne, godna jest zapamiętania.
Nie ma nic piękniejszego od dzielenia się swym dobytkiem i nie ma w tym przenośni ani zbytecznego cudowania.
"„Bo byłem głodny, a daliście mi jeść” (Mt25, 35). ...

 

...


Podziel się

komentarze (1) | dodaj komentarz

Pamięć ... Wszystkich Świętych, Dzień Zaduszny, obyczaje...

wtorek, 01 listopada 2016 3:00

        www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.szczecin 
 
   ---------------------------------------------------------------------------------- 
 Polecam elektroniczne wydanie czasopisma - "Barwy Szkła" 
       
                www.barwyszkla.pl  
 
 Warto tam zajrzeć !
 

baner barwy szkla.jpg...

 

 www.barwyszkla.pl 

 

...

 

*
Najpiękniejsze są wiejskie kościółki
i stare zaraz przy nich cmentarze,
gdzie ludzi nie za dużo
za to dużo marzeń
i modlitw darowanych nadzieją…

Czasem skromne zwyczajne,
drewnem wykładane.
Czasem murowane
ze złoconymi ołtarzami
kołyszą się dzwonami nad okolicą.

 

Znalezione obrazy dla zapytania kościół cmentarzem...

 


**
Tym , co odeszli ... łez zdroje,
kwiaty , znicze i świeczki,
tęskne dzwonów dźwięki
i pamięć ubrana w przypomnień sukienki...

 

Wszystkich Świętychn  4.jpg...


Jako alternatywę do Halloween w naszej katolickiej Ojczyźnie wymyślono "Bale Wszystkich Świętych" . Jak zabawa to na całego, a jak " zwał , tak zwał" . Czy to przypadkiem nie to samo?
Wszystkich Świętych to święto Świętych Pańskich ( odsyłam do odpowiedniej lektury), więc wymaga dostojnej i poważnej oprawy a nie balu... Co to też Polak nie wymyśli...

 

Bal Wszystkich Świętych w Parafii pw. Opatrzności Bożej w Rzeszowie....

Bal Wszystkich Świętych w Parafii pw. Opatrzności Bożej w Rzeszowie.

nowiny24.pl

---------------

Może i ktoś miał dobre intencje ale to niewypał równy Hallowen.
Nie starajmy się na siłę naśladować co z założenia głupie. Bo i niby czym się różni Halloween od Balu Wszystkich Świętych? Niczym.
Jezeli już , to Wszyscy Święci niech sobie sami urządzają bale w zaświatach. A póki co, to przeżywajmy to Święto, jak należy. I pamiętajmy - Dzień Zaduszny przed nami. Oddajmy szacunek naszym Zmarłym... Nie balujmy, gdy pora nie ta... Zachowajmy żałobę w sercu...

 

 

2015 - 1 (3).jpg...

 

 

PS. Zdajemy sobie sprawę z tego albo nie zdajemy, czym jest zabawa typu halloween... Niewątpliwie ma ona odciągać od rzeczywistych wartości. To jak zamulenie umysłu narkotykami. Nie wszyscy są tego świadomi, ulegają masowej propagandzie, uważając , że nie ma w tym niczego negatywnego . Pozornie tak. A jednak jest to sposób na wywołanie konszachtów z nieczystymi siłami. Zrozumiał to mój czternastoletni wnuk, który odpowiednio zareagował , gdy druga jego babcia, w dobrej wierze, wycięła w dyni otwory na oczy, usta i nos. Zamierzała w środku zapalić świeczkę , by najmłodsza wnuczka miała zabawę ... Babcia pomyślała " zabawowo" ... Nie miała żadnych złych intencji... To bardzo dobra, cenna, anielskiej dobroci osoba i bardzo Ją lubię, bo naprawdę jest wyjątkowa. Drugiej takiej ze świecą szukać..., tyle w Niej dobra. Wnuczek zareagował ostro - Babciu, proszę to natychmiast wyrzucić !  Poparłam go , mówiąc, że to igranie z duchami... "Jakimi duchami...?", zapytała druga babcia. Na to wnuk - "Babciu, jak nie wierzysz w duchy, to w Boga też nie wierzysz... To nie jest w porządku!" Babcia się obruszyła... Rozbawiła mnie reakcja wnuczka , ale jednocześnie było mi żal drugiej babci, która chcąc nie chcąc , choć się tyle napracowała przy wycinaniu otworów w dyni, musiała pozostawić "głowę" dyni w śmietniku, zwłaszcza że tak też zrobić poleciła wnuczka, podczas gdy najmłodsza glosu nie zabierała i obeszła się " smakiem"... Co z tego jak zabawę z Halloween miała w przedszkolu... Pomieszanie z poplątaniem... Bo niby co innego?


Podziel się

komentarze (1) | dodaj komentarz

Do czego zmierza ludzkość?

piątek, 14 października 2016 0:01

        www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.szczecin 
 
   ---------------------------------------------------------------------------------- 
 Polecam elektroniczne wydanie czasopisma - "Barwy Szkła" 
       
                www.barwyszkla.pl  
 
 Warto tam zajrzeć !
 

baner barwy szkla.jpg...

 

 www.barwyszkla.pl 

 

Znalezione obrazy dla zapytania wojna w syrii ofiary...

 

 

...

 

Do czego zmierza ludzkość ?


Profetyczny Herbert George Wells w "Wojnie światów" po raz pierwszy w literaturze, porażająco sugestywną grozą kosmiczną, ukazującą inwazję Marsjan na Ziemię, obrazuje wojnę totalną, w której konsekwencji najbardziej cierpi i największe straty fizyczne, materialne, psychologiczne, ponosi ludność cywilna a nie żołnierze. W warunkach wojennych ludność cywilna jest zagubiona, bezradna, wylękniona i bezbronna, bo z reguły nie jest do wojny przygotowana. Widzimy to w przekazach dokumentalnych... Tylko nieliczna grupa preppersów gromadzi zapasy na koniec świata, którzy to przygotowani są na każdą przykrą ewentualność - na awarię sieci, kryzys ekonomiczny, pandemię i atak dronów. A co z resztą ludności? Nie wszyscy chomikują i przewidują kataklizmy, czy przeczuwają wojnę , nie wszyscy też wyznają zasadę , że przezorny zawsze ubezpieczony. Przed nagłymi , niespodziewanymi atakami wojennymi czy z obawy przed złym człowiekiem, od dawna zabezpieczano domostwa w odpowiednie zamki, skrytki, ukryte drzwi do tajemnych pomieszczeń czy też dodatkowe wyjścia, ułatwiające ucieczkę w razie zagrożenia. Budowano schrony, gromadzono żywność . Te działania miały zapewnić przetrwanie. Trudniej to zastosować w obecnej dobie, szczególnie tym, którzy mieszkają w blokach. Bo niby gdzie, ci mieszczanie, mają trzymać swoje zapasy? Mogą się ewentualnie ewakuować przez okno po linie, jeśli są mieszkańcami wyższych pięter. Jednak i to może się okazać się nieskuteczne przy obecnej technice wojennej... Faktem jest, że z każdą następną wojną najwięcej utrapienia i ofiar występuje po stronie cywilów. "Świat" patrzy, jak giną Syryjczycy, jak rujnowane są ich domy, niejeden pokiwa głową ze współczuciem, niektórzy udzielą pomocy albo się oburzą , nic poza tym. Większość zadowolona, że ma ciepełko, które jednak może lada moment ulotnić się, a jego miejsce wypełni rozpacz z powodu pożogi. I co wtedy? Coraz częściej zastraszani jesteśmy trzecią wojną światową , która jak zauważamy , trwa już od dłuższego czasu. Każde nowe poczynania Putina prasa podsumowuje jednym ostrzegawczym stwierdzeniem - Putin szykuje się do wojny. Czy jest to sygnał do trwania w gotowości? Wspomniany Wells był mistrzem w potęgowaniu napięcia i przerażających scen, od popłochu tłumu do jego paranoicznej paniki. Jego wizje nabrały rzeczywistego charakteru.

---------------------------------------

Fragment tekstu z TVP.INFO :

"Kilka dni temu były prezydent Rosji, Michaił Gorbaczow ostrzegł, że świat jest w „groźnym momencie”, ponieważ rośnie napięcie na linii Rosja-USA.
„The Daily Mail” cytuje dziennikarza Ostapa Karmodi, który napisał: „Najpierw »siloviki« (ochroniarze) dostali zakaz wyjeżdżania za granicę, potem wysocy urzędnicy zostali poproszeni o sprzedanie swoich domów na Zachodzie i zamknięcie tam kont bankowych. Teraz kazano im sprowadzić dzieci z zagranicy. Można się tylko zdziwić, że stało się to tak późno. To są oczywiście przygotowania do wojny” "...

---------------------------------------


Dziwić się i nie dziwić z powodu takiego stanu rzeczy... Krąg chętnych do wojen, zamachów. kłótni, rozróbek i hałaśliwych protestów to cecha obecnych czasów, byleby bić i niszczyć przeciwnika... . W nienawiści, zdradzie, obsceniczności i dewiacyjnych zachowaniach odzywa się społeczne niezadowolenie, które obok motywu dramatycznego ma w sobie wiele z groteski, takie też, cudaczne, wydają się "czarne aborcjonistki" i aborterzy, którzy postanowili zaatakować Jarosława Kaczyńskiego za Jego ludzką wypowiedź. Na potwierdzenie cytat z Gazeta.pl :

"W odpowiedzi na słowa Jarosława Kaczyńskiego na temat zakazu aborcji, grupa kobiet postanowiła zorganizować protest pod domem prezesa PiS. Odbędzie się on 13 października o godzinie 19. "Poseł Kaczyński zagląda nam do łóżek, my tylko zajrzymy mu przez płot. Oczywiście powiemy mu też kilka słów, bo wygląda na to, że w Czarny Poniedziałek nas nie usłyszał" - informują inicjatorzy protestu i przekonują, że Kaczyński "aby przypodobać się biskupom, jest gotów praktycznie na wszystko". Demonstracja na warszawskim Żoliborzu według zapowiedzi organizatorów ma być "spontanicznym, pokojowym zgromadzeniem".

-----------------------------------


Szanowne Panie, prezes Kaczyński nie zagląda do waszych łóżek tylko wyraża swoje humanitarne poglądy.
Aborcja to zabójstwo jak wszystkie inne. A może gorsze? Czyżby było coraz więcej zwolenniczek i zwolenników zabójstw? Dlaczego tak jest?
Czy tego typu akcje nie są zalążkiem większych ognisk zapalnych, które mogą doprowadzić do niekontrolowanego wybuchu? Taki przykład jak ten to potwierdzenie walki dobra ze złem i panoszenia się zła na wszystkie możliwe sposoby.


Podziel się

komentarze (13) | dodaj komentarz

Myśli nieuczesane uczesaniem...

środa, 14 września 2016 0:39

        www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.szczecin 
 
   ---------------------------------------------------------------------------------- 
 Polecam elektroniczne wydanie czasopisma - "Barwy Szkła" 
       
                www.barwyszkla.pl  
 
 Warto tam zajrzeć !
 

baner barwy szkla.jpg...

 

 www.barwyszkla.pl  

  

..

FR-AR179WWAYD31FR-1-newproduct.jpg

Myśli nieuczesane uczesaniem...


Dzisiejsze rozważanie zacznę od komentarzy.
Mój komentarz w blogu Aisab -
Co ma być, będzie. Nikt i nic nie ucieknie przed przeznaczeniem, czy może przed tym , co sam sobie zgotuje. A jak widzimy, człowiek gotuje nieźle  i więcej w tym gotowaniu trucizny niż zdrowych pierwiastków. Człowiek poprzez podziały religijne, obyczajowe, ekonomiczne i polityczne sam doprowadza się do zguby. Jeżeli dosłownie odbierać opowieść o wygnaniu z raju i że Bóg pozostawił do dyspozycji człowiekowi wolną wolę , to najwyraźniej dał do zrozumienia, że nie będzie Jego Boskiej interwencji ani po stronie dobra , ani po stronie zła. Słyszymy odpowiedzi sprzeczne, z jednej strony powoływanie się na udzielone, wskutek modlitwy łaski, z drugiej padają zarzuty o brak tej pomocy i bezduszne milczenie - II wojna światowa i inne tragiczne wydarzenia... Sprzeczności... Śmierć biologiczna też bywa okrutna... Ktoś zapyta - w takim razie co z Bożą Miłością i Miłosierdziem Bożym, wstawiennictwem Matki Boskiej, opieką Św. Patronów i Aniołów ? Dlaczego pomoc nadchodzi tak późno i dlaczego jedni z opresji wychodzą bez szwanku, a inni giną? Zaraz znajdują się tacy, którzy na wszystko mają "mądrą "odpowiedź. Te wszystkie domniemania rodzą się w ludzkich umysłach na potrzebę czasu i zaspokojenia niewiedzy. Człowiek w swej głupocie zapomina, że Bóg jest Jeden i tylko On wie, dlaczego jest , jak jest. Chyba rozwinę dalsze rozważanie u siebie w blogu... Pozdrawiam - Krystyna

Aisab odpowiedziała - "Krysiu- zażywam antybiotyk i on dziwnie na mnie działa, dlatego trudno jest mi zdobyć się na głębokie przemyślenia. Zaś temat jest zbyt poważny, aby go tylko „liznąć”. W kwestii religii i wiary porobiły się już takie podziały, że mnie to przerasta. Jestem tylko puchem marnym, pyłkiem na wietrze, wobec tego zagadnienia. Pojmuję wiarę wedle swego życiowego doświadczenia.
Powiadasz – co ma być to będzie? ongiś mówiono; „co ma wisieć, nie utonie”. Nie do końca zgadzam się z tym, wszak Pan Jezus zostawił nam przesłanie;
„Proście, a otrzymacie, aby radość wasza była pełna” (J 16, 24). Słowa Jezusa;
” Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu, otworzą (Łk 11,9-10).
Prosić Boga Ojca w imię Jezusa Chrystusa. Do Serca Jezusa przez Serce Maryi-Jego Matki.
Niezgłębione są wyroki Boskie, nieznane ludzkie przeznaczenie, lecz w każdej potrzebie,
w każdym życiowym doświadczeniu, tak bolesnym jak i radosnym, mamy kochającego nas Ojca; mamy Matkę daną nam przez Zbawiciela, a więc nie jesteśmy sierotami, nie jesteśmy sami. Samotność, opuszczenie i borykanie się z życiowymi trudnościami w pojedynkę może stać się przyczyną zwątpienia, utratą nadziei i sensu życia. Ongiś sama pytałam;
Jak przetrwać chwile zwątpienia?
Skąd czerpać wolę przebaczenia?
Jak się uzbroić w cierpliwość,?
by zgodnością przyjąć MIŁOŚĆ?
Miłość, która nadaje sens życiu.
Przyszła odpowiedź;
Bóg jest MIŁOŚCIĄ, Jemu więc zaufaj.
Człowiek jest istotą tak dalece niedoskonałą, że może zagubić się we wszechświecie.
Zaś w kontaktach międzyludzkich bywa egoistą.
Pomijam już złe intencje, pychę i zadufanie.
Czasami nawet w dobrej wierze, w dobrej intencji
człowiek czyni niedźwiedzią przysługę bliźniemu.
Pamiętam motto Medalionów Z. Nałkowskiej;
„Ludzie ludziom zgotowali taki los”. Motto to uświadamia nam
do jakiego okrucieństwa zdolny jest człowiek wobec człowieka.
A gdzie ingerencja Boga?
Musiałby Bóg pozbawić człowieka raz danych mu darów; wolnej woli i rozumu. To szatan odbiera człowiekowi rozum i wolną wolę przedstawiając ZŁO
jako drogę do bycia równym Bogu we władaniu światem.
Krysiu – to nie na moją dzisiejszą głowę rozważania.
pozdrawiam serdecznie".

Tyle Basia...
-----------
Moja odpowiedź -"Proście , a otrzymacie, aby radość wasza była pełna"...
Basiu, czy zawsze otrzymałaś , o co prosiłaś, bo ja nie, chociaż żarliwie prosiłam... ?
Słowa ... słowa... słowa... Ilu ludzi w obozach prosiło i nie otrzymało?
Tajemnicą jest , dlaczego tak jest. Gdzie klucz do tej skrytki?
Ludzkie gdybanie o sprawach wyższych ogranicza się do jednego - "wiem, że nic nie wiem". Każdy widzi świat według własnego odbioru i myśli...
Bóg w naszym rozumieniu to Dobro. Każdy ma potrzebę dobra. Szatan uosabia zło.
Jedni są kwintesencją dobra ( w filozofii Arystotelesa i jego naśladowców - piąty najdoskonalszy z żywiołów, różny od ziemi, wody, powietrza i ognia; z łac. quinta essentia, piąta esencja to eter – piąty żywioł klasyczny) a inni - zła, jeszcze inni są nośnikami jednego i drugiego w różnych proporcjach.
Stwórca jako Wszechmogący mógłby w jednej chwili unicestwić wszelkie zalążki zła,wyeliminować całkowicie nieposłusznych aniołów , a jednak w jakimś celu ich pozostawił, może po to by wśród odpadów wyłowić perły? Inaczej trudno to wytłumaczyć. Pozdrawiam popołudniową porą - Krystyna
--------------------------------------
Powtórzę się - inaczej trudno to wszystko wytłumaczyć, gdy bierze się pod uwagę , ile zła dzieje się na świecie. Ilu ludzi niewinnie umiera śmiercią tragiczną i naturalną ... Rzadko kto nie boi się śmierci. Większość widzi w niej zabójcę . Przychodzi taka, szkieletowata z kosą w ręku...


"Chuda, blada, żołte lice
Łszczy się jako miednica;
Upadł ci jej koniec nosa,
Z oczu płynie krwawa rosa;
Przewiązała głowę chustą
Jako samojedź krzywousta;
Nie było warg u jej gęby,
Poziewając skrżyta zęby;
Miece oczy zawracając,
Groźną kosę w ręku mając;
Goła głowa, przykra mowa,
Ze wszech stron skarada postawa -
Wypięła żebra i kości,
Groźno siecze przez lutości." (DIALOG MISTRZA POLIKARPA ZE ŚMIERCIĄ)


Ciach! Jedno cięcie i człowieka nie ma. Amen w pacierzu! Ach, gdybyż to było jednorazowe zaszczyletowanie, ale gdzie tam, najczęściej poprzedzone jest morderczą agonią a jeszcze wcześniej wyniszczającą ciało i psychikę chorobą. . . Tylko nieliczni otrzymują łaskę błyskawicznego umierania... Śmierć biologiczna w naszym ludzkim rozumieniu też jest okrutna. Dzieje się to za sprawą Boga, a jednak nikt nie odważy się nazwać Najwyższego mordercą . Zbrodniarzami nazywa się bandytów w człeczym wydaniu... Dlaczego Stwórca nie pomyślał o tym, by stworzyć człowieka doskonałego ? Podobno stworzył go na swoje podobieństwo... Ładne mi podobieństwo... Odzywa się dwoistość natury w boskim i ludzkim wydaniu... A mogłoby być tak pięknie. Bóg mógł stworzyć idealny świat. W swojej Boskiej mądrości przewidział przecież, co nastąpi. A tak w konsekwencji mamy, co mamy , chcemy tego, czy nie chcemy. Zamiast wspierać się wzajemnie, niszczymy siebie zarówno w najbliższym jak i w dalszym otoczeniu. Nienawiść , niezadowolenie, nieżyczliwość, obmowa, wyszydzanie, złe życzenia wiodą prym w stosunkach między ludźmi. Czy tego chce Bóg? Różni myśliciele podsyłają "gotowe" formułki na frapujące nas pytania. Mamy skłonności do manipulowania innymi jak i do poddawania się manipulacji. Zniewolony umysł wszystko kupi. Wygodniej kupić w sklepie gotowe pieczywo, niż je upiec samemu. To jeden z dowodów na to, że większość samodzielnie nie myśli, tylko ulega wpływom tych bardziej umysłowo rzutkim bez względu na zawartość przekazywanych treści. Łatwo ulec omamieniu i ulec oszustwu, gdy są luki w ogólnej wiedzy i prawidłowym myśleniu. Nie radzimy sobie w pojmowaniu egzystencji. Naukowcy drążą skałę i wydawać się może , że zapuszczają się w niedozwolone rewiry, jakby chcieli przechytrzyć Stwórcę . Może jednak mają na to przyzwolenie Boga albo może nie... Kto ma gwarancję i jaką , że jego prawda jest nieomylna? Wierzymy, w co chcemy wierzyć i co podpowiada nam umysł albo inni. Jesteśmy ciągle między młotem a kowadłem . Człowiek ma skłonność do wymyślania hipotez. Gdyby Siła Wyższa nie wyposażyła go w takie predyspozycje, byłby całkowicie maluczki pośród maluczkich, taka byłaby z nego nieudana mizerota... Tych umysłowych mizerot najwięcej na tym świecie. Na miarę swoich ograniczonych możliwości człowiek wymyśla , interpretuje i udowadnia, powołuje się, często opiera to wszystko na złudnych lub fałszywych przesłankach, a najczęściej wymyśla to z czym mu najwygodniej....
Jak jest naprawdę Bóg tylko wie. Tajemnice życia doczesnego dostępne będą w życiu po życiu. Jakie to będą objawienia i doświadczenia, przekonamy się wkrótce, życie przecież jest jedną chwilą ... Tylko jeden krok do wieczności.  Jedno "hop!" i już ciebie tu nie ma, mnie też .... Lepiej nie dopatrywać się w historiach biblijnych i w historii ludzkości czegoś , co sprzyja ateistycznym poglądom, ani też nie tłumaczyć Bożego przesłania jak świadkowie Jehowy, bo można się w tym pogubić . Niech modlitwa apostolska będzie bezsporną wykładnią naszej wiary i pozytywnym przycznkiem do naszych zachowań wobec siebie i bliźniego a nie różne błędne wykładnie.
Wierzę w Boga (Skład Apostolski)
Wierzę w Boga Ojca wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi.
I w Jezusa Chrystusa, Syna Jego jedynego, Pana naszego;
który się począł z Ducha Świętego;
narodził się z Maryi Panny;
umęczon pod pontskim Piłatem, ukrzyżowan, umarł i pogrzebion;
zstąpił do piekłów, trzeciego dnia zmartwychwstał;
wstąpił na niebiosa, siedzi po prawicy Boga Ojca wszechmogącego;
stamtąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych.
Wierzę w Ducha Świętego;
święty Kościół powszechny, Świętych obcowanie;
grzechów odpuszczenie;
ciała zmartwychwstanie;
żywot wieczny.
Amen.
Credo in Deum (Symbolum Apostolorum)
Credo in Deum Patrem omnipotentem, Creatorem caeli et terrae.
et in Iesum Christum, Filium eius unicum, Dominum nostrum;
qui conceptus est de Spiritu Sancto;
natus ex Maria Virgine;
passus sub Pontio Pilato, crucifixus, mortuus et sepultus;
descendit ad inferos; tertia die resurrexit a mortuis;
ascendit ad caelos, sedet ad dexteram Dei Patris omnipotentis;
inde venturus est iudicare vivos et mortuos.
Credo in Spiritum Sanctum;
sanctam Ecclesiam catholicam, sanctorum communionem;
remissionem peccatorum;
carnis resurrectionem;
vitam aeternam.
Amen.

15 - 1as.jpg... z internetu...


Podziel się

komentarze (2) | dodaj komentarz

Kapłan od Boga dla ludzi

piątek, 09 września 2016 2:06

        www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.szczecin 
 
   ---------------------------------------------------------------------------------- 
 Polecam elektroniczne wydanie czasopisma - "Barwy Szkła" 
       
                www.barwyszkla.pl  
 
 Warto tam zajrzeć !
 

baner barwy szkla.jpg...

 www.barwyszkla.pl 

 

 

...

 

zdjęcie-ksiazdz-2-1068x641.jpg... foto z Internetu

 

Kapłan od Boga dla ludzi...


W blogu - http://ocalic-od--zapomnienia.blog.pl/ autorka snuje rozważania na temat kapłaństwa. W komentarzach pojawiły się różne opinie na ten temat. Również zabrałam głos. Napisałam tak - Obecnie panuje moda na okazywanie pogardy wszelkim wartościom, stąd też bierze się pogarda do ludzi. Podważanie dobra do niczego dobrego nie prowadzi. Brylują w tym nieodpowiedni ludzie i media. Puszcza się w eter plotkę, rozdmuchuje się nią i w ten sposób rzuca podejrzenie na wszystkich. To dotyczy wszystkich środowisk. Wystarczy, że jednostkowy lekarz, nauczyciel, polityk czy ksiądz popełni przestępstwo i zaraz wybucha bomba w postaci pdsumowania - " oni wszyscy są tacy... !" A tak nie jest. To, że błędy popełniają niektórzy księża , w większej czy w mniejszej masie, to wcale nie oznacza, że reszta kapłanów jest do niczego. Jest wielu kapłanów godnych poszanowania, a wśród nich i tacy, przed którymi klękanie nie jest żadną ujmą . Kiedyś na znak szacunku zwyczajem było całowanie dłoni papieża, biskupa, kapłana, rodziców, babci, dziadka i pozostałym starszym członkom rodziny, czy też zasłużonym personom, współcześnie zwyczaj ten zanika, a równocześnie z nim okazywanie poważania tym osobom, zmieniły się też obowiązujące wcześniej formy językowe, których brzmienie i wymowa podkreślały wagę odpowiedniego zwracania się do poszczególnych autorytetów, nawet wtedy gdy w niektórych przypadkach na to nie zasługiwały... Czy oddawnie czci komuś jest naganne i niepotrzebne, czy może wskazane ? Jedno jest niezbicie pewne - kapłanom należy sie szacunek. Opluwanie wszystkich bez wyjątku, bez oszczędzania nawet papieża, jest chore i prowadzi do upadku obyczajów. Im mniej szacunku do drugiej osoby, im więcej do niej szyderstwa i pogardy, tym więcej gorszącej i zabójczej nienawiści.
---------------------------------------------
W dobie, w której widoczny jest spadek powołań do kapłaństwa i życia zakonnego, jakiekolwiek działania mające ośmieszać i degradować duchownych, prowadzą do kryzysu wiary i wartości. Orientacje wartościujące wymagają odpowiedniej podściółki dopingującej i kontynuatorskiej, by z pożytkiem mogły nadal funkcjonować w społeczeństwie coraz bardziej laickim i hedonistycznym, egocentrycznym , konsumcyjnym i materialnym. Uciekanie od wartości absolutnych prowadzi do nihilizmu. Jesteśmy świadkami pogłębiania sie tendencji nihilistycznych, co przewidział Fryderyk Nietzsche. W Europie wzrasta ilość likwidowania świątyń katolickich. Szerzą się negatywne opinie o hierarchach kościelnych i szeregowych kapłanach, mające na uwadze szkodzenie Kościołowi i to zbiera rezultaty w postaci coraz mniejszej liczebności wiernych w świątyniach. Jedna pani drugiej pani już nie szepcze na ucho, ale głośno trąbi o wyczynach proboszcza czy wikarego z ich parafii i to też jest efekt masowej nagonki na księży, a nie wyłącznie grzesznego ich zachowania. Przed laty do mojej parafii trafił młody kapłan. Pełen twórczego duchowego zapału przystąpił do pracy, zyskując sympatię parafian. Pozytywnie rozpisywała się później o Nim prasa . Ksiądz , już jako proboszcz, zasłynął jako społecznik.
Fragment tekstu z portalu - "Idziemy" - "Ks. Mariusz Koluczek ze Szczecina. Choć ich działania dotyczą różnych wymiarów, to nie robią tego dla rozgłosu medialnego, dla sławy, ale dla Jezusa. Pokazują, jak realizować przykazanie miłości Boga i bliźniego w praktyce. Są dobrymi ojcami, którzy zauważają potrzeby swoich parafian.
Z BOGIEM W PRACY
W Szczecinie w wyniku restrukturyzacji pracę straciły blisko 4 tys. osób. Choć wiele z nich korzystało z programu „Wsparcie dla pracowników sektora budownictwa okrętowego dotkniętych negatywnymi skutkami restrukturyzacji”, to jednak blisko tysiąc osób nie mogło znaleźć zatrudnienia. Proboszcz z „okołostoczniowej” parafii św. Stanisława Kostki ks. Mariusz Koluczek nie pozostał obojętny. – Na terenie parafii mieszka wiele osób związanych z morzem, ze stocznią, rybołówstwem. Kiedy kilka lat temu upadła stocznia, przedsiębiorstwa kooperujące i inne zakłady pracy, wiele osób zostało bezrobotnych, sfrustrowanych, rozbitych wewnętrznie. Kiedy chodziłem po kolędzie, rozmawiałem nie tylko o życiu religijnym, ale także o ich codziennych troskach – opowiada. – Bardzo często ludzie potrzebujący trafiali do parafii, prosząc o pomoc, oferując gotowość podjęcia pracy przy kościele. Ponieważ w parafii nie ma potrzeby zlecania dorywczej pracy, a nie chciałem odsyłać tych ludzi z niczym, pomyślałem, że trzeba będzie stworzyć zespół ludzi, do których będzie można kierować osoby poszukujące pracy. Tak powstał Parafialny Zespół Pośrednictwa Pracy, który działa w ramach Caritas. Ksiądz Koluczek już wcześniej, na placówce w Płoni, starał się pomagać swoim parafianom w znalezieniu zatrudnienia, ale nie było to zjawisko na tak wielką skalę. Pracę zazwyczaj udawało się znaleźć, bo wspólnota parafialna liczyła zaledwie 1800 osób. Szczecińska parafia liczy 14 tys. ludzi. Dlatego dobrze, że parafianie z życzliwością przyjęli inicjatywę proboszcza i sami dołączyli jako pomocnicy. Do tej pory zgłosiło się ok. 200 osób bezrobotnych. Dla wielu z nich udało się znaleźć propozycję pracy. – Zgłaszaliśmy się do największych zakładów, żeby zapytać, czy nie poszukują chętnych do pracy, szukaliśmy na stronach internetowych, w prasie. Dawaliśmy bezrobotnym listy polecające do instytucji, do których wcześniej się zgłaszaliśmy – podkreśla ks. Mariusz Koluczek. "
Na tym ks. Mariusz nie poprzestal . Jego powołanie dokonuje się teraz na misji daleko od rodzinnych stron. Obecnie przebywa na Kamczatce, gdzie swoją kapłańską posługą wspiera miejscowych katolików. W jakich warunkach mieszka i jak wygląda Jego życie dowiedzieć się można w blogu księdza Mariusza - http://mariokoluczek.blogspot.com/
"Gdzieś na krańcach ziemi "...
Oceńcie sami... Nie brakuje wspaniałych kapłanów, takich , przy których "przyklęknąć" to żaden wstyd.
Z blogu ks. Mariusza :
"ORA et labora
Modlitwa.
Większość czasu spędzam samotnie, lecz nie jest to do końca prawdą. Nie jestem sam, jest ze mną Jezus!
Jest dniem i nocą, nawet bardzo blisko bo moje łóżko jest oddalone od tabernakulum o niespełna 2 metry. Dzieli nas tylko sufit. Gdy byłem kiedyś w świątyni hinduskiej zauważyłem, że kapłan miał posłanie zaraz obok ołtarza bóstwa, pomyślałem wtedy - jakże by było dobrze spać tak blisko Jezusa.
Gdy jest się samemu przez długi okres, to zaczynasz rozmawiać sam ze sobą w myślach - zauważyłem że coraz częściej rozmawiam po rosyjsku. Przede wszystkim jednak, przy każdej okazji rozmawiam z Bogiem.
Modlitwa zaczyna i kończy dzień. Eucharystia, półgodzinna adoracja Najświętszego Sakramentu, różaniec, koronka do Miłosierdzia Bożego, liturgia godzin - brewiarz, wyznaczają ramy życia codziennego.
W wymiar życia duchowego wchodzą także spotkania z parafianami: wspólny "czaj" po Mszy św., katecheza indywidualna dla dorosłych i dzieci, rozmowy duchowe, spowiedź święta, odwiedziny starszych w domach. Rozmowy z gośćmi którzy zatrzymują się przy kaplicy i grocie Maryjnej, stają się okazją opowiedzenia o wspólnocie katolickiej na Kamczatce i przybliżenia znaczenia znaków znajdujących się w kaplicy: tabernakulum, postać Jezusa na krzyżu z rysami twarzy koriackiego mężczyzny z rdzennego ludu zamieszkującego Kamczatkę, figura Matki Bożej Fatimskiej czy też zdjęcia i relikwie św. Teresy od Dzieciątka Jezus."

 

DSC09070.JPG... z Internetu

 

Na zakończenie słowa o kapłaństwie św. Jana Pawła II :
"Historia mojego powołania kapłańskiego? Historia ta znana jest przede wszystkim Bogu samemu. Każde powołanie kapłańskie w swej najgłębszej warstwie jest wielką tajemnicą, jest darem, który nieskończenie przerasta człowieka. Każdy z nas kapłanów doświadcza tego bardzo wyraźnie w całym swoim życiu. Wobec wielkości tego daru czujemy, jak bardzo do niego nie dorastamy.
Powołanie jest tajemnicą Bożego wybrania: "Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał" (J 15,16). "I nikt sam sobie nie bierze tej godności, lecz tylko ten, kto jest powołany przez Boga jak Aaron" (Hbr 5,4).
"Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię, nim przyszedłeś na świat, poświęciłem cię, prorokiem dla narodów ustanowiłem cię" (Jr 1,5). Te natchnione słowa muszą przejąć głębokim drżeniem każdą kapłańską duszę.
Dlatego też, gdy w różnych okolicznościach - na przykład z okazji kapłańskich jubileuszy - mówimy o kapłaństwie i dajemy o nim świadectwo, winniśmy to czynić w postawie wielkiej pokory, świadomi, iż Bóg nas "wezwał świętym powołaniem nie na podstawie naszych czynów, lecz stosownie do własnego postanowienia i łaski" (2 Tm 1,9). Równocześnie zdajemy sobie sprawę z tego, że ludzkie słowa nie są w stanie udźwignąć ciężaru tajemnicy, jaką kapłaństwo w sobie niesie. "

  


Podziel się

komentarze (2) | dodaj komentarz

Chcę do Polski moich przodków

piątek, 12 sierpnia 2016 23:18

        www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.szczecin 
 
   ---------------------------------------------------------------------------------- 
 Polecam elektroniczne wydanie czasopisma - "Barwy Szkła" 
       
                www.barwyszkla.pl  
 
 Warto tam zajrzeć !
 

baner barwy szkla.jpg...

 www.barwyszkla.pl 

 

...

 

Slajd1_l9_big.jpg...

 

"Chcę " do Polski...
W watykańskim Domu św. Marty, papież Franciszek zjadł obiad w towarzystwie uchodźców z Syrii wraz z watykańskimi żandarmami uczestniczącymi w sprowadzeniu ich z wyspy Lesbos do Rzymu. Kolejny przykład szlachetnej postawy Ojca Świętego wobec potrzebujących wsparcia duchowego i materialnego. Przykład zachęcający do naśladowania wbrew wszystkim obawom wynikającym z zaistniałej sytuacji spowodowanej działaniami terrorystów, przed którymi , narastający strach paraliżuje wszelkie ludzkie odruchy niesienia pmocy i wyzwala w ludziach egoistyczne zachowania, także potęguje nacjonalistyczne nastawienie. Podczas ŚDM z ust Ojca Świętego padały słowa zachęty do humanitarnych poczynań względem uciekinierów od wojny. Jego milczenie w niemieckim obozie zagłady przekłada się zadumą na los tych, którzy w naszych czasach skazani są na podobną gehennę tyle, że w innych realiach... Uciekanie od udzielania pomocy, to nic innego jak stwarzanie sobie pola do zabijania tego, co w nas najcenniejsze, do zabijania człowieczeństwa. Pewnie ci , którzy sądzą inaczej, zagłuszyli w sobie wyrzuty sumienia, przestali myśleć , bo gdyby myśleli, to z pewnością potrafiliby siebie postawić w sytuacji koszmarnej wojennej nawałnicy i wówczas mniej byłoby przeciwników przyjmowania " tych obcych", którzy rzekomo stanowią kulturowe i religijne zagrożenie. Jak to ma się do tego, że wszyscy jesteśmy dziećmi Jednego Boga? Jestem pełna uznania dla postawy papieża Franciszka. Jest PiOTREM - OPOKĄ obecnych czasów. Nie unosi się pychą . Żyje skromnie w symbiozie z najuboższymi. Pokazuje , jak powinniśmy do siebie odnosić się , by żyć w zgodzie z wolą Stwórcy. Jeśli Bóg jest Miłością , to my, Jego dzieci, powinniśmy żyć i dzielić się miłością, i nie są to bezsensowne frazesy tylko rzeczywiste oczekiwania i odniesienia do konkretnych sytuacji. Katolicy w tej szarej, smutnej i okaleczonej egzystencji powinni świecić uczynkami miłosierdzia , a nie wyłącznie zasłaniać się wymówkami i dbałością o siebie . Zamykanie się w czterech ścianach przed innymi powoduje ujemne skutki. Nie można otaczać się murem obojętności, bo ten mur kiedyś runie na tego, który go postawił, a uciekanie od problemu niczego nie rozwiąże, jedynie pogorszy sytuację . Negatywne nastawienie i wymądrzanie się przeciwników przyjmowania uchodźców jest niczym innym jak świadectwem duchowej niedojrzałości, pustki i wykolejenia ludzkiego serca. Właśnie nic innego jak zrozumienie drugiego człowieka, wspomaganie go i traktowanie jak kogoś bliskiego jest potwierdzeniem duchowości i intelektu , tego co w człowieku takie nieodzowne. Nie podoba mi się ocena , co "ważniejszych" ( przynajmniej w ich mniemaniu i chyba tylko w ich...) komentatorów, bezceremonialnie oceniających tryb życia jak i wartość przekazu papieża Franciszka, że niby w tym , co mówi brakuje duchowego wyrazu, a przecież , wszystko , o czym mówimy , wypływa z naszej duszy. Te niefortunne oceny pomniejszają wartość głoszonych homilii. Czy trzeba używać wyszukanych , górnoltnych zwrotów , niezrozumiałych słów , skomplikowanej konstrukcji retorycznej, by uznano kogoś za elitarnego, uduchowionego mówcę ? Nic bardziej mylnego . Im prostszy język , tym jaśniejsze presłanie. Papież mówi do mas, do których przemawiają czytelne obrazy a nie wydumana, sztuczna gra słów i nieczytelna abstrakcja. Zarzucanie braku duchowości obecnemu papieżowi to nic innego jak trywializacja Jego przekazu. To przecież właśnie w nieskomplikowanym, bezpośrednim przekazie można dojrzeć to, co w Duchu najgłębsze... Nadużywanie wymyślnych zwrotów, mówienie nie wprost i zbytnie balansowanie , dla niektórych, niezrozumiałymi określeniami, posługiwanie się wymyślną konstrukcja słowną, przez ogół słuchaczy jest najczęściej odbierane jako nużące, nic niewnoszące, nudne ględzenie. Mowa ludzka powinna być jak potok - żywiołowa, wyrazista, spontaniczna i czysta. Taką jest mowa papieża Franciszka, który w zastępstwie św. Piotra, jest podporą tego staczającego się świata, dlatego też warto słuchać i dostosowywać się do Jego wskazówek. Kościół w wizji papieża Franciszka ma szanse na przetrwanie. Boli, gdy w tej obecnej, szalonej Europie , siłą wyrzuca się ludzi ze świątyni, burzy się ją, by na jej miejscu mógł powstać parking albo jakiś inny obiekt zaspakajający materialne potrzeby mieszkańców , jak to miało miejsce niedawno we Francji. Czy w Europie, w której Boga ma się za nic, w której robi się wszystko, by ludzi odciągnąć od przestrzegania Dekalogu, gdzie ideologia gender górą , czy w takiej Europie chcemy żyć ? Nie chcę Europy , która godzi się na bezeceństwa, która z jednej strony zezwala na budowanie meczetów , a z drugiej, kościoły katolickie zamienia w gruzy, w której działaniu tyle sprzeczności i bezgranicznej zgody na szerzenie się zła, po prostu nie akceptuję takiej Europy. "Chcę" do Polski , tej, opartej na katolickich zasadach a nie na siłę w każdym calu chorobliwie demokratycznie europejskiej .


Podziel się

komentarze (12) | dodaj komentarz

O myślach, myśleniu i krótka wzmianka o Alu Jarreau

sobota, 02 lipca 2016 0:33

        www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.szczecin
 
 

 

Myśli rodzą się w głowie... 

głowa2.jpg

 

Myśli są po to, by otwierały przestrzenie i naprowadzały na właściwe tory. Powstają za sprawą umysłu, który zbiera informacje o otaczającym świecie, przetwarza je i przechowuje w określonym celu na potrzeby ich autora. Każdy jest "producentem"i jednocześnie animatorem własnych myśli,  i  posługuje się nimi jak  aktor - lalkarz kukiełkami w teatrze  lalkowym. Myślenie bywa twórcze, pogodne, radosne i  czyste, pozytywne, słuszne ale też błędne, negatywne -   brudne, niszczące, zawistne, zbrodnicze, podstępne, depresyjne,  rujnujące  ich kreatora. Myśli są odpowiedzią na zewnętrzne bodźce. Można powiedzieć , że osobowe myślenie powoduje konkretne działania i zachowania,  czegoś uczy, a  także wywołuje reakcje na różne sytuacje. Myśli mają powiązania z emocjami.  Często w wyniku  określonego myślenia pojawiają się różne stany emocjonalne - euforia, niepokój, strach, zadowolenie, podejrzliwość, podziw, obrzydzenie, etc.  Najpierw myślenie ,  potem  reakcja. Stąd też takie czy inne zachowania i poglądy.  A wszystko to poparte jest doświadczeniem i jego konsekwencjami.  Myślenie o sytuacji zagrożenia powoduje wywoływanie poczynań obronnych albo postawy biernej na skutek wyobrażenia myślowego  sparaliżowanego strachem. Myśli są tworem indywidualnym , zależnym od odbieranych oraz nagromadzonych informacji  i zarazem niezależnym , powstałym spontanicznie. Wyrażane przez słowa definiują wypowiadającego je. Istnieje przekonanie , że myśli nikt nie odczyta, dopóki się ich nie przekształci w mowę. Są jednak tacy, którzy potrafią odczytywać myśli. Może niedosłownie, precyzyjnie , ale z pewnością w ogólnym zarysie mogą powiedzieć , jakie intencje kto skrywa w swoich myślach.  Pomocne w tym są zdolności parapsychologiczne,  obserwacja, wiedza psychologiczna i intuicja, tyle, że ta ostatnia nie zawsze jest wiarygodna , bo zdarza się , że mylna, więc potrzebne jest sito weryfikacyjne w tej, jakby nie było,  dość skomplikowanej kwestii. Im więcej logiki w myśleniu, tym większa szansa na skuteczność i prawdziwość myśli, które mają skłonności do brylowania w fantazjowaniu, przejaskrawianiu i fałszowaniu rzeczywistości dla własnego spożytkowania. Mogą powodować fałszywe wnioski i obrazy.  Stąd też  biorą się różnice w pojmowaniu  społecznych  uwarunkowań , systemów religijnych i samej natury bytu. Zastój w myśleniu, brak gimnastyki umysłu to jedna z przyczyn utraty pamięci lub ograniczenia umysłowego .   Funkcjonujemy dzięki myślom wytwarzanym przez umysł, którego istnienie potwierdza,  że to on jest wektorem tego co w nas i poza nami, potwierdza też i to, że to osobowość  decdyduje o naszym wizerunku , odczuwanym przez nas jak i postrzeganym przez innych,  także dowodzi, że ciało , w którym ta osobowość się mieści, to wyłącznie opakowanie, które wcześniej czy później ulega rozpadowi, podczas gdy świadomość, jako energia sklecona z myśli, pozostaje . Czas pozbierać myśli, by nie stały się zbytecznym balastem...  Wielu, skażonych samouwielbieniem,  często  uważa , że tylko ich myślenie jest właściwe. Taki osąd wywołuje ego tych osobników przekonanych o swojej nieomylności. Do czego prowadzą takie postawy to aż nazbyt widoczne... . Jakie mam myśli ? Rozwichrzone czy uporządkowane? Różne... Choćby takie jak po przeczytaniu wywiadu z Hanną Gronkiewicz - Waltz ("Dziennik Gazeta Prawna"),  w którym snuje prognozy na temat PiS- u. Oskarża PiS o rozliczanie poprzednich przedstawicieli władzy - "Po wyjeździe papieża Franciszka z Polski zacznie się "wsadzanie ludzi opozycji do więzień" – ostrzega prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz. Jej zdaniem, PiS tylko czeka na koniec szczytu NATO i Światowych Dni Młodzieży, aby tuż po nich rozliczyć poprzednią władzę. – Pamięta pani co zrobili z Barbarą Blidą? Teraz to samo będą robić z innymi ". Boi się , że i ją "rozliczą" . Widocznie ma coś na sumieniu, bo gdyby nie miała,  nie plotłaby takich andron... Kto ma czyste sumienie, nie boi się rozliczeń. A co do śp. Blidy, to nic z nią nie zrobili, tylko ona sama sobie zrobiła... Kto kogo na siłę wpuszcza w maliny? To bardzo dobrze, że wezmą pod lupę wszystkie nieuczciwe transakcje. Przymykanie oczu na przestępstwa jest zachętą do ich kontynuowania. Czyżby o taką demokrację bili się zwolennicy utraconej  tzw. demokracji? Codziennie sprzątam mieszkanie i codziennie jest coś do sprzątania. Gdyby zaniechać sprzątania, byłoby nieestetycznie. Podobnie z państwem, potrzebuje oczyszczenia, dlatego potrzebna miotła, która posprząta wszystkie kąty i to , co zamiatano pod dywan, też . Tak myślę , skoro o myślach i o  myśleniu mowa... Chwilowo mam przerwę w wakacjach..., które trochę na wyrost zaplanowałam. Dziś byłam na uroczym koncercie, który nie najgorzej zamieszał mi w myślach, a to za sprawą Mistrza , zwanego " człowiekiem orkiestrą w głosie" , Ala Jarreau,  który podzielił się swoim talentem i dokonaniami ze szczecinianami w złotej sali filharmonii szczecińskiej. Ustawiła się długa kolejka po jego autograf, w której i ja czekałam na swoją kolej... Spotkała mnie miła niespodzianka, bo nim doszłam do stolika, usłyszałam komplement , na który wszyscy zareagowali śmiechem. Potem powtórzył to samo trzykrotnie, ale nie zdradzę , co to było ... Chyba spąsowiałam z wrażenia... Nie spodziewałam się czegoś takiego... Będę miała, o czym myśleć .  O Alu Jarreau napiszę następnym razem , bo zażyczył sobie, bym napisała o Nim  w blogu.  Nawet gdyby nie było takiego zapytania i tak napisałabym , bo to niezwykle interesujący artysta i człowiek . Czuję się wyróżniona przez los, że mogłam uczestniczyć w tym koncercie. 

Wszystkim życzę pogodnej niedzieli a Alemu Jarreau udanego koncertowania w Niemczech i szczęśliwego powrotu do Stanów... 


Podziel się

komentarze (0) | dodaj komentarz

Dziecko ...

środa, 01 czerwca 2016 17:02

        rel="nofollow">www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.szczecin
 
 
 
 

Obiecany temat przekładam na jutro. Dziś wpis okazjonalny...

 

 

 

 пп (3).gif 

Foto z internetu

 

W Dniu Dziecka - 
Niech słońce zawsze świeci, by szczęśliwe były nasze dzieci...

 

24 11 2015 - 1.jpg

Foto z internetu


Dziecko


Jak ważne dla matki jest dziecko,
wiedzą o tym prawdziwe matki. 
Prawdziwe - te , które kochają za nic,
które nie śpią nocami, gdy taka potrzeba.
Które gotowe życie poświęcić dla dziecka.
Które dbają , gotują , czekają ...
Dla których dziecko zawsze jest dzieckiem,
nawet wtedy gdy pełnoletnie. 
"Mamusiu" - mówi siedemdziesięciolatek 
do swej dziewiędziesięcioletniej matki,
a ona do niego - "dziecko, syneczku"...
I tak w ten sposób łączą ze sobą 
Dzień Matki i Dzień Dziecka.
Dziecko po urodzeniu w ramionach matki
czuje się bezpieczne. 
Ile takich, że zamiast do matki 
trafiają na cmentarz
albo skazane odrzuceniem 
"kocham cię " nigdy nie usłyszą od matki ?
Dziecko to najwyższe dobro darowane matce.
To Słońce i gwiazdy na niebie... 
To kwiat na polu, na łące, w ogrodzie. 
Czym byłby świat bez Słońca, gwiazd i kwiatów ?
Pewnie tym czym dla niespełnionej matki beznadzieja... 
------------------------------------------------------------


Niestety, nie dla wszystkich dzieci słonko jednakowo świeci...

 

15 - 1 (5).jpg

 

Kochamy dzieci, a tak mało robimy, by je chronić ...

 

 

..


Podziel się

komentarze (0) | dodaj komentarz

Boże Ciało... Rok Prezydenta... Dzień Matki...

środa, 25 maja 2016 23:12
 
 

       www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.szczecin
 
                                                    
 

 

 

Boże Ciało to piękne święto i doniosła uroczystość. W dzieciństwie sypałam kwiatki  - biała sukienka, wianek we włosach, białe buciki i koszyk z płatkami kwiatków , pełne szacunku dygnięcie i rzut kwiatkami... Niesamowite przeżycie.  Święto Eucharystyczne mieści si ę w wierze i w miłości. W procesjach  w hołdzie Najwyższemu wezmą udział katolicy, zwolennicy i aktywiści różnych partii .  Uklękną , gdy trzeba będzie, pomodlą się , zaśpiewają i wysłuchają homilii jakgdyby nigdy nic... Wydawać się będzie, że naród wzorowy, ale gdy przebrzmią świąteczne odgłosy, zaraz zacznie się walka na słowa i tylko czekać, że przekształci się w rękoczyny, Tyle jadu i złości w niektórych sercach... Jak to ma się do wyznawania wiary w Boga Jedynego? Może warto w tym szczególnym dniu zastanowić się nad pojednaniem? Skończyć z ujadaniem i z  przeszkadzaniem, a zacząć współpracę dla dobra wszystkich? W naszym kraju wiele ludzi uczestniczy w procesjach. Kilka lat temu byłam w Wilnie, gdzie garstka uczestników brała udział w procesji z okazjii Bożego Ciała. Niby zwyczaje takie same, a jednak inaczej... Procesja szła swoim torem, a wokół tętniło życie uliczne, gwar dochodzący z kafejek... Jakoś tak poczułam się dziwnie... Nawet skleciłam wierszyk... 

 

procesja w Wilnie.jpg

 

 

..

 

W ubiegłym roku prezydent Andrzej Duda brał udział w procesji Bożego Ciała w Krakowie. Minął rok Jego prezydentury. Rok zmagań i sukcesów. Pięknie prezentuje się polski Prezydent z Małżonką. . . Polacy powinni cieszyć się z takiej pary prezydenckiej, która pod każdym względem dorównuje innym światowym parom ... Życzmy Im wszystkiego najlepszego... !!!

 

jpg.465.jpg...

 

W tym roku Boże Ciało obchodzimy  26 maja.  W tym Dniu mają swe święto wszystkie Matki - Ta niebiańska i Te ziemskie... Wszystkie mamy otaczamy miłością i dziękujemy za wszystko... Ja,  moją Kachaną Mamusię wspominam z wielkim rozrzewnieniem... 

 

       2015 - 1 (7).jpg...

 

 


Podziel się

komentarze (2) | dodaj komentarz

Kruchość we wszystkim

piątek, 08 kwietnia 2016 21:57

 

       www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.szczecin
 
 
 
 

 

1a.jpg

 

Puste to serce co Boga nie czuje.
Ślepe oczy co Go nie widzą.
Głuche uszy co nie słyszą, gdy mówi.
Nieme usta co Jego wielkości sławić nie chcą.

( fragment mojego dawnego tekstu)


Mam cechy nauczycielki z powołania - drążę skałę , póki nie pojawi się kryształ. Mozolna to praca, przyznaję . Rzadko kiedy owocna z tak czystym jak kryształ sukcesem, często jest to porażka, lecz mnie to nie zraża. Dalej tłumaczę, że czegoś tam nie wypada robić z takiego czy innego powodu, że trzeba trwać przy wartościach, bo inaczej nie tylko innym, a samemu sobie wyrządza się krzywdę. Słyszę wtedy - " nie wychylaj się i tak tego nie zmienisz". Przy tym prawie nikt nie lubi , gdy zwraca się mu uwagę w sensie porady . Można wtedy nieźle oberwać . Powiesz coś w dobrej wierze , a dostaniesz po nosie, bo ktoś sobie nie życzy, by go uszlachetniać, czy cokolwiek doradzać i podważać jego opinie w jakimkolwiek zakresie. Widzisz błędy bliźniego i chcesz dla jego dobra podpowiedzieć to czy tamto, a otrzymujesz reprymendę typu - zajmij się sobą , bo wkrótce ... Tu pada wizja tego, co cię spotka i tu, z pewnych względów, z rozmysłem przerywam dalsze kalkulacje pod tym kątem... To, czyjeś życzenie szybko się zrealizowało, bo nie dalej jak wczoraj znalazłam się pod pręgierzem zachwianego zdrowia ... Serce kołatało, telepało, chwilami ulatywałam... Już myślałam , że to koniec, a że nie wszystkie sprawy ziemskie mam nie do końca doprowadzone, zamierzam zostawić po sobie porządek, lecz czy to się uda...?, więc niezbyt chętnie chciałam przemieścić się do innego wymiaru. Dzieci zawiozły mnie do szpitala. Trwało to około sześciu godzin. Badania wykryły arytmię i migotanie. W szpitalu się mną zaopiekowano. Sympatyczny ratownik Mateusz i urodziwa lekarka Sandra dobrze się mną zajęli, więc po wyciszeniu dolegliwości wróciłam do domu z zaleceniem , by się nie denerwować... Jak się nie denerwować, gdy wokół tyle zła i niebezpieczeństwo czyha na każdym kroku i nie idzie w tym o mnie tylko o moich bliskich...? W wypisie ze szpitala pani doktor w epikryzie napisała - " Przedmiotowo stan ogólny dobry, w wywiadzie pacjentka podaje uczucie niepokoju, gorszego samopoczucia , kołatania serca od godzin popołudniowych, innych dolegliwości nie zgłasza. Przedmiotowo stan ogólny dobry, przytomna w kontakcie logicznym, wszechstronnie zorientowana. Bez sinicy, obrzęków obwodowych, odwodnienia. Oddechy - 12/min. Tkanka tłuszczowa rozwinięta prawidłowo. Krążeniowo i oddechowo wydolna. Skóra prawidłowo ucieplona i zabarwiona. Śluzówki wilgotne. Język wilgotny. Gardło czyste. Nad polami płucnymi szmer prawidłowy, bez dodatkowych zmian osłuchowych. Wypuk jawny symetryczny. Czynność serca niemiarowa około 130 /min, tony czyste. Brzuch miękki, niebolesny, perystaltyka obecna, bez wyczuwalnego oporu patologicznego, objawy otrzewnowe ujemne, Chełmońskiego ujemny, Goldflamma obustronnie ujemny. Narządy miąższowe jamy brzusznej niepowiększone. Objawy oponowe ujemne. W badaniu neurologicznym bez odchyleń. Źrenice okrągłe, równe, reaktywne. W wyniku zastosowanego leczenia uzyskano ustąpienie dolegliwości, zwolnienie rytmu serca. Podczas monitorowania HR=80/min . W badaniach laboratyjnych bez istotnych odchyleń. " Tyle opinia lekarki. Nic tylko żyć , a nie umierać ... I pomyśleć , wydawało mie się , że odchodzę ... Dziwne to było odczucie, a jednocześnie dostarczyło mi materiału do wielu przemyśleń. To wyznanie ze szpitalem to dygresja , wracam do zasadniczego tematu. Ktoś, któremu dobrze życzysz i go uświadamiasz, podpowiadasz albo coś z tego zrozumie, albo dalej brnie w ślepą uliczkę . Wszyscy wiedzą , ile trudu trzeba włożyć w przystosowanie do funkcjonowania w społeczeństwie autystycznego dziecka , podobnie i z rozpowszechnianiem wartości . Może większość społeczeństwa w mniejszym lub większym stopniu jest autystyczna, że nie pojmuje prostych spraw ? Postawy ludzkie wobec istotnych zagadnień są krańcowo różne i skomplikowane. Ktoś sobie nie życzy, by podważać jego system wartości i przetrwania, i ma do tego prawo. Jednak gdy zauważamy, że brnie w zło, naszym obowiązkiem jest upomnieć i wskazać drogę . Niektórzy uciekają od tego, co niewygodne, mają powody do takiej reakcji, lecz nie jest wyjściem udawanie, że nic się nie dzieje,  gdy się dzieje. Zło należy eliminować w zarodku w odróżnieniu od ludzkiego życia, które jest wartością najwyższą . Zasmuciła mnie wypowiedź Cynki, która jest tu jakby w roli reprezentantki wszystkich zwolenników aborcji. Dokładnie ten komentarz "prześwietliłam" i napisałam odpowiedź , której jednak nie opublikuję , bo przy gruntownym przeanalizowaniu tematu, nie tyle zmieniłam zdanie odnośnie aborcji, co się w tym temacie pogubiłam, gdy zaczęłam roztrząsać ciąże kazirodcze i te z gwałtów, dotyczących nieletnich dziewcząt. Nie można uciekać przed wyznaniami, gdy dziecko rodzi się uszkodzone, chore, lecz na pewno odrazę budzą ciąże kazirodcze i te dotykające dziewczynki. Chorobą matki też nie można argumentować przyzwolenia na aborcję, bo opinie medyków bywają niecelne. Ale pozostaje "ale" mniejszego lub większego zła czy ryzyka. To dociekanie doprowadziło mnie do rozważania - czy naturalną śmierć należy pojmować w kategoriach zbrodni? Po ludzku rzecz biorąc , to każdy , kto dopuszcza się zbrodni jest mordercą, jak zatem jest z określeniem śmierci naturalnej? Czy należy winić i kogo za ten stan? Grzech pierworodny i jego konsekwencje niczego rozsądnego mi nie podpowiadają. Ten dylemat zostawię na późniejsze rozważanie. Jedno wiem, zauważam kruchość we wszystkim co ziemskie i przez ludzi postanowione.


Podziel się

komentarze (9) | dodaj komentarz

Wspomnienie o ks. Janie Kaczkowskim i moje skromne rozważanie o dobroci serca

wtorek, 29 marca 2016 13:42

 

       www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.szczecin
 
 
 
 
 

 

z19831219IH,Jan-Kaczkowski.jpg

 

Wspomnienie o ks. Janie Kaczkowskim i moje skromne rozważanie o dobroci serca


"Nie trzeba być katolikiem, żeby być dobrym człowiekim" - piękna wypowiedź. Od zawsze tak uważałam. Obojętne to czy ktoś jest ateistą , czy wyznaje buddyzm, czy islam, czy judaizm, czy jakąkolwiek inną religię , bez względu na to czy jest gejem , czy hetero, bez względu na wykonywany zawód lub wykształcenie, itp. , człowiekiem dobrym się jest albo nie jest. Wyznanie, preferencje, zawód, nie stanowią o dobroci serca. Z dobrocią przychodzi się na świat albo nie. Dobroć można "wypracować" dla uspokojenia własnego sumienia, można jej pragnąć ,można jej nauczyć , ale jeśli nie jest ona dana "z góry", to zawsze będzie felerna. Bo dobroć nakazana przez konwenanse, osobiste cele czy też narzucone lub wymuszane reguły, nigdy do końca dobrocią nie jest. Prędzej czy później wychodzi, co jest co... Dobroć się ma w sercu albo się jej nie ma. Zarówno dobrym człowiekiem może być muzułmanin jak i katolik lub wyznawca jeszcze innej religii. Dlatego powinniśmy rozróżniać ludzi dobrych, uciekających od prześladowań i wojny, od terrorystów. Nie wolno wszystkich pakować do jednej "beczki" . Ojciec Święty w Wielki Czwartek umył nogi imigrantom. Piękny gest, który u niektórych wywołał sprzeciw. Dlaczego dobro jest źle widziane i opacznie interpretowane? Zło , podobnie jak dobro, podobnie też jak choroby ciała i duszy, dotyka wszystkich bez względu na rasę , pochodzenie narodowościowe i społeczne. Nie tylko terroryści zabijają.  Jesteśmy świadkmi wielu zabójstw dokonywanych w Polsce. Wyedukowany katolik, po studiach na Kul- u, katecheta i szafarz, cieszący się dobrą opinią, w bestialski sposób, z zimną krwią pozbawił życia swoją , niby ukochaną , żonę i dzieci, którymi się chwalił. Jak to ma się do dobroci serca i katolicyzmu ? O podobnych przypadkach dowiadujemy się niemal codziennie... Na szczęście są ludzie o gołębich sercach... Do nich należał ks. Jan Kaczkowski, który mimo własnej uciążliwej przypadłości zdrowotnej - kłopoty ze wzrokiem , z chodzeniem i z nowotworami; tak dużo dobrego uczynił dla opuszczających ten świat... Na pewno doświadczenie choroby pozwoliło Mu na głębsze zrozumienie istoty rzeczy, dlatego też w połączeniu z prostolinijną dobrocią serca, wielokrotnie Jego konkretne zaangażowanie w służeniu potrzebującym, większości pacjentom puckiego hospicjum pomogło humanitarnie pokonać granicę między życiem a śmiercią . Odszedł Kapłan , który obarczony własnym krzyżem, pomagał innym w noszeniu ich krzyża i to jest przykład pięknej , ludzkiej dobroci.

 

x Jan K..jpg

 

DOBRY JEZU A NASZ PANIE DAJ MU WIECZNE SPOCZYWANIE !


Podziel się

komentarze (15) | dodaj komentarz

Hospes hospiti sacer

środa, 17 lutego 2016 0:59

 

       www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.szczecin
 
 
 
 

Temat o oddawaniu ludzi schorowanych i starych do domów opieki wywołał pytanie związane z pobytem  obłożnie chorych w hospicjum  - czy hospicjum to konieczność? Czym jest hospicjum ? Czy nie jest "umieralnią",  miejscem, gdzie umierają ludzie? Jak sobie radzili ludzie, gdy nie było takiej "placówki"?
................................. !

Nie tak łatwo na te pytania jednoznacznie odpowiedzieć .

..................................
A teraz "ni z gruszki , ni z pietruszki " słowa o przyjaźni.
Czym jest przyjaźń?
Okazywaniem sympatii?
Uśmiechem szczerości?
Podawaniem dłoni?
Trwaniem ?
Oddaniem?
Wiernością?
Zrozumieniem?
Wsparciem?
Czuwaniem?
Formą miłości?
Pamięcią?
Troską?
Czy może tym wszystkim jednocześnie?
Na pewno nie udawniem !
Na pewno nie fałszywym zapewnieniem.
Na pewno nie oczu "mydleniem"...
Na pewno nie potrzebą chwili ani okruchem litości.
Przyjaźń daje znać o sobie wyrazem miłości,
gdy wszyscy opuścili...
-----------------------------------------------------
Ta wstawka to dowód na to, jak myśli skaczą... Przyjaźń i hospicjum - te słowa się uzupełniają. Media podały, że ks. Jan Kaczkowski, chory na raka, czynny działacz i opiekun w hospicjum, jest w ciężkim stanie. Charyzmatyczny kapłan, pełen poświęcenia, mimo bezwzględnie zżerającej Go choroby i złego samopoczucia, zajmuje się śmiertelnie chorymi. Wspierając, sam otrzymuje wsparcie. Na tym polegają przyjazne gesty wobec bliźnich, że dajemy z siebie wszystko.

 

 

 

Ks. Jan

 

Kaczkowski w hospicjum 

 

Zdjęcie z internetu

 

Łacińskie słowo "hospes" oznacza gościa, to od niego pochodzi nazwa - hospicjum, które jako pierwsze wystąpiło w Szkocji i oznaczało miejsce, gdzie przyjmowano podróżnych i które zapewniało im opiekę. Sobór nicejski z 325 r. n.e. ustalił, że każde miasto, pod nadzorem diakona, poza granicami miasta, powinno stworzyć przytułki dla najuboższych, chorych i potrzebujących. Ta charyzmatyczna misja rozpowszechniła się w poźniejszych wiekach, zwłaszcza w XI i XII wieku, gdy narastał ruch pielgrzymkowy i potrzeba było miejsc zapewniających schronienie na odpoczynek. Najwięcej hospicjów pojawiło się na trasach do Ziemi Świętej.
Hospes hospiti sacer
Cicely Saunders, Angielka, która założyła w 1967 r. w Londynie Hospicjum św. Krzysztofa. To ona, stworzyła współczesny kształ hospicjów, których obecnie na świecie powstaje coraz więcej i które głównie przeznaczone są dla ciężko chorych i umierających, nie mających szans na pobyt w domu ze względu na konieczność specjalistycznej opieki. W 1981 r. powstało w Polsce pierwsze Hospicjum św. Łazarza w Krakowie.
Większość ludzi pracujących w hospicjach to ludzie wyjątkowi, z poświęceniem oddający się opiece nad ciężko chorymi. Ich poświęcenie i oddanie to przyjazna i ofiarna służba wobec człowieka w potrzebie... To w dużej mierze dzięki nim umierający nie czują się osamotnieni.

 

Św. Peregryn, patron chorych na raka

Ks. Jan  Kaczkowski , okrutnie doświadczony przez los, doskonale rozumie cierpiących, to im , jako prawdziwy ich przyjaciel , daje z siebie wszystko, teraz sam potrzebuje wsparcia i modlitwy.
Kto może, niech słowami św. Peregryna pomodli się w Jego intencji  -
" Święty Peregrynie, dałeś nam przykład do naśladowania bo jako chrześcijanin byłeś oddany miłości, jako Serwita byłeś wierny w służbie, jako pokutnik pokornie uznawałeś swój grzech, dotknięty - cierpliwie znosiłeś cierpienie. Oręduj za nami u Ojca Niebieskiego abyśmy jak Ty, oddani, pokorni i cierpliwi mogli otrzymać od Jezusa Chrystusa łaskę, o którą prosimy.
Modlitwa do Św. Peregryna II:
O Święty Peregrynie, Ty, którego zwano "potężnym" i "cudownym pracownikiem" z powodu licznych cudów, które otrzymywałeś od Boga dla tych, którzy uciekali się do Ciebie. Przez tak wiele lat znosiłeś na swym własnym ciele chorobę rakową, która niszczy samą istotę naszego jestestwa, i który uciekłeś się do Źródła wszelkiej łaski, gdy człowiek był już bezsilny. Zostałeś wyróżniony wizją Chrystusa, który zszedł z Krzyża by Cię uzdrowić. Proś Boga i Matkę Boską o uzdrowienie dla tych chorych, których powierzamy Tobie. Wsparci w ten sposób przez Twe potężne wstawiennictwo będziemy śpiewać Bogu, teraz i na wieki, pieśń wdzięczności za Jego wielką dobroć i miłosierdzie."

----------------------------

Z "nto.pl" -
"Ksiądz Jan Kaczkowski ma 38 lat. W szkole nie chodził na religię. Gdy odkrył w sobie powołanie do kapłaństwa, za pierwszym razem odrzucili go jezuici. Niech żałują - komentuje po latach z humorem. Święcenia przyjął w 2002 roku, choć wydawało się, że drogę do kapłaństwa zamkną mu poważne problemy ze wzrokiem. Pracował jako wikariusz w parafii i katecheta w szkole. - Chciałem zostać księdzem i tyle - wspomina - dopiero z czasem pojawiła się myśl, że może zostałbym kapelanem w szpitalu. Chociaż planowałem trafić do innej placówki - opatrznościowo - zostałem kapelanem w Pucku.W 2004 roku był jednym z założycieli Puckiego Hospicjum Domowego. Koordynował budowę Puckiego Hospicjum pw. św. Ojca Pio, by w 2009 zostać prezesem zarządu. Jest bioetykiem, doktorem teologii moralnej. Miłośnikiem łaciny i mszy św. odprawianej w tym języku, w tzw. nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego. W 2012 roku zachorował na raka mózgu. Mimo choroby nie przestał być kapelanem i szefem w hospicjum. Jego wywiady rzeki: „Szału nie ma, jest rak” oraz „Życie na pełnej petardzie, czyli wiara, polędwica i miłość” przyniosły mu popularność w całej Polsce. W jednej z książek napisał o sobie, że jego misją jest oswajanie ludzi ze śmiercią. - Niedawno w programie telewizyjnym wystąpiłem z panią, która powiedziała o sobie, że jest coachem szczęścia - mówi. - Więc ja też jestem coachem szczęścia. Tego nadprzyrodzonego. Jestem też coachem dobrej śmierci. Odwołuję się do średniowiecznej ars moriendi - sztuki dobrego umierania. Wtedy ludzie żyli w poczuciu bliskiego niebezpieczeństwa śmierci. Ono przydałoby się i dzisiaj. Po spotkaniu w opolskim Duszpasterstwie Akademickim „Xaverianum” ks. Jan Kaczkowski podpisywał swą najnowszą książkę. Na spotkaniu w Opolu powiedział: Jestem księdzem, choć wychowałem się w rodzinie ateistycznej. Widocznie Pan Bóg miał swój plan co do mnie. I tego się będę trzymał... Każdy człowiek żyje z perspektywą przyszłej śmierci. Ale ksiądz - z glejakiem czwartego stopnia - musi się jej spodziewać praktycznie codziennie. Strach paraliżuje ruchy? Od mojego zachorowania minęło już bez mała 40 miesięcy. To jest rekord przeżycia. Statystycznie nie powinien ksiądz już żyć... Nazywam to cudem pełzającym. Glejak pełznie i Pan Bóg pełznie ze mną, a ja z nimi. Lęk przed śmiercią daje się oswoić. Choćby dlatego, że nie da się żyć cały czas w eschatologicznym napięciu. Nie budzę się co dzień rano z myślą: O Boże, jutro na pewno umrę. Obserwuję siebie. Raz jest lepiej, raz gorzej. Skoro czuję się dobrze, staram się podchodzić racjonalnie do tego, co się ze mną dzieje. Mam świadomość, że przeżyłem - przynajmniej na skalę Polski - wszystkie graniczne okresy. W świecie jeszcze nie. Idę na rekord. Jak człowiek jest tak blisko śmierci, to boi się zgrzeszyć i różańca z ręki nie wypuszcza, bo mogę się przecież rano nie obudzić? To nie jest tak bardzo przygniatające. Chcielibyśmy tę sytuację widzieć zero-jedynkowo. A to jest bardziej sinusoida. Czeka się na wyniki. Jak przychodzą lepsze, wtedy jest euforia. Teraz mam trzy miesiące wakacji, bo ostatnio wyniki były dobre. Następne badanie w połowie stycznia. Jak wyniki są złe, to z naszego bardzo zapisanego kalendarza musimy jakieś mniej istotne elementy usunąć i raz jeszcze zastanowić się, co jest najważniejsze. Przez dwa dni mam wtedy obniżony nastrój; na depresję nie cierpię, ale potem muszę się ogarnąć i działać. Nie mówię, że różańca się nie trzymam, ale mnie niesie wypełniony kalendarz, to, że muszę się spiąć i robić. Że muszę, jak to napisałem w swojej ostatniej książce, żyć na pełnej petardzie. Ciesząc się smakiem polędwicy i dobrego wina czy pędząc do pacjentów w puckim hospicjum... I jedno, i drugie. Staram się cały czas mieć poczucie, że ciężka, a nawet nieuleczalna choroba z niczego mnie nie zwalnia i do niczego mnie nie predestynuje. Ja nie stoję na jakimś wyższym poziomie moralnym tylko dlatego, że zachorowałem. To nie znaczy, że mogę być niegrzeczny, niesympatyczny albo zwalniać się z obowiązków. Cały czas chcę być uczciwym i przyzwoitym człowiekiem i uczciwym przyzwoitym księdzem. Aż do śmierci." ( tekst z dn. 1 listopada 2015r. )
-----------------
Z Deon.pl - (26.I.2015)
"Nie można wychowywać dzieci i młodzieży w przeświadczeniu, że jesteśmy wieczni, młodzi i piękni. Dzieci wcześniej czy później spotkają się ze śmiercią - mów ks. Jan Kaczkowski .Proszę Księdza, całkiem niedawno gościmy Księdza w naszej parafii p.w. Św. Andrzeja Apostoła w Warszawie. Jaki jest cel tych odwiedzin? Przyjechałem po forsę (śmiech). Nie oszukujmy sie, że tylko Bożym Słowem i z Bożego "natchnienia" żyje hospicjum. Hospicjum potrzebuje żelaznej gotówy. Wkurza mnie, kiedy przyjeżdża ksiądz do obcej parafii i jego kazanie jest zamknięte w trzech punktach i nie ważne, czy prowadzi sierociniec, czy pracuje na Ukrainie, w Afryce itp… Na początku podaje łzawy przykład, aby wszystkich wzruszyć. Później - apeluje do sumień, żeby potrząsnąć, a następnie apeluje do portfeli żeby "wycisnąć". I kościelnym tonem mówi: "Bardzo prosimy o wsparcie, przede wszystkim modlitewne, ale także finansowe. Bardzo o to prosimy, bo u nas jest bieda…". No kurcze, wiadomo, że jeśli przyjechał to m. in. po to, by zebrać pieniądze i wszyscy o tym wiedza. Ja zamiast płaczliwych dwóch punktów staram się poruszyć aktualny problem bioetyczny dot. Hospicjum, np. przekazywanie prawdy choremu itp. Proszę mi uwierzyć, nie chce wyjść na kompletnego cynika. To oczywiste, ze etyka i Pan Bóg są ważni we wszystkich tzw. dziełach miłosierdzia, ale na litość Boska - etyką nawet najwyższą i pięknymi słowami nie da się umyć podłogi. Ksiądz w nieco inny sposób "zaapelował do portfeli"… Co tydzień jestem na innej parafii, zwłaszcza teraz, w okresie "jednoprocentowym". Wyjeżdżam na różnego rodzaju tourne żebracze po całej Polsce, a nawet za granicę. Na swoim terenie mają mnie już dość (śmiech). Mówię to tylko dlatego, że ludzie doskonale, mam nadzieję, rozumieją, że hajs (młodzież teraz mówi sos) nie jest dla mnie. Te pieniądze są dla moich pacjentów i na potrzeby hospicjum. Zagranicę? Gdzie na przykład? Byłem w Szwajcarii, w Zurychu. W adwencie głosiłem rekolekcje w Anglii, Norwegii. Głosiłem kazania w Berlinie, Szwecji i Bazylei. Skąd w Księdzu ta chęć niesienia pomocy innym? Przez całe życie nazywano mnie leniem, okazało się, że jestem pracoholikiem. Może się nakręciłem, ale nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Po to m. in. jest celibat, żeby się dać w całości. I to jest jego bardzo istotna funkcja, bo gdyby nie było celibatu - nie byłbym tak skory do chodzenia w nocy do moich umierających. Jeśli przestanę w nocy do nich chodzić - stanę sie bydlakiem albo zwykłym urzędnikiem kultu. To jest wykonywanie mojej powinności."

 


Podziel się

komentarze (12) | dodaj komentarz

NAZW BEZ LIKU TYLKO MIŁOŚCI W TYM ZERO

poniedziałek, 15 lutego 2016 23:55

 

 

       www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.szczecin
 
 
 
 
 
 

 

blog_mx_807696_5296711_tr_img_4052.jpg

 

Oto wyniki badań przeprowadzonych w internecie na podstawie wpisów w poszczególnych stronach - możemy liczyć maksymalnie na czterech znajomych. To dużo czy mało? Badania dotyczyły relacji między internautami. Jak jest w realu? Pewnie każdy z nas dobrze wie , na ile i na kogo może liczyć w trudnej sytuacji. Uważam, że najlepiej liczyć na siebie, CZY TO W INTERNECIE, CZY W REALU, nie oglądając się na innych. Nikt nie jest w stanie dać tego, czego wymagałaby dana, trudna sytuacja, w której moglibyśmy się znaleźć . Lepiej nie nastawiać się na to, że pomoc przyjdzie lada chwila i to od tych, od których przyjść powinna, bo to często zgubne oczekiwania. Kiedyś starszy pan skarżył się na to, że jego dzieci są wyłącznie roszczeniowe, że ciągle coś od niego chcą - a to pieniędzy, a to opieki nad wnukami. Żalił się, że "wychodzi ze skóry", by sprostać ich żądaniom, a nigdy nie słyszy słów podziękowania, jakby tak musiało być, że on jest na ustawiczne usługi, a kiedy sam wymaga zainteresowania, to spotyka go rozczarowanie, bo nie ma komu zająć się nim . Poradziłam, by zaprzestał być nadgorliwy, bo "jak Kuba Bogu , tak Bóg Kubie", może to odniesie żądany skutek i zastanowią się , chociaż to wątpliwa sprawa, bo tacy wymagajacy..., na ogół do końca swego żywota są głusi i ślepi... Moja bliska znajoma martwi się i szarpie między córką a synem, a zdrowie ma nie najlepsze . Raz pilnuje wnuki od syna, drugim razem od córki, oni jednak tego nie zauważają, że zdrowie ma nie to co dawniej, wykorzystują do maksimum, mimo że pieniędzy im nie brak. Wygląda na to, że gdy ona będzie wymagała opieki, to pozbędą się jej, jak większość to teraz czyni, mając na usprawiedliwienie jedno - cóż takie czasy... Ci , dobroduszni, mimo rad i głosu rozsądku, jednak dalej będą czynić tak samo, to się wiąże z głupotą niekorzystną dla wspaniałomyślnego, ale tak już jest, gdyż każdy jest sobą do końca. W takich sytuacjach doradzam, by o swoich problemach szczerze porozmawiali, by uświadomili, że siły nie te co kiedyś, możliwości finansowe nadwątlone i że sami wymagają opieki, podczas gdy wszyscy wokół znajdują wymówki, że nie znajdują na to czasu albo tego nie zauważają , że jemu czy jej, też potrzebna jest pomoc. Prawda taka, że na pewno widzą , jak jest, lecz dla spokoju własnego sumienia, udają nawet przed sobą , że tego nie ma . Kosz na śmieci przepełniony, ale nikt się nie domyśli, by wynieść jego zawartość, ta czynność, jak i wiele innych, spada najczęściej na tego samego, chociaż do czerpania korzyści cała koronka. . . W takiej sytuacji jest wiele osób w podeszłym wieku. Zamiast zabezpieczyć swoje niezbędne potrzeby, zainwestować w opiekę nad sobą, ludzie starsi często wyzbywają się funduszy, by zaspokoić zachcianki swoich dzieci i wnuków, a sami wegetują byle jak i jednocześnie, z rozgoryczeniem w sercu, nie mogą pogodzić się z bezdusznością swoich bliskich. Opowiadała mi znajoma pracująca w banku, że często emeryci korzystają z kredytów na rzecz swoich dzieci i wnuków... Kiedy babcia czy dziadek są na "chodzie", gotują, pilnują dzieci, wspomagają finansowo, to mają swój kąt u córki czy syna, ale kiedy zachorują, oddają ich do domu opieki społecznej, gdzie przebywają do śmierci. Tłumaczą tym, że pracują ponad normę, że mają dzieci, którymi muszą się opiekować i że to lepiej dla babci czy dziadka, bo "tam" będą mieli fachową opiekę . Niby tak. Rzeczywiście "młodzi" bardzo zajęci wszystkim, jednak mają w tym zabieganiu czas na rozrywkę - na wyjście do kina, do teatru, do restauracji, na spotkania koleżeńskie, na zagraniczne wyjazdy, na fitnes, pływalnię itp., tylko nie mają czasu na mamę, babcię, ojca i dziadka, bo przecież, im młodym, coś się należy od życia więcej niż opiekowanie się staruszkami... Nawet nie pomyślą, by dla relaksu mamę czy babcię lub tatę i dziadka gdzieś zabrać i pobyć z nimi razem, co najwyżej odwiedzą ich raz w tygodniu, raz w miesiącu lub co kwartał albo i nawet to, nie. W święta oddadzą do szpitala bo zawadzają ... I ich tam nie odwiedzą, bo nie mogą, ponieważ aktualnie przebywają w Alpach na nartach albo w Zakopanem szykują się do sylwestrowej zabawy. Edmund Morris napisał wstrząsającą sztukę pt. "Drewniana miska", w której poruszył problem dotyczący traktowania wiekowych rodziców przez dzieci. Gdy schorowany ojciec, z uszkodzoną przez lata pracy, drżącą ręką, nie radził sobie z jedzeniem, zadecydowano, by jadł z drewnianej miski. Ten kulminacyjny moment sztuki niejednemu wycisnął łzy... Rodzice i dziadkowie potrzebni są do posług na bieżąco, gdy sprawni ale nic ponadto, to jest w sprzeczności z uniwersalnymi wartościami i to zarazem jest niezmiernie smutne. Takich przypadków nieodpowiedniego traktowania ludzi starych coraz więcej. Mnie zastanawia jedno, te mamy, babcie, ojcowie i dziadkowie dawali z siebie wszystko, nieraz padali ze zmęczenia i nawet przez myśl im nie przeszło, by oddać dziecko do domu dziecka. Mam na myśli normalnych rodziców. Moja Mama i Tato umarli przed czasem, nigdy, przenigdy, nawet gdyby to było ponad moje siły, nie oddałabym ich do domu starców, który obecnie dla uspokojenia sumień nazywa się o wiele łagodniej - "Dom Opieki Społecznej", "Uśmiech Nadziei", "Fundacja Godne Życie", "Dom Seniora Słoneczne Tarasy, Dom Seniora Babie Lato, Prywatny Dom Spokojnej Starości, Dom Seniora Złoty Wiek", etc. To nie dom starców a dom opieki "Złote Ganki" pocieszają swoje sumienie "zapracowane" dzieci, które tłumaczą , że taką decyzje podjęli dla dobra rodziców... To może i lepsze rozwiązanie niż oczekiwanie na to, by ktoś z domowników podał kubek gorącego mleka czy szklankę herbaty, posprzątał czy zrobił zakupy. 
NAZW DOMÓW OPIEKI BEZ LIKU TYLKO MIŁOŚCI W TYM ZERO !
Istnieje coś takiego jak zemsta losu, czy winowajcy nie boją się tego?


"Nie zabierajcie mnie do domu starców" - z Se.pl

 

nie-zabierajcie-mnie-do-domu_22703044.jpg

 

"Nie zabierajcie mnie z domu. Nie przesadza się starych drzew - błaga urzędników z Siedlec 79-letnia Leokadia Tarka. Pracownicy Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Siedlcach chcą siłą umieścić kobietę w domu pomocy społecznej. Ona jednak twierdzi, że radzi sobie doskonale. Opiekują się nią przyjaciele i sąsiedzi." 
Bywa, że człowiek starszy, samotny albo odrzucony przez rodzinę znajduje pomocną dłoń , są też jeszcze dzieci, które za żadne skarby nie oddałyby mamy czy taty nawet do najlepszego domu starców i tym optymistycznym akcentem kończę dzisiejszy wywód.

 


Podziel się

komentarze (7) | dodaj komentarz

Nie ma większej krzywdy od krzywdy krzywdzonego dziecka...

poniedziałek, 08 lutego 2016 21:19

 

   
   www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.szczecin

 

Czy te dzieci można posądzać o czary?

 

...

 Foto z Internetu

 

...

 

Kilka dni temu zrobił na mnie niesamowite wrażenie film dokumentalny o dzieciach "czarownikach" z Nigerii. Po jego obejrzeniu miałam nocne koszmary i sama poczułam się jak czarownica.

Coś okropnego i niewyobrażalnego, do jakich absurdów może posunąć się człowiek !

Jak można wmawiać dwuletniemu dziecku, że jest opętany przez diabła i stał się czarownikiem, który przyniósł nieszczęście rodzinie czy sąsiadom . Płaczącego malucha posądza się o czary. Najsmutniejsze jest to, że w społeczności Nigerejczyków pełno jest nieletnich czarownic i czarowników. W podtrzymywaniu tych obłędnych wierzeń uczestniczą chrześcijańscy duchowni z różnych sekt, którzy wskazują czarowników i wypędzają z nich demona, zarabiając pieniądze na tym procederze . Dzieci są bite, okaleczane nieludzko, torturowane, wbijają im gwoździe do głowy i poddają praniu mózgu. W końcu doprowadzone do ostateczności, dzieci zaczynają wierzyć, że są czarownikami. "Naprawiacze" pilnują , by  oskarżone o czary, dzieci, nie spały w nocy, bo jak twierdzą, wtedy moc diabelska jest w stanie intensywnego działania. Męczą ich wypowiadaniem modlitw i chłostą. Nieludzkie działanie najwyraźniej spowodowane zostało ingerencją szatana, tyle, że diabeł nie opętał dzieci a dorosłych, tych, niby gorliwych sług oddanych Bogu . Wiele tych dzieci jest zabijanych, otrutych, grzebanych żywcem. Nigeria nie jest jedynym krajem borykającym się z takim problemem, w Tanzani o czary posądzają albinosów... Jak można modlić się i być tak okrutnym?Czy nie ma sposobu na radykalne przeciwstawienie się temu zjawisku? 

 

 

...

BOŻE,  GDZIE JESTEŚ , GDY DZIECKO CIERPI? 

GDZIE PODZIEWAJĄ SIĘ ANIOŁOWIE STRÓŻE, GDY OPRAWCY ZNECAJĄ SIĘ NAD DZIEĆMI? CZY TYLKO NA OBRAZKU SĄ OPIEKUNAMI?

 


Podziel się

komentarze (11) | dodaj komentarz

Zemsta czy rozwaga?

sobota, 09 stycznia 2016 19:54

www.polskiemuzy.pl                                                         www.pielgrzymki.

  

...

KOMUNIKACJA.jpg

 Urządzenia elektroniczne,  podłączone ze sobą,   lepiej komunikują się ze sobą niż ludzie. Komunikacja maszyn z maszynami wydaje się o wiele prostsza niż ludzka.  Internet Rzeczy, sensory, oprogramowanie, sieciowa łączność  w pewnym sensie stanowią zagrożenie dla właściwej komunikacji między ludźmi. Nie wszystko co "smart" służy człowiekowi, jego zdrowiu fizycznemu i psychicznemu. Okazało się , że te, inteligentne urządzenia, będące dumą posiadaczy,   telefony, zegarki, klimatyzatory, nowoczesne domy. etc. z reguły są głupsze niż by się wydawało.  Łatwo je można przechytrzyć i haniebnie wykorzystać, gdyż są niewłaściwie zabezpieczone.  Ludzie chętnie dają się nabrać na wszelkie nowinki ,  na podejrzaną nowoczesność ubogaconą kamerami i podsłuchami.  Najnowsze telewizory wyposażone w ukryte funkcje, mają domyślnie włączoną usługę WiFi, z domyślnie działającym pilotem. Firmy nie przykładają  większej wagi do bezpieczeństwa swoich „inteligentnych” urządzeń, którymi można sterować bez wiedzy właściciela, np. gdy sąsiad ma telewizor podobnej marki ( zdalna kontrola); podobnie z żarówkami, w które wmontować można co się chce. Jest to szerokie pole dla włamywaczy i podglądaczy... Zaczynamy być pozbawiani intymności.  Oko ukrytej  kamery i podsłuch rejestrują wszystko.  To działa przeciwko nam. Jesteśmy świadkami tego niepokojącego rozwoju Internetu Rzeczy, czyli wzrostu inteligentnych urządzeń komunikujących się między sobą, a  bez negatywnej emocji nie potrafimy jak one, harmonijnie komunikować się ze sobą. To jest przyczynkiem do absurdalnej niezgody. W obronie własnych interesów , nawet ci , tzw. porządni ludzie, w swej zaciekłości,  zdolni są do największych świństw i zbrodni i to jest bardzo zatrważające. Powinniśmy wypracować takie sposoby porozumienia, które by nie godziły w nas samych. By tak było, trzeba dobrej woli, a tej wielu brakuje. Po co od razu popadać w nienawiść , gdy ktoś ma inny pogląd? Może warto zastanowić się , co zmienić w sobie, by zrozumieć drugiego człowieka ?

 

 


Podziel się

komentarze (7) | dodaj komentarz

Nowy bloczek nad wpisami

środa, 28 czerwca 2017

Nowy blooczek w narzędziach.http://www.liiil.pl/promujnotke
Nowy blooczek w narzędziach.
Nowy blooczek w narzędziach.

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

Galerie

O mnie

Jestem - miłośniczką poezji,literatury, historii sztuki, muzyki
i wszelkich sztuk pięknych... Kocham ludzi, przyrodę, a nade wszystko Stwórcę tego wszystkiego... Krystyna
Moje imiona blogowe to Laura, Ais, Christine, Krysta.
Zapraszam do czytania moich blogów.

O moim bloogu

Wiersze , proza. Rożnorodność tematyki

Archiwum

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 1430850
Wpisy
  • liczba: 3602
  • komentarze: 26048
Galerie
  • liczba zdjęć: 154
  • komentarze: 112
Punkty konkursowe: 100
Bloog istnieje od: 3732 dni